Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-09-06 10:22:07

Ze Świętym Józefem wszystko ma sens

Cuda Józefa

Na współczesny kryzys męskości i ojcostwa św. Józef jest najlepszym lekarstwem. On - w tylko sobie wiadomy sposób - leczy złamane serca kobiet i dzieci porzuconych przez tych, którzy powinni zawsze i niezawodnie wspierać, kochać i bronić.

Na początku lata, nakładem wydawnictwa WAM, ukazała się najnowsza, trzecia część książki „Cuda Świętego Józefa. Świadectwa i rozważania” pod redakcją Katarzyny Pytlarz. Dzięki owocnej współpracy z wydawnictwem możemy publikować kolejne świadectwa związane z różnymi miejscami w całej Polsce. Osoby, które można znaleźć w tej książce doświadczyły opieki św. Józefa prosząc go o wstawiennictwo przed cudownym obrazem u sióstr bernardynek na ul. Poselskiej w Krakowie, jak i w kaliskim sanktuarium przed wizerunkiem Świętej Rodziny. Część świadectw nie jest związana z żadnym z sanktuariów św. Józefa. Wiele jest takich, które powstały dzięki poprzednim częściom książki, która zmobilizowała nie jednego czciciela do podzielenia się dobrem wyproszonym za wstawiennictwem Cieśli z Nazaretu. Wszystkie jednak utwierdzają czytelników w przekonaniu, że św. Józef nie zawodzi. Jeśli tylko modlitwie towarzyszy głęboka ufność w dobroć Bożą i przekonanie, że każda modlitwa zgodna z Jego wolą zostanie wysłuchana.

Złamane serca
Elżbieta, 50-letnia nauczycielka z Wrocławia marzyła o rodzinie, jednak jej małżeństwo nie należało do łatwych. Są czasem takie chwile, kiedy kobiety dociera w końcu, że nie może przeżyć małżeństwa za dwoje; że nie może tylko ona jedna dokładać wszelkich starań i wysiłków, czekając jedynie na cud z drugiej strony. W książce „Cuda św. Józefa. Świadectwa i modlitwy” Elżbieta zostawiła swoje świadectwo o tym, jak św. Józef stał się niezawodną głową rodziny, lecząc rany zadane przez męża i ojca. „Ufność w pomoc św. Józefa towarzyszyła mi od dzieciństwa, ale dopiero po rozwodzie obrałam tego Świętego za mojego szczególnego patrona. Po kilku latach małżeństwa, gdy wszystkie sposoby ratowania naszego związku zawiodły, zdecydowałam się na rozwód. Mąż znęcał się nad nami i demoralizował dzieci. Nasze zdrowie psychiczne i fizyczne było w rozsypce. Byliśmy wrakami emocjonalnymi. Po rozwodzie całkowicie zawierzyłam św. Józefowi siebie, moich małych synków, gospodarstwo domowe i pracę. Na miejscu portretu ślubnego powiesiłam w pokoju obraz św. Józefa czule piastującego Dzieciątko Jezus i prosiłam go, żeby był panem naszego domu i głową naszej rodziny. Prosiłam, żeby dał mnie i dzieciom tę ojcowską, męską czułość i dobroć, której tak bardzo nam brakowało”. Często w takich sytuacjach wiara wystawiana jest na ciężką próbę. Oczywistą wydaje się pokusa zamknięcia się na Boga i drugiego człowieka w swoim zranieniu i przeświadczeniu o „nieudanym życiu”. Pojawiają się pytania po ludzku źle sformułowane: „Dlaczego Bóg dopuścił do takiej sytuacji? Dlaczego pozwolił na takie zło?”. Bóg dał ludziom wolną wolę i wolność, dlatego czasem dopuszczają się oni zła, ale nawet z największego zła Bóg wyprowadza dobro. Bardzo często w ten sposób zbliża do siebie swoje dzieci.

Życie ze Świętą Rodziną
Elżbieta postanowiła z Wrocławia wybrać się do Kalisza. „Razem z dziećmi odwiedziłam sanktuarium św. Józefa w Kaliszu i kupiłam kopię cudownego obrazu Świętej Rodziny, którą powiesiłam w pokoju. Bardzo się bałam, że po rozwodzie nie dam sobie rady, ale mimo wielu przeciwności losu nasz patron przez wiele lat strzegł nas przed nieszczęściami i wypadkami. Nigdy nie brakowało nam pieniędzy na podstawowe potrzeby, a gdy w domu coś się popsuło i potrzeba było męskiej ręki, prosiłam Świętego Józefa o pomoc. Zawsze udawało się wyjść dzięki temu z tarapatów. Moje życie pełne było problemów i dramatycznych sytuacji, ale dzięki Świętemu Józefowi czułam się bezpieczna, pełna nadziei i ufności. Gdy przychodziły kłopoty, czułam się zjednoczona ze św. Józefem, ponieważ i on musiał sobie radzić z ubóstwem i ludzką znieczulicą. Też musiał ciężko pracować i wierzyć, że wszystko będzie dobrze.” Właśnie dzięki temu, że św. Józef był zwykłym człowiekiem, rzemieślnikiem, jest tak bliski każdemu, kto zmaga się z codziennymi troskami. Właśnie dlatego tak wielu zwracających się do niego z troskami materialnymi, znajduje zrozumienie i najczęściej wypełnienie swych próśb. Wbrew temu, co można by sądzić, św. Józef jest doskonałym przykładem i wzorem dla mężczyzn XXI wieku. Nie ma chyba współcześnie większego problemu niż mężczyźni, którzy przestali być głowami rodzin. Nawet, jeśli są to dobrzy ludzie, bez nałogów, często nie potrafią lub nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje rodziny. Nie jest to miejsce odpowiednie, by to rozważać, ale i kobiety nie są w tej kwestii bez winy. Widząc opieszałość mężczyzn i ich lęki przejmują rolę głowy rodziny, biorą na siebie męską odpowiedzialność, podejmują samodzielnie decyzje dotyczące całej rodziny. Na to również najlepszym lekarstwem jest zapatrzenie w Świętą Rodzinę i zaufanie św. Józefowi.

Prośba o ufność
W życiu Elżbiety św. Józef doskonale sprawdzał się jako głowa rodziny. Dzięki niemu kobieta czuła się bezpieczna i kochana. Przyszedł jednak czas najcięższej z prób. Jej rodzinę czekała perspektywa nie tylko choroby, ale i pozostania bez jakichkolwiek środków na utrzymanie. „Dwa lata temu przeszłam skomplikowaną operację, po której przez kilka miesięcy byłam na zwolnieniu lekarskim. Pomimo intensywnej rehabilitacji straciłam część dawnej sprawności. Po powrocie do pracy znalazłam się w bardzo trudnej sytuacji, ponieważ w wyniku knowań, kłamstw i oszczerstw jednego z pracowników wszyscy się ode mnie odwrócili. Wiele osób było do mnie wrogo nastawionych lub jawnie okazywało mi swoją pogardę. Błagałam św. Józefa, by pomógł mi wyprostować sytuację, żebym mogła normalnie pracować. Jego odpowiedź była dość nieoczekiwana: moje stanowisko zostało przekazane tej nieuczciwej osobie, a ja straciłam pracę. Wielką łaską, co do której mam całkowitą pewność, że zawdzięczam ją Świętemu Józefowi, było to, że pomimo beznadziejnej sytuacji, nie odczuwałam lęku, ale wewnętrzny pokój i ufność”. Bardzo często bywa tak, że modlący się w kłopotach prosi Boga o konkretną interwencję, jakby znał już najlepsze rozwiązanie danej sytuacji; jakby sam wiedział, co dla niego będzie najlepsze. O ile prościej byłoby po prostu prosić o ufność, wewnętrzny spokój i zawierzenie się Bożej opiece. Nie zawsze Bóg od razu wysłuchuje modlitwy, przecież tylko On zna najlepszy czas. Nie zawsze też, a właściwie bardzo rzadko prowadzi człowieka drogami, które ten sam sobie obmyślił i zaplanował. Zawsze jednak czyni to dla rozwoju i dobra swojego dziecka. Tak, jak w przypadku Elżbiety, ufność i spokój zawsze jest wielką łaską. Nie oznaczają one bezczynności i obojętności, ale takie działanie, które zawsze odbywa się w pewności pomyślnego zakończenia.

Lepsza praca
Im większa była ufność Elżbiety, tym bardziej Bóg przez św. Józefa ją zaskakiwał. „Ponieważ w moim wieku i zawodzie bardzo trudno o pracę, nadal modliłam się do św. Józefa, a także do św. Jana Pawła II i Jana XXIII. Obiecałam, że jeśli uda mi się znaleźć jakąkolwiek pracę, nawet niezwiązaną z moim zawodem, nawet bardzo ciężką i związaną z koniecznością długiego dojazdu, nawet na małą część etatu, opiszę to jako cud i wyślę do wydawcy książki „Cuda św. Józefa. Świadectwa i modlitwy”, którą w tamtym trudnym dla mnie czasie czytałam ku pokrzepieniu wiary i nadziei. I stało się. Wbrew ludzkim nadziejom, znalazłam pracę w swoim zawodzie, i to na bardzo dobrych warunkach. Pod bardzo wieloma względami, o wiele lepszych warunkach, niż poprzednia praca. Czuję ogromną wdzięczność do Świętego Józefa. Od wielu lat staram się głosić w moim środowisku, jak wielkim i skutecznym jest opiekunem. Teraz, po tak cudownym znalezieniu pracy, pragnę tym bardziej rozgłaszać chwałę tego wspaniałego Świętego. Umowę w nowej pracy mam tylko na rok. Nie wiem, czy przedłużą mi ją na stałe, czy też nie, ale największą łaską jest dla mnie wewnętrzny spokój, jaki daje mi św. Józef. Pogodzenie się z wolą Bożą, ukochanie jej i wielka ufność, że wszystko ma sens i że wszystko, co Bóg zsyła lub dopuszcza jest dla naszego dobra. Nie paraliżuje mnie lęk o przyszłość, nie wpadam w depresję, nie tracę wiary, choć dawniej często mnie to prześladowało”.

Kolejne świadectwo
Jednak życie w bliskiej relacji z Bogiem i Jego świętymi wcale nie oznacza, że życie staje się sielanką; że mimo wysiłków z jednej strony i modlitw z drugiej, nie przychodzą kolejne próby. Elżbieta wie o tym doskonale. „Obecnie żarliwie modlę się o dar wiary dla moich synów, którzy teraz już są dorośli. Są bardzo dobrymi ludźmi, ale z każdym rokiem coraz bardziej oddalają się od Boga i Kościoła. Wierzę, że i tę moją prośbę Bóg spełni za wstawiennictwem św. Józefa. Muszę być cierpliwa i ufna. Gdy już wrócą na łono Kościoła, napiszę świadectwo po raz kolejny.” Niech taka ufność stanie się udziałem każdego z nas.

Opracowała Anika Nawrocka

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Święty Józef

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 24

Opiekun nr 24(511) od 19 listopada 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. "Brat naszego Boga" - pożegnanie ze św. Albertem oraz artykuł o niedawno otwartej Pustelni Salezjańskiej "Ognisko Miłosierdzia"

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej