Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-12-22 11:29:19

Podarunek na Boże Narodzenie
Nie wyobrażamy sobie świąt Bożego Narodzenia bez śpiewania czy słuchania polskich kolęd. Przyzwyczailiśmy się do ich tekstów i warto na nowo się w nie wsłuchać, by usłyszeć Dobrą Nowinę. Obok emocji i polskiego patriotyzmu jest w nich teologiczna głębia. Chociaż zdarzało się, że wzbudzały też teologiczne kontrowersje jak „Bóg się rodzi”.

Zanim jednak o przesłaniu kolędy „Bóg się rodzi” przypomnę, że podobno przez wieki powstało około 700 polskich pieśni o Bożym narodzeniu, a niektórzy piszą nawet o 800, czy ponad 1000. Bo polskie święta Bożego Narodzenia wręcz jakby pachną kolędami. Każdy chyba ma swoje ulubione, bo rzadko kiedy możemy wybrać tę jedną jedyną, dla nas najważniejszą. Jedynie znaczenie słowa „kolęda” tłumaczone jako pieśń o Bożym narodzeniu jest dla nas oczywiste, ale nie było tak pod początku.
Pieśń lub kantyka
Dzisiejsza kolęda kiedyś była nazywana pieśnią lub kantyką. Samo słowo „kolęda” pochodzi od łacińskiego „calendae”, oznaczającego pierwszy dzień miesiąca. Calendae styczniowe były obchodzone w Rzymie tak samo uroczyście jak u nas. Ludzie składali sobie życzenia i obdarowywali się upominkami. Przez całą staropolszczyznę kolęda oznaczała pieśń życzącą z okazji nowego roku, a nie pieśń Bożonarodzeniową. W rękopisach nazywano ją pieśnią lub kantyką. Natomiast kolędą nazywano zwyczaj odwiedzania przez księży domów ich parafian albo wspominany podarunek z okazji nowego roku. I stąd przeniesiono to słowo na pieśni, które były jakby podarunkiem na Boże Narodzenie i zaczęto je nazywać kolędami.
Moc truchleje, ogień krzepnie

Wracając do kolędy „Bóg się rodzi”, a właściwie do „O narodzeniu Pańskim”, bo pod takim tytułem została napisana. Można do niej zajrzeć w śpiewniku dołączonym do „Opiekuna”, wtedy łatwiej zgłębić jej treść. Na dodatek trochę o niej, a dokładnie o historii jej powstania i autorze można przeczytać w „Opiekunie” w artykule Aleksandry Polewskiej. Dlatego przypomnę tylko jedno - kolędę „O narodzeniu Pańskim” pod koniec XVIII wieku, w trudnym dla Polski czasie podzielonej na trzy zabory, napisał poeta Franciszek Karpiński. Był człowiekiem wszechstronnie wykształconym, absolwentem Uniwersytetu we Lwowie, na dodatek doktorem filozofii i każde słowo w tej pieśni na Boże Narodzenie wydaje się być przez niego przemyślane i pełne treści. Emanuje z niej też patriotyzm Karpińskiego, który martwił się o losy Polski tak bardzo, że podobno kiedy dowiedział się o kolejnym rozbiorze Polski w jedną noc zupełnie osiwiał.
Na początku tej kolędy, śpiewanej najczęściej na zakończenie prawie każdej współczesnej nam Pasterki, usłyszymy najważniejszą dla nas wiadomość - „Bóg się rodzi”. Potem znajdziemy w niej szereg zaskakujących paradoksów: „moc truchleje” i jeszcze „ogień krzepnie, blask ciemnieje”. Jak to możliwe? Te słowa to znaki, że dla Boga nie ma nic niemożliwego. To po prostu i aż opowieść o zwycięstwie i potędze Boga i o tym, że przepowiednie proroków ze Starego Testamentu spełniły się i spełniają. Bóg realizuje swoje plany, rodzi się dla nas jako człowiek, a my w tych Jego planach mamy swoje miejsce. Stajemy się Jego dziećmi.
Potem Franciszek Karpiński w refrenie: „A Słowo Ciałem się stało, I mieszkało między nami”, dokładnie nawiązuje do prologu z Ewangelii według św. Jana. To właściwie echo tych słów:
„A Słowo stało się ciałem
i zamieszkało wśród nas.
I oglądaliśmy Jego chwałę,
chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,
pełen łaski i prawdy” (J 1, 14)
„Słowo, które stało się Ciałem i zamieszkało wśród nas” w następnych zwrotkach pieśni Karpińskiego traktowane jest niezwykle prosto, zrozumiale i na dodatek wzruszający.
To sytuacja bardzo ważna dla Polaków pod rozbiorami, bo skoro dla Boga nie ma nic niemożliwego i jest obecny między nimi, to marzenia o wolnej Polsce mogą się spełnić. Polska powróci na mapy Europy i Polacy wytrwają przy swojej Ojczyźnie. Stąd słowa prośby poety i nie tylko: „Podnieś rękę, Boże Dziecię,
Błogosław Ojczyznę miłą.
W dobrych radach, w dobrym bycie
Wspieraj jej siłę swą siłą.
Dom nasz i majętność całą,
I wszystkie wioski z miastami”.

To była i jest również ważna pieśń dla każdego indywidualnie, bo w życiu każdemu z nas, ludzi zdarza się przeżywać trudne chwile, czy sytuacje. Bóg jest wtedy z nami, chociażby się wydawało, że Go nie ma, bo specjalnie dla nas narodził się Betlejem. Jego życie podobnie było naznaczone krzyżem i cierpieniem, ale jednak zmartwychwstał i od Niego można czerpać silę.
Swoje czy twoje?
Gdzie są więc wspomniane na początku teologiczne kontrowersje związane z przesłaniem tej kolędy? Zaskakująca wiadomość? Przyznam, że dla mnie również. Wśród niektórych teologów burzę wywołało jedno słowo „swoje”, choć tak naprawdę w oryginale pojawiło się „twoje”, dokładnie chodziło o wers: „Cóż masz, niebo, nad ziemiany? Bóg porzucił szczęście twoje”. Kiedy w niektórych tekstach pisanych tej kolędy zamieniono słowo „twoje” na „swoje”, niektórzy z teologów chcieli przestać śpiewać tę zwrotkę, bo czy Bóg może porzucić coś swojego? Nie może przecież pozbyć się czegoś, co jest częścią jego istoty. Znawcy tematu podkreślają, że Franciszkowi Karpińskiemu chodziło o to, że Bóg wybrał szczęście wśród nas przez krzyż, porzucając beztroskie szczęście aniołów. Narodził się na ziemi, gdzie jest cierpienie. Wystarczy więc śpiewać tak, jak napisał autor słów.
Kolęda sądecka.

Franciszek Karpiński w swojej kolędzie nawiązał do słów Ewangelii wg św. Jana, natomiast autor „Nie było miejsca dla Ciebie” sięgnął do Ewangelii spisanej przez św. Łukasza. Ta kolęda napisana już w XX wieku była śpiewana w czasie II wojny światowej szczególnie w obozach koncentracyjnych z nadzieją. Podkreślano, że Bóg też delikatnie mówiąc nie miał łatwo rodząc się w takich, a nie innych warunkach. Też przeżywał bardzo trudne sytuacje. W niektórych zbiorach kolęd znalazła się nawet informacja, że „kolędę napisano w obozie koncentracyjnym w Gusen”. Jednak powstała ona wcześniej.
Pieśń „Nie było miejsca dla Ciebie”, nazywana także Kolędą sądecka, została napisana już w1932 roku w klasztorze w Nowym Sączu przez księży jezuitów. Dokładnie o. Mateusz Jeż napisał słowa nawiązujące do tych ewangelicznych św. Łukasza „Nie było miejsca w gospodzie” (Łk 2, 7) natomiast melodię skomponował o. Józef Łaś. Jak przeczytałam na stronie internetowej diecezji rzeszowskiej w 1938 roku o. Józef opracował tę kolędę na chór. Po raz pierwszy ukazała się ona w zbiorze „Najświętsza kantyczka z nutami na 2-3 głosy”, który został opracowany przez Józefa Albina Gwoździowskiego. To autorstwo potwierdzają znajdujące się na tej samej stronie wspomnienia Ireny Styczyńskiej z Nowego Sącza, zamieszczone w czasopiśmie „Nasze spotkania”: „Pierwszy raz usłyszałam tę kolędę w styczniu 1939 roku. Otóż przez katechetę Żeńskiego Gimnazjum i Liceum im. Marii Konopnickiej ks. Jana Czerwińskiego zaproszony został do Nowego Sącza chór uczniowski z jego rodzinnego miasta Miechowa, który śpiewał kolędy w kaplicy szkolnej podczas Mszy Świętej dla młodzieży szkół średnich o godz.9.00, a wśród nich po raz pierwszy słyszaną „Nie było miejsca dla Ciebie”. Kolęda ta zachwyciła słuchających głęboką treścią i piękną melodyką. Natychmiast prosiłyśmy swojego katechetę o podanie nam słów tej kolędy i nauczenie melodii. Z kaplicy szkolnej przeniosła się ona do naszych domów i dalej. Przyszedł wrzesień 1939 roku i jego następstwa. Dużo sądeckiej młodzieży gimnazjalnej stało się od wiosny 1940 roku więźniami hitlerowskich obozów koncentracyjnych. Sporo sądeczan pozostało po wojennej ucieczce na wschodnich terenach Polski, skąd władze radzieckie dokonywały wywozu ludności polskiej do sowieckich gułagów. Sądecka kolęda szła razem z nimi, a śpiewana pośród towarzyszy niedoli zyskała niezwykłą wśród nich popularność”. Czas II wojny światowej minął, ale aktualne pozostały słowa kolędy:
„A dzisiaj czemu wśród ludzi
tyle łez, jęków, katuszy?
Bo nie ma miejsca dla Ciebie
w niejednej człowieczej duszy”.
Czekamy na Ciebie

Na koniec jeszcze choć kilka słów o kolędzie „Wśród nocnej ciszy”, którą można by chyba nazwać „eucharystyczną”. Jej początek „wspomina” o tym, co działo się w betlejemską noc i o reakcji prostych pasterzy na narodziny Boga. Nie zastanawiając się poszli pokłonić się nowo narodzonemu Synowi Bożemu w Betlejem. To jakby wzór dla nas i dlatego w ostatniej zwrotce przypomina nam ona, że Syn Boży, narodzony w Betlejem, teraz czeka na nas przychodząc na różne ołtarze w świecie.Czeka na naszą odpowiedź:
„I my czekamy na Ciebie, Pana,
A skoro przyjdziesz na głos kapłana,
Padniemy na twarz przed Tobą,
Wierząc, żeś jest pod osłoną
Chleba i wina”.

Renata Jurowicz

 

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Temat numeru

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 8521

Opiekun nr 8(521) od 8 kwietnia 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in artykuł z "Misją wśród trędowatych" czyli studenci śladami św. Matki Teresy

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej