Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-03-17 12:44:55

Słowo Boże na każdy dzień

III Niedziela Wielkiego Postu 19 marca
Wj 17,3-7; Ps 95(94); Rz 5,1-2.5-8; J 4,5-42
Poniedziałek, 20 marca
2 Sm 7,4-5a.12-14a.16.; Ps 89(88); Rz 4,13.16-18.22; Mt 1,16.18-21.24a
Wtorek, 21 marca
Dn 3,25.34-43; Ps 25(24); Mt 18,21-35
Środa, 22 marca
Pwt 4,1.5-9; Ps 147; Mt 5,17-19
Czwartek 23 marca
Jr 7,23-28; Ps 95(94); Łk 11,14-23
Piątek, 24 marca
Oz 14,2-10; Ps 81(80); Mk 12,28b-34
Sobota, 25 marca
Iz 7,10-14.8,10b; Ps 40(39); Hbr 10,4-10; Łk 1,26-38

Z Księgi Wyjścia
Synowie Izraela rozbili obóz w Refidim, ale lud pragnął tam wody i dlatego szemrał przeciw Mojżeszowi i mówił: «Czy po to wyprowadziłeś nas z Egiptu, aby nas, nasze dzieci i nasze bydło wydać na śmierć z pragnienia?» Mojżesz wołał wtedy do Pana i mówił: «Co mam uczynić z tym ludem? Niewiele brakuje, a ukamienują mnie!» Pan odpowiedział Mojżeszowi: «Wyjdź przed lud i weź kilku ze starszych Izraela ze sobą. Weź w rękę laskę, którą uderzyłeś Nil, i idź. Oto Ja stanę przed tobą na skale, na Horebie. Uderzysz w skałę, a wypłynie z niej woda, i lud zaspokoi swe pragnienie». Mojżesz uczynił tak na oczach starszyzny izraelskiej. I nazwał to miejsce Massa i Meriba, ponieważ tutaj kłócili się Izraelici i wystawiali Pana na próbę, mówiąc: «Czy też Pan jest rzeczywiście wśród nas, czy nie?»

Z Listu do Rzymian
Bracia: Dostąpiwszy usprawiedliwienia przez wiarę, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu uzyskaliśmy przez wiarę dostęp do tej łaski, w której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany. Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdyśmy jeszcze byli bezsilni. A nawet za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami.

Z Ewangelii według świętego Jana
Ku życiu wiecznemu
Jezus przybył do miasteczka, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny. Nadeszła tam kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić». Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?» Żydzi bowiem nie utrzymują stosunków z Samarytanami. Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić” - prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej». Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło?» W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu». Rzekła do Niego kobieta: «Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać». A On jej odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj». A kobieta odrzekła Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą». Rzekła do Niego kobieta: «Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga». Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie». Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko». Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię». Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Jednakże żaden nie powiedział: «Czego od niej chcesz?» lub «Czemu z nią rozmawiasz?» Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?» Wyszli z miasta i szli do Niego.
Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: «Rabbi, jedz!» On im rzekł: «Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie». Mówili więc uczniowie jeden do drugiego: «Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia?» Powiedział im Jezus: «Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: „Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa?” Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo. Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli». Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: «Powiedział mi wszystko, co uczyniłam». Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo, a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata».

Przy studni Jakuba

Trzecia niedziela Wielkiego Postu rozpoczyna cykl ewangelicznych katechez, których bohaterami są kolejno: kobieta z Samarii, niewidomy w Jerozolimie i Łazarz - przyjaciel Jezusa. Ciekawe, że Chrystus idąc w kierunku Jerozolimy i tej wyjątkowej Paschy (ewangelista Jan mówi właściwie tylko o jednej Passze, której Jezus ostatecznie nie przeżył), pokonuje w te kolejne niedziele także drogę do serca człowieka - od dalekiej Samarytanki do przyjaciela. Nie będzie też dalekie od prawdy stwierdzenie, że im głębiej wchodzimy w Wielki Post, tym Jezus może stać się nam bliższy (na pewno pomaga w tym głębsza świadomość miłosierdzia, jakie okazuje nam Bóg mimo częstego oddalania się od Niego).
Jednak dziś zatrzymajmy się przy studni Jakuba w pobliżu samarytańskiego miasteczka Sychar. Podczas uważnego czytania tego opowiadania narzuca się pytanie, dlatego samarytańska kobieta przychodzi po wodę w południe - przecież panująca na zewnątrz gorączka odstraszała wszystkich od wychodzenia z domów. Odpowiedź poznajemy po chwili, gdy Jezus nawiązuje rozmowę z Samarytanką i potwierdza wstydliwy fakt jej niepoukładanej matrymonialnej przeszłości. Wtedy staje się oczywiste, że dziewczyna wybierała taką porę dnia, która gwarantowała jej wolność od natrętnych i nieprzyjaznych spojrzeń pozostałych mieszkańców miasteczka. Wstyd, który nosiła w sobie, sprawiał, że nawet najprostsze czynności rodziły problemy i zmuszały do wysiłku poważniejszego niż zwyczajnie. Ile razy przeżywaliśmy podobne doświadczenia - odrzucenie, spojrzenia pełne pogardy, wścibską ciekawość, która oficjalnie „dla naszego dobra” zagląda we wszystkie dziedziny życia i wydobywa na światło zawstydzającą przeszłość… A może sami staliśmy po tej drugiej stronie wśród „dobrze zorientowanych” i „pełnych najszczerszych intencji”? Z zachowania bohaterki dzisiejszej Ewangelii wynika, że żaden z mieszkańców Sychar (z hebr. upijać się, być pijanym) nie umiał trzeźwo i skutecznie pomóc w jej poplątanym życiorysie - a być może ona sama nie chciała zmieniać nic w swojej historii poza kolejnymi mężczyznami… Dopiero gdy w całą tę sytuację nieoczekiwanie wtargnął Jezus, Samarytanka była zdolna spojrzeć w głębię swojego serca (tak jak w studzienną otchłań) i nie utonąć we wstydzie i grzechach, ale zostawić pusty (jak dotychczasowe życie) dzban, by pobiec do miasta z radosną wieścią o Mesjaszu.
Istotne jest również to, co działo się później - mieszkańcy Sychar, którzy początkowo uwierzyli na podstawie świadectwa kobiety, po dwóch dniach pobytu Chrystusa mówili: „Teraz wierzymy (…) dlatego, że sami Go usłyszeliśmy” (J 4, 42).
Kościół pierwotny zwracał się z tą Ewangelią do katechumenów pytając o wiarę - jej fundamenty, sens i motywacje, ale jednocześnie wskazując wyraźnie na Słowo Jezusa, które jest źródłem wiary. Dlatego trzeba, by również dziś dotarło do nas słowo św. Pawła: „wiara więc rodzi się ze słuchania, słuchanie natomiast ma miejsce dzięki słowu Chrystusa” (Rz 10, 17).
Słuchajmy dalej Jego słowa - niech rodzi w nas żywą i mocną wiarę +

ks. Grzegorz Mączka

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Ziarno Słowa

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej