Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-05-02 11:29:27

Święty więzień

Kiedy Kościół powszechny uznaje świętość danego człowieka, blask chwały pada również na rodzinę kanonizowanego.

Czas protestanckiej rewolucji króla Henryka VIII był momentem próby dla mieszkających w Anglii katolików. Jedni z radością porzucili więzy łączące ich z Kościołem i przyłączyli się do niszczącego papieską wspólnotę obozu królewskiego. Inni z kolei wykazali się bezprzykładnym heroizmem, który zapewnił im glorię męczeńskiej śmierci. Byli też tak zwani „ludzie środka” - oportuniści potrafiący nagiąć swoje przekonania do sytuacji i poprzez lawirowanie, próbujący pozostać na powierzchni.
Ostatni z wymienionych typów reprezentowali między innymi przodkowie Roberta Southwella. Weźmy choćby jego dziadka Richarda. Człowiek ten w czasach panowania Henryka VIII potajemnie sympatyzował z katolicyzmem. Jednocześnie pełnił prestiżowy urząd Wysokiego Szeryfa hrabstw Norfolk i Suffolk oraz funkcję tamtejszego Sędziego Pokoju. Do końca pozostał wierny władcy, a także jego synowi Edwardowi VI, który mianował go osobą odpowiedzialną za wyposażenie armii. Dwoistość sir Richarda najlepiej zobrazował proces Thomasa More’a, kiedy to jego zeznania nie obciążyły oskarżonego, ale też mu nie pomogły.
Podobną postawę wykazał William Shelley -  pradziadek Roberta od strony matki. Ten wybitny sędzia również miał katolickie zapatrywania i nienawidził protestantyzmu i jego orędownika Thomasa Cromwella. Nie przeszkodziło mu to znaleźć się w ławie sędziowskiej podczas pokazowych procesów Johna Fishera, Geoffreya Pole’a czy Anny Boleyn. Chcąc zachować głowę, szedł na układ z władzą. Na szczęście dwuznaczne biografie obu panów miały zostać przykryte blaskiem żywota św. Roberta Southwella.
Ojciec Roberta był na tyle przywiązany do wiary katolickiej, że zdecydował się posłać syna na nauki do Francji. Tamtejszy uniwersytet w Douai słynął z edukowania angielskich katolików i był bazą werbunkową dla jezuitów. Southwell również zapragnął zostać jezuitą. Został przyjęty do zakonu, a swój dwuletni nowicjat odbył we francuskim Tournai. W 1580 roku podjął studia w rzymskim kolegium jezuickim z zakresu filozofii oraz teologii. Wtedy też zaczął układać poematy, będące jedną z wizytówek nadchodzącej epoki baroku. Cztery lata później, pomimo młodego wieku pełnił już wysoką funkcję prefekta Venerable English College w Rzymie. W tym samym roku królowa Elżbieta wydała rozporządzenie, w którym pod karą śmierci zabraniano księżom katolickim przebywania na Wyspach Brytyjskich dłużej niż 40 dni. To nowe prawo zagrażało wprost podstawowej egzystencji katolicyzmu w Anglii.
W 1586 roku 25-letni Robert Southwell został wysłany na Wyspy celem posługi kapłańskiej tamtejszemu katolickiemu podziemiu. Jego towarzyszem był Henry Garnet, późniejszy wybitny lider  „jezuickiej” misji. Southwell działał pod nazwiskiem „Cotton” i udawał protestanta. Jednocześnie stał się kapelanem lady Anne Howard, której mąż - Earl Arundel - został zamknięty w więzieniu za swoją katolicką wiarę. Pomimo życia w konspiracji, dużo pisał. Jego wiersze poruszały problem prześladowań angielskich katolików, będących według jezuity doskonałym narzędziem duchowego wzrostu. W swojej poezji kładł również nacisk na wartość męczeńskiej śmierci uznawanej za jeden z największych aktów życia religijnego człowieka. Pomimo, iż dzieła te wydawał incognito, nie umknęły one uwadze wszędobylskiej policji elżbietańskiej i jej najbezwzględniejszego przedstawiciela - Richarda Topcliffe’a.
Topcliffe pochodził z zamożnej szlacheckiej rodziny i był spokrewniony z ostatnią żoną Henryka VIII, Katarzyną Parr. Jednak jego osobowość nie odznaczała się szlachetnością. Będąc psychopatą uwielbiał znęcać się nad ludźmi i radowała go możliwość zatrudnienia się u królowej Elżbiety, a przez to zarabiania pieniędzy na swojej makabrycznej pasji. Pełnił funkcję Łowcy Księży, bezlitośnie tropiąc duchownych i rodziny ich wspierające. Dzięki swoim usługom dorobił się sporego majątku i otrzymał nieruchomości. Sprawą Southwella zajmował się już od dłuższego czasu, gdyż tak Robert, jak i Henry Garnet znajdowali się pod obserwacją już od momentu wylądowania na Wyspach. Z czasem ślad za nimi się urwał, ale aparat państwowy nie dawał za wygraną. Po sześciu latach działalności, Robert znalazł schronienie u rodziny Bellamy, mającej w przeszłości związek z planowanym zamachem na życie królowej. Richard Topcliffe rozpracowywał tę sprawę i aresztował jedną z córek Richarda Bellamy - Anne. Nieszczęśnica została poddana torturom i zgwałcona przez Topcliffe’a lub jednego z jego asystentów. Udało się ją złamać - wydała Roberta Southwella, który został natychmiast aresztowany.
Kolejne lata upłynęły Southwellowi na pobycie w kilku więzieniach i na torturach. Ostatecznie osadzono go w Tower pod osobistym nadzorem Richarda Topcliffe’a. Najprawdopodobniej w pewnym momencie złagodzono mu warunki aresztu ze względu na pisemną interwencję jego ojca. Zaczął otrzymywać od osób mu przychylnych dodatkowe jedzenie i ubrania. Przysłano mu również Biblię i prace św. Bernarda, a Henry Garnet przeszmuglował dla niego modlitewnik. W końcu w 1595 roku stanął przed sądem jako zdrajca oskarżony o propagowanie katolicyzmu i próbę obalenia rządów królowej Elżbiety. Do pierwszego zarzutu się przyznał, dodając, że udzielał katolickich sakramentów każdemu, kto tego potrzebował. Wyparł się jednak jakichkolwiek prób spiskowania przeciwko władczyni. Zapytany o wiek, odpowiedział, że ma mniej więcej tyle lat, co Zbawiciel (w istocie miał ich już prawie 34). Podczas egzekucji 21 lutego 1595 roku recytował List do Rzymian św. Pawła, modlił się o zbawienie dla Elżbiety I i Anglii. Kiedy go wieszano rozłożył ręce na znak ukrzyżowania. Został odcięty z szubienicy, gdyż następnie planowano żywcem wypatroszyć jego organy. Nie dożył już tego momentu. Kat poćwiartował jego martwe ciało, które następnie zostało wyrzucone do rzeki. Spośród zebranego tłumu gapiów nie padł ani jeden, tak typowy w takich okolicznościach, okrzyk „Zdrajca!”.
Beatyfikacja Roberta Southwella odbyła się w 1929 roku. W 1970 roku kanonizował go papież Paweł VI jako jednego z 40 męczenników Anglii i Walii.

tekst Maciej Cielecki

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Święci i błogosławieni

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola

Opiekun nr 11(498) od 21 maja 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in prezentacja pięciu diakonów, którzy za kilka dni przyjmą święcenia oraz rozmowa o historycznym fenomenie objawień w Fatimie.

Zamów prenumeratę

 

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 1(9) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner

Padre gotuje humor26330

Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej