Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-02-22 10:57:28

Jak słodkie kosztele

sobieski

Kosztele to pyszne, słodkie i sprowadzone specjalnie dla króla Sobieskiego jabłka. Mogą one być doskonałym symbolem owoców wydanych przez wyjątkowo zakorzenione w Bogu - choć wcale nie doskonałe i nie bezgrzeszne - małżeństwa. Małżeństwa, które choć królewskie, mogą stać się inspiracją dla wielu zwyczajnych, dzisiejszych.

Jedną z par polskich władców, która wsławiła się owocami wiary, z których korzystały liczne pokolenia Polaków, byli książę Bolesław Wstydliwy i jego żona św. księżna Kinga. Mówiąc o Kindze, córce króla Węgier, Beli IV, trudno przemilczeć fakt, iż prócz niej, wyniesiono również na ołtarze dwie z jej sióstr: św. Małgorzatę Węgierską (która notabene ukazywała się św. Joannie D’Arc) i bł. Jolentę, księżną kaliską, a także ciotkę św. Elżbietę Węgierską, szwagierkę bł. Salomeę oraz dwie dalsze krewne: Jadwigę Śląską i Agnieszkę z Pragi. Nic więc dziwnego, że księżna, która wywodziła się z tak świętej rodziny, odcisnęła ślad na dziejach państwa, którym współwładała z małżonkiem. Bolesław już jako nastolatek słynął ze szczególnej pobożności. Oboje przeznaczeni byli sobie już od dzieciństwa, a jako małżonkowie złożyli śluby dozgonnej czystości i żyli jako „białe małżeństwo”. Dzieckiem, o które mieli dbać i które mieli kochać była dla nich Ziemia Krakowska. Okres rządów Kingi i Bolesława przypadł na dobę rozbicia dzielnicowego, a więc ten moment historyczny, w którym wszystko - także tron - wydawało się przejściowe, niepewne i nie warte zbyt dużego zaangażowania. Tymczasem nasi bogobojni władcy tzw. dzielnicy senioralnej, czerpiąc siłę z własnej wiary i czując się bezpiecznymi w rękach Boga, działali tak, jak gdyby zamieszkiwali najbardziej stabilne i bezpieczne miejsce. Bolesław dokonał lokacji Krakowa na prawie magdeburskim, a następnie także lokacji innych miast w dzielnicy senioralnej, co pozytywnie wpłynęło na jej rozwój ekonomiczny. Ta część grodu Kraka, która dziś jest ścisłym centrum miasta - czyli Rynek i przyległe do niego ulice, powstała właśnie w związku z ową lokacją. Również dzięki staraniom księcia Bolesława papież Innocenty IV kanonizował biskupa Stanisława ze Szczepanowa jako pierwszego w dziejach Polaka. Natomiast dzięki zabiegom Kingi rozwinęło się znacząco wydobycie soli kamiennej w Wieliczce i Bochni przynosząc najpierw dzielnicy, a potem krajowi, pokaźne dochody. Ci dwoje, z pomocą światła Ducha Świętego, przygotowali grunt Ziemi Krakowskiej, by stała się w przyszłości sercem zjednoczonego polskiego królestwa, mimo, że za ich życia perspektywy zjednoczenia były mgliste. 

Jadwigo, ratuj Litwę!
Młodziutka królowa Jadwiga musiała zmierzyć się ze swoistym mezaliansem i „pogańskim dzikusem”, jak nazywano w krakowskich kuluarach litewskiego księcia Jagiełłę. Jak donosi Jan Długosz, kiedy młodziutka królowa dowiedziała się, że krakowscy wielmoże wygnali z miasta jej znakomitego narzeczonego Wilhelma Habsburga, by w ten sposób zrobić miejsce - tak w Polsce, jak i w życiu Jadwigi - dla Jagiełły, chwyciła siekierę i zaczęła forsować zamkniętą przed nią bramę Wawelu, by umożliwić sobie pogoń za ukochanym. Ani myślała poświęcać miłości dla dobra Polski, aż do chwili, kiedy klęcząc i płacząc przed krucyfiksem wawelskiej katedry nie usłyszała głosu Chrystusa. „Jadwigo, ratuj Litwę!” - miał powiedzieć Ukrzyżowany. Przed czym właściwie miała ratować Litwę? Przed dalszym trwaniem w ciemnościach pogaństwa i przed chrystianizacją za pomocą miecza. I uratowała. Zgodziła się wyjść za litewskiego księcia, który poza tym, że był poganinem, był też analfabetą, podczas gdy ona uchodziła za oczytaną i miała bibliotekę składającą się z 23 ksiąg. Jagiełło przyjął chrzest, a wraz z nim chrześcijańskie imię Władysław i koronę króla Polski i Litwy. Po latach otrzymał od papieża wyraz uznania za ową pokojową chrystianizację Litwinów: Marcin V przekazał mu w darze fragment relikwii gwoździa, który przebijał ciało Jezusa. Czyż dar ów nie wydaje się mieć związku ze wspomnianym doświadczeniem Jadwigi, która właśnie od przybitego do krzyża Pana usłyszała, że ma ratować Litwę? Jadwiga słynęła ze swej dobroczynności i mądrości, a mądrość ta, która bez wątpienia miała korzenie w jej pobożności, uzewnętrzniała się m.in. w wielu decyzjach dotyczących kraju. Młoda królowa - nawet bardzo młoda, bo kiedy zmarła liczyła zaledwie 25 lat - była niezwykle sprawną dyplomatką. Jej zdolności dyplomatyczne (a mówi się w Kościele, że największym dyplomatą jest Duch Święty) uchroniły od śmierci i kalectwa rzesze osób, które gdyby nie jej mediacje, musiałby wziąć udział w walkach. Uchroniły tym samym mnóstwo rodzin przed skutkami konfliktów zbrojnych. Polska zawdzięcza też Jadwidze rzesze ludzi, którzy przez wieki tworzyli narodowe elity. Gdyby nie jej troska o podupadłą Akademię Krakowską, nie byłoby dziś zastępów absolwentów Uniwersytetu Jagiellońskiego -
z  Kopernikiem i Janem Pawłem II, który choć nie został absolwentem, jest dziś największą chlubą tej uczelni. Co ciekawe, zaaranżowane przecież, małżeństwo Jadwigi i Jagiełły, mimo dużej różnicy wieku oraz znaczących różnic kulturowych i intelektualnych, było małżeństwem bardzo udanym. Jak podaje Jan Długosz, Jagiełło do końca życia z prawdziwą czcią nosił obrączkę, którą w czasie ślubu wsunęła mu na palec Jadwiga, a w czasie bitwy pod Grunwaldem, miał w swoim namiocie obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, do którego, jak głosi tradycja, Jadwiga pozowała. Obraz ten, zwany obrazem Matki Bożej Zwycięskiej, znajduje się dzisiaj w kościele ojców paulinów w Brdowie, w powiecie kolskim. Nie bez kozery mówi się, że Jadwiga była moralną sprawczynią Grunwaldu, choć to jej małżonek stał się jego wielkim zwycięzcą.

Przybyłem, zobaczyłem, Bóg zwyciężył!
Rozmowom, wykładom i wszelkiej maści wypowiedziom dotyczącym listów króla Jana III Sobieskiego do Marysieńki zawsze towarzyszą dwuznaczne uśmieszki. I choć przytłaczająca większość wypowiadających się o owej korespondencji osób, nigdy nie zadała sobie trudu choćby pobieżnej ich lektury, każda mieni się ekspertem od ich treści. A jaka to treść? Wiadomo: erotyczna. Zwycięzca spod Wiednia, skądinąd, największy spośród zasiadających na polskim tronie zwycięzców, sprowadzony zostaje do poziomu narodowego, koronowanego erotomana. Gdyby biedny Sobieski wiedział, że jego listy do ukochanej będą źródłem nieustających sprośnych żartów, pewnie spaliłby je osobiście przed śmiercią. Na szczęście jednak nie przyszło mu to do głowy. Na szczęście, gdyż po pierwsze, słynna korespondencja jest dowodem tego, że po latach małżeństwa wciąż można takie listy pisać, a po drugie, jej treść ujawnia szczerą i głęboką wiarę autora. Wiarę, która zarówno w jego małżeńskim, jak i królewskim powołaniu przynosiła konkretne owoce. Ojciec króla, Jakub Sobieski, w 1621 roku brał udział w obronie twierdzy chocimskiej i był naocznym świadkiem cudu różańcowego, dzięki któremu nie mający szans na wygraną polscy wojacy, wyszli z batalii obronną ręką. Fakt ten, jak również legendarna cześć, jaką otaczał Maryję równie legendarny pradziadek Jana III - hetman Żółkiewski - nie mogły pozostać bez wpływu na kształtowanie się pobożności przyszłego władcy. Wiadomo, że Jan Sobieski, już jako młodzieniec, był członkiem bractwa różańcowego i że przez całe swoje dorosłe życie, w każdą sobotę, pościł o chlebie i wodzie. Z młodziutką damą dworu Marią Kazimierą D’Arquien, którą pieszczotliwie nazywał Marysieńką, połączyła go odwzajemniona miłość od pierwszego wejrzenia. I choć oboje pragnęli się pobrać, nie mogli tego zrobić gdyż królowa Polski - i jednocześnie pani Marysieńki - Ludwika Maria Gonzaga, obiecała ją za żonę wojewodzie sandomierskiemu Janowi Zamoyskiemu. Małżeństwo z Zamoyskim było dla Marysieńki koszmarem, nie tylko z tego powodu, że musiała poślubić go wbrew swojej woli, ale również dlatego, że wojewoda sandomierski słynął ze swego hulaszczo-pijackiego stylu życia. To on zaraził Marysieńkę syfilisem, nie zaś jej rzekomi kochankowie z czasów małżeństwa z Sobieskim. W trakcie sześciu lat małżeństwa Maria Kazimiera urodziła Zamoyskiemu czwórkę dzieci, z których każde umierało krótko po narodzinach. Siedem lat po ślubie wojewoda nieoczekiwanie zmarł, a Sobieski dowiedziawszy się o tym postanowił swą ukochaną jak najprędzej odzyskać. Nim minął okres żałoby Jan i Maria Kazimiera wzięli potajemny ślub. Kiedy Ludwika Maria Gonzaga dowiedziała się o sekretnych zaślubinach, by uniknąć skandalu, zarządziła organizację oficjalnych i hucznych zaślubin, w czasie których małżeństwo przyszłych władców błogosławił przyszły papież Innocenty XII, a wtedy jeszcze, nuncjusz apostolski Antonio Pignatelli. Czas pokazał, że najważniejszą misją Sobieskiego był udział w bitwie pod Wiedniem. Król miał wiele wątpliwości co do uczestnictwa w niej, ostatecznie zmotywowała go do boju osobista prośba papieża Innocentego IX. W rozeznawaniu decyzji dotyczącej wyprawy do Wiednia pomógł władcy jego spowiednik - o. Stanisław Papczyński, dziś święty założyciel zgromadzenia marianów. Papczyński modlił się całą noc prosząc o światło dla króla. Nad ranem ukazała mu się Maryja i dała znak, by Sobieski ruszał przeciw Turkom. „Zapewniam cię królu, Imieniem Dziewicy Maryi, że zwyciężysz i okryjesz siebie, rycerstwo polskie i Ojczyznę, nieśmiertelną chwałą!” - wołał mnich opowiadając władcy o owocach swej modlitwy. W drodze do Wiednia Sobieski zatrzymał się na Jasnej Górze. Tam spędził całą noc na modlitwie leżąc krzyżem przed Cudownym Obrazem. Jak podają źródła, kiedy opuszczał rano kaplicę, wychodził, jak zwycięzca. W Polsce tymczasem, rozpoczęto szczegółowo opracowaną kampanię modlitewną w intencji zwycięstwa. Zaangażowani byli w nią wszyscy: od Marysieńki począwszy, poprzez hierarchów Kościoła, a na prostym ludzie skończywszy. Po historycznej bitwie, 13 września 1683 roku napisał: „Jedyna duszy i serca pociecho, najśliczniejsza i najukochańsza Marysieńku! Bóg i Pan nasz na wieki błogosławiony dał zwycięstwo i sławę narodowi naszemu, o jakiej wieki przeszłe nigdy nie słyszały”. Następny był list do papieża, zaczynał się od słów: „Ojcze Święty, przybyłem, zobaczyłem, Bóg zwyciężył! Chrześcijańska Europa została ocalona przed islamskim potopem”.

Aleksandra Polewska

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Społeczeństwo

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 4(491) od 12 lutego

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in o miłości i związkach

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik nr8

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 4(8) 2016

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner

Padre gotuje humor26330

śladami św franciszka Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona Okiem mlodych

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej