Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2014-10-02 12:59:59

Strzał w stopę ale tu chodzi o życie

szkola

W sierpniu obchodziliśmy 100. rocznicę zburzenia Kalisza, przyjechał nawet Prezydent Rzeczpospolitej, ale nie udało nam się przebić na pierwsze strony gazet czy pojawić na wizji w najlepszym czasie antenowym. Wystarczyło jednak zestawić słowa „religia w szkole” i „apostazja”, aby rozpętało się pandemonium.

Fakt, wystawiliśmy się. Pamiętam, jak kiedyś jeden z naszych komentatorów sportowych miał słabszy dzień i komentując mecz piłki nożnej przez kilkadziesiąt sekund nie mógł się nadziwić, że piłkarz nie trafił do bramki w doskonałej sytuacji, podczas gdy napastnik w rzeczywistości... strzelił gola, co wszyscy widzowie na własne oczy widzieli. Kiedy już nieszczęsny komentator wreszcie zrozumiał swój błąd, zaczął przepraszać, mówiąc: „Wiem, teraz będziecie państwo na mnie psy wieszać i słusznie!” Chciałbym w tym tekście zapytać, korzystając z licencji publicystycznej, czy można na naszej kurii „wieszać psy” za całą tę sytuację? Najpierw sekwencja zdarzeń.

Pisma ministerialne i kurialne
25 marca 2014 r., pani minister edukacji narodowej Joanna Kluzik-Rostkowska wydała rozporządzenie w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach, na mocy którego zostały wprowadzone pewne zmiany w ustawie z dnia 14 kwietnia 1992 r. Zmianą, która szczególnie nas interesuje w kontekście omawianej sytuacji, jest konieczność składania pisemnego oświadczenia, w którym rodzice w imieniu uczniów niepełnoletnich, a w przypadku osób pełnoletnich, one same, deklarują chęć uczestniczenia w zajęciach z religii bądź z etyki. Wydział Katechetyczny Kurii kaliskiej, chcąc ułatwić zadanie zarówno katechetom, jak i uczniom, przygotował wzory takich pisemnych oświadczeń i dołączył je do pisma skierowanego do księży dziekanów. Pismo to zostało również upublicznione na stronie internetowej diecezji i właśnie w nim pojawiło się nieszczęsne sformułowanie, że decyzja o wyborze etyki zamiast religii jest formą pisemnej apostazji. „Gazeta Wyborcza”, która jak wiemy nie jest medium szczególnie życzliwym Kościołowi, natychmiast zajęła się tą sprawą publikując materiał na stronie internetowej, o tym jak kuria straszy apostazją dzieci, które nie będą chodzić na religię i ich rodziców. Z portalu gazety temat „rozlał się” na wszystkie inne media, a w poniedziałek nasza kuria przeżywała oblężenie medialne z największymi telewizjami w roli głównej.

Przepraszamy, to był błąd
Jak już wspomniałem, sformułowanie było nieszczęśliwe, bo jak słusznie podkreślił ks. Henryk Zieliński z tygodnika „Idziemy”, miało miejsce pomieszanie dwóch porządków i dwóch języków, języka prawa kanonicznego i języka publicystycznego. W związku z tym dziennikarze, którzy z różnych stron Polski pofatygowali się do Kalisza mogli usłyszeć z ust księdza kanclerza dra Zbigniewa Cieślaka jednoznaczne przyznanie się do błędu w imieniu kurii i sprostowanie: „Odmowa uczestniczenia w naukach lekcji religii nie jest w żadnym wypadku wystąpieniem z Kościoła. Nastąpił niestety błąd Wydziału Katechetycznego naszej kurii, dlatego po zorientowaniu się instrukcja ta została natychmiast wycofana. Celem instrukcji było podanie formularza, jak zapisać się na lekcje religii, tak w wypadku dzieci, za które podejmują decyzję rodzice lub opiekunowie prawni, jak i w przypadku pełnoletnich już uczniów, którzy decydują sami”. I tutaj właściwie można całą tę sprawę zakończyć, ale może warto jednak jeszcze na chwilę się zatrzymać. Najpierw nad kwestią apostazji, która jest bardzo poważną sprawą.

Apostazja to nie bułka z masłem
Jeżeli poruszamy się na gruncie prawa kanonicznego, apostazja jest odrzuceniem wiary chrześcijańskiej i aby formalnie zaistniała i była skuteczna z punktu widzenia prawa, muszą być spełnione konkretne warunki. Papieska Rada do spraw Tekstów Prawnych 13 marca 2006 roku opublikowała list okólny z wyjaśnieniami odnośnie do aktu formalnego wystąpienia z Kościoła katolickiego, a Konferencja Episkopatu Polski dla ułatwienia jednolitego stosowania tych wskazań wydała Zasady postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła. Chciałbym zacytować cztery punkty (4-7) z tego dokumentu, które jednoznacznie wyjaśniają jak wygląda prawny akt apostazji.
4. Określone oświadczenie woli tylko wtedy może być uznane za akt formalnego wystąpienia z Kościoła, gdy towarzyszy mu wewnętrzna wola katolika składającego oświadczenie, odpowiednio (tzn. w sposób nie budzący wątpliwości) wyrażona na zewnątrz, z zachowaniem wymagań przewidzianych przez prawo.

5. Aktu odstępstwa, który wywołuje skutki kanoniczne, może dokonać tylko osoba pełnoletnia (kan. 98 § 1 i 2), zdolna do czynności prawnych, osobiście, w sposób świadomy i wolny (kan. 124-126), w formie pisemnej, w obecności proboszcza swego kanonicznego miejsca zamieszkania (stałego lub tymczasowego) i dwóch pełnoletnich świadków. Zaleca się, by – jeśli to możliwe – przynajmniej jednym ze świadków był ktoś z rodziców lub chrzestnych odstępcy, którzy towarzyszyli mu niegdyś w przyjęciu do Kościoła.


6. Aby akt formalnego wystąpienia z Kościoła został uznany za skuteczny kanonicznie, winien być dokonany przez osobiste złożenie własnoręcznie podpisanego pisma, w którym odstępca wyraźnie przedstawia swoją wolę opuszczenia Kościoła. Oświadczenie winno zawierać także dane personalne odstępcy i świadków, motywację oraz dokładne dane dotyczące daty i parafii chrztu (z załączeniem świadectwa chrztu). W piśmie powinna się także znaleźć informacja o tym, iż odstępca dokonuje tego aktu dobrowolnie i ze świadomością konsekwencji, jakie ów akt pociąga za sobą.

7. Nie wywołuje skutków kanonicznych oświadczenie złożone przed urzędnikiem cywilnym lub przesłane drogą pocztową czy elektroniczną.
Myślę, że dla wszystkich jest już jasne, że oświadczenie o wyborze etyki zamiast religii nie może być uważane za pisemny akt apostazji.

Nam naprawdę bardzo zależy
Dodam jeszcze, że w ramach tej samej instrukcji pisze się również, że proboszcz, który otrzyma wiadomość o zamiarze wystąpienia z Kościoła swego parafianina, „winien w osobistej, pełnej troski rozmowie duszpasterskiej rozeznać, jakie są rzeczywiste przyczyny jego decyzji oraz z miłością i roztropnością podjąć wysiłki, by odwieść go od tego zamiaru i obudzić wiarę zaszczepioną w sakramencie chrztu”. Zaleca się też, aby akt formalnego wystąpienia – jeśli mimo podjętych starań do niego dochodzi – nie był dokonywany w dniu, w którym osoba zgłasza swój zamiar duszpasterzowi, ale dopiero po upływie czasu, jaki proboszcz roztropnie pozostawi do namysłu przed podjęciem tak poważnego w skutkach kanonicznych kroku. Dlaczego? Bo nam zależy! Bo nam naprawdę zależy, abyśmy nikogo z nam powierzonych nie stracili! Przepisy dotyczące apostazji są przez wrogów Kościoła uważane za rzucanie kłód pod nogi tym, którzy chcą się „uwolnić” i dlatego niektórzy z radością podchwycili błędne sformułowanie w instrukcji kaliskiej kurii twierdząc, że teraz będzie o wiele łatwiej „wyjść” z Kościoła. Żaden rodzic nie godzi się z łatwością na utratę własnego, nawet przysparzającego problemów, dziecka. Tak samo Kościół z wielkim bólem przyjmuje do wiadomości odejście swoich dzieci. Myślę, że możemy w tym samym duchu rozpatrywać kwestię odrzucania nauki religii. I dlatego, jeżeli porzucimy już myślenie i terminologię ściśle prawniczą, to bynajmniej nie ma co żałować całej afery medialnej związanej z lekcją religii. Warto się zastanowić, czy jednak wybór etyki ZAMIAST religii (bo zgodnie z nowym rozporządzeniem można uczęszczać zarówno na zajęcia z etyki, jak i z religii, w związku z czym szkoły powinny proponować te zajęcia na różnych godzinach lekcyjnych) nie jest pewnym publicznym aktem wyparcia się wiary.

Zobowiązani w sumieniu
Oczywiście wszyscy się zgadzamy, że rodzice mają prawo, a nawet obowiązek, być pierwszymi nauczycielami wiary i dobrze, że biorą na siebie to zobowiązanie, ale publiczne odrzucenie nauki religii w szkole, nawet zakładając, że rodzice zadbają o kształcenie w domu, jest pewnego rodzaju manifestem i zaniedbaniem moralnym. Jak przypomniała Komisja Wychowania Katolickiego KEP 11 września br., „wszyscy katolicy uczęszczający do placówek oświatowych, w których odbywa się nauczanie religii, zobowiązani są w sumieniu uczestniczyć w tych zajęciach. Rodzice dzieci, które nie ukończyły 18 roku życia, mają obowiązek zapisać swe dzieci na lekcje religii. Zasada ta wynika ze zrozumiałego faktu, iż człowiek wierzący ma nie tylko prawo, ale i obowiązek pogłębiać swoją wiarę, temu pogłębianiu służą szkolne lekcje religii. Warto przypomnieć, że zarówno podczas zawierania sakramentalnego związku małżeńskiego, jak i sakramentu chrztu dziecka, rodzice zobowiązują się do tego, by po katolicku, w wierze wychować potomstwo. Elementem tego wychowania jest zarówno udział dziecka w szkolnym nauczaniu religii, jak i parafialnej katechezie”. Komisja przypomniała również, że „przygotowanie do przyjęcia sakramentów świętych: Pierwszej Komunii św., sakramentu pokuty i pojednania oraz bierzmowania odbywa się podczas systematycznej katechezy parafialnej oraz w trakcie lekcji religii w szkole”.
Jeśli więc traktujemy sakramenty poważnie, zarówno te które przyjmujemy osobiście, jak i te, o które prosimy dla naszych dzieci, jeżeli traktujemy poważnie przyjęte na siebie zobowiązania, to nie możemy traktować lekcji religii w szkole jako opcji, ale jako obowiązek i szansę.

Blask i świeżość katechezy
Na pewno lekcje religii w szkole nie są doskonałe, a przynajmniej nie wszędzie. Ale to tym bardziej powinno nas wszystkich skłonić do działania. Bo to jest zadanie całego Kościoła, jak nam przypominał św. Jan Paweł II w 1991 roku: „Dzięki przemianom, jakie dokonują się ostatnio w naszej Ojczyźnie, katecheza wróciła do sal szkolnych i znalazła swoje miejsce i odbicie w systemie wychowawczym. Osobiście bardzo z tego się cieszę. Równocześnie jednak pragnę tu powtórzyć zwrot, którego często używam, bo odbija on żywą prawdę o każdej łasce, o każdym darze: jest wam to dane i równocześnie zadane. W takim duchu trzeba ten dar przyjąć w społeczeństwie chrześcijańskim i tak go sprawować. Potrzeba tutaj dużo dobrej woli, wysiłku, wszechstronnej życzliwości ze strony wszystkich: katechetów, nauczycieli, władz oświatowych, rodziców, przede wszystkim ze strony najbardziej zainteresowanych, to znaczy młodzieży i dzieci”. I jeszcze z tego samego przemówienia: „Kochana młodzieży, drodzy rodzice, katecheci i katechetki, bardzo was proszę, byście nie żałowali trudu i pomysłowości, aby lekcje religii miały swój blask i świeżość, a także ten szczególny urok, jaki z natury Objawienia Bożego jest im właściwy”. Wszyscy musimy zadbać o ten „szczególny urok” i o ile rzeczywiście cała „afera” z kaliską kurią w tle, była strzałem w stopę, to jednak dobrze, że mogliśmy sobie przypomnieć, że w katechezie naprawdę chodzi o życie, o rozwój duchowy naszych dzieci, o życie Boże w nich, które się umacnia przez sakramenty, a do nich prowadzi katecheza.

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Krzysztof, 2014-10-12 06:34:34

Dziekuje za ten tekst.

Społeczeństwo

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej