Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2012-08-16 11:34:19

U sułtana i przy żłóbku

sułtan

Malowniczy widok na Greccio

 

Wchodzicie do kościoła w noc 24 grudnia na Mszę Pasterską. A w kościele włączone wszystkie światła, jak co niedzielę, ksiądz wychodzi z zakrystii do ołtarza, który owszem, przykryty pięknym obrusem, przystrojony odświętnie kwiatami, ale żadnego znaku Bożego Narodzenia! Wasze dziecko szarpie za rękaw i jęczy: „Mama, a gdzie szopka? Gdzie wół i baran? A gdzie aniołek kiwający główką i mówiący „Bóg zapłać!”, jak mu wrzucę pieniążka?” A wy sami myślicie: „To ma być Boże Narodzenie???” Na szczęście budzicie się z tego strasznego snu, zlani potem, bierzecie głęboki oddech i mówicie: „Dzięki Bogu to tylko sen!”

Szczerze mówiąc, to takie świętowanie Bożego Narodzenia bez betlejemskiej szopki i wszystkich związanych z nią dekoracji i zwyczajów nic by nie ujęło Tajemnicy Wcielenia (choć może wtedy definitywnie zakończyłaby się odwieczna dyskusja o wyższości świąt Wielkanocy nad świętami Bożego Narodzenia), ale pewnie czegoś by nam bardzo brakowało. Warto dzisiaj przypomnieć, że to czego by nam brakowało zawdzięczamy bohaterowi naszej wędrówki. Ale zanim przeniesiemy się do Greccio, gdzie św. Franciszek przygotował pierwszą szopkę, najpierw, w zgodzie z chronologią jego życia, kilka słów o wizycie u sułtana.    

Franciszek i krzyże

Już w roku 1217 ruszają pierwsze wyprawy misyjne braciszków do Niemiec, Francji i Hiszpanii. Natomiast w 1219 r. sam Franciszek udaje się z krzyżowcami do Egiptu, gdzie ma okazję stanąć przed sułtanem Melek-El-Kamelem. Franciszek ma szczery zamiar... nawrócenia sułtana i jego poddanych, a nie widząc reakcji na swoje słowa o Bogu w Trójcy Jedynym, chce dla potwierdzenia swych słów rzucić się w ogień. Jednak, jak głosi hagiografia, sułtan wymyślił inną próbę.  Polecił rozciągnąć dywan ozdobiony na całej powierzchni licznymi krzyżami, przekonany, że jeśli Franciszek przejdzie po nim, zbezcześci znak swojego Boga. Z drugiej strony, jeśli nie przejdzie, znieważy swojego gospodarza. Wezwany Franciszek spokojnie przeszedł po dywanie i zbliżył się do sułtana, który zadowolony z siebie miał powiedzieć: „Wy, chrześcijanie, czcicie krzyż jako szczególny znak waszego Boga. Jak zatem nie lękałeś się podeptać tego znaku?”

A Biedaczyna z Asyżu miał odpowiedzieć: „Powinniście pamiętać, że razem z naszym Panem zostali ukrzyżowani dwaj łotrzy. My mamy krzyż Jezusa Chrystusa, naszego Boga i Zbawiciela i ten krzyż czcimy, i ten przyciskamy do serca z całą pobożnością. Krzyż Chrystusa przeszedł do nas, u was zostały krzyże łotrów i nie mam żadnego lęku, by te krzyże deptać”.

Czy tak było rzeczywiście? Pan Bóg to wie, ale wydaje się, że Franciszek musiał wywrzeć wielkie wrażenie na sułtanie, który chciał go zatrzymać przy sobie, a przed rozstaniem prosił, by pamiętał o nim w swoich modlitwach.  

Kiedy byłem w Ziemi Świętej franciszkanie mówili mi, że to właśnie dzięki tej wizycie Franciszka u sułtana kilkaset lat później mogli oni odzyskać niektóre święte dla naszej wiary miejsca.

Franciszek i betlejemska szopka

Wracamy na włoskie ziemie, aby odwiedzić kolejne miejsce naznaczone obecnością Franciszka, której konsekwencje widzimy m. in. w każdą noc Bożego Narodzenia. W roku 1223
św. Franciszek wpierw poprosił papieża Honoriusza III o zgodę, a następnie udał się do Greccio, gdzie mieszkał jego dobry przyjaciel, arystokrata Giovanni Velita, aby tam świętować Boże Narodzenie po nowemu. „Jeśli chcesz świętować Boskie narodziny Chrystusa w Greccio, to pospiesz się i przygotuj wszystko to, co ci każę. Byśmy dogłębnie uświadomili sobie to, w jakich warunkach przyszło na świat Boże Dziecię i wszystkie te niewygody musiało znosić, jak np. to, że leżało w żłóbku na sianie pomiędzy wołem a osłem, chciałbym odtworzyć to wszystko bardzo wyraziście. Dokładnie tak, jakbym to widział na własne oczy” - miał powiedzieć Franciszek swojemu przyjacielowi na 15 dni przed Świętami. I tak też się stało: ołtarz umieszczony został przed żłóbkiem z wołem i osłem, a w żłóbku leżała figurka wyobrażająca Dzieciątko Jezus. Po kazaniu miał się wydarzyć cud, mianowicie ucałowana przez Franciszka figurka miała ożyć i uśmiechnąć się do zakonnika.

Żłóbek miał później być przekazany Świętej Klarze i umieszczony w domu zakonnym.

Kto pierwszy?

Gwoli prawdy przypomnijmy, że już w 330 roku, z polecenia cesarzowej Heleny, w kościele Narodzenia w Betlejem, ustawiono kamienny żłób, a około 397 roku z inicjatywy św. Hieronima wybudowano w Betlejem prawdziwą stajenkę i odtwarzano misteria religijne o Bożym Narodzeniu. Novum, które zawdzięczamy Franciszkowi, to podkreślenie, że ten sam Jezus, który narodził się w Betlejem, rodzi się na ołtarzu w każdej Mszy Świętej, co było o tyle istotne, że w czasach Franciszka Kościół borykał się z sektą katarów, którzy odrzucali rzeczywiste fizyczne ciało Jezusa.

I tak Franciszek zwalczał herezję, a my możemy dzisiaj w Greccio kontemplować miejsce pierwszej kościelnej szopki u stóp ołtarza.

Tekst i foto ks. Andrzej Antoni Klimek


Galeria fotografii

Przeglądaj galerię wersji Flash

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Śladami św. Franciszka

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola

Opiekun nr 11(498) od 21 maja 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in prezentacja pięciu diakonów, którzy za kilka dni przyjmą święcenia oraz rozmowa o historycznym fenomenie objawień w Fatimie.

Zamów prenumeratę

 

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 1(9) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner

Padre gotuje humor26330

Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej