Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-05-18 09:40:31

Matka Boża Jurowicka
Przyznam, że obraz zainteresował mnie od razu, kiedy o nim przeczytałam. Najstarsze wiadomości pisane o tym niewielkim, ale pięknym wizerunku, pochodzą z pierwszej połowy XVII wieku. Należał on między innymi do hetmana Stanisława Koniecpolskiego.

Hetman jezuitom
Wracając jednak do początków. Obraz jest nieznanego autora. Według znawców został namalowany pod koniec XIV lub na początku XV wieku. Jego historię opisał historyk Kościoła ks. Marcin Czermiński SJ, który w 1901 roku wydał w Krakowie „Historyę obrazu Matki Boskiej Jurowickiej znajdującego się obecnie w kościele św. Barbary w Krakowie”. Łaski otrzymane za wstawiennictwem Matki Bożej Jurowickiej opisał też inny żyjący na przełomie XVII i XVIII wieku jezuita ks. Franciszek Kolert w książce „Krynice cudownych łask Maryi z Jurowickich gór wynikające”.
Najstarsze informacje o tym obrazie pochodzą z XVII wieku. Wiadomo, że wizerunek należał do hetmana Stanisława Koniecpolskiego, który walczył na Ukrainie z Kozakami Zaporowskimi. I to on przekazał obraz na przechowanie jezuitom w Barze, a oni stwierdzili, że wizerunek będzie bezpieczniejszy w kolegium we Lwowie. To oczywiście nie koniec historii wędrówki obrazu do Krakowa.

W drewnianej kaplicy
W dziejach wizerunku szczególną rolę odegrał żyjący w latach 1621-1684 jezuita ks. Marcin Tyrawski, który poprosił, by ofiarowano mu obraz Matki Bożej. Ks. Tyrawski przez wiele lat był obozowym misjonarzem wojsk polskich i ludowym na Ukrainie, Wołyniu i Polesiu. Na misje zabrał ze sobą obraz Maryi. Ks. Tyrawski zmarł w Jurowicach, niewielkiej miejscowości znajdującej się w ówczesnym województwie mińskim. Zamieszkał tam w 1673 roku i tak jak miała mu polecić Maryja w objawieniu, zbudował niewielką drewnianą kaplicę. W niej umieścił wspomniany obraz Matki Bożej.
Właśnie w 1673 roku, dokładnie 11 listopada, ówczesny hetman Jan Sobieski, później król Polski, pokonał wojska tureckie pod Chocimiem. O zwycięstwo wojsk polskich modlono się również w kaplicy w Jurowicach. Wspomniany już ks. Czermiński napisał, że „Głos powszechny mówił, iż Maryja uprosiła pomoc Bożą, a strzały ogniste, lecące znad Jurowic, miały zwiastować pogrom nieprzyjaciela. Wieść ta przyczyniła się do wzrostu kultu Matki Boskiej Jurowickiej”.

Kopia zamiast oryginału
Ze względu na tłumy przychodzące i modlące się przed obrazem Matki Bożej w miejsce kaplicy, jezuici wybudowali w latach 1746-1755 murowany, barokowy kościół z kamienia i cegły. Został on konsekrowany w 1765 roku i otrzymał wezwanie Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Dziesięć lat po kasacie zakonu jezuitów gospodarzami sanktuarium zostali kapucyni, potem dominikanie, a po nich bernardyni. Ze względu na represje ze strony władz carskich ostatni proboszcz jurowicki ks. kanonik Hugo Godecki w 1864 roku obawiał się, że kościół zostanie zamieniony na cerkiew prawosławną i rzeczywiście jego obawy sprawdziły się w 1864 roku. Dlatego ks. Godecki potajemnie zwiesił kopię obrazu w kościele, a oryginał przekazał Gabrieli Horwattowej, marszałkowej powiatu rzeczyckiego. W maju 1885 roku Marszałkowa przekazała wizerunek jezuitom do kolegium w Krakowie, którzy umieścili go w kościele pw. św. Barbary. Od 1931 roku jest to kaplica pw. Matki Boskiej Bolesnej.

Błagam o ratunek
W 1901 roku doszło do koronacji obrazu Matki Bożej Jurowickiej i założenia ozdobnej sukienki. Wizerunek otrzymał również srebrne ramy, wyrzeźbione na wzór dawnych drewnianych. W Krakowie do Matki Bożej nadal przybywali wierni prosząc o wstawiennictwo przed Bogiem, a przy obrazie pojawiły się liczne wota, jako znaki dziękczynienia.
Znana jest też modlitwa do Matki Bożej Jurowickiej o uproszenie szczególnej łaski zaczynająca się od słów: „Pośredniczko wszystkich łask, Maryjo! Największa po Bogu moja Nadziejo! Z największą wiarą i ufnością padam do Twoich stóp i błagam, abyś mi wyjednała u Syna swego łaskę..., którą bardzo pragnę otrzymać. Wiem, że niegodny jestem tej łaski, że więcej zasługuję na karę niż na litość. Ale wiem również, żeś Matką Miłosierdzia, która nikogo nie opuszczasz i nikim nie gardzisz. Wiem, że jesteś wszechmocna w błaganiu, że Twój Syn niczego Ci nie odmówi. Dlatego z tym większą ufnością przychodzę do Ciebie i błagam o pomoc i ratunek”.

Renata Jurowicz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Sanktuaria świata

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 12

Opiekun nr 13(526) od 17 czerwca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacja z 22. Spotkania Młodych na Lednicy

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej