Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-02-22 10:49:30

Trudna miłość

USC

O konieczności otoczenia opieką duszpasterską par niesakramentalnych oraz przyczynach i skutkach coraz większej liczby rozwodów w rozmowie z ojcem Andrzejem Lemieszem SJ, diecezjalnym duszpasterzem związków niesakramentalnych.

Statystyki mówią o coraz większej liczbie rozwodów w Polsce, co za tym idzie, coraz więcej małżeństw niesakramentalnych. Kościół nie wyklucza takich osób. W trosce o wierzących, którzy żyją w związkach niesakramentalnych ks. bp Edward Janiak powołał w naszej diecezji duszpasterza takich właśnie związków.
O. Andrzej Lemiesz: Papież Franciszek w swym nauczaniu pochyla się nad tym problemem i bardzo chce, by Kościół wyciągnął rękę do tej grupy ludzi. A my, jezuici już od wielu lat jesteśmy nastawieni na to, że w Kościele specjalizujemy się w rzeczach trudnych, idziemy na pogranicza - tam, gdzie nikt nie chce iść. Między innymi takim pograniczem jest duszpasterstwo par niesakramentalnych, gdzie trzeba towarzyszyć tym osobom, które w jakiś sposób mają konflikt z Kościołem, a właściwie z prawem w Kościele. Z prawem ustalonym przez Boga. Trzeba takie osoby wspierać, pomagać im, żeby tę cząstkę miłości prawdziwej, która w nich tkwi, podsycać. Bo to nie zawsze jest tak, że wiąże się ktoś z drugą osobą bez miłości. Wówczas byłoby to szukaniem przyjemności, zdobywaniem, a wtedy jest to zwierzęce zachowanie, a nie ludzkie. Trzeba w nich pielęgnować prawdziwą miłość, by te osoby mogły żyć lepiej, podejmować wspanialsze akcje wypływające z miłości w ich sercach.

Na ten problem szczególną uwagę zwrócił papież Jan Paweł II w Adhortacji apostolskiej Familiaris consortio, wzywając duszpasterzy i całą wspólnotę wiernych „do okazania pomocy rozwiedzionym, do podejmowania z troskliwą miłością starań o to, by nie czuli się odłączeni od Kościoła” (FC 84). W najbliższym czasie, w Kaliszu odbędą się po raz pierwszy rekolekcje dla ludzi żyjących w związkach niesakramentalnych. Jak będą wyglądać?
Rekolekcje te są skierowane do wszystkich tych, którzy są osobami wierzącymi, ale rozwiedli się i zawarli nowe związki. Są dla tych wszystkich, którzy chcą uczestniczyć w pełni w życiu sakramentalnym Kościoła, a nie mogą. Chcemy ukazać ludziom, że nikt ich nie wyklucza z życia Kościoła. Ważne jest, by zrozumieli, że nie są wyrzuceni, wyklęci. Poprzez te rekolekcje chcemy rozpocząć pracę duszpasterską polegającą na regularnych spotkaniach oraz Mszach św., podczas których będzie duchowa Komunia Święta. W ten sposób chcemy pokazać, że Pan Jezus nikogo nie zostawia, że wszystkim błogosławi. Poza tym, w planach są indywidualne spotkania, na których będziemy szukać różnych dróg wyjścia. Chcemy także raz w miesiącu robić spotkania formacyjne. Ważne jest, by takie pary spotykały się z innymi, które mają te same problemy i wspierały się, towarzyszyły sobie nawzajem, żeby miały tę świadomość, że jesteśmy w jednym Kościele.

Wiele osób uważa, że Kościół wyklucza osoby, które żyją w związkach niesakramentalnych, że nie pozwala im się kochać. Co jest błędnym myśleniem, gdyż kochać się pozwala, tylko nie może takiego związku pobłogosławić.
Po pierwsze, to nie Kościół, tylko Pan Bóg i przykazanie, które istnieje, a Kościół ma strzec jego przestrzegania. Osoby, które żyją w grzechu ciężkim, nie mogą przystępować do Komunii. Natomiast czymś innym jest miłość, która jest w człowieku. To, że człowiek pogubił się w tych miłościach, to inna sprawa, gdyż pierwszemu ślubował na dobre i na złe, a potem się okazało, że jednak jest za słaby, żeby być dobrym nawet w złych warunkach. I szukamy innych możliwości, pocieszeń. Rozejścia się małżonków są różne, to nie jest tak, że jest kłótnia i już się rozchodzą. Często są to bardzo skomplikowane rzeczywistości, gdzie są choroby psychiczne, uzależnienia, czy inne niewole, w które człowiek wpada i w ten sposób psuje relację małżeńską i rodzinną. Dlatego towarzyszenie takim osobom jest konieczne, bo Bóg pochyla się nad każdym, może nawet bardziej tym, który jest od Niego najbardziej oddalony. Chrystus ukazuje nam w przypowieściach pasterza, który zostawia 99 owiec i idzie po tę jedną zabłąkaną. To nasze zadanie - pójść po tę osobę i ją z powrotem przyprowadzić. Na jakich zasadach ona będzie w tym stadzie, to już pozostawiamy Panu Bogu, ale najważniejsze jest, by nie czuła się sama, bo wtedy będzie jej trudno odnaleźć w sobie miłość, którą gdzieś zagubiła.

Wróćmy na chwilę do przyczyny powstania takiego duszpasterstwa. Rozwody. Dlaczego jest ich współcześnie tak wiele?
Na początek trzeba się przyjrzeć narzeczeństwu, które gdzieś zanika, ucieka. Dzisiaj trudno powiedzieć, że młodzi ludzie żyją w narzeczeństwie. Gdy zaczyna się związek od seksu, to nigdy nie pozna się tak naprawdę drugiej osoby. Nie jest się w stanie powiedzieć, że on czy ona mnie kocha. Trudna, prawdziwa miłość przegrywa z przyjemnościami, z natłokiem seksu, który jest wszechobecny w mediach. Jest też stres i życie pod ciągłą presją. To wszystko wpływa na to, że człowiek zaczyna od rzeczy, które nie powiedzą mu, czy druga osoba kocha, a jedynie, czy jest jej ze mną dobrze. A potem trzeba decydować, czy małżeństwo, czy nie, bo na przykład dziecko w drodze. Ryzykujemy ślub. Najczęściej jest to oparte o sakrament i potem, kiedy się rozpada związek, sakrament trzyma, nadal wiąże, bo Panu Bogu powiedzieli: chcemy być razem na dobre i złe. I powstaje dylemat. Bywają sytuacje, gdzie można taki problem rozwiązać, ale w większości już nie. I w tym miejscu trzeba zrozumieć, że zerwana przysięga przed Bogiem ma swoje skutki. Wtedy można przyjmować Komunię Świętą duchowo i w ten sposób uczestniczyć w życiu Kościoła, który jest dla grzeszników i nikogo nie wyklucza. Ten problem odłączenia od sakramentów można rozwiązać w ten sposób, że para zrezygnuje ze współżycia, a bardziej będzie się miłować, kochać w taki sposób, w jaki Pan Bóg chce.

Czy zatem taka miłość jest trudniejsza, bardziej wymagająca?
Prawdziwa miłość zawsze ma pod górkę, prawdziwa miłość zawsze jest związana z krzyżem, z cierpieniem, czego przykład dał nam Chrystus. Owszem, każdy, kto kocha Boga i widzi innych idących do Komunii Świętej, cierpi, że sam nie może. To jest bardzo trudne, ale jeśli ofiaruje to cierpienie za grzeszników, za to, żeby małżeństwa były piękniejsze, lepiej się ludzie dobierali, to Bogu pomaga zmieniać ten świat. Rzadko widzimy wartość w cierpieniu, ale nasze cierpienie ma naprawdę wartość w oczach Boga. Człowiek się smuci, gdy cierpi, a Bóg mówi - bądźcie szczęśliwi, kiedy cierpicie. To jest właśnie ta trudna, ale wspaniała miłość, miłość związana z krzyżem. Nie ma miłości bez krzyża.

Miłość jest piękna, ale wymaga poświęcenia się drugiej osobie. Ale bywa tak, że my kochamy dalej, a druga osoba już nie i szuka nowego partnera. Dlaczego ja mam zatem płacić za błędy współmałżonka?
To jest bardzo trudna miłość, kiedy jedna osoba kocha współmałżonka, którego nie ma, który już nie kocha. Ta pierwsza osoba nie szuka innej, jest wierna swojej przysiędze i czeka wciąż na męża, czy żonę, mając nadzieję, że wróci. Trzeba myśleć też o tych pokrzywdzonych osobach, dlatego naszym zamiarem jest zajmować się nie tylko parami niesakramentalnymi, ale także takimi osobami, starać się, by miały swoje miejsce w Kościele, żeby wiedziały, że Kościół modli się także w ich intencjach i wspomaga na tej drodze cierpienia. I to jest chyba najtrudniejsza miłość. Miłość, której ja ślubowałem i chcę być wierny, chcę być wierny Bogu i dlatego kocham dalej mimo, że on mnie zdradził.

Rozwiedziona kuzynka pytała mnie, czy żyje w grzechu i czy może być matką chrzestną. Czy sam rozwód jest grzechem? Jest jakieś inne wyjście z sytuacji dramatu w małżeństwie?
Rozejście się małżeństwa, rozwód nie skutkuje grzechem, ani żadnym wykluczeniem. Rozejście się małżonków Kościół nawet uznaje prawnie, tzw. separacja małżeńska. Separacja skutkuje rozejściem się, ale nie ma rozerwania więzów małżeńskich. W Kościele istnieje ona, gdy z jakichś powodów nie możemy być razem, razem żyć, ale to nie znaczy, że małżeństwo nie istnieje. Zresztą przed Bogiem ono zawsze będzie istnieć. Osoba, która porzuca małżonka łamie szóste przykazanie znajdując sobie kogoś innego. Gdy pozostawiona przez męża, czy żonę osoba nadal jest sama, z czystym sumieniem może uczestniczyć w pełni w sakramentalnym życiu Kościoła. Przed Bogiem nie ma rozwodów. Tylko śmierć jednej z osób zwalnia z przyrzeczenia. Przed Bogiem będziemy rozliczani z tej miłości, którą On wlewa w nasze serca. Czy ją rozwinęliśmy, czy zdeptaliśmy. Bóg zna także intencje i motywy, wie, dlaczego rozpadło się poprzednie małżeństwo, i wie, dlaczego pojawił się nowy związek. Bóg nie może się pomylić, bo On zna serce człowieka, a nie tylko jego „papiery”.

Najlepszym pomnożeniem miłości jest przekazanie jej swemu potomstwu. Ale często to ono właśnie jest najbardziej pokrzywdzone, kiedy dochodzi do rozpadu rodziny. Jak wówczas mówić o pomnażaniu miłości?
Dziecko w takiej sytuacji nie rozumie, co się dzieje. Mało tego, taka fałszywa miłość psuje świadomość i serce dziecka, ono w ogóle nie wie, co to jest miłość. Jak ma się nauczyć prawdziwej miłości? Ono się gubi i dlatego w swym dalszym życiu często przegrywa. Najtrudniejszym zadaniem na tym świecie jest wychować dziecko do prawdziwej miłości, a jeśli dziecko nie widzi miłości w rodzinie, to na czym ma osadzić swoje wartości, jak ma prawdziwie kochać, skoro nie ma wzorca. Słowa tu nie wystarczą, trzeba to pokazać. 

Czy można powiedzieć, że przyczyną rosnącej liczby rozwodów jest brak dobrych wzorców w kolejnych pokoleniach?
Owszem, bo każdy przykład ma swoje następstwa. Dobry przykład pozwala nawet w najtrudniejszych sytuacjach znaleźć wyjście z sytuacji, pozwala podnieść się i iść dalej. Jednak nie można jednoznacznie powiedzieć, że jeśli rodzicom się udało, to i ich dzieciom się uda. Jeśli ktoś ma w sercu miłość, wszystko będzie robić na chwałę Boga i dla dobra ludzi. Zatwardziałe serce przejdzie obojętnie obok drugiego człowieka. Człowiek, który ma w sercu miłość, zawsze będzie chciał dobra drugiego. 

Rozmawiała Arleta Wencwel

 

Horyzonty życia - dla rozwiedzionych
i w separacji 10 -12 marca 2017 roku

Rozpad małżeństwa, to jedno z najtrudniejszych i najboleśniejszych doświadczeń. Czujemy się niepełnowartościowi, miotają nami sprzeczne emocje, popadamy w stany depresyjne. Czy wierność ma sens? Czy w ogóle miłość ma sens? Odpowiedzi na te i inne pytania związane z doświadczeniem rozpadu małżeństwa będziemy poszukiwali zarówno na płaszczyźnie wiary jak i psychologii. Sesję poprowadzą o. Wojciech Nowak SJ, wieloletni duszpasterz osób rozwiedzionych i żyjących w separacji (zob. www. rozwiedzeni.net) oraz p. dr Marek Osmański, psychoterapeuta.

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Temat numeru

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola

Opiekun nr 15(502) od 16 lipca 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in pielgrzymka do Kalwarii Zebrzydowskiej, o pasjonacie odlewnictwa w brązie i głębokim sensie urlopu w pojedynkę.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej