Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-03-26 09:47:23

Święty Józef i cud kaliskiej świątyni

rekolekcje

Mówiąc o św. Józefie nie sposób nie wspomnieć o sanktuarium kaliskim. Może od niego powinniśmy zacząć nasze wielkopostne rekolekcje, ale myślę, że bardziej pasuje do zwieńczenia, gdyż dobrym owocem naszych rozważań mogłaby być nasza obecność w tym szczególnym miejscu. Nie będę dotykał historii sanktuarium i cudownego obrazu, ponieważ na ten temat zostało już wiele powiedziane. Zajmę się samym wizerunkiem, a szczególnie jego cudowną treścią, do którego powstania przyczynił się sam św. Józef.

Kiedy spoglądamy na ten obraz, możemy dostrzec nazwijmy to „krzyż miłości”. Pionową „belkę” stanowią, patrząc od góry, Bóg Ojciec, który spogląda na Syna, jakby chciał Mu pobłogosławić, dlatego posyła Ducha Świętego, który od samego początku jest w Nim obecny. Poziomą „belkę” owego „krzyża miłości” stanowi Święta Rodzina. Maryja wpatrzona w tekst Słowa Bożego, „chowała wiernie wszystkie (…) wspomnienia w swym sercu” (Łk 2, 51), zaś św. Józef spogląda na Syna, dumny, ale i pełen obaw. Lilia, którą trzyma w dłoni, symbolizuje czystość, ale i duchową siłę, gdyż „błogosławieni czystego serca, [to ci którzy] Boga oglądać będą” (Mt 5, 8). Tym natomiast, który wychodzi nam naprzeciw, jest Jezus Chrystus. Szuka zagubionych owiec, szuka swoich braci i sióstr, którzy na meandrach życia zapomnieli o tym, że są kochani i potrzebni. Tak właśnie wygląda „krzyż miłości” „wpisany” w kaliski obraz.

Pokora i cichość
Św. Józef w tym cudownym wizerunku pokornie stoi obok. Obok swojej Rodziny, obok ciebie i mnie. Pokora i cichość serca to nie tylko przymioty św. Józefa, ale zasady jego życia, którymi kierował się od samego początku. Zawsze zastanawiał mnie fakt, czy Stary Testament nie zapowiadał w którymś miejscu św. Józefa? Pierwsze, co nam przyjdzie do głowy, to zapewne historia Józefa Egipskiego, jednak gdy przyjrzymy mu się bliżej, to zauważymy, że fakt wydania go Izmaelitom był zapowiedzią wydania Jezusa na śmierć przez arcykapłanów. Jest wiele osób w Starym Testamencie, które zapowiadały Jezusa, dlatego nazywamy je dzisiaj figurami starotestamentalnymi. Pierwszy Adam zgrzeszył, drugi Adam - Chrystus, odkupił; Abel zabity przez brata zapowiadał śmierć Chrystusa; Izaak niósł drwa na plecach, na których miał zostać złożony w ofierze Bogu, tak jak Chrystus, który niósł drzewo krzyża, by na nim umrzeć, itd. Mamy mnóstwo zapowiedzi starotestamentalnych śmierci Jezusa, podobnie było w przypadku Maryi. Już w protoewangelii, czyli w Rdz 3, 15, czytamy zapowiedź przyjścia Maryi: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę”. Tą niewiastą jest właśnie sama Matka Boża. A Józef? Józef pochodził z rodu Dawida, wyjaśnia nam ewangelista Mateusz w rodowodzie Jezusa (por. Mt 1, 16). Dlatego Józef może nie bezpośrednio, ale również był obecny w  zapowiedziach przyjścia Chrystusa. Jego życie od samego początku było ukierunkowane na Chrystusa. W teologii dogmatycznej, czyli tej części teologii, która zajmuje się wprost definicjami wiary, józefologia była i jest ściśle powiązana z mariologią, eklezjologią (nauką o Kościele) i chrystologią. Wszystko, co działo się w historii zbawienia, a także w Biblii, było ze względu na Chrystusa. Dlatego życie św. Józefa było ukierunkowane wprost na Chrystusa i tak trzeba je rozpatrywać.

Twarze Świętej Rodziny
W cudownym kaliskim wizerunku twarz św. Józefa jest identyczna z twarzą Boga. Za tym faktem przemawia wyjątkowa teologia, że w osobie św. Józefa był obecny sam Bóg. Jeżeli Józef zastępował Jezusowi Ojca, to tym bardziej był ucieleśnieniem Jego miłości. Bóg Ojciec wybrał Józefa, aby stał na straży życia Jezusa, ale również na straży Jego wychowania. Kiedy czytamy Ewangelię, natrafiamy w niej na mnóstwo przypowieści. Jest to związane z tym, że Józef, poza faktem, że był cieślą, przygotowywał Jezusa do pracy fizycznej, także w innych dziedzinach. Egzegeci w niektórych miejscach są skłonni do tego, że po śmierci Józefa, Jezus, by utrzymać siebie i Maryję, zatrudniał się do różnych prac polowych, jako siewca, jako pracownik winnicy, albo nawet jako pasterz. Bogactwo przypowieści było wynikiem Jego doświadczenia, do którego przygotował Go sam św. Józef. Szacunek do każdej pracy, do każdego człowieka było domeną św. Józefa.
Na uwagę zasługuje także fakt, że na kaliskim wizerunku twarze Świętej Rodziny w niczym nie przypominają twarzy ludzi wschodu. Charakterystyczne słowiańskie rysy, oraz typowo polskie zabudowania z XVII w. w tle, sugerują, że mamy do czynienia z polską rodziną. Św. Józef chciał być nam tak bliski, że zapragnął być takim jak my. Nie chciał być przedstawiony na obrazie samodzielnie, ale wraz ze swoją Rodziną. Miłość Józefa do Jezusa i Maryi jest tak silna, że nie wyobraża sobie, by przedstawiono go inaczej. Miłość, która wręcz bije z obrazu, przeplata się z pokorą, a ta rodzi nadzieję i prowadzi do wiary.

Rodzina to dom
Obraz swoim kształtem przypomina dom, górne zakończenia przypominają dach. Rodzina to dom, to miejsce, do którego się wraca. Ile razy w swoich wspomnieniach między innymi z dzieciństwa wracamy do czasów, kiedy mieszkaliśmy wraz z rodzicami, kiedy wyczekiwało się wieczerzy wigilijnej, kiedy czekało się na powrót ojca z pracy, ile tam było miłości, czekania, tęsknoty. Dom to szczęście, to bezpieczeństwo, dom to wszystko, do czego chce się wracać. Kiedy nie jest już to możliwe, to pozostają tylko wspomnienia. Jednak Józef nie jest człowiekiem wspomnień, ale tym, który urzeczywistnia miłość. Nie wolno nam zatrzymać się na wspomnieniach, ale trzeba sprawić, by stały się rzeczywistością, tzn. stworzyć innym ten sam klimat, który nam towarzyszył w dzieciństwie. Przeszłość nie wróci, ale może za naszą sprawą przybrać ramy teraźniejszości. Spraw, żeby twoje wspomnienia za sprawą miłości stały się udziałem twoich najbliższych. To, za czym tęsknisz, niech stanie się tu i teraz. Szukasz miłości to obdaruj miłością. Zobacz, wszystko czego szukamy, jest tak naprawdę na wyciągnięcie ręki, wystarczy, że dasz sobie szansę, a życie stanie się lepsze.
Św. Józef jest dzisiaj potrzebny nam wszystkim, może właśnie dlatego, że wskazuje na rodzinę, na dom. Przypomina o najważniejszych wartościach, a przy tym dopomina się godności każdego i każdej z nas. Jego życie naznaczone cierpieniem i tak szybko zakończone nie pozostało bez echa w życiu Jezusa i Maryi. Dzięki jego pokorze Maryja potrafiła milczeć i znosić cierpienie, zaś Jezus mocą Józefowej siły miał odwagę dźwigać krzyż człowieka. Oczywiście również mocą Ducha Świętego, co nie ulega wątpliwości, ale osoba Józefa miał również w tym momencie swój udział.
Najpiękniejszym zwieńczeniem naszych rekolekcji niech będzie pielgrzymka do sanktuarium św. Józefa kaliskiego. Bez względu jak daleko mieszkamy, warto podjąć się tego trudu, by nie tylko mu się pokłonić, ale zawierzyć mu swoje życie, swoją rodzinę, swoje cierpienie. Jest patronem, który nigdy nie pozostaje obojętny na ludzkie cierpienie. Jeżeli widzisz w swojej rodzinie krzyż, to nie czekaj, jeżeli dostrzegasz niesprawiedliwość, nie czekaj, jeżeli kochasz, również nie czekaj. Warto. Życie jest zbyt krótkie, by odkładać na później rzeczy najważniejsze. Niech św. Józef ma nas wszystkich w swojej opiece. Amen.

Tekst ks. Łukasz Pondel

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Święty Józef

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 8521

Opiekun nr 9(522) od 22 kwietnia 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in Co sprawia, że młodzi ludzie rozpoznają głos powołania i decydują się wkroczyć na drogę kapłaństwa?

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej