Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-06-29 15:23:28

O cnotach przydatnych w wychowaniu

Józef

Wychowanie polega na tym, aby pomóc dziecku rozpoznać prawdę o sobie samym i rozeznać swoje powołanie. Paradoksalnie trzeba je najpierw „odciągnąć” od nich samych, aby ukierunkować je na źródło i ostateczny cel, a potem w odpowiednim momencie pozwolić im odejść. Aby w pełni wywiązać się z tych zadań każdy wychowawca musi być odpowiednio ukształtowany i wyposażony we właściwe cnoty.

Przedmiotem naszego zainteresowania, jak pamiętacie, jest referat brata Eliasza Ayrouleta FSJ zatytułowany „Święty Józef wychowawcą. Rola ojca w dziele wychowania”. Przed dwoma tygodniami przedstawiliśmy pierwszą część naszego omówienia, gdzie skoncentrowaliśmy się głównie na specyfice ojcowskiego zadania wychowawczego. Pisaliśmy o tym, jak wspierać dziecko w powołaniu, a także o niezwykłej roli wszystkiego, co ojciec przekazuje dziecku. W przypadku św. Józefa były to głównie wszelkie implikacje związane z wcale nie tak łatwym do sprecyzowania zawodem, który wykonywał. Na dzisiaj został nam do omówienia jeszcze jeden element specyficzny dla zadania wychowawczego ojca, a mianowicie ukierunkowanie na boskie ojcostwo i duchowe wychowanie dziecka. Następnie omówimy zalety wychowawcy jakie objawił nam św. Józef.

Dotknąć ojcostwa Boga
Ojciec powinien ukierunkować swoje dziecko na jego źródło i ostateczny cel. Brat Eliasz podkreślił, że ważnym zadaniem ojca jest „odciągnięcie” dzieci od nich samych, aby w ten sposób mogły odkryć naturalne powołanie dzieci Bożych. Również Józef miał to zadanie, aby pomóc Jezusowi w odkrywaniu Jego prawdziwej tożsamości Syna Boga, czyli bycia kimś więcej niż inne dzieci Boże. Obcując z Józefem, słuchając go, zadając mu pytania, patrząc na jego życie i dzieląc z nim jego zajęcia, Jezus po ludzku nabiera świadomości o swym Boskim, wyjątkowym synostwie, tak ważnym do całkowitego wypełnienia Jego odkupieńczej misji. Prelegent podkreśla, że głównym powołaniem każdego ojca jest bycie „akuszerem dusz”, prowadzenie dziecka na jego własną „ziemię”, na tę, która mogłaby wydać owoc. Innymi słowy autentyczne ojcostwo prowadzi dziecko do prawdziwej wolności: w sprawowaniu władzy, w podjęciu swojej misji, mając świadomość swojej osobistej tożsamości i spoczywającego na nim powołania.
Ewangelia o odnalezieniu Jezusa w świątyni (Łk 2, 41-52) świadczy o doskonałym wypełnieniu posługi Józefa. Nasz prelegent utrzymuje, że słowa Jezusa: „powinienem być w tym, co należy do mego Ojca” nie są zaprzeczeniem ojcostwa Józefa, a wręcz przeciwnie! „Poprzez te słowa, Jezus poświadcza, że Józef umiał go prowadzić do progu tajemnicy Jego Boskiej Osoby ukrytej w ludzkiej glinie otrzymanej od Maryi Panny. Rzeczywiście, w cierpliwym, uważnym, kochającym, czujnym prowadzeniu Józefa, Jezus „czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i ludzi” (Łk, 2, 52). To jest bez wątpienia największa chwała Świętego Józefa: bycie lustrem boskiego ojcostwa, które pozwoliło Jezusowi na odkrycie tego, że Bóg jest Jego Ojcem”. Możemy przyjąć, że posługa, którą Józef spełnił niegdyś wobec Jezusa, nadal jest przez niego wypełniana wobec tych, którzy są członkami mistycznego ciała Chrystusa, czyli nas w dzisiejszej wspólnocie Kościoła. Ale odkrycie boskiego synostwa to nie wszystko, trzeba jeszcze po ludzku się w nie zaangażować, i również w tym aspekcie Józef prowadził Jezusa i dzisiaj prowadzi tych, którzy mu na to pozwolą. W jaki sposób? Józef uczył Jezusa modlitwy. A to właśnie w modlitwie uczymy się jedności z wolą Ojca. „Bycie synem nie oznacza wyniszczenia całej woli, ale jest to wydobycie przestrzeni wewnętrznej dyspozycyjności. (…) Dotykamy teraz tego, co rzeczywiście jest posłuszeństwem: wolne przyjęcie planu miłości Ojca do nas. Jeśli Jezus w Getsemani mógł łączyć się po ludzku w pełen i doskonały sposób z wolą swojego Ojca, w momencie, kiedy decyzyjność każdego człowieka byłaby nagięta maksymalnie w stronę odmowy, to dlatego, że w kontakcie ze Świętym Józefem, doskonałym cieniem Ojca, nauczył się, czym było prawdziwe posłuszeństwo”.

Autorytet
Aby dobrze wypełnić zadania ojcowskie mężczyzna musi posiadać odpowiednie cechy, które na płaszczyźnie teologicznej nazywamy cnotami. Przyglądając się św. Józefowi odkrywamy, że pierwszą z nich jest autorytet. Imię Józef (Josef) w języku hebrajskim znaczy „Niech [Bóg] doda”. Idea dodania odsyła najpierw do braterstwa, ale ten pierwszy sens czasownika, można też poszerzyć o „wzrastać, zwiększać”. Józef to ten, który przyczynia się do wzrostu, sprawia, że coś rośnie. To nam doskonale wskazuje na zadania wychowawcze. Brat Eliasz zauważa również, że takie rozumienie wzmacnia również łacina, w której słowo „autorytet” (auctoritas) pochodzi od czasownika augere, co znaczy „zwiększać, wzrastać, powiększać się”. Czyli już w imieniu mamy zawartą misję, którą Józef ma spełnić wobec Jezusa. „Chodzi tutaj o wymagającą służbę, która domaga się klimatu zaufania i dobroduszności, ponieważ nie ma możliwego sprawowania autorytetu bez posłuszeństwa wychowawcy w odniesieniu do Boga i dziecka w odniesieniu do wychowawcy. Ewangelie wskazują nam, jak bardzo Józef i Maryja byli posłuszni Bogu i jak Jezus był im poddany oraz woli ich Ojca, w całkowitym posłuszeństwie, pełnym zaufania. Posłuszeństwo wobec Boga Maryi i Józefa, szczególnie naświetlone u Świętego Łukasza i Świętego Mateusza, ustanawiało ich autorytet względem Jezusa. Ale warto podkreślić, że autorytet ten nie ma nic wspólnego z władzą, ale jest rodzajem służby. Dlatego Jezus, mógł w sposób bezpieczny być posłuszny swoim rodzicom. I oddajmy ponownie głos Prelegentowi: „Prawdziwe ojcostwo – model wszelkiego autorytetu – nie ma innego celu, jak pozwolić drugiemu istnieć, aby ten zajął swoje miejsce, aby rozwinął się w swoim człowieczeństwie, aby rozwinął wszystkie swoje talenty i wypełnił swoją misję. Taki jest autorytet naszego Ojca niebieskiego „od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi” (Ef 3, 15); taki autorytet sprawował Święty Józef nad Synem, którego Bóg mu powierzył”.

Pokora
Wychowanie jest również procesem wpływania na rozwój duszy dziecka, stąd potrzeba u wychowawcy pokory. Pokora przejawia się zarówno w przyjęciu i wychowaniu dziecka jako daru powierzonego przez Boga, ale też – co być może jest szczególnie trudne - w wyzbyciu się planów wobec dziecka. Dalej pokora zakłada również uznanie swoich własnych ograniczeń i błędów, a także gotowość uczenia się od dziecka. Lekcją pokory, której zapis mamy w Ewangelii było na pewno zagubienie się Jezusa i Jego odnalezienie w świątyni. Był to przedsmak tego, co miało nastąpić – zwłaszcza dla Maryi, kiedy cała edukacja skończy się i wychowawca musi się usunąć, czyniąc poniekąd dar z tego, którego wychował, życiu świata. Nasz prelegent mówi tutaj o szczególnym doświadczeniu pustki pozostawionej przez kogoś, komu poświęciliśmy tyle troski, ale ta pustka zapowiada również radość z przejścia syna do autonomii, do wolności osobistej. Wychowawca musi być pełen pokory, aby tak właśnie przeżywać sytuacje rozstania z wychowankiem.

Wiara
Jako ostatnią cnotę niezbędną dla wychowawcy brat Eliasz wymienia wiarę. Chodzi o wiarę taką, jaką miał św. Józef, prostą i ufną. Rozpoznajemy ją u Józefa po jego reakcji na polecenia przekazane mu przez Anioła Pańskiego we śnie. Mówimy więc o wierze, która jest zaufaniem Bogu. Tej wiary należy dać przykład dziecku, bo akty wiary uczynione nawet w tajemnicy, ale ukonkretnione w życiu codziennym, uświęcają szczególnie wychowawcę i pouczają dziecko. Wychowawca potrzebuje też mieć wiarę w swoje dzieci i Święty Józef miał wiarę w Jezusa, ale uczy nas również tego, że ten akt wiary w dziecko opiera się najpierw na akcie wiary w Boga i misję, którą Bóg powierza wychowawcy. Wiara, którą kontemplujemy w Świętym Józefie i do której przeżywania wezwany jest każdy ojciec w kontekście wychowania swoich dzieci, pomaga zachować rozsądek w wychowaniu w centrum społeczeństwa. Pomaga wytrwać i chroni przed zniechęceniem. Brat Eliasz wkłada w usta św. Józefa taka zachętę do każdego z nas: „Nie przejmuj się pozorami, różnicami, przyłóż się do tego, aby żyć i aby twoje dzieci żyły w radości Ducha Świętego. Miej wiarę w nie opartą na fundamencie wiary w Boga i ufność Boga w ciebie, skoro tobie te dzieci powierzył”.
Swoje rozważania o wychowaniu w kontekście osoby św. Józefa brat Eliasz kończy cytatem z  Marguerite Lény z dzieła „Duch wychowania”: „Wychowawca według Chrystusa to ten, który rozświetla poprzez nadrzędny cel, wszystkie drugorzędne cele, choć zachowuje ich autonomiczność, według kolejności zadań. Tak jak Paweł gromadzi i sprowadza do miłości rozproszone duchowe dary, które dzielili między sobą Koryntianie, wychowawca według Chrystusa, pracuje nad zebraniem wszystkich mnogich i niepodzielnych wymiarów roli wychowania w ostatecznym celu, często ukrytym, ale zawsze skutecznym: pozwolić Chrystusowi osiągnąć pełen wzrost we wszystkich, którzy są mu powierzeni”.

oprac. ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Święty Józef

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 15

Opiekun nr 15(528) od 15 lipca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacje z wczasorekolekcji w Odolanowie

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej