Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-04-16 19:27:44

Andrzej Bobola w Tupolewie
Dzieje relikwii św. Andrzeja Boboli to nadzwyczajna opowieść. Niektórzy z jezuitów mówią, że dzień 10 kwietnia 2010 roku, otworzył w tej historii całkiem nowy rozdział.

Siedmioletnia Tereska Walewska nie znała niemieckiego, ale tabliczki z niemieckimi nazwami ulic zawsze przykuwały jej uwagę z powodu - dziwnych - jak to określała, literek. Jedną z nich było dla przykładu „u” z dwoma kropkami u góry. Było późne sierpniowe popołudnie. Dziewczynka przemierzała właśnie jedną z najdłuższych ulic Warszawy trzymając za rękę swoją mamę. Gdy mijały tabliczkę z jej niemiecką nazwą Tereska głośno ją przesylabizowała: Ac-ker-stra-sse! Zmęczona pracą i upałem mama najwyraźniej tego nie zarejestrowała. Nie zareagowałaby nawet, gdyby jej córka zaczęła wykrzykiwać heil Hitler! – Jak ta ulica nazywała się przed wojną? - zapytała, spoglądając na matkę. - Rakowiecka - usłyszała w odpowiedzi. - To dlaczego na tabliczce napisano: Ackerstrasse? - chciała wiedzieć mała, ale zamiast wyjaśnienia usłyszała serię strzałów z karabinu. Przestraszyła się. Matka rozejrzała się nerwowo za jakimś doraźnym schronieniem. Chwyciła dziewczynkę mocno za rękę i zawołała: biegniemy do jezuitów! Bo kościół jezuitów był oddalony od nich najwyżej o kilkadziesiąt metrów. Gdy do niego dotarły, na ulicy rozpętało się prawdziwe piekło. Wkrótce wyrósł przed nimi jeden z zakonników. Przerażona mama zapytała go, czy wie co się dzieje. Nie wiedział. Tereska ścisnęła dłoń matki i wbiła nerwowo wzrok w zegarek zapięty na jej lewym nadgarstku. Kilka minut wcześniej minęła siedemnasta.

Godzina „W” na Rakowieckiej

1 sierpnia 1944 roku ul. Rakowiecka w Warszawie stała się scenerią wyjątkowo zażartych walk, gdyż stanowiła jeden z najważniejszych ośrodków niemieckiego oporu. Usytuowane były przy niej m. in. ogromne koszary SS, koszary lotników, baterie artylerii przeciwlotniczej czy Fort Mokotów. Już w pierwszym dniu Powstania powstańcy uderzyli w niemieckie pozycje rozciągnięte na całej jej długości. Stojący przy Rakowieckiej warszawski klasztor ojców jezuitów znalazł się zatem w szczególnie trudnym położeniu, jednak w związku z tym, że 1 sierpnia nie został jeszcze zaatakowany, stał się doraźną kryjówką dla kilkunastu przypadkowych przechodniów, którym wybuch walk uniemożliwił powrót do domów. Wśród nich znalazła się m.in. siedmioletnia Tereska Walewska z matką. Pierwszą sierpniową noc dwudziestu pięciu zakonników, dwunastu świeckich mieszkańców jezuickiego tzw. Domu Pisarzy i kilkanaścioro wspomnianych przypadkowych przechodniów spędziło noc modląc się o ocalenie. Szczególne modlitwy kierowano ku świętemu opiekunowi klasztoru i patronowi Polski - Andrzejowi Boboli, którego cudownie zachowane ciało spoczywało od 1938 roku w murach warszawskiej jezuickiej świątyni. Prawdopodobnie to właśnie tamtej dramatycznej nocy, mała Teresa po raz pierwszy usłyszała niezwykłą historię owego najniezwyklejszego z polskich świętych. I równie nadzwyczajne dzieje jego cudownie zachowanego ciała.

Masakra w klasztorze jezuitów
Drugiego sierpnia 1944 roku usytuowany przy ulicy Rakowieckiej klasztor jezuitów, został ostrzelany przez niemieckie działa przeciwlotnicze, rozstawione na pobliskim Polu Mokotowskim. Szczęśliwie wskutek owego ataku nie zginęła ani jedna osoba, ale radość z ocalenia nie trwała długo.
Krótko potem na teren klasztoru wtargnął oddział SS, którego członkowie zarzucili przebywającym w klasztorze Polakom, ostrzeliwanie niemieckich żołnierzy. Wkrótce potem zabrano i zastrzelono przełożonego ks. Edwarda Kosibowicza. Kilka godzin później esesmani otworzyli ogień z karabinów maszynowych do zgromadzonych w niewielkim pokoiku, bezbronnych, ogołoconych wcześniej z cennych przedmiotów, pozostałych osób. Po serii z broni maszynowej obrzucili rannych granatami. Przez kolejne godziny sukcesywnie dobijali tych, którzy zdradzali oznaki życia. Gdy oprawcy opuścili klasztor spod sterty ciał zabitych wydostało się 14 rannych osób. Udało im się schronić przed powrotem esesmanów, którzy oblali benzyną stos martwych ciał i spalili. Drugiego dnia powstania Niemcy zamordowali w klasztorze jezuitów około 40 osób duchownych i świeckich. Po dokonaniu mordów splądrowali, zdewastowali i podłożyli ogień w kilku miejscach budynku, cudem nie znajdując ukrywających się w kuchni i kotłowni ocalałych osób. W nocy z 2 na 3 sierpnia pięć z nich zdecydowało się na ucieczkę z budynku i zdołało ukryć w bezpiecznych miejscach. 5 sierpnia sanitariuszki z powstańczego szpitala pomogły wydostać się z klasztoru pozostałym rannym i ewakuowały ich na tereny zajęte przez powstańców. Wśród ocalałych była mała Tereska Walewska z mamą. Ani ona, ani jej mama nie miały wątpliwości, że zawdzięczają swe życie opiece św. Andrzeja Boboli. Odtąd św. Andrzej staje się dla Tereski drugim aniołem stróżem.

Relikwiarz w Smoleńsku
Rankiem, 10 kwietnia 2010 roku 73-letnia  Teresa Walewska - Przyjałkowska, niezwykle energiczna wdowa, Prezes Fundacji Golgota Wschodu, szefowa Stowarzyszenia Krzewienia Kultu św. Andrzeja Boboli, członek polskiej Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego, wieloletni pracownik Politechniki Warszawskiej, adiunkt na Wydziale Samochodów i Maszyn Roboczych - razem z prezydentem Lechem Kaczyńskim, jego małżonką i blisko setką innych osobistości, weszła na pokład rządowego Tupolewa. Kilka godzin później miała wziąć udział w obchodach 70. rocznicy mordów katyńskich. Miała ze sobą - jak zawsze w podróży - relikwiarz ze skromnymi relikwiami cząstkowymi św. Andrzeja. Kilka dni później odnaleziono go na miejscu katastrofy w Smoleńsku i przekazano jej rodzinie. Był właściwie nienaruszony. Szkatułka z metalu i szkła chroniąca relikwie pozostała niemalże nietknięta. Jedynie podstawa relikwiarza uległa drobnym uszkodzeniom. Dziś, ten naznaczony tragedią smoleńską relikwiarz, jest przechowywany w Muzeum św. Andrzeja Boboli razem z futerałem i zwykłą kartką z oznakowaniem wypisanym flamastrem, jako jedna z rzeczy odnalezionych po katastrofie samolotu.

Aleksandra Polewska

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Święci i błogosławieni

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 8521

Opiekun nr 8(521) od 8 kwietnia 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in artykuł z "Misją wśród trędowatych" czyli studenci śladami św. Matki Teresy

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej