Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-01-24 13:24:56

Rób to, co kochasz

Panuje powszechne przekonanie, że praca nie musi być przyjemna, ważne, by była dochodowa. Niewiele jest osób, które mogą powiedzieć, że kochają swoją pracę. A gdyby tak codziennie zarabiać na tym, co jest pasją, radością, miłością. Niemożliwe?

Od dzieciństwa rodzice uświadamiają swoim pociechom, jak ważne jest, by być finansowo niezależnym, mieć dobrą (czytaj dobrze płatną) pracę i konto oszczędnościowe. Szczególne działania często podejmują rodzice, którzy widzą, jak dzieci rozwijają swoje pasje: taniec, malarstwo, pisarstwo, teatr, modelarstwo, jazdę konną i wiele innych. Można wtedy usłyszeć: „Córeczko/synku, pasja swoją drogą, cudownie, że się w tym kierunku rozwijasz, ale trzeba mieć też dobry zawód, bo na tym nie zarobisz. Trzeba się zabezpieczyć, dobrze zarabiać, pasje kosztują”. W efekcie często można spotkać osoby, które są tak zapracowane w korporacjach, których nienawidzą, że nie mają już czasu, ani siły robić tego, co kochają.

Nowe życie na rowerze
Dlaczego jest tak ważne, by robić to, co się kocha; w co wkłada się całe serce i zaangażowanie? Mówi o tym Kamil Zbozień, inicjator i założyciel RTCK. O co chodzi w tym tajemniczym skrócie? Być może niektórzy już się domyślają. Jednak najpierw warto wysłuchać historii samego Kamila. - W lipcu 2009 roku dowiedziałem się, że dostanę awans na stanowisko dyrektora regionu w firmie dystrybuującej produkty finansowe, w której pracowałem. Było to spełnienie moich marzeń, ponieważ dwa lata wcześniej zastanawiałem się jeszcze nad tym co będę robił po studiach informatycznych, których nie znosiłem, a które właśnie kończyłem. Startując zupełnie od zera, po 13 miesiącach zostałem dyrektorem oddziału, po kolejnych 11 miesiącach, dyrektorem regionu. To był naprawdę gigantyczny sukces w tej branży, którym powinienem się bardzo cieszyć. Problem polegał jednak na tym, że kompletnie się nie cieszyłem. Chciałem się cieszyć, ale nie mogłem. Coś wewnątrz mnie zupełnie mi na to nie pozwalało. Taki paradoks. Z jednej strony nobilitacja, z drugiej frustracja, której nigdy wcześniej jeszcze nie doświadczyłem. Awans miałem odbierać 1 sierpnia, ale 30 lipca moja frustracja sięgnęła zenitu. Nie cieszyłem się po prostu z tego co robię. Nie miałem ochoty wstawać z łóżka. Na myśl o pracy dostawałem gorączki. W takim stanie usłyszałem pytanie, które uważam za jedno z najważniejszych pytań w moim życiu. Zadał mi je mój przyjaciel Marcin Freisler. Pamiętam jak dziś, że było około godziny 21.00 w czwartek 30 lipca 2009 roku. Pytanie brzmiało: „Co by się musiało wydarzyć, abyś wstając rano wiedział, że naprawdę żyjesz? Że praca, którą wykonujesz ma sens. I że nawet jeżeli wszystkie światła zgasną, chciałbyś ją robić?” To pytanie na tyle mną wstrząsnęło, że poczułem, że potrzeba mi reanimacji serca! Podjęcia jakiejś decyzji, która coś zmieni. Pojechałem wtedy do Łagiewnik do kaplicy wieczystej adoracji. Postanowiłem, że nie wyjdę stamtąd dopóki czegoś nie postanowię. Postawiłem na jedną kartę. Miałem nadzieję, że skoro do siostry Faustyny przychodził tam Pan Jezus, to może do mnie też przyjdzie... I przyszedł! Tej nocy zapadły decyzje o zmianie swojego zawodowego życia. Nie były one jednak łatwe. Z perspektywy czasu okazało się, że wiązały się między innymi z przesiadką z luksusowego volvo na rower, zamieszkania przez pewien czas u rodziców i rezygnacji z pracy w finansach. Wszystko dla powołania działalności, która dzisiaj nazywa się RTCK i jest po to, aby pomagać ludziom robić to, co kochają. Szaleństwo! Jednak było warto. Dzisiaj uwielbiam to, co robię. Moim ulubionym dniem tygodnia jest niedziela, między innymi dlatego, że po niedzieli jest poniedziałek i wracam do pracy. Piątki też uwielbiam, bo wracam do domu, gdzie czeka na mnie żona z dwoma córeczkami. W ogóle - kocham to, co robię!
A wszystko to osadzone na jednym skromnym pytaniu: „Co by się musiało wydarzyć, abyś wstając rano wiedział, że naprawdę żyjesz?” Pytaniu, którego zadawanie oraz pomoc w szukaniu dobrych dla niego odpowiedzi, stało się głównym sensem całej działalności RTCK - opowiada Kamil Zbozień. Zapewne wielu z Czytelników uśmiecha się teraz z politowaniem. Jakaś wydumana historia człowieka, któremu akurat się poszczęściło; człowieka, który był na tyle szalony, by sprzedać luksusowy samochód i mieszkanie... często cele życia, do którego z takim samozaparciem się dąży. Już słyszę te domysły: „takie historie to tylko w Warszawie, albo innym Nowym Jorku”. Jednak tak naprawdę chodzi o coś więcej niż zmianę nielubianej pracy. Chodzi przede wszystkim o zmianę myślenia i przywrócenie właściwej hierarchii wartości w ludzkim życiu. Podstawą jest zrozumienie, że najważniejszy jest człowiek, jego serce i dusza, a nie mieszkanie, samochód i szeroko pojęte bezpieczeństwo finansowe. To chyba w tym wszystkim krok najtrudniejszy.

Najważniejsze pytania
Kamil Zbozień zachęca do zadania sobie najważniejszych pytań. „Czy moje życie ma smak? Czy dążę do doskonałości?” Poza tym najważniejsze jest, że RTCK to „budowla” osadzona na chrześcijańskiej wizji świata i człowieka. Dlatego założyciel tej organizacji zachęca do refleksji: „Jaka jest Twoja odpowiedź na powyższe pytania we wszystkich sferach życia. Jak odpowiadasz w rodzinie, w pracy, w kontekście swojego rozwoju fizycznego, finansowego. Czy służysz mamonie, czy mamona służy Tobie?”. Jakiekolwiek zadawać sobie jednak pytania, zmiany zawsze są trudne i najważniejsze jest to, żeby znaleźć kogoś, kto pomoże i pokieruje i właśnie po to powstała grupa ludzi, którzy proponują wsparcie w rozwoju. - Wszystko zaczyna się od wybranej sfery, w której chcemy pomóc. Czy to relacyjnej, osobistej, zawodowej, finansowej, czy innej. Wybieramy następnie kogoś, kto jest ekspertem w tej dziedzinie i zapraszamy go do nas. Współpracujemy zarówno z takimi kaznodziejami jak o. Adam Szustak, ks. Piotr Pawlukiewicz, czy ks. Jan Kaczkowski (który wierzymy, że spogląda na nas z nieba i kibicuje, abyśmy to co robimy, robili na pełnej petardzie :)), czy osobami świeckimi jak Szymon Hołownia, prof. Ryszard Stocki, Krzysztof Zanussi, Marek Kamiński, Jacek Weigl, Arkadio, Jacek Pulikowski i inni. Wszystkich naszych gości zapraszamy do naszego audytorium w Nowym Sączu, gdzie rejestrujemy konferencje. Później je wydajemy w formie CD, plików do pobrania mp3, czasem książki, tak aby treści mogły się rozprzestrzeniać zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Często nasze audytorium pęka w szwach, a czasami pęka i ze śmiechu, jak zapraszamy ks. Piotra Pawlukiewicza oraz jego przyjaciela Bogusława Kowalskiego. Rozrywką też się zajmujemy. Bo jak mówił o. Leon Knabit: „Z gębą jak cmentarz świata nie zbawisz”. Zasadnicza część naszej rozrywki, to reprezentacja artystów muzycznych w wydarzeniach na żywo, oraz management. Reprezentujemy Arkadio, Boguchwałę, The Lions, Michała Króla i innych. Współpracujemy również z mówcami z zakresu biznesu, sportu, czy szeroko rozumianego rozwoju osoby. Mamy wśród nas takie nazwiska jak Jurek Sikorski z London Business School, z jednej z najlepszych szkół biznesowych świata, prof. Ryszarda Stockiego - światowej klasy eksperta z zakresu personalistycznego podejścia do zarządzania, czy Andrzeja Tokarza - jednego z najszybszych Polaków, zwycięzcę licznych biegów ekstremalnych. Organizujemy również warsztaty, szkolenia i konsultacje indywidualne dla każdego kto potrzebuje w mniejszej grupie popracować nad nurtującymi go tematami. Prowadzącymi są osoby z wewnątrz RTCK, więc możemy ręczyć za tych gości. Mowa między innymi o Ireneuszu Trojanie, który spędził dwa lata u jezuitów, więc ma solidne przeszkolenie. Swoją działalnością chcemy objąć tzw. całe koło życia, czyli pomóc ludziom rozwijać się w różnych dziedzinach. W zależności od tego, która z nich na danym etapie rozwoju wymaga największego wzmocnienia. Jest co robić! W związku z tym, że droga do doskonałości nie ma mety, to i nasza działalność nie ma mety. Jesteśmy przekonani, że życia nam nie starczy, aby w pełni zrealizować naszą misję. To co chcę, żeby teraz zostało zapamiętane, to że w RTCK chcemy robić tylko i wyłącznie te rzeczy, które pomagają ludziom, aby mogli robić to, co kochają. To nasz filtr wszystkich działań - wyjaśnia Kamil Zbozień wszystkim zainteresowanym jego działalnością.

Mniej to więcej
Paweł Domagała, znany aktor i muzyk w jednej ze swoich piosenek śpiewa: „im mniej chciałem, więcej miałem”. To jest chyba klucz do tego, by zaufać Bogu; żeby przekonać się wreszcie, że zostawiając kurczowo trzymany majątek, pracę, przywiązania otrzymasz stokroć więcej. Zaufanie do Boga zawsze prowadzi do szczęścia. Jeśli nie masz siły iść sam, RTCK może pomóc. Wystarczy wejść na stronę i kliknąć „Pobieram zestaw korzyści”. W ten sposób można rozpocząć wspólną przygodę. Przez siedem dni codziennie Kamil Zbozień przysyła jednego maila, jednocześnie można słuchać darmowego audiobooka na start wybranego zgodnie z tym, nad czym najbardziej chcesz pracować w swoim życiu. Kolejne możesz kupić za symboliczne kwoty z dużą zniżką, ale oczywiście nie musisz. Najważniejsze, żeby odważyć się i zacząć. Warto pamiętać, że to wcale nie jest pomysł dla młodzieży, to podpowiedzi dla osób w każdym wieku. Od 20 do 100 lat. Najważniejsze w gruncie rzeczy jest zaufanie do Boga. A wszyscy zaangażowani w RTCK udowadniają, że daje ono nie tylko korzyści duchowe, ale także realne szczęście w doczesnym życiu. Pełnię satysfakcji i szansę na pieniądze, które nie będą w tym wszystkim najważniejsze.

Tekst Anika Nawrocka

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Temat numeru

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 11

Opiekun nr 11(524) od 20 maja 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in o nowych powołanych w diecezji kaliskiej.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej