Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-02-17 16:16:23

W trosce o płodność

p. Paszko

Przychodzi kobieta do lekarza…, a lekarz mówi: „W pani przypadku to już tylko in vitro zostaje”. Wbrew skojarzeniom nie miało to rozbawić czytelnika. Takie sytuacje się zdarzają. Bywa, że małżeństwa bezskutecznie starające się o potomstwo, słyszą takie słowa od swoich ginekologów. Wiele z nich idzie tą drogą, bo pragnienie dziecka jest przeogromne. Inni, nie chcąc poddawać się zabiegowi sztucznego zapłodnienia, odnajdują swoje powołanie w adopcji lub godzą się na bezdzietność. Są też tacy szczęśliwcy, którzy usłyszeli o Creighton Model System oraz o NaProTECHNOLOGY.  Dlaczego piszę „szczęśliwcy”?

Bynajmniej nie chodzi mi o to, że jeśli kobieta nie urodzi własnego dziecka, to jest skazana na bycie nieszczęśliwą. Mam na myśli to, że takie pary w końcu spotykają kogoś, komu leży na sercu ich zdrowie prokreacyjne. Nie jest moim celem roztrząsać tutaj, dlaczego niektórzy lekarze proponują in vitro. Czy wierzą w to, co mówią, czy też nie chcą wierzyć, że można inaczej – nie rozstrzygniemy tego. Wydaje się jednak, że powiedzenie „chcieć to móc” dobrze oddaje to, co robią naprotechnolodzy i instruktorzy Modelu Creighton. A czego oni chcą? Przede wszystkim zatroszczyć się o płodność swoich pacjentów.

Troska o płodność
„Niech (…) uważają za swój zawodowy obowiązek zdobywanie w tej trudnej dziedzinie niezbędnej wiedzy, aby małżonkom zasięgającym opinii mogli służyć należytymi radami i wskazywać właściwą drogę, czego słusznie i sprawiedliwie się od nich wymaga” - tymi słowami papież Paweł VI zwrócił się w Encyklice Humanae vitae do lekarzy i służby medycznej. Był to rok 1968. Na zachodzie trwała rewolucja seksualna. W Stanach Zjednoczonych spodziewano się, że Kościół zmieni swoje nauczanie w kwestiach etyki seksualnej. Ojciec Święty rozczarował wielu wiernych, w tym także teologów, a nawet księży i biskupów, którzy chcieli powiedzieć ludziom, że stosowanie antykoncepcji jest OK. W tym czasie wrzała również debata na temat aborcji, która stopniowo stała się legalna w całych Stanach. W takiej atmosferze badania nad rozpoznawaniem ludzkiej płodności rozpoczął jeszcze jako student medycyny prof. Thomas W. Hilgers, który przesłanie Pawła VI wziął sobie głęboko do serca. Wychowany w katolickiej, religijnej rodzinie odmawiał zabijania nienarodzonych dzieci, co ściągnęło na niego problemy. Musiał przerwać staż naukowy, szukać innego miejsca pracy. Szykany, dyskryminacja, odrzucenie i wielkie osamotnienie. Mimo to młody lekarz postanowił iść pod prąd: „To była wielka próba wiary. Ale jeśli się wierzy, to naprawdę można przetrwać i taką próbę” - powiedział Tomaszowi Terlikowskiemu w udzielonym mu wywiadzie - rzece. I tak oto wskazania Humanae vitae stały się bodźcem do powstania nauki zwanej naprotechnologią - o czym Hilgers jeszcze wtedy nawet nie śnił.
instruktorPierwotnym celem Modelu Creighton (CrMS), który powstał najpierw, miało być umożliwienie małżonkom rozpoznawania własnej płodności i naturalnego planowania rodziny. Zaczęło się od analizy innej metody - metody Billingsów, opartej na obserwacji śluzu szyjkowego. Hilgersa i jego zespół zainspirował jednak przypadek kobiety, która zmagała się z niepłodnością. W trakcie kolejnych analiz zauważyli, że osoby, które mają podobne kłopoty ze zdrowiem ginekologicznym, mają również podobne obserwacje swoich cykli. Naukowcy zaczęli drążyć. Chcieli dojść przyczyny nieprawidłowości. Aby to się udało, trzeba było opracować wspólny język, którym mieli posługiwać się i lekarze i kobiety prowadzące obserwacje. Standaryzacja jest właśnie tym, co wyróżnia Model Creighton spośród innych metod rozpoznawania płodności. Dzięki niej kobiety mogą obiektywnie ocenić cechy swojego śluzu, co pozwala na prawidłową interpretację zapisów, i co za tym idzie - na postawienie prawidłowej diagnozy.

Creighton Model System
W Polsce naprotechnologia jest kojarzona najczęściej z leczeniem niepłodności. Sama ta nauka pozostaje w ścisłym związku z Modelem Creighton. Jest on konieczną bazą dla naprotechnologii, a jednocześnie może być wykorzystywany w rozmaitych sytuacjach życiowych: w okresie dojrzewania, po porodzie, w premenopauzie, jako metoda rozpoznawania płodności lub w celach diagnostycznych. Agnieszka Kupis - Kowalska, która od 2014 roku pracuje w Ośrodku Troski o Płodność w Rodzinie im. św. Józefa w Kaliszu jako instruktorka Creighton Model System, przyznaje, że z jej usług korzystały zarówno pary, które chciały odłożyć poczęcie w czasie, jak i te cierpiące z powodu niepłodności. Były także młode dziewczyny, mające problemy zdrowotne, na przykład wskutek stosowania tabletek hormonalnych (paradoksalnie używanych przez nie w celach leczniczych!), karmiące mamy, pary z niepłodnością wtórną, a także małżeństwa, które bezowocnie przeszły już nawet drogę sztucznej inseminacji czy in vitro. Model ten jest dopasowany do konkretnej kobiety i pracy jej hormonów. Osoby prowadzące obserwacje nagle spostrzegają, że to, co dzieje się w ich organizmie, nie jest przypadkowe. Analizując kartę mogą zobaczyć, w jakiej fazie cyklu się znajdują, czy występują jakieś nieprawidłowości, w jaki sposób pigułki antykoncepcyjne zaburzyły pracę hormonów, czy mogą pojawić się problemy z poczęciem dziecka, itp. Instruktor CrMS współpracuje ściśle z konsultantem naprotechnologii - czyli z wyspecjalizowanym w tym kierunku lekarzem ginekologiem - więc kobieta jest objęta również jego opieką. Dzięki zapisom pacjentki oraz wstępnym badaniom można podjąć odpowiednie leczenie. 

Dwóch synów
 Pani Kasia i pan Tomek są małżeństwem od prawie trzech lat. Pani Kasia kiedyś stosowała jedną z naturalnych metod, aby monitorować swoją płodność. Już zanim poznała męża wiedziała, że w przyszłości mogą pojawić się trudności z uwagi na stwierdzoną hiperprolaktynemię oraz niski poziom progesteronu i krótką fazę poowulacyjną, co mogłoby skutkować poronieniem. Dlatego, gdy już planowali ślub, zaczęła szukać „czegoś więcej”.  - Od początku znajomości wiedzieliśmy że chcemy mieć rodzinę w której będzie kilkoro dzieci. Od naprotechnologii oczekiwaliśmy, że pomoże nam przezwyciężyć problemy związane ze zdrowiem i umożliwi realizację pragnień związanych z rodzicielstwem. Model Creighton pozwolił nam jeszcze przed ślubem poznać naszą płodność, odkryć nieprawidłowości i podjąć konieczne leczenie. Dzięki temu mogliśmy zaraz po ślubie podjąć starania o maluszka - stwierdza. Małżonkowie wspominają, że początkowo nie było łatwo: „Wchodząc w Model Creighton musieliśmy nauczyć się systematyczności w prowadzeniu obserwacji. Na początku trudności sprawiała właściwa ocena śluzu oraz nanoszenie obserwacji i ich interpretacja. Sprawiało to, że niejednokrotnie doświadczaliśmy zniechęcenia, ale z pomocą przychodziła nasza instruktorka, zawsze służąca wsparciem. Dzięki wspólnemu zaangażowaniu w tę metodę Tomek mógł odkryć piękno funkcjonowania mojego organizmu i mnie wspierać”. Dziś pani Kasia i pan Tomek są rodzicami dwójki cudownych dzieci. - Najpiękniejszymi owocami CrMS są nasi synowie - stwierdzają z radością. I nadal prowadzą obserwacje.

Seksualność duszy
Dzięki rozpoznaniu fazy płodnej małżonkowie mogą podjąć świadomą decyzję o poczęciu dziecka lub odłożeniu poczęcia w czasie. Jest to ich wspólnym zadaniem. Pani Agnieszka wspomina, z jakim entuzjazmem niektóre pary w czasie spotkań reagowały na to, czego się o sobie samych dowiedziały. - Małżeństwa odkrywają godziwą metodę, zgodną z planem Bożym. Otwierają im się oczy, poznają samych siebie. Widzą, że od nich coś zależy. Stają się ekspertami od własnej płodności - mówi instruktorka.
Creighton Model System na pewno wymaga dużego zaangażowania i systematyczności ze strony kobiety, jednak nie jest to metoda, w której liczy się tylko technika obserwacji śluzu. Pani Dorota Paszko, od czterech miesięcy żona pana Jakuba, stosuje Model Creighton w celu odłożenia poczęcia ze względu na niekorzystne wyniki badań, które na ten moment skutkowałyby poronieniem. Mówi o pozytywnym wpływie, jaki metoda ma na jej więź z mężem: „Po każdym spotkaniu w Kaliszu wyjeżdżam podbudowana, czuję też wsparcie męża i widzę jego zaangażowanie. Pomocna jest także koncepcja SPICE, dzięki której uczymy się okazywania sobie czułości i szacunku w dniach, w których powstrzymujemy się od współżycia. Jest to doświadczenie wymagające wytrwałości, ale na pewno bardzo budujące naszą relację”. Pod nazwą SPICE kryją się pojęcia opisujące, w jaki sposób małżonkowie mogą okazywać sobie miłość w czasie płodnym, jeśli chcą odłożyć poczęcie dziecka. Zawiera się tutaj pięć aspektów: duchowy, fizyczny (ale nie genitalny), intelektualny, kreatywny i emocjonalny. Korzystanie z tych elementów sprzyja, aby wstrzemięźliwość seksualna służyła jedności małżeńskiej.

Nadzieja i cud
Agnieszka Kupis-Kowalska swoje życie z Modelem Creighton zaczynała jako użytkowniczka, bo z mężem starali się o potomstwo. Dziś opowiada o małżonkach, którzy trafiali do niej z różnymi trudnościami, ale również z nadzieją na to, że doczekają się upragnionego dziecka. Wielu tym osobom naprotechnologia  bardzo pomogła. W ciągu czterech lat pracy instruktorki w Kaliszu urodziło się 21 dzieci. Pani Agnieszka zna ich imiona, ma ścianę udekorowaną ich zdjęciami i utrzymuje kontakt z ich rodzicami. Obecnie oczekuje narodzin kolejnych dziewięciorga maluchów. Myślę, że można powiedzieć, że dzięki naprotechnologii dzieją się cuda. Profesor Thomas W. Hilgers powiedział natomiast, że sama „Naprotechnologia powinna być uznana za jeden z cudów koniecznych do kanonizacji papieża Pawła VI. To dzięki niemu powstała ta nauka”. Może warto to rozważyć.

Tekst Małgorzata Młotek

Zdjęcia: Pracująca w Ośrodku Troski o Płodność w Rodzinie im. św. Józefa w Kaliszu instruktorka Creighton Model System Agnieszka Kupis - Kowalska z Oleńką, owocem naprotechnologii, w drugą rocznicę jej urodzin. Dziś Ola oczekuje na narodziny braciszka. U góry: Państwo Dorota i Jakub Paszko, którzy stosują Model Creighton


 Rozmowa z Barbarą Bartoś - naprotechnologiem


OŚRODEK TROSKI O PŁODNOŚĆ W RODZINIE IM. ŚWIĘTEGO JÓZEFA
Agnieszka Kupis-Kowalska FCP - nauczyciel obserwacji płodności według Modelu Creighton’a, współpracujący z lekarzem NaProTECHNOLOGII,
ul. Harcerska 1a, 62 -800 Kalisz,
tel. 502 315 019, agnieszkakupis@op.pl

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Michał, 2018-02-19 11:22:46

cały czas mylone są pojęcia. Naprotechnologia - z całym szacunkiem dla jej osiągnięć - nie jest leczeniem niepłodności, ale przeróżnych nieprawidłowości - jeżeli człowiek jest bezpłodny, naprotechnologia w żaden sposób nie pomoże.

Społeczeństwo

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 12

Opiekun nr 13(526) od 17 czerwca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacja z 22. Spotkania Młodych na Lednicy

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej