Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-03-20 13:43:59

Miesiąc ku czci św. Józefa
W maryjnych Pompejach Bartolo Longo i Marianna de Fusco działali nie tylko pod opieką Pani Różańcowej, ale również
św. Józefa. Tam zdarzył się cud za wstawiennictwem tego Świętego, pod którego wpływem Longo napisał specjalne, trwające miesiąc nabożeństwo. Zachęcał, by w modlitwie w sprawach trudnych prosić o wstawiennictwo właśnie św. Józefa.

Bardzo popularne we Włoszech nabożeństwo można poznać dzięki książce „Miesiąc ku czci Świętego Józefa” pod redakcją samego Bartolo Longo, która została wydana w Polsce przez Wydawnictwo Rosemaria po ponad 100 latach od jej powstania. Jest ono oparte o codzienne rozważania, modlitwy i zadania duchowe, które pogłębiają więź ze św. Józefem.

Pompeje i Matka Różańcowa
Kim był twórca tego nabożeństwa? Poznał go każdy, kto kiedykolwiek modlił się Nowenną pompejańską albo słyszał o niej. Ale Bartolo Longo to nie tylko pierwszy apostoł nowenny z Pompejów, ale także orędownik św. Józefa. Jego życie tak naprawdę nadaje się na scenariusz trzymającego w napięciu filmu. Teraz tylko kilka podstawowych informacji dla tych, którzy nigdy o nim nie słyszeli. Bartolo urodził się we włoskim Latiano w 1841 roku. Podczas studiów na uniwersytecie w Neapolu zaczął występować przeciwko Kościołowi. Obojętny religijnie, oddał się modnym wtedy praktykom spirytystycznym. Przyjął nawet „święcenia” organizowane na wzór katolickich, jako kapłan szatana, który miał mu pokazywać się pod imieniem św. Michała. Na szczęście jego przyjaciel prof. Wincenty Pepe był człowiekiem głębokiej wiary i powoli przekonał Longa, że jest na złej drodze. Przez Profesora przyszły błogosławiony poznał księdza z Zakonu Kaznodziejskiego, który wyjaśnił mu wiele wątpliwości związanych z wiarą katolicką. Dzięki temu Bartolo stał się na nowo praktykującym katolikiem.
Kiedy w 1864 roku otrzymał doktorat z prawa i powrócił do domu, był zupełnie innym człowiekiem. Modlił się i działał charytatywnie. Odrzucił dwa razy proponowane mu małżeństwo i złożył ślub czystości. Po jego przyjeździe do Neapolu hrabina Marianna de Fusco zaczęła hojnie wspierać wszystkie jego dzieła. Postanowiła także, by Longo został administratorem jej majątków w okolicach Pompei. Tam Bartolo uczył również katechizmu i modlitwy różańcowej. Odnowił obraz Matki Bożej Różańcowej i umieścił w kościele parafialnym w Pompei. Taki był początek sanktuarium maryjnego w tym miejscu. W końcu powstała bazylika i ukoronowano obraz Matki Bożej Różańcowej. Na tym jednak nie koniec - Bartolo założył również sierociniec, który oddał pod opiekę Córek Różańca z Pompei, a także m.in. Instytut Dzieci Więźniów. Zmarł 5 października 1926 roku. Jego ciało złożono w kaplicy pod bazyliką.

Encyklika i marcowy Święty
W Pompejach Bartolo Longo i hrabina Marianna de Fusco działali nie tylko pod opieką Pani Różańcowej, ale również św. Józefa. W tym czasie z inicjatywy papieża Piusa IX i jego następcy Leona XIII rozpowszechniano nabożeństwo do tego Świętego. W encyklice Quamquam pluries - O świętym Józefie i jego posłannictwie w 1889 roku Ojciec Święty poprosił wiernych, by modlili się do św. Józefa w październiku dodając do modlitwy różańcowej ułożoną przez papieża modlitwę „Do ciebie, św. Józefie”. Proponował również poświęcenie Świętemu całego marca.
Natomiast rok wcześniej zdarzył się za wstawiennictwem św. Józefa cud uzdrowienia Joanny, córki hrabiny Marianny de Fusco. Ma on obok papieskiego wezwania szczególne znaczenie przy powstaniu nabożeństwa do św. Józefa. Można o nim przeczytać w czasopiśmie „Różaniec i Nowe Pompeje” z 1889 roku.
Pisząc o cudzie najlepiej oddać głos hrabinie Mariannie de Fusco. „Rankiem 13 maja 1888 roku - pisze ona w swym świadectwie - w mym domu przygotowano trumnę. Straciłam już syna, Biagio, który umarł w bardzo młodym wieku z powodu czarnej ospy, którą zaraził się w Neapolu. Madonna zabrała do siebie jego duszę w święto Różańca Świętego, 2 października 1887 roku, w godzinie, w której w Pompejach jest najwięcej pielgrzymów. Moja droga córeczka Joanna piętnaście dni później została zaatakowana przez zaraźliwą, śmiertelną chorobę. Rana w mym sercu była podwójna. Łzy, modlitwa, wołanie do naszej Niebieskiej Matki. Powrót do zdrowia był daleki i niepewny. Suchy, gwałtowny kaszel był w jej zmęczonym ciele jak cień czarnej ospy. Męczyły ją duszności, powoli opuszczał ją oddech życia”. Hrabina sprowadziła córkę z Neapolu do Pompejów na święta Bożego Narodzenia. Wtedy Joanna chciała modlić się razem z innymi, matka na to nie pozwoliła, ale ona jednak wyszła z domu.

Walka o życie
Niestety Joanna zachorowała na zapalenie płuc. Powróciły gorączka, kaszel i bóle. „Biedaczka nie mogła nawet odpocząć z powodu swędzenia, bólu pleców i płuc. Pragnęła, by wszyscy rozpoczęli Nowennę pompejańską - wspominała dalej Hrabina”. Jednak wszystko wydawało się przesądzone. Po dwóch miesiącach walki życia ze śmiercią pomyślano o przyjeździe spowiednika z Neapolu, dominikanina o. Clemente Armentia. Z relacji hrabiny wiemy, że różni lekarze nadal próbowali Joannie pomóc, bezskutecznie. Matka była przekonana, że tylko cud może uratować jej córkę. Kiedy rozpoczął się marzec zakończono nowennę pompejańską w jej intencji.
W piątek, 9 marca, w dniu rozpoczęcia w Kościele nowenny przygotowawczej do uroczystości św. Józefa matka z córką wyspowiadały się i przyjęły Komunię Świętą. „Zawsze czciłam św. Józefa” - napisała potem Marianna de Fusco, która teraz w sytuacji beznadziejnej zwróciła się o pomoc do Maryi i właśnie do Opiekuna Jezusa. Na dodatek w sanktuarium w Pompejach rozpoczęto budowę ołtarza św. Józefa, a do pokoju chorej hrabina przyniosła jego obraz, by rozpocząć nowennę. Następnego dnia stan chorej jeszcze pogorszył się. W środę, 14 marca wydawało się, że zbliża się jej ostatnia godzina. Nagle chora krzyknęła: „Mamo! Nie czuję już bólu. Gorączka zniknęła. Nie mam już kaszlu, który mnie zabijał. Święty Józef wybłagał mi życie”. Cztery dni później, czyli w wigilię święta św. Józefa, Joanna uczestniczyła we Mszy św. dziękczynnej w kościele. W poniedziałek, 19 marca zaintonowała „Ciebie Boga wysławiamy” dziękując za wstawiennictwo w niebie Opiekuna rodzin chrześcijańskich. Dodam tylko, że 19 marca w Kościele obchodzimy uroczystość św. Józefa, oblubieńca Najświętszej Maryi Panny.

Do Jezusa przez św. Józefa
Pod wpływem tego cudu i papieskiej encykliki Bartolo Longo z hrabiną przyspieszyli budowę ołtarza św. Józefa w sanktuarium w Pompejach. Już 7 maja 1890 roku kard. Guglielimo Santfelice, arcybiskup Neapolu, poświęcił ołtarz. Longo chciał, by w sanktuarium rozwinęło się też nabożeństwo ku czci św. Józefa, dlatego najpierw wybrał fragmenty różnych myśli z istniejących tekstów. Potem całość opracował i dołożył swoje rozważania, a do tego jeszcze na każdy dzień zadania, akty strzeliste, spotkanie ze św. Józefem i modlitwy. Tak powstał „Miesiąc ku czci św. Józefa”.
W swojej książce Longo podał nawet metody poprawnego odprawiania miesięcznego nabożeństwa. Na początek, dzień przed jego rozpoczęciem należy wybrać laskę, którą ma się nadzieję otrzymać za wstawiennictwem św. Józefa. „Jeżeli wasze zajęcia na to pozwolą, każdego dnia medytujcie nad tekstami z tej książeczki lub przynajmniej przeczytajcie je jako lekturę duchową” - radzi Longo. W miejscu, gdzie odmawiamy nowennę można postawić obrazek lub figurkę św. Józefa. W ciągu dnia często wzywajmy imiona Jezusa, Maryi i Józefa. W miarę możliwości codziennie uczestniczmy we Mszy św. albo przynajmniej w środy, by podziękować Bogu za przywileje dane św. Józefowi i za wszystkie łaski otrzymane dzięki niemu. Kto może ma złożyć ofiarę dla ubogich. Otrzymany odpust ofiarować można za dusze czyśćcowe, które za życia szczególnie czciły Jezusa, Maryję i św. Józefa. „Jeżeli nie należycie do Zgromadzenia Religijnego za Konających pw. św. Józefa w Pompejach, postarajcie się wysłać wasze imię do tego zgromadzenia, by otrzymać wsparcie Świętego w życiu i przede wszystkim w godzinie śmierci” - podpowiada Bartolo. Kończąc miesiąc modlitwy trzeba jeszcze podjąć postanowienie, by kontynuować czczenie św. Józefa przez wszystkie dni swojego życia. „Powierzcie wasze najważniejsze sprawy, waszą rodzinę, przyjaciół, wszystkich tych, których darzycie miłością bliźniego. Proście go, by otrzymać największy z darów, łaskę śmierci w ramionach Jezusa i Maryi, z oczami zwróconymi na jej słodką twarz”. Bo jak pisze dalej Błogosławiony: „Wszystko do Jezusa przez Maryję, wszystko do Maryi poprzez miłość Jezusa i przez św. Józefa”.

Tekst Renata Jurowicz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Temat numeru

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 15

Opiekun nr 15(528) od 15 lipca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacje z wczasorekolekcji w Odolanowie

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej