Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-09-06 10:47:03

Matka Boża będzie z Tobą zawsze blisko

pielgrzymka

„Wszyscy ludzie klaszczą w dłonie, cała ziemia śpiewa, śpiewa...” -  tak - słowami piosenki - chciałoby się określić to, co działo się na drogach wiodących do Częstochowy. Grupy ludzi z pieśnią na ustach, z radością na twarzach i serdecznością wobec siebie. Niektórzy z bólem nóg, z pęcherzami, ale tego nie widać na pierwszy rzut oka. Nie było także widać bogactwa tego, co nieśli w sercach, z jakimi intencjami maszerowali do Matki Bożej.

W 380. Pieszej Pielgrzymce Kaliskiej i 26. Diecezjalnej uczestniczyło ponad 2200 pielgrzymów. Jedni szli pieszo, inni jechali na rowerach. Wyruszali z różnych miejsc i o różnym czasie, by po kilku dniach jako jedna wielka rodzina, razem wkroczyć na Jasną Górę. Po drodze miewali różne przygody, jedne miłe, inne trochę kłopotliwe, ale z Bożą pomocą przemierzyli szlak od Józefa do Maryi i od Maryi do Józefa. „Nie bój się! Nigdy Cię nie opuszczę…” - pod takim hasłem przebiegała tegoroczna wędrówka. Kierownikiem pielgrzymki od kilku lat jest ks. Rafał Kopis, a ojcem duchownym w tym roku był ks. Adam Kraska. On każdego dnia głosił konferencje. Pielgrzymom towarzyszyły rozważania dotyczące objawień fatimskich. Diecezjalna pielgrzymka do Częstochowy weszła 13. dnia miesiąca, w dzień objawień fatimskich, chociaż sierpień 1917 roku był jedynym miesiącem, kiedy Matka Boża nie ukazała się 13, ponieważ dzieci były uwięzione. Ukazała się 19 sierpnia, kiedy pątnicy wrócili do Kalisza. Czy to nie są wymowne daty? Jak zaznaczył kierownik pielgrzymki ks. Rafał Kopis, Matka Boża pokazała nam, że ona jest ze św. Józefem i że u końca tegorocznej pielgrzymki objawi to, co jest w naszym życiu ważne i co dalej robić po pielgrzymce.

Nie tak szybko, kroku po kroku
...do Maryi nie tak szybko... - to słowa tej piosenki, na melodię popowego przeboju stały się hitem tegorocznej pielgrzymki. I tak w drogę do Maryi krok po kroku podążały 24 grupy, w tym 8 kaliskich, 14 promienistych i 2 rowerowe, Najliczniejszą grupą była różowo-niebieska z sanktuarium św. Józefa w Kaliszu licząca 157 pielgrzymów. Najmłodszym pątnikiem był 3-miesięczny Franciszek z grupy biało-zielonej z Jarocina i Pleszewa, a najstarszą 82-letnia Czesława z grupy różowo-niebieskiej z sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Najmłodsi rowerzyści to 4-letnia Nadia i 7-letnia Julia, a najstarszy - 76-letni Marian. Nie wszystkie grupy wracały pieszo do Józefa, ale i tak stanowili oni jedną wielką rodzinę. Najbardziej stało się to widoczne w miejscowości Biała, gdzie w niedzielne przedpołudnie 13 sierpnia zgromadziły się wszystkie grupy, by razem uczestniczyć we Mszy św. Przewodniczył jej i słowo Boże wygłosił ks. bp Łukasz Buzun. Zauważył, że pielgrzymka jest czasem, który przygotowuje na spotkanie z Bogiem przez Maryję. - Pielgrzym otwiera serce, budzi się w nim ufność wobec propozycji Pana Boga wobec niego - podkreślił biskup Łukasz, który niejednokrotnie wędrował jako pielgrzym. Po Mszy św. wszystkie grupy wyruszyły już jako jedna wielka rodzina diecezji kaliskiej przed tron Królowej Polski. Tam powitał ich ks. bp Łukasz z kapłanami, proboszczami parafii, z których podążały grupy.
- Wszędzie dobrze, ale u Mamy najlepiej! Taaak! Udało nam się dotrzeć na Jasną Górę. Do Matki, tej która zbliża nas do Pana, a dzięki Niemu możemy wszystko. Wierzymy, że Maryja otaczała każdego z nas swoim wsparciem i pomagała w trudach pielgrzymowania - taki wpis pojawił się na stronie internetowej pielgrzymki. Bo trzeba tutaj zauważyć, że każdy dzień był relacjonowany przez diecezjalne media. My z racji, że jesteśmy dwutygodnikiem mamy trochę gorzej. Ale i tak udało nam się być wraz z pielgrzymami na ich szlaku. To cudowne przeżycie widzieć i słyszeć radość, śpiew i modlitwę. Wszyscy zgodnie powtarzali, że na szlaku panuje rodzinny klimat, chociaż pątnicy widują się czasami tylko raz w roku ruszając razem do Maryi. Każdy niesie w sercu swoje intencje i intencje bliskich, którzy prosili o modlitwę. - Każda intencja dodaje sił, mobilizacji. Przecież o tyle prosimy Pana Boga więc coś od siebie musimy mu ofiarować - mówił jeden z pątników dodając, że wszystkie trudy Matka Boża wynagradza.

Dzieląc się radością
Czy to starszy, czy młody - każdy dźwiga swoje troski i radości, chociażby młodziutka, bo zaledwie 10-letnia Antonia, którą dojrzałam na barkach Łukasza. Wyruszyła na pielgrzymi szlak mając 4 lata, wówczas w wózeczku, dziś maszeruje dzielnie w grupie kępińskiej. Antonia pełna radości wyznała, że na pielgrzymce podoba jej się, że wszyscy sobie pomagają, tworzą wielką paczkę. W tym roku swoją intencją ogarnia rodziców z racji ich 28. rocznicy ślubu, którą obchodzili na pielgrzymce, a także siostrę w jej urodziny i brata Pawełka. Łukasz zaś już piąty raz na pielgrzymim szlaku i jak mówi, idzie z obowiązku, bo prowadzi całe biuro pielgrzymkowe, zajmuje się organizacją. Ale pierwszy raz, to była spontaniczna decyzja, za namową znajomych. - Za każdym razem jest inaczej, w tym roku próbuje się wyciszyć, ale z marnym skutkiem, chociażby ze względu na Antonię, która dosłownie na mnie wisi. Z Kępna szliśmy cztery dni i powiem, że mógłbym iść jeszcze dalej, nie czuję zmęczenia, a raczej niedosyt. Nasza grupa nie wraca pieszo, a ja czuję, że mógłbym iść z powrotem. Owoce pielgrzymowania są zawsze. Najgorszy jest potem powrót do rzeczywistości. Cieszy mnie, że w tym roku jest nas ponad 100 osób, o połowę więcej niż w ubiegłym - mówi z radością Łukasz. Inni młodzi szli w pielgrzymce chociażby dlatego, by podziękować za zdaną maturę, za to, że dostali na studia. Ewa, która szła ósmy raz zdradziła, że jest to wielkie doświadczenie, spotkanie z Bogiem, przełamywanie swoich słabości, uwalnianie się od swoich lęków, niepokojów od dnia codziennego.

Mów do mnie szeptem
W kaliskiej pielgrzymce od czterech lat idzie grupa adoracji, ciszy i ewangelizacji. To grupa popielata skupiająca ludzi z całej Polski. Mimo, że to grupa ciszy, to jak mówią uczestnicy - trudno byłoby wyjść z wioski, która przyjęła pątników na posiłek czy na nocleg i nie zaśpiewać na pożegnanie, nie podziękować, a tym samy nie dać świadectwa, że jesteśmy. - Dla wielu ludzi to uwielbienie Boga jest bardzo wzruszające. Są w naszej grupie mężowie, żony, małżeństwa, są osoby poszukujące swojego powołania, są klerycy, osoby konsekrowane. Nie jesteśmy grupą milczenia, tylko grupą ciszy. Te elementy ciszy bardziej nas wyróżniają, zwłaszcza kiedy niesiemy Pana Jezusa w adoracji w Najświętszym Sakramencie. Ta cisza ma służyć temu, że człowiek zaczyna inaczej słyszeć, zatrzymuje się, odkłada wszystkie sprawy świata, które gdzieś każdego dotykają. Wspólnie idziemy do Boga, wspólnie pielgrzymujemy na Jasną Górę, nie izolujemy się - mówił ksiądz Paweł Filipiak, przewodnik i twórca tejże grupy w rozmowie z Radiem Rodzina.

Kawaleria rowerowa
- Dostaliśmy przydział do kawalerii, gdzie jest dużo roboty, bo trzeba konie oporządzić, dać im jeść, wyczyścić itd. - mówią panowie, którzy pielgrzymi szlak pokonują na rowerach. - A piechur tylko o siebie musi zadbać - mówi żartobliwie pan, który po raz pierwszy wybrał się w drogę w tym roku, kiedy przeszedł na emeryturę. I jak mówi, lepiej późno niż wcale. W grupie, która wyjechała z Jarocina jechało 103 cyklistów. Druga grupa rowerowa w liczbie około 70 osób z Kalisza także tryskała humorem. I chociaż były trudne sytuacje, to radość serca ich nie opuszczała. Agnieszka, która także rowerem pokonywała trasę, ale tylko w jedną stronę wyznała, że choć pielgrzymka skończyła się dla niej za wcześnie i musiała wracać, to pozostała w niej wszechogarniająca wdzięczność i życzliwość. - Spokój w sercu, otwarcie i gotowość do przebaczenia. Odbudowana wiara, zwłaszcza w istnienie ludzi, dla których nie liczy się pęd i blichtr tego świata. Wszystkie uśmiechy, uczynki i dobre słowa bliźnich, nanizane na nić wspomnień, jak koraliki różańca. A przede wszystkim Boża Miłość. Jego obecność. Wszystko to, co sprawia, że warto i pięknie jest żyć - podzieliła się Agnieszka. I choć po drodze były różne perypetie, chociażby brak prądu i ciepłej wody w dzień, kiedy nad całą Polską szalały burze i wichury. A pani Marianna, która kolejny raz pokonała trasę na rowerze mając już 70 lat dodała, że wie, iż modlitwa ma wielką moc, wiele jej próśb zostało wysłuchanych. Jadąc na rowerze odmawiała Różaniec, a całą grupą zatrzymywali się przy kościołach po drodze, by zmówić Koronkę do Bożego Miłosierdzia. - Wiara czyni cuda - podkreśliła.

19 sierpnia, dzień objawień
Szczęśliwi i umocnieni duchowo pielgrzymi z nadzieją i naładowanymi akumulatorami powrócili do domu Józefa w sobotni wieczór. Ich entuzjazm nic nie przygasł. Z daleka było słychać śpiew, okrzyki informujące jaka grupa się zbliża. Przy kościele św. Gotarda przywitał ich ks. bp Stanisław Napierała. Wraz z pielgrzymami wyruszył na „ostatnią prostą”, która wiodła do św. Józefa. Dołączyli także proboszczowie kaliskich parafii i przedstawiciele władz miasta Kalisza. Jak zwykle mieszkańcy Kalisza nie zawiedli, tłumnie witali pątników powracających od Matki Bożej do swych domów. Obdarowywali strudzonych pielgrzymów kwiatami i uściskami. Jak wiemy nie wszystkie grupy wracają pieszo, a wśród tych, którzy pielgrzymi szlak pokonują w obie strony były grupy z parafii kaliskich oraz grupa z Chełmc. Łącznie przyszło go ok. 400 osób. Ich entuzjazm, który towarzyszył podczas wejścia na Jasną Górę nie przygasł, również ze śpiewem, okrzykami radości wkroczyli do centrum miasta by przed obliczem Najświętszej Rodziny paść na kolana i dziękować za dar pielgrzymowania. By podziękować św. Józefowi za cały ten czas. Kiedy już pokłonili się św. Józefowi przeszli na plac za kościołem, by tam uczestniczyć we Mszy św. pod przewodnictwem ks. bpa Stanisława Napierały, który w swej homilii podkreślił, że pielgrzymi zawsze powinni kierować się wiarą, i ta wiara ma być światłem na cały rok w waszym życiu. - Jesteście podobni do żniwiarzy, którzy szli trudząc się i niosąc ziarno na zasiew, a wracacie z radością niosąc swoje snopy pielgrzymie. Patrzymy na was z podziwem i spoglądamy na te duchowe snopy, które wszystkich radują. Jest w nich przede wszystkim doświadczenie Boga w czasie pielgrzymki – zaznaczył Ks. Biskup w homilii wygłoszonej do pątników. Ksiądz Biskup podziękował wszystkim pielgrzymom, organizatorom, kierownikowi pielgrzymki, ojcu duchownemu a także dobroczyńcom, służbom porządkowym i medycznym, no i mediom. Po Komunii św. odbyła się adoracja Najświętszego Sakramentu, a potem wszyscy udali się do swych domów na zasłużony odpoczynek.

Tekst i zdjęcia Arleta Wencwel

 

Pielgrzymka

Bursztynowa Grupa cudów

Nie jest dzisiaj łatwo namówić ludzi do wzięcia udziału w pieszej pielgrzymce, jesteśmy coraz bardziej przyzwyczajeni do komfortu, a samo słowo „pielgrzymka” coraz częściej kojarzy się z luksusową podróżą autokarową do jakiegoś miejsca kultu, podczas której modlitwa jest pewnym dodatkiem, a o wyrzeczeniach nie ma mowy.

Tym bardziej cieszymy się, że udało się powołać do życia (w pewnym sensie reaktywować po 20 latach) nową grupę promienistą Kaliskiej Pielgrzymki Pieszej na Jasną Górę. Mowa o Grupie Bursztynowej z Liskowa. Od samego początku nasza grupa charakteryzowała się zagęszczoną obecnością cudów. Pierwszym wielkim cudem było oczywiście samo utworzenie się grupy, która nie dysponowała żadnymi służbami (drogówka, porządkowa czy muzyczna) ani tradycjami, a mimo to powstała, wyszła, doszła do Matki i szczęśliwie wróciła do Liskowa witana przez licznych parafian. Stało się to możliwe dzięki całej serii innych pomniejszych cudów. Ja sam doświadczyłem jednego z nich tuż przed wyjściem. Dzień wcześniej okazało się, że mamy awarię pieca gazowego, a w związku z tym problem z ciepłą wodą, co oznaczało, że mogłem „zapomnieć” o porannym, ostatnim przed wyruszeniem w trasę, gorącym prysznicu. Jakież było moje zdziwienie, kiedy o 5.00 rano odkręciłem kurek i z kranu popłynęła gorąca woda! „Cud!” - pomyślałem i zacząłem z całego serca Bogu za niego dziękować delektując się gorącym prysznicem. Wkrótce potem okazało się, że za cudem stoi... pan kościelny, pan Józef, który wstał o 4.00 i napalił w piecu, abyśmy z ks. Andrzejem mogli rano skorzystać z ciepłej wody. W ten sposób mogłem powiedzieć w homilii podczas Mszy inaugurującej pielgrzymkę, że będziemy świadkami wielu cudów, które Bóg dla nas uczyni posługując się innymi ludźmi, a także że z pewnością posłuży się również nami, czyniąc cuda wobec innych. I tak dokładnie było. Każdego dnia naszego pielgrzymowania.

Iść z Jezusem ramię w ramię
Cudów doświadczało na co dzień, a także było ich sprawcami, niemal 70 osób, które wyruszyły z Liskowa, począwszy od najmłodszej pięcioletniej Anielki, a skończywszy na najstarszej Stanisławie. Proszę się nie dziwić, że najmłodszy i najstarszy pielgrzym naszej grupy są płci żeńskiej, bo ponad 80% pośród nas to dziewczyny i kobiety. Ale za to pośród nielicznych mężczyzn było aż trzech księży: oprócz niżej podpisanego, również ks. Rafał Wawrzyniak, który był naszym ojcem duchownym, a także ks. Andrzej Szulc, który dzięki swojemu doświadczeniu pielgrzymkowemu i posiadanym uprawnieniom, poświęcił się kierowaniu służbą drogową. Nie mogliśmy pobłądzić ;) Kto jeszcze pielgrzymował z nami? Oczywiście nie sposób wszystkich wymienić, ale oprócz największej grupy z naszej liskowskiej parafii byli również siostry i bracia z dekanatu (m.in. z Przespolewa i Koźminka) a także związani z nami przez więzy rodzinne bądź przyjacielskie mieszkańcy Kalisza. Niemal każdego dnia szedł pośród nas gość szczególny, a mianowicie Jezus w Eucharystii. Taki mieliśmy zwyczaj, aby po Mszy Jezus w monstrancji niesiony bohatersko mimo upału przez ks. Rafała, kroczył z nami. Szedł najpierw na czele, potem pośród nas i wreszcie na końcu, aby nam uzmysłowić, że nas prowadzi, idzie obok, aby się na Nim wesprzeć, a także z tyłu, aby nikt się nie zgubił. To było niesamowite... Idziesz w milczeniu, rozglądasz się, a tu nagle obok Ciebie idzie Jezus... To oczywiście największy cud, Cud Eucharystyczny, jaki nam się przydarzał regularnie. Zaskakująco regularne były również cuda, jakich Bóg dokonywał przez naszego brata Dominika, fizjoterapeutę, który nie tylko stawiał na nogi tych, którzy wydawali się być definitywnie „zblokowani” w swych mięśniach i ścięgnach, ale też na poszczególnych postojach prowadził dla całej grupy „stretching” czyli rozciąganie.

Jej modlitwa
W sferze duchowej towarzyszyło nam cały czas Orędzie Fatimskie. To jego dotyczyły codzienne konferencje ks. Rafała, dzięki audycjom nagranym przez Radio „Rodzina” mogliśmy wsłuchać się w dialogi Maryi z dziećmi, ale przede wszystkim modliliśmy się Różańcem. Odczytywaliśmy nie tylko nasze intencje, ale również te napisane wcześniej przez innych parafian, którzy mogli je składać w specjalnej skrzyni intencji pielgrzymkowych i którzy towarzyszyli nam duchowo jako Grupa Jantar gromadząca się codziennie w liskowskiej świątyni. Można powiedzieć, że naszym celem było nie tylko dojście na Jasną Gorę przed oblicze Matki, ale zaniesienie tam całej wspólnoty parafialnej z jej troskami i radościami i myślę, że to się udało. A najbardziej czuliśmy tę jedność parafii na modlitwie różańcowej. I chyba właśnie ta modlitwa pozostanie najważniejszą wskazówką, jaką zabierzemy ze sobą w codzienność. W Gietrzwałdzie Maryja powiedziała dzieciom w pierwszym objawieniu, aby modliły się na różańcu codziennie, a w ostatnim aby modliły się na różańcu gorliwie. Najpierw systematyczność, a potem jakość. Tak chcemy wzrastać.
Na zakończenie pielgrzymki powiedziałem do pielgrzymów i witających nas w Liskowie parafian, że kiedy Polacy tłumnie zalali Włochy w drodze na kanonizację św. Jana Pawła II, Włosi pytali zdziwieni, czy w ogóle ktoś tam w Polsce jeszcze został. Życzymy sobie, aby kiedy za rok Grupa Bursztynowa wyruszy na szlak pielgrzymi, ludzie pytali: „A w tym Liskowie to jeszcze ktoś został, czy wszyscy idą do Matki?” .

ks. Andrzej Antoni Klimek


Galeria fotografii

Przeglądaj galerię wersji Flash

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Temat numeru

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 24

Opiekun nr 24(511) od 19 listopada 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. "Brat naszego Boga" - pożegnanie ze św. Albertem oraz artykuł o niedawno otwartej Pustelni Salezjańskiej "Ognisko Miłosierdzia"

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej