Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-12-27 12:05:27

Inteligentne telefony i więzi rodzinne

To nie inteligentny telefon (smartphone) z internetem niszczy więzi. To brak więzi rodzinnych lub ich niszczenie powoduje uciekanie i uzależnianie się od telefonu z dostępem do sieci. Okazuje się więc, że chorobą naszych czasów nie jest uzależnienie od urządzeń mobilnych, ale brak miłości, słabość więzi i niszczone relacje z bliskimi.

Od kiedy w 1969 roku wysłano pierwszą wiadomość e-mailową nasz świat zmienił się nie do poznania. Nasz mózg w ciągu miesiąca przetwarza mniej więcej tyle informacji, ile mózgi naszych pradziadków przez całe życie. Rozwój technologiczny wciąż przyspiesza i będzie zagarniał nowe przestrzenie ludzkiego życia (to nieuniknione). Możemy zatem mówić, że żyjemy w cyfrowym społeczeństwie. Takimi informacjami rozpoczął swój wykład Maciej Dębski z Uniwersytetu Gdańskiego i Fundacji Dbam o Mój Z@sięg, który przybył do kaliskiej szkoły sióstr nazaretanek na spotkanie z uczniami, a następnie z rodzicami.

Dramatyczny wybór
Rodzice, którzy jeszcze pamiętają życie bez telefonów komórkowych i internetu i dzieci, które urodziły się już w świecie całkowicie przez te technologiczne udoskonalenia (?) zawładniętym. Maciej Dębski przekonywał, że każdy rodzic (może i dziadek, czy babcia) staje współcześnie przed dramatycznym wyborem. Może albo odciąć się od ciągle rozwijającego się świata cyfrowych nowinek, obstając przy tym, że: „Nie znam się, nie interesuje mnie to!”, a tym samym zostawić dziecko same w tym świecie albo wskoczyć do pędzącego pociągu technologii razem z dzieckiem. Warto w tym kontekście nieco zamienić się rolami i poprosić swoje dziecko o wejście w rolę nauczyciela, podczas gdy rodzic staje się uczniem. Można poprosić syna lub córkę o wyjaśnienie działania współczesnych komunikatorów czy aplikacji telefonicznych. To nie tylko pozwala na poznanie cyfrowego świata, ale przede wszystkim na budowanie więzi, które są tu najważniejsze. Bowiem najlepszym czynnikiem broniącym przed e-uzależnieniem są dobrze zbudowane relacje w domu, w szkole, w najbliższej (realnej) przestrzeni.
Coraz częściej niestety pojawia się w pokoleniu młodszych rodziców (obecnie 20+) zjawisko niszczenia więzi z pomocą elektroniki. Dla tak zwanego świętego spokoju, dzieci już od wieku niemowlęcego są oswajane ze smartfonem, czy tabletem. To zaciekawia malucha, uspokaja, dlatego sprzedawcy nowości wychodzą naprzeciw potrzebom młodych, zapracowanych matek i ojców. Bujak dla dziecka z miejscem na tablet dokładnie przed jego oczami? Proszę bardzo! Nocnik w formie rowerka z miejscem na tablet na kierownicy? Tak! Naprawdę jest w sprzedaży coś takiego! Czasami patrząc na osoby, które zawsze biorą ze sobą telefon do toalety, zastanawiam się, czy nie miały już takich „pomocy” w dzieciństwie. Prawda jest jednak taka, że taki kilkulatek w późniejszym czasie nie załatwi swoich potrzeb fizjologicznych bez tabletu, a czasami korzystając z tabletu poza łazienką może narobić niezłego bałaganu. Niedawno pojawiła się kampania społeczna „Nie bądź tabletowym rodzicem”, która przestrzega przed „karmieniem” małych dzieci, szczególnie do 3. roku życia płaskimi obrazami i dźwiękami z komórki, czy tabletu. Te pierwsze, najważniejsze lata służą bowiem poznawaniu świata wszystkimi zmysłami, szczególnie zmysłem dotyku i nie do przecenienia są tutaj interakcje z rodzicami i otoczeniem. Uspokajanie dziecka za pomocą tabletu, czy komórki jest bardzo wygodne, ale do 3. roku życia absolutnie robić tego nie wolno, bo to upośledza rozwój dziecka. We wspomnianej kampanii społecznej pojawiły się proste zasady, jeśli rodzic uzna, że to już czas nie można pozwalać na to codziennie, jednorazowo nie dłużej niż 15 minut, dziennie nie dłużej niż 30 minut, nie przed snem i tylko sprawdzone treści dla dzieci.

Czy to już uzależnienie?
Kilkakrotnie Maciej Dębski podkreślał, że to nie tablet, smartfon, laptop z dostępem do internetu niszczy więzi, ale brak więzi, ich słabość lub niszczenie ich powoduje uzależnienie od korzystania z elektroniki z dostępem do sieci (nikt przecież nie uzależnia się od samego telefonu np. starej Nokii). Po czym poznać, że mamy już do czynienia z uzależnieniem? Częste zerkanie na telefon, żeby sprawdzić, czy nikt nie napisał; zaniedbywanie obowiązków domowych/szkolnych/zawodowych ze względu na czas poświęcany byciu on-line; złość i gniew okazywane, kiedy nie ma możliwości korzystania z telefonu lub ktoś go zabrał; ukrywanie korzystania z telefonu przed bliskimi, noszenie wszędzie ze sobą ładowarki, w razie rozładowania się telefonu; rozpraszające korzystanie z elektroniki podczas innych zajęć (oglądania telewizji, sprzątania, kąpieli, gotowania, nauki, prowadzenia samochodu, spaceru, nawet na przejściu dla pieszych); ograniczenie realnych kontaktów na rzecz wirtualnej rzeczywistości to tylko niektóre symptomy uzależnienia od mediów elektronicznych. Kolejne powodują jeszcze większe szkody dla życia i zdrowia (także psychicznego i duchowego): wściekłość podczas szukania zasięgu w miejscach, gdzie jest on ograniczony; wykorzystywanie nawet krótkich chwil na korzystanie z telefonu; wracanie się do domu po zapomniany telefon bez względu na konsekwencje (np. spóźnienie); sięganie po tablet czy smartfon zaraz po przebudzeniu i tuż przed zaśnięciem, w łóżku; korzystanie z telefonu w towarzystwie, także przy stole; przymus natychmiastowego odpisania na każdą wiadomość, czy sprawdzenia każdego powiadomienia; nagminne robienie zdjęć (głównie selfie - sam sobie) i udostępnianie ich w sieci; kłótnie z najbliższymi o moje korzystanie z telefonu. Myślę, że każdy z Czytelników zna co najmniej kilka osób, w przypadku których większość z opisanych objawów występuje. Każdy z nich jest jednocześnie alarmującym symptomem braku więzi, zniszczonych lub słabych relacji z rodziną, czy przyjaciółmi. Warto więc głęboko się nad tym zastanowić. Czy są jakieś sposoby, żeby to zmienić?

Odbudowa tego, co ważne
Budowanie więzi jest trudne, czasami świadomie człowiek od tego ucieka, bo żyjemy w świecie, który przekonuje, że dobre jest tylko to, co łatwe i przyjemne. Dlatego warto zacząć od początku, od wczesnego dzieciństwa. Jednak nawet w przypadku uzależnionych dorosłych, nigdy nie jest za późno. Co można zrobić? Czasami rzeczy najprostsze i najbardziej oczywiste są pomijane. Mów swojemu dziecku, że je kochasz, że jest dla ciebie ważne (jeśli w swojej obecności ciągle widzi cię z telefonem lub laptopem, nawet podczas rozmowy z nim, to oczywiste jest, że nie jest dla ciebie ważne i taki właśnie komunikat odbierze), a przede wszystkim przytulaj, bierz na kolana i całuj. Od pierwszych dni życia spędzaj maksymalnie jak najwięcej czasu ze swoim dzieckiem (zwłaszcza aktywnie, zabawy, gry, sport). Warto zaplanować wspólny dzień lub weekend bez mediów, naucz dziecko wypoczywać w domu, czy na wakacjach bez telefonu i zasięgu internetowego. Razem z dzieckiem wyznaczcie jasne i proste reguły korzystania z telefonu komórkowego i tabletu. Niech jednak twoje zdanie będzie decydujące. Pamiętaj, że te zasady dotyczą również ciebie (jeśli nie odbieramy wiadomości czy telefonu przy stole, podczas posiłku, to nikt ich nie odbiera). Wśród nich warto zaznaczyć, że podczas nauki, pracy, zabawy nie sięgamy po telefon, który leży na swoim, wyznaczonym miejscu, poza zasięgiem wzroku, a nie zaraz obok mnie. Można wyłączyć dźwięk powiadomień, który tak bardzo kusi. Można też określić czas, kiedy odpisujemy na maile, smsy, wiadomości na komunikatorach. To my mamy zarządzać telefonem, a nie on nami. Bardzo istotne jest wyeliminowanie telefonu z sypialni, czy miejsca wspólnego posiłku. Przestrzegajcie zasad bardzo konsekwentnie i nie róbcie wyjątków. Rolą rodziców będzie też wymyślenie takich nagród i kar, które nie będą się odnosiły do korzystania z tabletu, czy telefonu.
Ważnym zadaniem rodzica jest pomaganie dziecku w odpowiedzialnym korzystaniu z mediów elektronicznych, a także sprawdzanie, jak dziecko je wykorzystuje. Optymalny czas korzystania z urządzeń mobilnych dla ucznia to 40 minut dziennie. Warto pokazywać dziecku, jak wykorzystywać internet do celów edukacyjnych. Często spotykamy osoby, które zadają nam trudne pytania i choć brylują w mediach społecznościowych, nie wpadną na to, by wykorzystać sieć do zdobycia wiedzy. W miejscach takich jak poczekalnie, środki komunikacji miejskiej, czy szpitale dobrze pomyśleć o zabraniu z sobą książki, by nie sięgać automatycznie po telefon. Kiedy nic już nie pomaga, trzeba koniecznie udać się do specjalisty lub lekarza, bo nałóg źle wpływa na zdrowie (problemy ze wzrokiem, otyłość). 

***
To tylko najważniejsze zasady, o których trzeba bezwzględnie pamiętać, jeśli komuś zależy nie tylko na szczęściu, ale choćby zdrowiu i życiu dziecka. Konkretne przykłady niesie samo życie. Maciej Dębski opowiadał o badaniach, które prowadził w Trójmieście, które doprowadziły go do wniosku, że wcale nie chodzi o uzależnioną młodzież, ale o jakość relacji panujących w domu, szkole i najbliższym otoczeniu. Podkreślił też, że jego wykład był opowieścią o wchodzeniu w świat mediów cyfrowych i społecznościowych i rodzicielskim udziale w tym procesie. Nie chodzi bowiem o to, by negować coś, czego zanegować się nie da (cyfrowe społeczeństwo), ale by umieć mądrze korzystać z jego dobrodziejstw i stawiać jasne granice, by chronić swoje zdrowie i szczęście. Powodzenia!

 Anika Nawrocka

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Społeczeństwo

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 15

Opiekun nr 15(528) od 15 lipca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacje z wczasorekolekcji w Odolanowie

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej