Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-10-18 11:26:26

Jutro pójdę do mojego Jezusa

s. Wojtczak

Elżbietanka s. Włodzimira Wojtczak urodziła się we Franklinowie, ochrzczono ją w Lewkowie, a młodość spędziła w Ostrowie Wielkopolskim. Teraz w Poznaniu oficjalnie została ogłoszona Służebnicą Bożą. O kandydatce na ołtarze opowiada postulatorka jej procesu beatyfikacyjnego s. Anna Jakubowska.

Pełni Siostra funkcję postulatorki procesu beatyfikacyjnego pochodzącej z naszej diecezji elżbietanki s. Włodzimiry Wojtczak, dlaczego zdecydowano się na jego podjęcie?
S. Anna Jakubowska: Do tego procesu nasze zgromadzenie przygotowywało się od wielu lat. Najpierw w latach 50. XX wieku, później w latach 80. Właśnie wtedy ks. Zbigniew Pawlak z ks. bpem Julianem Wojtowskim i naszą ówczesną prowincjalną s. Witoldą Bukowską. podejmował trud rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego, ale w tamtych czasach nie udało się go rozpocząć. Natomiast od 2012 roku pojawiły się kolejne osoby, które znów przypomniały o siostrze Włodzimirze, dlatego zgromadzenie podjęło decyzję, że jednak kolejny raz spróbujemy. Zebraliśmy wszystkie potrzebne dokumenty, złożyliśmy je na ręce ks. abpa Stanisława Gądeckiego i ruszyła cała procedura. 24 kwietnia otrzymaliśmy pozytywną odpowiedź z Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych i zgodę na prowadzenie procesu, który dziś oficjalnie się rozpoczął.

Jak dalej będzie przebiegał proces Elżbietanki urodzonej we Franklinowie?
Od dzisiejszego dnia, od pierwszej uroczystej sesji otwierającej dochodzenie w kościele pw. Bożego Ciała w Poznaniu s. Włodzimirze przysługuje tytuł służebnicy Bożej. Został powołany Trybunał, który rozpocznie swoją pracę. Będzie przesłuchiwał świadków i gromadził dokumentację, która zaświadczy o heroiczności życia s. Włodzimiry. Działa również Komisja Historyczna badająca wszystkie dokumenty i świadectwa dotyczące s. Włodzimiry, które na przestrzeni lat już zostały spisane. Cały czas szukamy świadków! Pomimo tego, że dzisiaj rozpoczyna się proces nadal poszukujemy osób, które ją pamiętają. Także tych, którzy mogą przekazać informacje o s. Włodzimirze na podstawie tego, co im powiedziały osoby, które ją znały. To jest dla nas bardzo ważne, by takie osoby się do nas zgłosiły, czyli na ul. Łąkową 1 w Poznaniu, ale również do domu sióstr przy ul. Gimnazjalnej w Ostrowie  lub drogą elektroniczną: postulator@wp.pl.

Spotykamy w życiu różne osoby - świeckich, siostry zakonne, kapłanów, dlaczego akurat siostra Włodzimira jest kandydatką na błogosławioną, co ją wyróżniało spośród innych?
Najbardziej wyróżniało s. Włodzimirę wielkie umiłowanie Eucharystii i szacunek do Eucharystii. Już jako młoda dziewczyna nie przeszła obojętnie obok kościoła, potrafiła uklęknąć przed jego zamkniętymi drzwiami, żeby się pomodlić. Wtedy kościoły nie były cały dzień otwarte. Będąc już siostrą zakonną często przychodziła na adorację i siostry wspominają, że kiedy modliły się przy niej czuły bardziej obecność Bożą. Koniec jej życia również ukazywał jej wielkie pragnienie Jezusa Eucharystycznego i umiłowanie Eucharystii. Ona cały czas mówiła, że jej wielką tęsknotą i cierpieniem nie jest choroba, ale to, że nie może przyjmować Jezusa Eucharystycznego. Kolejną rzeczą jest przyjęcie cierpienia i przeżywanie go razem z Jezusem, ofiarowanie Mu wszystkich trudów.

Czy z miłością do Jezusa Eucharystycznego i modlitwą łączyła jeszcze jakieś zaangażowania?
Pracowała wśród dzieci i najuboższych. Niestety nie mamy wielu potwierdzonych przykładów dotyczących jej pracy wśród dzieci. Przez znane nam świadectwa przewijał się fakt, że s. Włodzimira nie kończyła pracy wraz z zakończeniem godzin obecności w ochronce dla dzieci. Kwestowała, szukała jak jeszcze można pomóc dzieciom i ich rodzinom, bo naprawdę żyły w trudnych warunkach. Pierwsza ochronka, w której pracowała na terenie parafii św. Jana Jerozolimskiego, była za murami miasta Poznania. Ludzie mieszkali tam nie w domach, ale w barakach. To były rodziny robotnicze, rodzice chodzili na cały dzień do pracy, a w tym czasie dzieci zostawały same. Miejscowi księża próbowali coś z tym zrobić, dlatego powstała ochronka. S. Włodzimira pracowała z jeszcze jedną siostrą. W tym czasie ochronka nie miała podłączonej ani wody, ani prądu. Później powstała ochronka przy parafii Bożego Ciała i s. Włodzimira została jej pierwszą kierowniczką pomimo tego, że była bardzo młodą siostrą i nie była jeszcze po ślubach wieczystych, co też bardzo rzadko się zdarzało.

Wróćmy jeszcze do dzieciństwa i młodości siostry Włodzimiry, związanego tak mocno z terenem naszej diecezji. Co wiadomo na ten temat?
S. Włodzimira urodziła się we Franklinowie.Chrzest i Pierwszą Komunię Świętą przyjęła w kościele w Lewkowie, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości rodzina Wojtczaków przeniosła się do Ostrowa. Tutaj ukończyła Żeńskie Gimnazjum i Liceum dla Dziewcząt, zdała maturę. Wstąpiła do organizacji Młode Polki, gdzie była skarbniczką. Pomagała biednym, jeszcze jako uczennica gimnazjum opiekowała się ubogą wdową z trójką dzieci. W tym mieście zrodziło się jej powołanie zakonne. Przemierzając ostrowskie ulice i modląc się w tutejszym kościele rozeznawała jaką drogę ma wybrać. Wiemy, że początkowo chciała wstąpić do Karmelu, ale przez wzgląd na rodziców zmieniła swoje plany i wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety w Poznaniu.

Ostatni etap jej życia również związany jest Ostrowem. Jak przeżywała ten czas?
Ostatni etap życia s. Włodzimiry to czas II wojny światowej, gdy wraca do domu na prośbę swoich rodziców. Dlaczego? Państwo Wojtczakowie mieli dwie córki. W tym samym roku, 1930, starsza z nich wychodzi za mąż i wyjeżdża do Lublina, a młodsza mówi, że idzie do Karmelu. To była dla nich trudna sytuacja. Pewnego dnia mama powiedziała do Czesi, że zamiast do Karmelu lepiej niech wstąpi do elżbietanek. Ona znała to zgromadzenie, bo było obecne w Ostrowie. Wiedziała, że elżbietanki mają większy kontakt z rodziną, przyjeżdżają na wakacje. Właśnie dlatego s. Włodzimra zdecydowała się na wstąpienie do naszego zgromadzenia. Później kiedy wybucha wojna i zachorowała, rodzice poprosili, by wróciła do Ostrowa i ten czas przeżyła w rodzinie. Przełożeni przychylili się do tej prośby widząc niepokojący stan zdrowia s. Włodzimry. Wówczas wiele sióstr ukrywając się zamieszkało w domach prywatnych, także wyjeżdżały do swoich domów rodzinnych. Siostra Włodzimra była jedną z wielu, które powróciły do domu i był to dla niej trudny czas - musiała zdjąć habit i opuść dom zakonny, a jednocześnie czas największej bliskości z Bogiem.

Jednak dokładnie w swoje 34. urodziny umarła nie w swoim rodzinnym domu, tylko w zupełnie innym miejscu.
S. Wlodzimira powróciła do domu około 1940 roku, a w kwietniu 1942 roku trafiła do Przytułku dla Starców (ówczesna nazwa). Ze względu na chorobę, gruźlicę, została pod wpływem donosu wyrzucona ze swojego domu rodzinnego przez Niemców, którzy tam się wprowadzili. Przez dziesięć miesięcy przebywała w Przytułku dla Starców przy ul. Zdunowskiej (obecnie ul. Patryzancka) w odosobnieniu. Siostry elżbietanki z ul. Gimnazjalnej przynosiły jej potajemnie, w świeckim ubraniu z narażeniem życia, Komunię Świętą. To były bardzo krótkie wizyty, wchodziły do niej, podawały jej Komunię św. i wychodziły, by nikt tego nie odkrył. Ona ukrywała się jako siostra, a rodzicom zakazano ją odwiedzać ze względu na gruźlicę. Znamienne jest to, że s. Włodzimira przepowiedziała swoją śmierć i zapisała to w swoim pamiętniku. Niestety nie zachował się on do naszych czasów, ale osoby, które go czytały, zapamiętały kilka myśli i zapisały je. Między innymi zapamiętały właśnie te ostatnie słowa „Jutro kończę 34 lata. Jutro pójdę do mojego Jezusa. O jakże bardzo jestem szczęśliwa. Mamo nie martw się mną, ja zawsze będę z wami”.

Wtedy wypełniły się też słowa, które zapisała w dniu swoich pierwszych ślubów.
Tak, były to słowa „Jezu daj, abym mogła umrzeć tak, jak Ty zapomniana i wzgardzona”. Poprzez zakaźną chorobę najbliżsi nie mogli jej odwiedzać. Pozostawała sama w opuszczeniu i samotności. To doświadczenie przeżywała w łączności z Jezusem, co dawało jej siłę. Nie skarżyła się, nie narzekała, ale pogodnie czekała na spotkanie z Panem.

Siostra zbierała wszelkie informacje o s. Włodzimirze i teraz zna ją dobrze, a nawet sądzę, że tak jak kogoś bliskiego. Kim ona jest osobiście dla Siostry?
Cały czas uczę się s. Włodzimiry. Ona jest dla mnie przewodniczką duchową, osobą, która uczy mnie życia zakonnego prawie od początku. Ostrów Wielkopolski był moją pierwszą placówką. Przedszkole, które tam powstało imienia
s. Włodzimiry, to było miejsce mojej pracy. Przez dwa lata pracowałam także w ochronce w Poznaniu, w której s. Włodzimira była kierowniczką. Także ona od początku mi towarzyszyła, chociaż o tym nie widziałam, potem wszystko zaczęło się odkrywać. Cały czas czuję jej wsparcie we wszystkich trudnych sprawach, nie tyko tych związkach z procesem, ale i w pracy z dziećmi czy drugim człowiekiem. Kiedyś trudno było mi powiedzieć coś cierpiącemu, a teraz wiem, że ktoś już to przeszedł. Tak zżyłam się z s. Włodzimirą, że gdy jestem przy kimś, kto naprawdę cierpi mówię: wiesz, była taka siostra, ona też tak cierpiała i ofiarowała swoje cierpienie Jezusowi. Ona umiała to razem połączyć. Wtedy zapewniam też o swojej modlitwie za jej przyczyną i myślę, że ona wstawia się za cierpiącym. Dzięki niej mogę także doświadczać niezwykłych i wzruszających chwil, gdy przychodzą osoby, które opowiadają o łaskach, które otrzymały przez wstawiennictwo siostry Włodzimiry.

Tekst i zdjęcia Renata Jurowicz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Temat numeru

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 24

Opiekun nr 24(511) od 19 listopada 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. "Brat naszego Boga" - pożegnanie ze św. Albertem oraz artykuł o niedawno otwartej Pustelni Salezjańskiej "Ognisko Miłosierdzia"

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej