Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-05-07 09:50:53

Nieomalże katedra

tron

W krypcie pod prezbiterium kaliskiej bazyliki kolegiackiej spoczęły doczesne szczątki nie tylko prymasa Karnkowskiego,
ale także dwóch innych duchownych: jeden z nich był biskupem, a drugi wieloletnim duszpasterzem w kaliskim sanktuarium.

Ów biskup otwiera ciekawy okres w historii kaliskiej kolegiaty, który nieomalże zakończył się podniesieniem jej do godności katedry.
Znany kaliski historyk Adam Chodyński, który w 1857 roku zwiedzał świątynie grodu nad Prosną, zajrzał do trumny hierarchy, a następnie zanotował: „… mieliśmy sposobność przyjrzeć się zwłokom tego biskupa po uchyleniu wieka trumny. Leży on w ubraniu biskupim, w fioletowych hirotekach, czyli rękawicach na rękach. Ciało jego jak najdoskonalej zachowane z wyrazem powagi na spokojnej twarzy, okolonej siwym włosem wychodzącym spod piuski”. Jeden ze współczesnych badaczy, wiedziony ciekawością, po raz kolejny niepokoił biskupa, zaglądając do jego trumny, potwierdza, że ciało zmarłego ubrane jest we fioletową, biskupią sutannę, na którą nałożono rokietę, czyli prałacką, lnianą komżę z wąskimi rękawami. Biskup ma atłasowe trzewiki, a spod sutanny wystają fioletowego koloru spodnie. Głowa ozdobiona piuską spoczywa na obszytej złotym galonem poduszce. Całość trumny wypełniają sprzyjające mumifikacji ciała trociny.

Kapłańskie lata przyszłego biskupa
Znamy już aż nazbyt szczegółowo zawartość trumny. Kim jednak był ów biskup? Zagadka nie jest trudna do rozwikłania, zwłaszcza, że na trumnie przyczepiono małą plakietkę, na której bez większego wysiłku można przeczytać napis: „Andrzej Wołłowicz, biskup kujawsko-kaliski 1818-1822”. Wiemy, że ciało biskupa pochowano w kolegiacie kaliskiej niedługo po jego zgonie. Trumnę złożono na początku w krypcie pod kaplicą św. Józefa. Księgi parafialne informują, że pogrzeb odbył się 14 marca 1822 roku przy asystencji niezliczonego duchowieństwa i władz miasta Kalisza około godziny trzeciej po południu. W wieku XX, kiedy porządkowano krypty, postanowiono przenieść trumnę biskupa i umieścić ją razem z prymasowskimi szczątkami pod prezbiterium.
Tyle suche fakty, a przecież za nimi kryje się człowiek. Kim zatem był Andrzej Wołłowicz? Był to szlachcic, któremu opatrzność Boża wyznaczyła przełomowe dla historii naszego narodu lata życia. Urodził się 1 grudnia 1750 roku, zatem jeszcze za czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów, a zmarł 9 marca 1822 roku, kiedy Polacy zostali podporządkowani władzy trzech zaborczych państw: Rosji, Prusom i Austrii.
Wywodził się, jak już wspomniano, ze szlachty i to bardzo zacnej i starej, tym niemniej zubożałej i nieodgrywającej znaczącej roli w XVIII - wiecznej Polsce. Formację do kapłaństwa odbył w seminarium warszawskim Świętego Krzyża prowadzonym przez misjonarzy św. Wincentego a Paulo, by zaraz po święceniach wyjechać do Rzymu na studia. W Wiecznym Mieście dane mu było być rektorem polskiego kościoła św. Stanisława. Gdy wrócił do Ojczyzny związał się z biskupem płockim księciem Michałem Jerzym Poniatowskim - najmłodszym bratem króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego. Na dworze biskupim cieszył się zaufaniem i dlatego chętnie powierzano mu pełnienie wielu ważnych urzędów.
W 1779 roku ks. Wołłowicz został zamianowany proboszczem w Iłży, jednakże, jak to było zwyczajem tamtych lat, obowiązki proboszcza wykonywał opłacany przez niego zastępca. Zawierucha lat 90. XVIII wieku sprawiła, że ks. Wołłowicz postanowił wycofać się z czynnego życia publicznego i zaszyć się na swoim spokojnym probostwie. W XIX wieku zdecydował się wrócić do działalności publicznej, dlatego też przekazał probostwo innemu kapłanowi, a sam otrzymał godność prałata archidiakona w kapitule warszawskiej.

Wiele znacząca znajomość
Wydaje się, że kluczowym dla rozwoju „kariery duchownej” ks. Wołłowicza było to, że dwukrotnie wysyłano go na powitanie cara Aleksandra I. Pierwszy raz do Białej w 1814 roku, kiedy cesarz jechał na kongres wiedeński, a drugi raz, kiedy udawał się do Paryża.
Tak oto doszliśmy do przełomowego dla opisywanego duchownego i dla kolegiaty kaliskiej momentu. Kongres wiedeński, który obradował w 1814 i 1815 roku, ustalił nowy podział terytorialny ziem Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Trzeba było dostosować granice diecezji do stanu faktycznego. W związku z tym papież Pius VII, przychylając się do niektórych postulatów cara Aleksandra, Bullą Ex imposita nobis noszącą datę 30 czerwca 1818 rok, zreformował dotychczasowy podział terytorialny Kościoła katolickiego w nowo powstałym Królestwie Kongresowym. W wyniku tych reform powstała diecezja kujawsko-kaliska, której katedra znajdowała się we Włocławku, ale siedziba biskupstwa miała być w Kaliszu, a dokładniej w kolegiacie Wniebowzięcia NMP.
Biskupem nowopowstałej diecezji został nie kto inny jak ks. Andrzej Wołłowicz. Jego nominację ogłoszono 29 marca 1819 roku. Biskup elekt postanowił zjednać sobie sympatię starego grodu nad Prosną i wyznaczył jako miejsce sakry biskupiej najstarszy kościół kaliski, czyli św. Mikołaja. Uroczystość święceń biskupich odbyła się 4 lipca 1819 roku i jeszcze tego samego dnia biskup wystosował do diecezjan pierwsze orędzie.
Nowy biskup energicznie objął rządy w diecezji. Najpierw należało uporządkować organizację diecezji, dlatego też dostosował liczbę dekanatów do obszaru diecezji i na nowo określił ich granice. Odczuwając brak niższego duchowieństwa, szczególnie przy sprawowaniu różnych nabożeństw w kolegiacie, powziął myśl o utworzeniu seminarium duchownego w Kaliszu. Starania o ziszczenie tego pomysłu przerwała mu śmierć.
Pierwszego biskupa kujawsko-kaliskiego pochowano w podziemiach kolegiaty. Tak oto kolegiata stała się kościołem, przy którym rezydowali i w którym sprawowali ceremonie religijne biskupi wspomnianej diecezji, a byli to: ks. biskup Józef Szczepan Koźmian i ks. biskup Walenty Maciej Tomaszewski. Pozostawili oni ślad w kolegiacie w postaci portretów w zakrystii oraz ołtarza i biskupiego tronu wraz z stallami.

Dwaj następcy
Biskup Koźmian objął rządy w diecezji nieco ponad rok po śmierci swego poprzednika, czyli w 1823 roku. Był to niezwykle gorliwy duszpasterz, któremu leżało na sercu dobro diecezji. W tym celu niezmordowanie wizytował parafie, troszczył się o podniesienie dyscypliny wśród duchowieństwa i dlatego wydawał liczne zarządzenia. Dodam, że najczęściej nie przyjmowano ich z wielkim entuzjazmem. Dbał o powiększenie księgozbioru seminarium. Nosił się nawet z zamiarem przeniesienia katedry z Włocławka do Kalisza i podniesienia kolegiaty, przy której rezydował, do godności katedry, a kapituły kolegiackiej do godności kapituły katedralnej. Plany te ze względu na stanowczy protest kanoników włocławskich spełzły na niczym, podobnie jak usiłowania zmierzające do przeniesienia seminarium duchownego z Włocławka do Kalisza. W tym drugim wypadku zaważyły trudności ze znalezieniem odpowiedniego budynku. Wymownym świadectwem ambitnych planów biskupa w odniesieniu do kolegiaty jest ufundowany przez niego i poświęcony w 1829 roku monumentalny ołtarz główny w stylu klasycystycznym, któremu więcej uwagi poświęcimy nieco później. A także najprawdopodobniej drewniany tron biskupi, który umieszczono na południowej ścianie prezbiterium. Składa się on z gustownego zaplecka, na którym współcześnie umieszczono herb obecnego biskupa kaliskiego oraz z monumentalnego baldachimu zwieńczonego złotą kopułą ozdobioną złotą mitrą biskupią. Detale tronu biskupiego, a więc gzymsiki, gwiazdy, kapitele, itp. łudząco przypominają elementy zdobiące ołtarz główny. W miejscu niezachowanych krzeseł biskupa i asystujących mu duchownych stoją niezbyt zgrabne siedziska wykonane z okazji wizyty Jana Pawła II w Kaliszu.
Biskup Koźmian był szczerym patriotą. Kiedy wybuchło powstanie listopadowe poparł je całym sercem. Wygłosił kazanie, w którym wyznał, iż raduje się, że doczekał tej chwili. Wydał też instrukcję dla duchowieństwa, w której nakazywał płacenie podatków na rzecz organizacji narodowej. Biskup zakończył swój żywot w Warszawie w 29 stycznia 1831 roku, a jego ciało spoczęło w katedrze włocławskiej.
Biskup Walenty Tomaszewski, po którym pozostał w kolegiacie portret oraz stalle kanonickie, został mianowany biskupem wakującej od kilku lat diecezji w 1836 roku. Zapamiętano go jako biskupa dbającego o formację duchową duchowieństwa, czego wyrazem było wprowadzenie nakazu dorocznych rekolekcji oraz o poziom religijny wiernych, który starał się podnosić zachęcając proboszczów do organizowania misji parafialnych. W Kaliszu utworzył studium przygotowawcze do seminarium, które działało do śmierci biskupa, to jest do 1850 roku.
A kim jest trzecia postać, której doczesne szczątki spoczywają w krypcie pod prezbiterium? To niezapomnianej pamięci ks. Stanisław Józef Kłossowski. Przybliżymy jego postać w następnym artykule.

Tekst i zdjęcia ks. Jarosław Powąska

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Święty Józef

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 15

Opiekun nr 17(530) od 12 sierpnia 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
artykuły o Matce Bożej w różnych odsłonach

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej