Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-07-21 13:41:05

Święty Miguel Pro

Egzotyczny temat meksykańskiej Cristiady znamy z nielicznych publikacji w języku polskim oraz z raczej mało udanego filmu hollywoodzkiego z Andym Garcią oraz Evą Longorią. A przecież historia ta dostarcza nam wielu przykładów heroicznych postaw ludzi chcących walczyć i ginąć za Boga. Jedną z takich postaci był błogosławiony jezuita, ojciec Miguel Pro.

Postać Miguela Pro jest jedną z najjaśniejszych w panteonie meksykańskich męczenników za sprawę katolicką. Utwierdzają nas w tym już same okoliczności jego narodzin. Ich miejscem było Guadelupe - miejscowość w której kilkaset lat wcześniej ukazała się Matka Boska. Nic więc dziwnego, że mały Miguel wychowywał się od samego początku w pobożnej atmosferze. Jego ziemska matka, działaczka społeczna, obdarzyła go wielką wrażliwością, a także dużą gromadą rodzeństwa. Taki klimat sprzyjał zdecydowanie rozwojowi duchowemu.
Mimo posiadania „papierów na wiarę” Miguel nie od razu odkrył swoje powołanie. Psotny i beztroski z natury, w podobny sposób traktował sprawy religijne. Zaczął jednak zmieniać swoją postawę w momencie, kiedy do zakonu wstąpiły jego dwie starsze siostry. On sam rozpoczął naukę w jezuickim nowicjacie w 1511 roku, w wieku 20 lat.
Początek XX w. był jak dotąd najcięższym okresem w historii meksykańskiego Kościoła. W 1924 roku urząd prezydenta objął Plutarco Elias Calles -  mason, antyklerykał oraz zwolennik protestantyzmu określający się sam mianem „antychrysta”. Calles stojąc na czele partii rewolucyjnej wykluczał jakąkolwiek możliwość egzystencji Kościoła Katolickiego w Meksyku. Zabroniono sprawowania mszy a także zaczęto brutalnie prześladować wiernych oraz duchownych. Jednakże represje wobec katolików zaczęły się już wcześniej, wraz z rewolucją 1910 roku. To właśnie podczas ich pierwszej fali Miguel Pro postanowił udać się za granicę. Opuścił dom zakonny i przedostał się do Kalifornii. Stamtąd udał się na studia do Grenady, gdzie uczył się w latach 1915-1919. Swoją praktykę duszpasterską odbywał później w Nikaragui.
Jednym z kluczowych przystanków na drodze młodego kapłana okazała się Belgia. Tam 31 sierpnia 1925 roku przyjął święcenia kapłańskie. Ten moment od razu przekuł się w pracę duszpasterską. Dotychczas porywczy i pełen wigoru Pro zetknął się tam z ludźmi o zupełnie innym temperamencie i kondycji moralnej. Miguel został wysłany do Charleroi z zadaniem katechizowania robotników w kopalniach. Wypełniał tę misję bardzo dobrze, pomimo faktu, że pracownicy byli poddawani silnej indoktrynacji socjalistycznej oraz anarchistycznej. Niedługo potem jego przełożeni zdecydowali się wysłać go ponownie do Meksyku. Przypuszcza się, że nie zdawali sobie sprawy z zagrożenia, jakie niósł jego powrót do ojczyzny. Z drugiej jednak strony nikt inny nie nadawał się lepiej do sprostania heroicznej misji niesienia Ewangelii uciskanym Meksykanom.
Kiedy 24 czerwca 1926 roku Miguel Pro powrócił do ojczyzny sprawy zaczęły przybierać coraz bardziej dramatyczny obrót. Zaledwie 10 dni wcześniej prezydent Calles przeforsował antyklerykalne ustawy. Jeszcze w tym samym roku wybuchło ludowe powstanie Cristieros zdesperowanych brutalnym antyklerykalizmem rządu. W ogniu tych wszystkich wydarzeń znalazł się również Miguel, który jak tylko mógł starał się wywiązywać się ze swoich obowiązków. Nie tylko udzielał sakramentów i katechizował, ale pomagał także potrzebującym, włączając się w akcję dystrybucji żywności. Otwarcie popierał też katolicką Ligę Obrony Rodzin.
Pomimo lęku o własne życie, zachowywał męstwo i dzielność wielokrotnie wymykając się z zasadzek zastawianych przez policję. Pętla jednak zaczynała się coraz bardziej zaciskać. W końcu 17 listopada 1927 roku został pojmany wraz z dwoma braćmi oraz innymi współpracownikami. Już kilka dni wcześniej przewidywał, że może do tego dojść, dzieląc się się refleksją ze swoją matką przełożoną, w której stwierdził, że czuje iż Bóg przyjął jego życie ofiarowane w intencji zbawienia Meksyku.
Miguel Pro zachował godną postawę do końca. Przygotował współwięźniów na śmierć i rozmawiał ze strażnikami. Tuż przed egzekucją pocieszał zalewającego się łzami policjanta i przebaczył członkom plutonu egzekucyjnego. Zaledwie chwilę po rozstrzelaniu na miejsce wykonanego wyroku dotarło zawiadomienie o odroczeniu kary śmierci. Niestety Miguel wraz z bratem Hubertem już nie żyli. Udało się natomiast uratować najmłodszego z rodzeństwa - Roberta. Egzekucja została dobrze udokumentowana gdyż dyszący nienawiścią Calles zaprosił prasę i fotoreporterów, którzy mieli ukazać tchórzliwość katolików. Jak się okazało zabieg ten osiągnął efekt totalnie odwrotny od zamierzonego.
Kult Miguela Pro rozpoczął się już podczas jego pogrzebu, na który stawiło się aż 20 tysięcy osób. W 1988 roku Jan Paweł II beatyfikował duchownego. Jego wspomnienie przypada na 23 listopada - dzień jego śmierci.

Tekst Maciej Cielecki

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Święci i błogosławieni

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola

Opiekun nr 15(502) od 16 lipca 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in pielgrzymka do Kalwarii Zebrzydowskiej, o pasjonacie odlewnictwa w brązie i głębokim sensie urlopu w pojedynkę.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej