Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2016-08-26 11:00:00

Oto idę w każdą stronę

campus

Pozyskam me królestwo, oto idę w każdą stronę! - śpiewały tłumy młodych neokatechumenów w czasie towarzyszącego od lat Światowym Dniom Młodzieży lat spotkania powołaniowego. Wkrótce po ostatnich taktach pieśni, ponad 9000 z nich wyraziło chęć oddania swego życia Kościołowi i ewangelizacji. W jakimkolwiek miejscu świata.

1 sierpnia po południu, na Campus Misericordia (miejsce Światowych Dni Młodzieży) wróciło około 100 tysięcy pielgrzymów by wziąć udział w tradycyjnym już spotkaniu powołaniowym Drogi Neokatechumenalnej.

Godzina „W” w Campus Misericordia
Gdy cała Polska świętowała 72. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, niemalże w godzinie „W”, w Campus Misericordia do konkretnych działań ewangelizacyjnych powstało ok. 9500 tysiąca obecnych tam młodych pielgrzymów. Powstało dosłownie, bowiem na znak prowadzących spotkanie powołaniowe, osoby gotowe do pójścia za Chrystusem całkowicie, wstawały ze swoich miejsc i szły (a często wręcz biegły) na podest, na którym obecni tam biskupi i kardynałowie z metropolitą kardynałem Stanisławem Dziwiszem na czele, udzielali im specjalnego błogosławieństwa. Około 3500 młodych (i mniej młodych, jak zaznaczano) mężczyzn, wyraziło chęć wstąpienia do seminariów zarówno Redemptoris Mater, jak i seminariów diecezjalnych oraz wyjazdu na misje. Około 4000 dziewcząt i kobiet zgłosiło gotowość do życia konsekrowanego, a w tym również ewangelizacji w dowolnym miejscu świata. Natomiast około 2000 rodzin (często z dziećmi, w tym, często z kilkorgiem dzieci) wyraziło wolę wyjazdu na misje - również do dowolnego miejsca na Ziemi. Wśród nich znaleźli się także neokatechumeni Diecezji Kaliskiej.

Subito Santa!
Spotkanie powołaniowe towarzyszące tegorocznym Światowym Dniom Młodzieży po raz pierwszy odbywało się bez Carmen Hernandez. Współinicjatorka Drogi Neokatechumenalnej zmarła bowiem nieoczekiwanie dokładnie na tydzień przed rozpoczęciem ŚDM. Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, że w związku z jej śmiercią, międzynarodowy, powołaniowy meeting młodych neokatechumenów upłynął pod znakiem żałoby. Dla pierwszych chrześcijan pogrzeb był świętem - przypominał Kiko Argüello w Campus Misericordia 1 sierpnia. - Wszyscy cieszyli się, że jeden z ich braci przechodzi do Pana. Odprowadzali go. Ten brat był tym, dla którego skończyły się cierpienia, skończyły się trudy. Przechodził do raju, na zawsze. I dla chrześcijanina pogrzeb właśnie świętem powinien być - podkreślił. Nie znaczyło to oczywiście, że współinicjatorowi neokatechumenatu nie brakowało Carmen. Przez 50 lat głosili razem Ewangelię, ewangelizując odwiedzili 40 krajów.  Bez ogródek mówił, że po jej odejściu miał momenty zwątpienia w sens swego dalszego działania, ale czuje, jak Carmen wspiera go z nieba. W liście, który skierował do braci ze wspólnot neokatechumenalnych przekazując informację o jej śmierci napisał: Mam nadzieję umrzeć szybko i dołączyć do niej. Carmen była dla mnie niesamowitą historią, kobietą. Jej geniusz, charyzma, miłość do Papieża i przede wszystkim jej miłość do Kościoła. Moja dusza cierpi, bo już jej z nami nie ma, ale wiara mnie umacnia i zapewnia, że jest już z Chrystusem. Carmen była kobietą wolną, wszystkie dziewczyny z Drogi mówiły, że dzięki Carmen odnalazły dumę z bycia kobietą - wspominał wkrótce Argüello w wypowiedzi dla hiszpańskich mediów. -  Bo Carmen była fantastyczna, zawsze mówiła o istotności kobiety w Kościele. Kobieta jest najważniejsza, dlatego była prześladowana przez szatana od pierwszej strony Biblii aż do ostatniej, do Apokalipsy - powiedział.
Niektórzy uczestnicy spotkania powołaniowego mieli na sobie białe T-shirty z wizerunkiem Carmen Hernandez i napisem: „Carmen, módl się za nami”. Natomiast jedna z grup przybyła do Krakowa z USA, niosła pionowy transparent ze zdjęciem zmarłej współinicjatorki neokatechumenatu i słowami: „Subito Santa!” . W trakcie spotkania transparent ten ustawiono na podeście. Co warte podkreślenia Carmen Hernadez została nazwana świętą i prorokinią również przez amerykańskich rabinów.

Proroczy wiersz Tagore
Droga Carmen Hernandez do odkrycia powierzonej jej przez Boga misji wiodła przez wyboistą drogę. W 1963 roku Carmen do listu do przyjaciółki misjonarki, załączyła wiersz hinduskiego poety, noblisty Rabindranatha Tagore, który najprościej mówiąc, zagrzewał ją do walki o wypełnienie Woli Bożej. Trzy dekady później, wiersz stał się jednym z neokatechumenalnych śpiewów, dostając tytuł: Carmen 63. Oto jego słowa:
Są zerwane moje więzy,
Zapłacone moje długi,
Moje bramy pootwierane oto idę w każdą stronę.
Oni skuleni w swoim kącie,
Przędą nadal bladą tkaninę swoich godzin,
Lub na powrót zasiadają w kurzu aby przeliczać swoje monety
I wołają mnie i wołają mnie, abym zawrócił.
Ale już mój miecz jest wykuty,
Włożyłem już zbroję,
Już mój koń się niecierpliwi, a ja pozyskam me królestwo!
A ja pozyskam me królestwo!
Pozyskam me królestwo, oto idę w każdą stronę!
19 lipca 2016 roku, bracia z neokatechumenatu, przekazując sobie wiadomość o śmierci Carmen i nawiązując do owego wiersza mówili: Carmen pozyskała Królestwo.

Tekst i foto Aleksandra Polewska

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Światowe Dni Młodzieży

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 24

Opiekun nr 24(511) od 19 listopada 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. "Brat naszego Boga" - pożegnanie ze św. Albertem oraz artykuł o niedawno otwartej Pustelni Salezjańskiej "Ognisko Miłosierdzia"

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej