Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-09-11 11:28:28

Konkretny Opiekun

Bardzo często w świadectwach dotyczących wstawiennictwa Świętego Józefa powtarza się stwierdzenie, że jak to typowy mężczyzna, jest on bardzo konkretny i lubi szczegółowe doprecyzowanie próśb do niego kierowanych.

Każdy człowiek ma w swoim sercu wiele pragnień i marzeń. Szczególnie kobiety w najdrobniejszych szczegółach uwielbiają planować i tworzyć w wyobraźni wizje przyszłego domu, małżeństwa, pracy, czy podróży. Wydaje się więc, że przedstawienie św. Józefowi bardzo konkretnych próśb nie sprawi w tym przypadku większych trudności. Często na drodze do realizacji celów i spełniania marzeń pojawiają się różne przeszkody, problemy zdrowotne, czy niespodziewane wypadki. Także z prośbą o ich usuwanie można udać się do Opiekuna Jezusa. Kiedy jednak kłopoty zdają się powiększać, zamiast znikać; kiedy w magiczny sposób nie spełniają się marzenia, a mąż/żona/dom/mieszkanie/praca wcale nie są zgodne z „zamówieniem” pojawia się bunt, żal i pretensje nie tylko do św. Józefa, ale też do samego Boga Ojca, czy Jezusa.

Poszukiwanie woli Bożej
Wielu świętych wskazywało na to, jak bardzo ważne jest rozeznawanie i poszukiwanie woli Bożej, a następnie podporządkowanie swojej woli, woli Ojca Niebieskiego. Wzorem dla chrześcijan w tym względzie są przede wszystkim Maryja i św. Józef. Marzył on przede wszystkim o rodzinie, zapewne o gromadce dzieci, które były uważane za wyznacznik Bożego błogosławieństwa. Chciał zostać ojcem. Wydawałoby się, że Bóg nie spełnił marzeń św. Józefa, pozbawił go ojcostwa, szczególnie tego biologicznego. Mimo to Józef nadal wsłuchiwał się w głos Boga, dlatego uratował życie Syna Bożego stając się jego ziemskim ojcem. Podobnie jest współcześnie, Bóg często ma dla człowieka zupełnie inny plan, niż on sam stworzył we własnej wyobraźni. Często można odnieść wrażenie, że Stwórca burzy plany i niszczy marzenia swoich dzieci. Kto jednak potrafi spojrzeć dalej i szerzej, doskonale wie, że zawsze, absolutnie zawsze będzie z tego wynikało większe dobro. Większe dla samego zainteresowanego, jego duchowego rozwoju, jak i jego najbliższych. Pamiętam, że jako dziecko modliłam się gorąco, żeby z mojej tarczycy zniknęły guzy, żebym nie musiała iść do szpitala na operację. Zaciskałam złożone ręce tak bardzo, że ich kostki zbielały, kolana bolały już od klęczenia podczas odmawiania kolejnych Różańców w jednym z popularnych polskich sanktuariów maryjnych. Bóg dał mi doświadczenie szpitala, operacji i wspaniałej dobroci ludzkiej, wrażliwości na ludzką krzywdę i świadomość kruchości życia. Przed następną operacją modliłam się już nie o jej uniknięcie, o cud uzdrowienia, ale o pomyślny przebieg. Podobnie zresztą, jak Sylwia, 28-letnia nauczycielka z Nakła Śląskiego, która postanowiła zostawić swoje świadectwo w trzeciej już części książki „Cuda św. Józefa. Świadectwa i rozważania”. Co więcej, w każdym momencie starała się ona widzieć znaki Bożej Opatrzności. „13 maja 2017 roku zostałam przyjęta do szpitala w celu usunięcia stwierdzonej dużej cysty jajnika. Jak wiadomo, 13 maja to dzień poświęcony Matce Bożej Fatimskiej. 16 maja czekała mnie operacja. Ja, moja rodzina i inne osoby gorąco modliliśmy się o jej szczęśliwy przebieg. Przed operacją napisałam również list do św. Józefa, w którym prosiłam Świętego, by wraz z Maryją przeprowadził mnie przez to doświadczenie. W liście prosiłam również, bym jeszcze przed operacją, to jest 1 maja, mogła pojechać wraz z rodziną na obchody 500-lecia objawienia Matki Bożej Gidelskiej w Gidlach, na czym bardzo mi zależało, gdyż Panienka Gidelska jest Matką Uzdrowienia Chorych. Dzięki Bogu przez wstawiennictwo Maryi i św. Józefa operacja przebiegła spokojnie, pomyślnie, jajnik udało się uratować. Po tygodniowym pobycie w szpitalu wróciłam do domu”. W takich przypadkach branie pod uwagę Bożej woli i odczytywanie wydarzeń zawsze w kontekście Jego znaków ma ogromne znaczenie. Nie można też modlić się o coś, co Bogu na pewno nie będzie się podobało. „Podczas wizyty kontrolnej pani doktor wspomniała, że przy następnej wizycie będzie musiała przepisać profilaktycznie tabletki antykoncepcyjne, co bardzo mnie zmartwiło. Wraz z mężem jesteśmy przeciwni antykoncepcji, gdyż jest ona sprzeczna z naszą wiarą. Gdy wróciłam do domu, prosiłam Boga i św. Józefa, bym nie musiała brać tych tabletek, by coś z tym faktem zrobili i się tym zajęli. I stał się kolejny cud. Podczas następnej planowanej wizyty pani doktor już nic nie wspomniała o tabletkach antykoncepcyjnych. Dziś, dwa miesiące po operacji, z pomocą Bożą, opieką Maryi i św. Józefa, wracam do zdrowia i pełni sił”. Jak ważne okazało się zaufanie i pokorna prośba: „Józefie, dobry Boże, Wy się tym zajmijcie”. Bardzo często to najlepsze wyjście, ale niestety współczesny człowiek, wyposażony w tak wiele zdobyczy techniki, mający ogromny dostęp do wiedzy w różnych dziedzinach, woli kombinować sam, analizować wszystkie możliwości działania. A czasami łatwiej jest poprosić o radę i pomoc sąsiadów, znajomych, współpracowników niż Boga i Jego świętych.

Przestraszyć męża
Bez wątpienia św. Józefa jako narzeczony, a następnie małżonek został poddany ciężkiej próbie. Zaskoczeniu mogły towarzyszyć mieszane uczucia, a może nawet chwilowe zagniewanie. W końcu nawet najbardziej sprawiedliwi i pełni dobroci ludzie tracą czasami cierpliwość. Dlatego Józef skutecznie patronuje małżeństwom i pomaga im przetrwać trudności. Tak było w przypadku Ewy, 68-letniej emerytki z Krakowa. Postanowiła ona podzielić się swoim świadectwem w książce Wydawnictwa WAM. „Do św. Józefa modlę się od zawsze. Od dawna słyszałam i czytałam, że wysłuchuje on wszystkich próśb i trzeba uważać, o co się modlimy. Bardzo dużo o jego pomocy przeczytałam w książce „Medjugorje. Wojna dzień po dniu”. Mnie św. Józef pomaga na co dzień. W małżeństwie jestem już 46 lat, choć bywały chwile, że chętnie bym udusiła mojego męża. I wtedy, gdy byłam na niego wściekła, to zamiast mówić „Mam cię dość”, modliłam się do św. Józefa jako patrona rodzin o poprawę sytuacji w małżeństwie. I zawsze się poprawiało. Wytrzymaliśmy ze sobą już tyle lat i teraz cieszymy się dziećmi i wnukami”. Myślę, że to doskonały sposób na ulokowanie swoich emocji w trudnych momentach małżeńskiego życia. Szczególnie dla wyjątkowo zestresowanych żon, przemęczonych codziennymi obowiązkami i tracących niekiedy cierpliwość. Uciekanie się do św. Józefa nie zawsze może przynieść „od ręki” spełnienie próśb, ale z pewnością przynosi pokój serca i wzmacnia jedność związku, szczególnie, jeśli mąż i żona modlą się wspólnie. Ważna jest też modlitwa za siebie nawzajem - tak było właśnie w przypadku Ewy, gdy mąż zachorował. „Chcę opisać pewien epizod związany z wysłuchaniem mojej prośby przez Świętego Józefa. Otóż kilkanaście lat temu mój mąż przeszedł zawał serca, na szczęście uchwycony w pierwszej, złotej godzinie, i po kilku miesiącach wrócił do zdrowia, ale miał oczywiście prowadzić odpowiedni tryb życia. Wiadomo - wystraszony o swoje zdrowie prowadził się dobrze, ale po pewnym czasie wróciła chęć na piwo, papierosa, alkohol. Mimo zażywanych lekarstw i zaleceń  lekarzy trochę za dużo sobie pozwalał. Zaczęłam się martwić o jego zdrowie i jednocześnie byłam na niego zła, że nie potrafi porządnie o nie dbać.
I znów modlitwa do św. Józefa, ale mając na uwadze, że św. Józef może mnie wysłuchać, poprosiłam go, aby trochę postraszył męża i naprowadził go znów na właściwy tor. Nie trzeba było długo czekać. Za kilka dni mąż poczuł się źle - miał jakieś niepokojące objawy pracy serca i trafił do szpitala. Nie było to nic groźnego, ale przypomniało mu, że ze zdrowiem nie ma żartów”. Dlatego mężowie, lepiej uważajcie, o co modlą się wasze żony, bo św. Józef zawsze pomaga tym, którzy jak on opiekują się swoimi bliskimi. Szczególnie, jeśli czynią to zgodnie z wolą Bożą. 

Tekst Anika Nawrocka

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Święty Józef

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 24

Opiekun nr 24(511) od 19 listopada 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. "Brat naszego Boga" - pożegnanie ze św. Albertem oraz artykuł o niedawno otwartej Pustelni Salezjańskiej "Ognisko Miłosierdzia"

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej