Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-12-29 12:38:41

obrazW sukienkach czy bez?obraz

Kaliski wizerunek Świętego Józefa ostatnimi laty był poddany wnikliwym badaniom, których wyniki pozwoliły na ustalenie prawdopodobnego autora obrazu. Aby przeprowadzić te badania trzeba było zdjąć srebrno-złoto-bordowe ozdoby, które na co dzień zakrywają w znacznej części cudowne malowidło. Kiedy tego dokonano ukazał się obraz w całej swojej okazałości, która wzbudziła podziw zarówno historyków sztuki, jak pozostałych świadków wydarzenia.

Stobienia, którego Święty Józef obiecał uzdrowić w zamian za wymalowanie obrazu, miał podwójne szczęście, gdy idzie o wybór malarza. Artysta posiadł bowiem nie tylko talent malarski, ale znał się dobrze na teologii. Dzięki temu powstał obraz, który oddziałuje na patrzącego pięknem namalowanych postaci, ale także bogactwem i głębią treści teologicznej. Bez wahania możemy powiedzieć, że kaliski obraz jest malowaną katechezą na temat najważniejszych prawd wiary katolickiej. Istnieje nawet przekaz, że artysta malarz miał być rozmiłowany w rozważaniach o Trójcy Świętej, zatem wskazówki, jakich Święty Józef udzielił, spotkały się z dobrze usposobioną duszą.
Prezentację treści teologicznej kaliskiego wizerunku Świętego Józefa trzeba zacząć od góry obrazu, gdzie ponad chmurami, w towarzystwie swobodnie rozmieszczonych twarzy cherubinów unosi się w majestatycznej pozie postać starca z brodą ubranego w białą tunikę, na którą zarzucony jest fantazyjnie zawijający się różowoczerwony płaszcz. Starzec trzyma w lewej dłoni granatowe, zwieńczone złotym krzyżem, królewskie jabłko, natomiast prawą rękę ma wyciągniętą w geście błogosławieństwa. Postać jest nie kim innym jak Bogiem Ojcem. Ma On wzrok spuszczony i utkwiony w Jezusie Chrystusie, umiłowanym Synu Ojca Przedwiecznego, który został posłany na świat, aby przynieść wszystkim ludziom dar dziecięctwa Bożego. Królewskie jabłko w dłoni Ojca Niebieskiego przypomina, że Bóg dzierży pewną ręką losy całego świata, a wzniesiona do błogosławieństwa ręka przypomina, że zamiary Boże pełne są pokoju.
Wzrok Boga Ojca skupiony jest na postaci Dziecięcia ubranego w złotą tunikę, przepasaną czerwonym paskiem zakończonym małym chwościkiem. Jest to Jezus Chrystus – Wcielony Syn Boży, co uwydatnia pomysłowo dobrana kolorystyka szat. Złoty kolor tuniki przywołuje na myśl boskość, tymczasem czerwona barwa paska zdaje się zapowiadać okrutną mękę, w czasie której krew Syna Bożego będzie przelana dla zbawienia całego świata. Twarz Jezusa jest pogodna, nawet radosna. Nie może być inaczej skoro Jego wzniesione oczy spotykają się ze wzorkiem Ojca Niebieskiego.
Pomiędzy Bogiem Ojcem a Jezusem Chrystusem unosi się w świetlistej aureoli gołębica, która symbolizuje trzecią osobę Trójcy Świętej – Ducha Świętego. Należałoby więc nieco skorygować dotychczasowy opis i dopowiedzieć, że Ojciec Niebieski spogląda na Jezusa, tak jak z resztą Jezus patrzy na Boga Ojca, przez Ducha Świętego. Ojciec Przedwieczny i Syn Jednorodzony spoglądają na siebie przepełnieni miłością i właśnie tę uosobioną miłość – Ducha Świętego chcą podarować światu, aby go uświęcić. Taka jest wymowa świetlistej poświaty, na tle której artysta przedstawił gołębicę – Ducha Świętego.
Umieszczenie na kaliskim wizerunku Świętego Józefa Trójcy Świętej przypomina o podstawowych prawdach wiary. Otóż Bóg jest nie tylko Stworzycielem świata, ale czynnie włącza się w jego dzieje i zaradza najpoważniejszej szkodzie, jaką jest grzech. Boże lekarstwo na zło jest zdumiewające, jest Nim bowiem Jednorodzony Syn Boży, który stanąwszy się człowiekiem zbawił świat przez swoją śmierć, a następnie posłał od Ojca Niebieskiego Ducha Świętego, który nadal dopełnia dzieła zbawienia i uświęcenia. Patrząc więc na kaliski obraz jesteśmy zaproszeni do kontemplowania Boga miłującego do granic możliwości ludzi, Boga bogatego w miłosierdzie, Boga nie cofającego się przed wzięciem na siebie winy grzechowej i wreszcie Boga łaskawego, który z mocą i słodyczą przywraca na powrót na świecie radość, pokój i harmonię.
Kaliski obraz zaprasza, by dostrzec nie tylko Trójce Świętą, ale także, jak mawiają znawcy tematyki, trójcę ziemską, to jest Świętą Rodzinę: Jezusa, Maryję i Józefa. Po prawej stronie Jezusa stoi, trzymając w lewej dłoni księgę Pisma Świętego, Matka Boża. Maryja zatopiona jest w lekturze, czyta i rozważa w swoim sercu wszystkie dzieła Boże, które spisali pod natchnieniem Ducha Świętego biblijny autorzy. Maryja, medytująca słowo Boże, poddaje się zupełnie prowadzeniu Jezusa, którego trzyma za prawą rękę. Tymczasem Jezus lewą swoją dłonią chwycił wskazujący palec Świętego Józefa i właściwie nie wiadomo, czy to Jezus prowadzi Józefa, czy Józef wskazuje Jezusowi kierunek wędrówki.
Józef został namalowany jako sędziwy, pełen dostojeństwa i mądrości starzec. Twarz jego jest łudząco podobna do twarzy Boga Ojca, tak jakby nawet jej rysy poddały się pod dyktando duchowości Świętego, która odwzorowywała niemalże w doskonały sposób cechy Boga Ojca. Głowa Świętej Rodziny ubrana jest w brunatno-czarną tunikę symbolizującą pokorę i ducha pokutnego, na suknię zarzucony jest szkarłatny płaszcz, przypominający o królewskim rodowodzie Świętego. W lewej dłoni Józef trzyma smukłą lilię wskazującą na czystą i delikatną miłość, jaką ten Święty żywił do Jezusa i Maryi. Wzrok Świętego, pełen mistycznego uniesienia i zachwytu, utkwiony jest w Jezusie, któremu Józef służył z podziwu godnym oddaniem.
Święta Rodzina kroczy. W tle dostrzegamy majaczący na horyzoncie zarys miasta i wijącą się kręto drogę, po której idą Jezus, Maryja i Józef. Zastanawiający jest wzrok świętych postaci. Maryja zamiast obserwować bacznie drogę pochłonięta jest lekturą Pisma Świętego, Święty Józef zajęty jest kontemplowaniem Jezusa, a Jezus ma wzrok przez Ducha Świętego utkwiony w Bogu Ojcu. Zdawałoby się więc, że nikt nie zwraca uwagi na drogę, jakby namalowane postaci nic sobie nie robiły z niebezpieczeństwa zboczenia z drogi, czy też potknięcia się i upadku. Jest jedna dokładnie na odwrót, gdyż drogę od wieków wyznaczył Ojciec Niebieski, a Jezus zapatrzony w swego Ojca w Jego oczach dostrzega dokąd ma iść. Trzyma On pewnie za rękę Maryję i Józefa, dla których jest najlepszym przewodnikiem. A Maryja i Józef poddają się bez cienia wątpliwości i wahania boskiemu przewodnictwu Jezusa, dając nam w ten sposób przykład. Mamy więc jak Maryja szukać Bożego głosu w słowie Bożym, które dochodzi do naszych uszu przez Pismo św., przez głos naszego sumienia i wreszcie przez nauczanie Kościoła i jak Święty Józef mamy niezwłocznie wprowadzać usłyszane słowo Boże w życie bez oglądania się na nikogo.
Nastrój panujący na obrazie pełen jest pokoju, radości i pogody ducha. Nie może być inaczej, skoro przewodnikiem dla Maryi i Józefa jest Jezus, a nad wszystkim unosi się prawica Ojca Niebieskiego, którego wyroki obejmują cały świat oraz Duch Święty - światłość sumień ludzkich.
To, że Trójcę Świętą i Świętą Rodzinę łączy osoba Syna Bożego jest wielce wymowne. W ten sposób kaliski obraz przypomina, że szczególnym miejscem objawienia się Boga była nazaretańska rodzina. A zatem przez rodzinę, zbudowaną na małżeństwie Maryi i Józefa, przyszło zbawienie świata. Ludzkość zetknęła się z boskością przez rodzinę, którą Bóg włączył w swój odwieczny zamysł i uczynił miejscem swej szczególnej obecności. Rodzina jest zatem z woli Bożej szczególnym miejscem, w którym poprzez praktykowanie ofiarnej miłości stajemy się bardziej ludzcy, a jednocześnie doświadczamy miłości Boga. Rodzina staje się w ten sposób Kościołem w miniaturze, czyli wspólnotą Boga z ludźmi. Jest jak mawiał papież Paweł VI uśmiechniętym obliczem Kościoła. Trzeba z tego wyciągnąć ostateczny wniosek, a mianowicie ten, że Boga można doświadczyć na tyle, na ile człowiek będzie zdolny do budowania trwałych i szczęśliwych rodzin.
Takie bogactwo treści kryje się w kaliskim obrazie Świętego Józefa. Na co dzień obraz ten zakrywają cenne ozdoby, które w ciągu wieków pobożni pielgrzymi podarowali Świętemu w dowód wdzięczności i na jego chwałę. Srebrno-złote blachy zakrywają niemalże całość wizerunku. Zwyczaj dekorowania świętych obrazów jest bardzo stary i wywodzi się jeszcze ze starożytności. Trudno powiedzieć, kiedy zaczęto ozdabiać kaliski obraz. Pewne jest jednak, że już w 1718 roku skronie Jezusa, Maryi i Józefa wieńczyły złocisto-srebrne korony promieniste. Hojność wdzięcznych pielgrzymów sprawiła, że kosztowne ozdoby zakryły wkrótce całość obrazu, tak też jest po dziś dzień. Część z nich jest ponad dwustuletnia, a część dość młoda, bo z 80. lat XX wieku. Ich kunszt artystyczny oraz wartość materialna wydatnie świadczą o niegasnącej czci, jaką otaczany jest Święty Józef w swoim sławnym kaliskim sanktuarium.
Wśród opisywanych ozdób trzy zasługują na szczególną uwagę, ale opowiemy o nich, jak też o obiecanych w poprzednim artykule badaniach obrazu, kolejnym razem.

Tekst ks. Jarosław Powąska

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Sanktuaria świata

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 15

Opiekun nr 15(528) od 15 lipca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacje z wczasorekolekcji w Odolanowie

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej