Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2016-07-15 10:22:12

Słowo Boże na każdy dzień 

XVI Niedziela zwykła 17 lipca
Rdz 18, 1-10a; Ps 15 (14); Kol 1, 24-28; Łk 10, 38-42;

Poniedziałek, 18 lipca
Mi 6, 1-4. 6-8; Ps 50; Mt 12, 38-42;

Wtorek, 19 lipca
Mi 7, 14-15. 18-20; Ps 85; Mt 12, 46-50;

Środa, 20 lipca
Jr 1, 1. 4-10; Ps 71; Mt 13, 1-9

Czwartek, 21 lipca
Jr 2, 1-3. 7-8. 12-13; Ps 36; Mt 13, 10-17;

Piątek, 22 lipca
Pnp 8, 6-7 lub 2 Kor 5, 14-17; Ps 63; J 20, 1. 11-18;

Sobota, 23 lipca 
Ga 2, 19-20; Ps 34; J 15, 1-8;

Z Księgi Rodzaju

Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu w najgorętszej porze dnia. Abraham spojrzawszy dostrzegł trzy ludzkie postacie naprzeciw siebie. Widząc je u wejścia do namiotu podążył na ich spotkanie. A pokłoniwszy się im głęboko, rzekł: «O Panie, jeśli jestem tego godzien, racz nie omijać swego sługi! Przyniosę trochę wody, wy zaś raczcie obmyć sobie nogi, a potem odpocznijcie pod drzewami. Pozwólcie też, że pójdę wziąć nieco jedzenia, abyście się pokrzepili, zanim pójdziecie dalej, skoro przechodzicie koło sługi waszego». A oni mu rzekli: «Uczyń tak, jak powiedziałeś».

Abraham poszedł więc spiesznie do namiotu Sary i rzekł: «Prędko zaczyń ciasto z trzech miar najczystszej mąki i zrób podpłomyki». Potem podążył do trzody i wybrawszy tłuste i piękne cielę, dał je słudze, aby ten szybko je przyrządził. Po czym wziąwszy twaróg, mleko i przyrządzone cielę, postawił przed nimi, a gdy oni jedli, stał przed nimi pod drzewem. Zapytali go: «Gdzie jest żona twoja, Sara?». Odpowiedział im: «W tym oto namiocie». Rzekł mu jeden z nich: «O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna».

Z Listu Świętego Pawła Apostoła do Kolosan

Bracia: Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół. Jego sługą stałem się według zleconego mi wobec was Bożego włodarstwa: mam wypełnić posłannictwo głoszenia słowa Bożego. Tajemnica ta, ukryta od wieków i pokoleń, teraz została objawiona Jego świętym, którym Bóg zechciał oznajmić, jak wielkie jest bogactwo chwały tej tajemnicy pośród pogan. Jest nią Chrystus pośród was – nadzieja chwały. Jego to głosimy, upominając każdego człowieka i ucząc każdego człowieka z całą mądrością, aby każdego człowieka okazać doskonałym w Chrystusie.

Z Ewangelii według Świętego łukasza

Marta i Maria przyjmują Chrystusa

Jezus przyszedł do pewnej wsi. Tam niejaka niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła». A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona».

Komentarz do Ewangelii

Miłosierdzie i modlitwa

Jezus przyszedł, aby Jego owce miały życie i to życie w pełni (J 10, 10). I na wszystko, co mówi i czyni Jezus, trzeba spojrzeć w świetle tych słów. On nie przychodzi po to, aby ludzie Go chwalili; przychodzi dać życie, którego ten świat dać nie może (por. J 14, 27), życie wieczne. I to życie chce dać każdemu, kto w Niego wierzy (zob. np. J 6, 29; 11, 25-26). Stąd dzisiaj razem z Jezusem udajemy się do wiejskiego domu Marty i Marii. Opis tej wizyty znajdujemy tylko w Ewangelii według Świętego Łukasza. Ale żadne wydarzenie zapisane w Ewangelii nie jest wydarzeniem bez znaczenia, także ta wizyta ma swój sens, a właściwie: Jezusowy sens! Wiemy, że gościa trzeba przyjąć, dlatego Marta uwija się około rozmaitych posług (Łk 10, 40)! Wiemy też, że gościowi trzeba okazać zainteresowanie, dlatego z kolei Maria usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa (Łk 10, 39). W czym więc problem? Marta nie chce się sama uwijać, chce, żeby Maria jej pomogła (Łk 10, 40). Z jednej strony reakcja Marty jest normalna, a z drugiej strony słyszy słowa Jezusa: Maria obrała najlepszą cząstkę (Łk 10, 42). O co tu chodzi? Jak to ugryźć? Zobaczmy więc, co się wydarzyło przed wizytą u Marty i Marii i co się wydarzyło po tej wizycie. Przed wizytą w domu sióstr Jezus spotkał się ze znawcą Prawa, który zadał Mu podchwytliwe pytanie: Nauczycielu, co powinienem czynić, aby otrzymać życie wieczne? (Łk 10, 25). Jezus, nawiązując do przykazania miłości Boga i bliźniego, powiedział: Czyń tak, a będziesz żył (Łk 10, 26-28) i zilustrował to przypowieścią o miłosiernym Samarytaninie (Łk 10, 30-36). Z kolei po wizycie u Marty i Marii, Jezus stanął wobec prośby jednego ze swoich uczniów: Panie, naucz nas modlić się, jak Jan nauczył swoich uczniów (Łk 11, 1). I nauczył ich modlitwy „Ojcze nasz” (Łk 11, 2-4). Gościna u sióstr dokonuje się więc pomiędzy okazaniem miłosierdzia bliźniemu a modlitwą. Jest swoistym przejściem od czynu wobec bliźniego (miłosierdzie) do czynu wobec Boga (modlitwa) i odwrotnie: od czynu wobec Boga do czynu wobec bliźniego. W domu sióstr spotyka się miłosierdzie i modlitwa, które realizuje się (to spotkanie) w uwijaniu się Marty i w słuchaniu słowa Jezusa przez Marię. I tak naprawdę mamy dwie osoby i dwa zachowania, które mają być zachowaniami jednej osoby ucznia Pana Jezusa, który chce otrzymać życie wieczne i który chce się modlić. Dlatego mamy - „tak niech świeci wasze światło dla ludzi, aby widzieli wasze dobre czyny i chwalili waszego Ojca, który jest w niebie” (Mt 5, 16) i mamy - „wejdź do swego mieszkania, zamknij za sobą drzwi i módl się do Ojca, który jest w ukryciu (Mt 6, 6). Nie ma miłosierdzia bez modlitwy, bo nie ma modlitwy bez miłosierdzia. I tak jest w Jezusie, który modli się (Łk 11, 1) i ratuje ledwie żywego człowieka (Łk 10, 30), będąc miłosiernym Samarytaninem. Kto chce być uczniem Jezusa, to nie ma innego wyjścia! Ma być modlącym się Samarytaninem ma być i Martą i Marią. 

ks. Tomasz Kaczmarek

Świętość, która zadziwia

Bł. Herman Stępień (1910-1943)

Męczeństwo Chrystusa założyło Kościół, który od pierwszych wieków swego istnienia zachowywał w pamięci także tych, którzy własną krwią świadczyli o wierze chrześcijańskiej. Męczeństwo, opromienione łaską Bożą, było najwyższym dowodem miłości Boga i kontynuacją misji Chrystusa.

Rzeczywistość dawania świadectwa o prawdzie wiary jest niezwykle ważna w Kościele Chrystusowym wszystkich czasów. Przyjmuje się, że wiek XX był szczególnie naznaczony męczeństwem i prześladowaniem ogromnych rzesz ludzi. 

Franciszkanin, ojciec Herman (beat. 1999 r.), który zmarł w wieku 33 lat, urodził się na łódzkim Widzewie, w biednej rodzinie robotniczej. Karol, bo takie imię otrzymał na chrzcie św., był podobno niesforny, ale uczył się dobrze i tym sprawiał rodzicom radość. „Niesforność” pozostała w nim na długo, bo w niższym seminarium duchownym we Lwowie, jak i później w nowicjacie w Łagiewnikach, dawał podstawy do jednoznacznej opinii, że jest: „nienaturalny, próżny i sprawia kłopoty wychowawcze”.

Pod znakiem zapytania stawiano nawet możliwość jego święceń kapłańskich. Przyjął je w 1937 roku w Rzymie, gdzie podjął studia zakończone na uniwersytecie we Lwowie.

Pracę duszpasterską rozpoczął w Radomsku, a potem był w Wilnie. Jego trudny charakter powoli przemieniał się w pełną zapału gotowość służenia wiernym. Wybuch wojny rosyjsko-niemieckiej w 1941 roku zastał go we wsi Pierszaje, w archidiecezji pińskiej, w której pracował z o. Achillesem (beatyfikowany w 1999 roku). Była to parafia licząca około 5000 wiernych, zaangażowanych w walkę partyzancką z oddziałami sowieckimi, jak i z hitlerowską policją bezpieczeństwa. Obaj kapłani usiłowali jak najwięcej aresztowanych przez gestapo mieszkańców wsi wybronić przez wywózką do Rzeszy.

W czerwcu 1943 roku w ramach akcji odwetowych gestapo spacyfikowało Pierszaje. Obaj Ojcowie nie skorzystali z możliwości ukrycia się i mówiąc, iż: „Pasterze nie mogą opuścić wiernych”, dołączyli do prowadzonych na śmierć parafian. Znaleźli ją w jednej z przydrożnych stodół. Czy ich gotowość służby i ofiary zadziwia? Nie, jeżeli mierzymy to miarą ich ducha otwartego na Boga. 

Pomimo ogromnego lęku,
o. Herman potrafił przyjąć cierpienie zadawane w okrutny sposób. Ofiara z życia złożona przez obu Ojców - „żołnierzy wielkiej sprawy Bożej”, jest siłą działającą w czasie. Urzeczywistnia się ona w Pierszaje, przez orędownictwo obu błogosławionych męczenników, w odradzaniu się tam - po latach komunizmu - Kościoła katolickiego. 

ks. Sławomir Kęszka


Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Słowo życia

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 24

Opiekun nr 24(511) od 19 listopada 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. "Brat naszego Boga" - pożegnanie ze św. Albertem oraz artykuł o niedawno otwartej Pustelni Salezjańskiej "Ognisko Miłosierdzia"

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej