Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2012-09-26 09:57:40

 Franciszek na wyspie

franciszek

„Kiedy raz, w zapusty, Święty Franciszek bawił nad jeziorem koło Perugii, w domu jednego z sobie oddanych, u którego nocował, natchnął go Bóg, by udał się dla postu na wyspę jeziorną. Przeto Święty Franciszek prosił owego oddanego sobie człowieka, aby dla miłości Chrystusa przeprawił go łodzią na wyspę jeziorną, kędy nikt nie mieszka, i aby uczynił to w noc popielcową, by nikt tego nie spostrzegł. Ów zaś dla czci wielkiej, którą żywił dla Świętego Franciszka, uczynił troskliwie zadość prośbie jego i przewiózł go na ową wyspę”.

Powyższe słowa znajdują się w Kwiatkach Świętego Franciszka, a dokładnie w siódmym rozdziale. Wybieramy się więc dzisiaj razem z Biedaczyną z Asyżu na tę „wyspę jeziorną”, która oczywiście nie jest już bezludna, wręcz przeciwnie, to jeden z ulubionych punktów turystycznych Umbrii, bardzo blisko granicy z Toskanią. 

Wyspa Większa, ale nie wielka

Jezioro nazywa się Trasimeno, a wyspa Isola Maggiore, czyli Wyspa Większa. Nie żeby była taka wielka, jest po prostu większa od Isola Minore, czyli... Wyspy Mniejszej ;-).
Razem z włoskimi przyjaciółmi chcemy przejść ją wzdłuż i wszerz. Sandro, który dwadzieścia parę lat wcześniej odbywał w okolicy służbę wojskową opowiada, jak wraz z kolegami zwiedzali wyspę i nielegalnie dostali się do zamkniętego wówczas i popadającego w ruinę zamku, który jest jedną z głównych atrakcji wyspy. Mamy nadzieję, że tym razem zamek będzie otwarty dla zwiedzających, ale oczywiście przede wszystkim chcemy nawiedzić miejsca franciszkowe. Jak się można domyśleć, Święty przybył tu celem odbycia Wielkiego Postu, a wydarzyło się to najprawdopodobniej w roku 1211.   

„Święty Franciszek wziął z sobą jeno dwa chleby małe. Kiedy przybył na wyspę i gdy przyjaciel chciał wrócić do domu, prosił go Święty Franciszek uprzejmie, aby nie zdradził nikomu, że tu bawi, i aby przybył po niego dopiero w Wielki Czwartek. I tak się rozstali. Święty Franciszek pozostał sam. Nie mając zgoła mieszkania, kędy by mógł się ukryć, schronił się w gęste bardzo zarośle, złożone z tarniny i krzaków, niby w barłóg zwierzęcy lub szopę. W miejscu tym oddał się modlitwie i rozpamiętywaniu spraw niebieskich. Mieszkał tam przez post cały nie pijąc i nic nie jedząc, prócz połowy jednego z owych chlebów małych, jak dowodzi to, co znalazł ów oddany mu człowiek, kiedy w Wielki Czwartek powrócił do niego”.

Skarby ukryte

Jeden ze szlaków na wyspie prowadzi właśnie do miejsca, w którym według tradycji Franciszek miał przybić do brzegu wyspy od zachodniej strony, podczas gdy my przypłynęliśmy łodzią do wschodniego brzegu, gdzie dzisiaj znajduje się część zasiedlona. Zanim dojdziemy do figury św. Franciszka właściwie najpierw zobaczymy wszystko, co jest godne uwagi: kościółki San Salvatore (czyli Świętego Zbawiciela) i San Michele Archangelo, konwent Świętego Franciszka, niestety wszystkie zamknięte. Nie możemy więc zobaczyć wspaniałych fresków uczniów i naśladowców Giotto, Cimabue czy Pinturicchio. Rzeczywiście wyspa Maggiore była tak bogata w XV i XVI wieku, że mogła sobie pozwolić na goszczenie najlepszych wówczas artystów. Również zamek, który mój przewodnik Sandro zwiedzał niegdyś nielegalnie, dzisiaj otoczony jest wysokim ogrodzeniem i zamknięty. Cóż, może wiosna nie jest najlepszym okresem na zwiedzanie tego miejsca?

Pokój serca skarbem największym?

Jednakże kiedy docieramy do kapliczki postawionej w miejscu, w którym pościł św. Franciszek, wszystko zostaje nam wynagrodzone. Taki spokój i takie widoki wynagradzają wszystko. Tradycja przekazuje, że św. Franciszek zostawił ślady swoich stóp odciśnięte na kamieniu. I tak jedna kapliczka kryje tenże kamień, a druga źródełko, które Franciszek miał wykopać własnymi rękami. Po chwili medytacji i odpoczynku nie pozostaje nam nic innego, jak udać się do... restauracji. Tak... Do Franciszka nam daleko, pod każdym względem, a miejscowa restauracja Sauro kusi potrawami z ryb. Trudno się oprzeć, choć jest we mnie taka nadzieja, że kiedyś tu wrócę i przeżyję przynajmniej jeden dzień poszcząc i modląc się. Czy są jacyś chętni? 

Wracając do Franciszka. Jego znajomy, który przybył po niego w Wielki Czwartek, jak czytamy w „Kwiatkach” z dwóch chlebów znalazł przy Franciszku jeden cały i pół drugiego. „Zda się, że święty Franciszek nie jadł, chcąc uczcić post Chrystusa błogosławionego, który pościł dni czterdzieści i czterdzieści nocy, nie przyjmując zgoła cielesnego pokarmu. Ową połową chleba wygnał z siebie truciznę próżności”.

I to ostatnia na dzisiaj lekcja od św. Franciszka. 

Tekst i foto ks. Andrzej Antoni Klimek


Galeria fotografii

Przeglądaj galerię wersji Flash

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Śladami św. Franciszka

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola

Opiekun nr 19(506) od 10 września 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. reportaz z Kazachstanu, relacja z dożynek diecezjalnych i historia pisana znaczkami.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej