Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-04-24 09:26:46

Słowo Boże na każdy dzień

Niedziela Miłosierdzia Bożego, 23 kwietnia
Dz 2,42-47; Ps 118(117); 1 P 1,3-9.; J 20,19-31

Poniedziałek, 24 kwietnia
Dz 1,3-8; Ps 126(125); Flp 1,20c-30; J 12,24-26

Wtorek, 25 kwietnia
1 P 5,5b-14.; Ps 89(88); Mk 16,15-20

Środa, 26 kwietnia
Dz 5,17-26; Ps 34(33); J 3,16-21

Czwartek, 27 kwietnia
Dz 5,27-33; Ps 34(33); J 3,31-36

Piątek, 28 kwietnia
Dz 5,34-42; Ps 27(26); J 6,1-15

Sobota, 29 kwietnia
1 J 1,5.2,2; Ps 103(102); Mt 11,25-30

Z Dziejów Apostolskich

Bracia trwali w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach. Bojaźń ogarniała każdego, gdyż Apostołowie czynili wiele znaków i cudów. Ci wszyscy, co uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby. Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca. Wielbili Boga, a cały lud odnosił się do nich życzliwie. Pan zaś przymnażał im codziennie tych, którzy dostępowali zbawienia.

Z Pierwszego listu św. Piotra

Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa. On w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei: do dziedzictwa niezniszczalnego i niepokalanego, i niewiędnącego, które jest zachowane dla was w niebie. Wy bowiem jesteście przez wiarę strzeżeni mocą Bożą dla zbawienia, gotowego objawić się w czasie ostatecznym. Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa. Chociaż Go nie widzieliście, miłujecie Go, teraz także nie widząc wierzycie w Niego, wierząc zaś ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary, zbawienie dusz.

Z Ewangelii według Świętego Jana

Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli

Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!». A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane». Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana». Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę». A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym». Tomasz Mu odpowiedział: «Pan mój i Bóg mój!» Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli». I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego.

Komentarz do Ewangelii

Jezus i wszystko jest inne

Tydzień temu obchodziliśmy najważniejszą uroczystość: ZMARTWYCHWSTANIE PANA JEZUSA. Prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek umarł na krzyżu; jednak „trzeciego dnia powstał z martwych”. To wydarzenie sprawiło, że odtąd wszystko wygląda inaczej. To wydarzenie sprawiło, że Jezus jest DOBRĄ NOWINĄ dla każdego człowieka. Dlatego słyszymy dzisiaj: „Uczniowie trwali w nauce apostołów i we wspólnocie, włamaniu chleba i w modlitwach… Ci wszyscy, którzy uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby. Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, spożywali posiłek w radości i prostocie serca. Wielbili Boga, a cały lud odnosił się do nich życzliwie” (Dz 2, 42, 44-47). Wszystko się zmieniło! Już nie mogli żyć tak samo jak przedtem! Skoro Jezus żyje, to trzeba żyć inaczej! „(Bóg) w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei: do dziedzictwa niezniszczalnego i niepokalanego, i niewiędnącego, które jest zachowane dla was w niebie” (1P 1, 3-4). Ale kiedy rozglądamy się wokół siebie, to nie widzimy tego nowego życia. Wielu żyje tak, jakby Jezus nigdy nie pojawił się na ziemi; jakby nie zmartwychwstał i nie dał Dobrej Nowiny. Z coraz większym niepokojem patrzymy też w przyszłość: zamachy terrorystyczne, groźba wojny, pochód muzułmanów na Europę… Do czego to wszystko prowadzi? A miało być inaczej? Czyżby Pan Jezus się pomylił? Czyżby Pan Jezus był tylko dobry na czasy przed dwoma tysiącami lat? Tyle różnych pytań w kontekście tego, że „wszystko wygląda inaczej”. Czy aby na pewno? Czy dzisiaj da się żyć inaczej? Czy dzisiaj da się żyć, tak jak uczniowie po zmartwychwstaniu Pana Jezusa? Tam, gdzie przebywali apostołowie „drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami” (J 20, 19). A czego my się boimy? Czemu nie chcemy wyjść ze swojego świata, by żyć inaczej? Jezus przyszedł do Apostołów, którzy „uradowali się, ujrzawszy Pana” (J 20, 20). A kiedy można ujrzeć Pana Jezusa? „Błogosławieni, którzy mają czyste serce, ponieważ oni będą oglądać Boga” (Mt 5, 8). A kiedy mamy czyste serce? „Weźcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone” (J 20, 22-23). Jezus zmienił świat i chce zmienić moje serce, by było czyste. Bo kiedy „zobaczę” Jezusa, będę żył inaczej! Święty Jan Apostoł napisał: „Wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego” ( J 20, 30-31). To nie jest piękna bajka dla naiwnych i oderwanych od rzeczywistości! To właśnie taka jest rzeczywistość! To, co było dwa tysiące lat temu, może być i dzisiaj. Jezus żyje i daje życie tym, którzy wierzą w Niego. Panie Jezu, oczyść moje serce, bym mógł Ciebie „zobaczyć”! Panie Jezus, kiedy Cię „zobaczę”, to będę radosny! A kiedy będę radosny z Twojego powodu, to zacznę inaczej żyć! AMEN!

ks. Tomasz Kaczmarek

Świętość, która zadziwia

Św. Józef Moscati (1880-1927)

Modlitwa jest „żywym tchnieniem wiary” i budowaniem więzi z Bogiem. Wypływając z głębi serca prowadzi do spójności wewnętrznego i zewnętrznego wymiaru ludzkiego życia.

Dając schronienie w ciszy i spokoju, pozwala, by w codziennej aktywności i pośpiechu nie tracić z oczu obecności Boga, i by w hierarchii ważności spraw dostrzegać te, które wymagają naszego oddania i troski.
Wierność Stwórcy i odkrywanie Boga wśród ludzi i dla ludzi, było drogą do świętości włoskiego lekarza prof. Józefa Moscatiego (kan. w 1987 r.), którego życie upływało w czasach, gdy liberalno-laickie rządy zjednoczonego Królestwa Włoch tworzyły rzeczywistość wrogą Kościołowi, a rozwój nauki powodował, że wielu ludzi zapatrzonych w postęp wiedzy odrzucało Chrystusa.
Józef potrafił jednak ocalić wiarę wyniesioną z domu rodzinnego i w Neapolu, gdzie mieszkał, uczył się i w 1903 r. ukończył studia medyczne, niezmiennie opowiadał się za Chrystusem. Budziło to zdziwienie jego nauczycieli przesiąkniętych scjentyzmem i racjonalizmem. Jednocześnie otwarty był na współczesny świat i oprócz medycyny interesował się także filozofią, literaturą, muzyką i urbanistyką.
W ciągu dwudziestu czterech lat pracy jako ordynator oddziału szpitalnego i wybitny specjalista w dziedzinie fizjologii człowieka i chemii fizjologicznej, dzień zaczynał od Mszy św. powtarzając: „Kto przyjmuje Komunię św. każdego ranka, ma ze sobą ładunek energii, która nie ulega wyczerpaniu”.
Pracując w środowisku zdominowanym przez lekarzy ateistów zadziwiał ich siłą wiary, a jeden z nich powiedział, że: „kochał życie w swej nieustannej rozmowie z Chrystusem, umacniając smutnych, zwyciężając śmierć”. Wielu słuchało go z uwagą, gdy mówił: „Jakże jesteśmy szczęśliwi, jeżeli zdajemy sobie sprawę, że poza ciałem mamy do czynienia z dusza nieśmiertelną, którą Ewangelia nakazuje nam miłować jak siebie samego, a miłość względem bliźniego jest prawdziwa, gdy w sposób całkowity wyraża miłość do Chrystusa”.
Leczył ciała i dusze łącząc wiedzę i umiejętności lekarskie z posłannictwem przypominania chorym o sprawach nadziemskich. Posługę swoją traktował jako misję wierności Bogu i odpowiedzialności za każdego człowieka.
W liście do jednego z uczniów napisał słowa, które stały się przesłaniem dla innych lekarzy: „Nie nauka, lecz miłosierdzie przemieniło świat. Pociesza mnie fakt, że zachowujecie coś ze mnie, nie żebym był coś wart, ale z powodu tego daru duchowego, który umacnia mnie i promieniuje wokoło. Całuję was w Chrystusie”.

ks. Sławomir Kęszka

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Ziarno Słowa

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej