Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2012-10-11 10:59:39

La Verna - Golgota św. Franciszka

asyz

Część wzgórza, na którym znajduje się sanktuarium nazywa się Penna

 

„O Panie mój, Jezu Chryste, proszę Cię, byś mi uczynił dwie łaski, nim umrę. Pierwszą, bym za życia uczuł w duszy i w ciele moim, o ile można, tę boleść, którą Ty, Panie słodki, wycierpiałeś w godzinie gorzkiej swej męki. Drugą, bym uczuł w sercu swoim, o ile można, tę miłość niezmierną, którą Ty, Synu Boży, tak zapłonąłeś, że ochotnie zniosłeś taką mękę za nas grzeszników”. Te słowa to modlitwa św. Franciszka, której pierwsza część została wysłuchana na wzgórzu La Verna.

I pomyśleć, że zaczęło się od jakiejś hucznej zabawy w zamku San Leo w regionie Montefeletro, przez który akurat przechodził św. Franciszek wraz z bratem Leonem. Być może przyjęcie było na cześć jakiegoś świeżo mianowanego rycerza, ale oczywiście nie miało to najmniejszego wpływu na decyzję Franciszka, aby i taką okazję wykorzystać do ewangelizacji. Wszedł więc do zamku, usiadł na murku i ponieważ akurat różnej maści śpiewacy i grajkowie, tzw. menestrelli produkowali się wobec zaproszonych i rozbawionych gości,
św. Franciszek zaśpiewał strofkę, która mogła brzmieć mniej więcej tak: 

„Tak wielkie jest dobro, którego oczekuję, że najgorszą karą się delektuję”.

Oczywiście słowa te spowodowały, że oczy wszystkich zwróciły się ku Świętemu, który zaczął wówczas swoje pełne przesłanie. 

Góra w prezencie za dobre kazanie

Pośród słuchaczy, których słowa Franciszka szczególnie zafascynowały był również il Conte di Chiusi, czyli powiedzmy książę, a w każdym razie szlachetnie urodzony i bogaty, Orlando Catani. Ten człowiek poczuł wielką chęć rozmowy ze św. Franciszkiem, a tak wygląda zapis tej rozmowy w „Kwiatkach Świętego Franciszka”: „Orlando, cudowną mową Świętego Franciszka przez Boga w serce tknięty, postanowił po kazaniu uładzić z nim i rozpatrzyć sprawy swej duszy. Więc po skończeniu kazania odciągnął na bok Świętego Franciszka i rzekł: „Ojcze, chciałbym z tobą rozpatrzyć zbawienie duszy mojej”. Odparł św. Franciszek: „Cieszy mnie to wielce, lecz dzisiaj idź i uczcij przyjaciół swoich, którzy zaprosili cię na tę uroczystość i obiaduj wpierw z nimi”. Po obiedzie wraca ów do Świętego Franciszka i rozpatruje, i omawia z nim dokładnie sprawy swej duszy. W końcu rzekł ów pan Orlando do św. Franciszka: „Mam w Toskani górę uświęconą, która zwie się górą Alwerno i jest bardzo samotna, i nadaje się niezmiernie dla chcących czynić pokutę w miejscu odludnym i dla pragnących życia samotnego. Jeśli chcesz, dam ci ją chętnie i towarzyszom twoim dla zbawienia mej duszy”. Kiedy Święty Franciszek usłyszał, że mu tak szczodrze ofiarują to, czego pragnął tak bardzo, uczuł radość wielką. I oddając cześć i dzięki wpierw Bogu, a potem panu Orlandowi, rzekł: „Panie Orlandzie, kiedy wrócicie do domu, poślę wam towarzyszy moich, a wy pokażecie im tę górę. Jeśli wyda się im, że sprzyja modłom i pokucie, wówczas przyjmę waszą z miłości płynącą ofiarę”. Rzekłszy to, Święty Franciszek odszedł”.

I tak oto góra Alwerno, czasami w polskiej pisowni zwana również Alwerną, a po włosku po prostu la Verna, stała się własnością św. Franciszka, a właściwie jego zakonu. 

Miejsce sprzyjające rozpamiętywaniu

Opisywane wydarzenie miało miejsce wiosną 1213 roku. Wkrótce Franciszek wysłał swoich braciszków, którzy w towarzystwie 50 uzbrojonych mężczyzn oddanych do dyspozycji przez dobrodzieja Orlando udali się na inspekcję góry, która natychmiast przypadła im do gustu ze względu na swoje oddalenie od siedzib ludzkich i piękno, wybrali więc „część góry pełną ciszy pobożnej i sprzyjającą rozpamiętywaniu” i postawili tam pierwsze cele z gałęzi.

W sanktuarium La Verna byłem po raz pierwszy w tym roku. Ponieważ znajduje się ono w prowincji Arezzo na terenie Toskanii, choć tuż przy granicy z Umbrią i jest nieco oddalone od innych miejsc franciszkańskich, do tej pory nie miałem okazji, aby je odwiedzić. Ale muszę Wam przyznać, że ta pierwsza wizyta była doprawdy głębokim przeżyciem, ponieważ spędziłem tam właściwie całe tegoroczne Święta Wielkanocne począwszy od Wielkiego Piątku. I teraz rozumiem, dlaczego miejsce w domu pielgrzyma na okres Triduum Paschalnego trzeba rezerwować najlepiej rok wcześniej. Rzeczywiście wielu przybyłych na Święta gości od razu dokonało rezerwacji na przyszły rok. Powiem też od razu, że przeżycie Świąt razem z ludźmi, którzy przyjeżdżają tu specjalnie, aby nic ich nie rozpraszało i nie odciągało od misteriów męki i zmartwychwstania Jezusa, a jeszcze jako kapłan nie musząc się martwić absolutnie o nic, bo nie do mnie należały przygotowania, pozwala mi z czystym sercem stwierdzić, że były to najpiękniejsze Święta Wielkanocne w moim życiu. I mam nadzieję, że wszyscy przyjaciele i parafianie, pośród których spędzałem święta dotychczas nie będą mieli mi tego za złe. Ja wszystkim bardzo gorąco życzę takich świąt, choć zdaję sobie sprawę, że ważne jest również przeżywanie Triduum Paschalnego w swojej własnej wspólnocie parafialnej. Właśnie w La Verna pomyślałem sobie, że jeśli po przeczytaniu tych tekstów o miejscach św. Franciszka pośród Czytelników pojawi się pragnienie, aby zobaczyć je osobiście, nie cofnę się przed odpowiedzialnością zorganizowania takiej pielgrzymki. Czekam więc na sygnały w tym kierunku. A wracając do miejsc franciszkańskich trzeba powiedzieć, że La Verna różni się od urokliwych, pełnych radości i kolorowych tłumów miasteczek, takich jak Asyż, czy Gubbio. Tutaj jesteśmy wysoko w górach na wysokości 1128 m n.p.m, a góra, na południowym stoku której znajduje się sanktuarium nazywa się Penna, więc pogoda tutaj raczej nie rozpieszcza. Jeszcze podczas Świąt Wielkanocnych na przykład mieliśmy tam opady śniegu, często słychać było odgłosy wiatru. Ale jak to zwykle bywa w takich właśnie miejscach, nie ma tu ludzi przypadkowych, są tylko ci, którzy pragną się modlić, kontemplować i poznawać głębiej Franciszka i jego duchowość. A jest tu całe mnóstwo miejsc, gdzie można znaleźć wytchnienie i spokój.

Wysłuchana modlitwa

W Wielki Piątek zdążyłem dotrzeć do La Verny przed 15.00, więc mogłem uczestniczyć w nabożeństwie Drogi krzyżowej i Liturgii męki Pańskiej. Droga krzyżowa odbywa się w tzw. Korytarzu Stygmatów (każdego dnia odbywają się tutaj procesje po Eucharystii), który prowadzi do kaplicy upamiętniającej wydarzenie, w którym Franciszek szczególnie upodobnił się do swojego Mistrza. Korytarz został zbudowany w latach 1578-1582 i jest ozdobiony freskami z życia Biedaczyny z Asyżu, które powstały w ubiegłym wieku, ale przenieśmy się w czasie do roku 1224. Franciszek jest chory i zmęczony, już nie stoi na czele swojego zgromadzenia. Rok wcześniej, w listopadzie papież Honoriusz III zatwierdził regułę, a w grudniu Franciszek przygotował żywy żłóbek w Greccio. 

We wrześniu 1224 r. wraz z braćmi przebywa w La Verna i odbywa „post świętomichalski”. I dokładnie w dzień Podwyższenia Krzyża Świętego, gdy Franciszek trwał na modlitwie i jak opisuje San Tommaso da Celano w „Traktacie o cudach św. Franciszka” „w ekstazach pobożnej kontemplacji prawie że już sięgał chwały niebieskiej, ujrzał w widzeniu rozciągniętego nad sobą Serafina, wiszącego na krzyżu, mającego sześć skrzydeł, za ręce i nogi przybitego do krzyża (...). Cieszył się z łaskawego wejrzenia, jakim Serafin patrzył na niego, ale przybicie do krzyża przeraziło go. Natężał umysł, by pojąć, co mogłaby znaczyć ta wróżba, i duch jego silił się trwożnie nad jakimś jej zrozumieniem. Otóż, podczas gdy szukając wyjaśnienia na zewnątrz, poza sobą, nie znalazł rozwiązania, nagle objawiło mu je w nim samym odczucie bólu.
Natychmiast bowiem na jego rękach i nogach zaczęły jawić się znaki gwoździ, jak to na krótko przedtem widział u Męża ukrzyżowanego, ponad sobą w powietrzu. Jego ręce i nogi były przebite gwoździami w samym środku; główki gwoździ ukazywały się na wewnętrznej stronie rąk i na wierzchniej stronie nóg, a ich ostre końce były na stronie odwrotnej. Główki gwoździ na rękach i nogach były okrągłe i czarne, a ich ostre końce podłużne i zagięte, przy czym wychodziły z ciała i wystawały ponad jego resztę. Zaś prawy bok, jakby przebity lancą, miał na sobie czerwoną bliznę, która często broczyła i spryskiwała tunikę i spodnie świętą krwią”.

Być tym, co ludzie w tobie widzą

Kaplica Stygmatów, która została zbudowana w 1263 r., jest dzisiaj najważniejszym miejscem sanktuarium w La Verna. Kamienna płyta wskazuje miejsce, w którym Franciszek zobaczył Serafina i otrzymał stygmaty, a w ołtarzu widzimy ceramikę ze sceną Ukrzyżowania z 1841 r., autorstwa Andrea della Robbia. 

W całym sanktuarium znajdziemy wiele innych ceramik z tej samej szkoły. A co jeszcze warto zobaczyć? Oprócz Kaplicy i Korytarza Stygmatów, mamy tu jeszcze Bazylikę z kaplicą relikwii, prześliczną Kaplicę Matki Boskiej Anielskiej i mnóstwo małych kapliczek rozsianych dookoła. O sanktuarium w La Verna mógłbym jeszcze długo pisać, o braciszkach których tam poznałem też, ale brak nam miejsca. Dlatego na zakończenie przytoczę jeszcze jedno zdarzenie związane z tym miejscem, które mnie osobiście dało wiele do myślenia. Otóż, czytamy w źródłach franciszkańskich o spotkaniu Franciszka z pewnym wieśniakiem na drodze do La Verny.

„Rzekł ów wieśniak do Świętego Franciszka: „Powiedz mi, zali tyś jest brat Franciszek z Asyżu?” Odparł Święty Franciszek, że tak. „Tedy staraj się - rzekł ów wieśniak - być tak dobry, jak cały świat mniema o tobie, bowiem wielu wierzy w ciebie. I upominam cię, by nic nie było w tobie innego, jeno to, w co ludzie wierzą”. 

Święty Franciszek bynajmniej nie obraził się na takie słowa, wręcz przeciwnie, uklęknął przed chłopem i ucałował jego stopy. A później jeszcze, aby ugasić jego pragnienie sprawił, że woda wytrysnęła ze skały. Słowa tego wieśniaka zabieram ze sobą jako ważną część moich duchowych rekolekcji ze św. Franciszkiem.

Tekst i foto ks. Andrzej Antoni Klimek


Galeria fotografii

Przeglądaj galerię wersji Flash

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Śladami św. Franciszka

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 24

Opiekun nr 24(511) od 19 listopada 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. "Brat naszego Boga" - pożegnanie ze św. Albertem oraz artykuł o niedawno otwartej Pustelni Salezjańskiej "Ognisko Miłosierdzia"

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej