Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-02-17 16:38:02

p. BarbaraBogactwo naprotechnologii

O możliwościach i korzyściach, jakie niesie ze sobą naprotechnologia, a także o wartości poznania własnej biologii w rozmowie z lekarzem Barbarą Bartoś, specjalistą ginekologii i położnictwa, naprotechnologiem.

Pani Doktor, jak to się wszystko u Pani zaczęło?

Barbara Bartoś: Zawsze bliskie mi było zdrowie ginekologiczne kobiet. Ceniłam nauki, które rozpoznawały i opisywały cykl kobiety i jej płodność. Już na studiach uczestniczyłam w kursach o tej tematyce. Wartość tej nauki potwierdził i umocnił we mnie śp. prof. Fijałkowski, którego poznałam w czasie studiów medycznych w Łodzi.

Od jak dawna zajmuje się Pani naprotechnologią?
Naprotechnologia jest mi bliska od 2008 roku, kiedy to trafiła do Polski. Natomiast kurs ukończyłam i zdałam egzamin w 2013 roku.

Już parokrotnie usłyszałam stwierdzenie, że naprotechnologia to leczenie niepłodności metodami naturalnymi. Mnie takie sformułowanie kojarzy się z ziołolecznictwem lub czymś podobnym. Czy słusznie?
Naprotechnologia posiłkuje się obserwacjami cyklu miesięcznego kobiety w tzw. Modelu Creightona. Dzięki znajomości własnej biologii łatwiej diagnozować i leczyć zaburzenia. To jednak z pewnością nie jest ziołolecznictwo.

Jakich zatem metod diagnostycznych używa się w naprotechnologii?
Diagnostyka obejmuje badania laboratoryjne oceniające pracę tarczycy, przysadki, jajników, nadnerczy, a także zaawansowane badania np.: trombofilii nabytych i wrodzonych lub zaburzeń immunologicznych, jeśli jest taka potrzeba. Zwykle podstawowej diagnostyce laboratoryjnej towarzyszy ocena ultrasonograficzna macicy i jajników, czyli kontrola przebiegu cyklu.

Czy bada się wyłącznie stan zdrowia kobiety?
Nie. Konieczne jest także badanie nasienia męża, często wraz z oceną podstawowych parametrów krwi. Jeśli zdiagnozujemy u małżonków jakieś zaburzenia na tym etapie, zaczynamy leczenie.

Co jeśli małżonkom nadal nie udaje się począć dziecka?
Wtedy podejmujemy diagnostykę inwazyjną, która najczęściej polega na ocenie jamy macicy w histeroskopii, ocenie drożności jajowodów w histerosalpingografii lub wykonaniu laparoskopii. Często te ostatnie są długimi, wymagającymi dużego doświadczenia operacjami miednicy małej, w czasie których usuwa się zrosty, ogniska endometriozy, mięśniaki lub podejmuje się próby udrożnienia bądź plastyki jajowodów.

To rzeczywiście nie brzmi, jak leczenie ziołami. Na pewno jednak jest to ogrom wiedzy, doświadczenia i ciężkiej pracy.
Bywa coraz częściej, że musimy sięgać po szczegółową diagnostykę immunologiczną i leczenie, choć nie jest to w kanonie naprotechnologii. Z pewnością naprotechnologia nie wymyśliła całej tej diagnostyki i leczenia, a raczej ją usystematyzowała i sprecyzowała dając dzięki temu możliwość odzyskania zdrowia i naturalnego poczęcia.

Czy możliwości naprotechnologii mają jakieś granice w postaci schorzeń, których nie da się wyleczyć?
Oczywiście nie ma takiej metody w medycynie, a więc i w naprotechnologii, która dawałaby 100% skuteczności. Są schorzenia, których nie jesteśmy w stanie wyleczyć. Jeżeli np. po leczeniu onkologicznym nie ma zachowanej funkcji jajników, nie możemy pomóc w uzyskaniu poczęcia.

Co w takiej sytuacji naprotechnolodzy proponują swoim pacjentom?
W sytuacjach, kiedy nie ma szans na własne potomstwo, istnieje możliwość adoptowania dziecka. Zwykle temat adopcji podejmujemy już w trakcie diagnostyki, aby pokazać inne rozwiązanie. Często daje to nową nadzieję i otwarcie małżonków na inną formę rodzicielstwa.

Czy dzięki naprotechnologii można leczyć wyłącznie niepłodność?
Nie, naprotechnologia nie zawęża się tylko do leczenia niepłodności. Daje możliwość leczenia nieprawidłowych krwawień z dróg rodnych, zespołu napięcia przedmiesiączkowego, zaburzeń owulacji.

A czy kobieta ma jakiś wpływ na to, co się z nią dzieje?
Tak. Jeśli kobieta potrafi ocenić prawidłowo swój cykl, tym samym potrafi zadbać o swoje zdrowie ginekologiczne.

Czy ma Pani Doktor satysfakcję ze swojej pracy jako naprotechnologa?
Oczywiście. Widzę, jaki wpływ ma to, co robimy, na naszych pacjentów. Nie tylko na ich zdrowie fizyczne, ale też na ich sposób myślenia.

Rozmawiała Małgorzata Młotek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Społeczeństwo

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 12

Opiekun nr 13(526) od 17 czerwca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacja z 22. Spotkania Młodych na Lednicy

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej