Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2013-09-09 17:04:13

Credo...wierzę...

Który z Ojcem i Synem wspólnie

odbiera uwielbienie i chwałę

Uwielbienie i chwała, o których mówi kolejny artykuł Credo odnoszący się do Ducha Świętego przynależą tylko Bogu. Po raz trzeci zatem „Wyznanie wiary” podkreśla Bóstwo Trzeciej Osoby Trójcy Świętej. Warto jednak byśmy zauważyli, że Bóstwo to jest znowu ukazane w odniesieniu do relacji całej Trójcy i to w taki sposób, by podkreślić jedność Osób Bożych w ich istnieniu i działaniu. Jest to rzecz godna zauważenia, gdyż często nasze zachodnie analityczne myślenie doprowadza do swoistego rozdzielania działania poszczególnych Osób Trójcy. 

To trochę tak, jakby każda z Nich miała swój własny niezależny obszar działania i była odpowiedzialna za coś. W teologii mówi się o zasadzie apropriacji, która wskazuje na fakt działania zawsze całej Trójcy, choć egzystencjalnie człowiek doświadcza i rozpoznaje działanie jakby tylko jednej z Osób. Myślę, że warto, byśmy dziś uwrażliwiali się coraz bardziej na myślenie trynitarne, a więc bardziej zauważali obecność i działanie całej Trójcy Świętej w naszym chrześcijańskim życiu, a nie oddzielali od siebie poszczególnych Osób, które przecież tworzą najdoskonalszą jedność i harmonię w istnieniu oraz działaniu.

Warto byśmy na kanwie rozważanego przez nas artykułu na temat Credo spojrzeli teraz na inny problem, który łączy się z wiarą w Ducha Świętego, a o którym wspomina sam Pan Jezus w Ewangelii. Nie tak dawno pewna osoba zwróciła się do mnie z prośbą o wyjaśnienie fragmentu Ewangelii, w którym Chrystus mówi o tym, że wszystkie grzechy mogą być człowiekowi przebaczone, nawet bluźnierstwo przeciw Synowi Bożemu, oprócz grzechu przeciw Duchowi Świętemu (por. Mt 12, 31 n; Mk 3, 28 n; Łk 12, 10). Spróbujmy zastanowić się zatem, o jaki grzech chodziło Jezusowi? Czym jest ów grzech przeciw Duchowi Świętemu, który nigdy nie zostanie człowiekowi przebaczony?  Św. Tomasz z Akwinu – wybitny teolog średniowiecza odpowiada, że chodzi tu o taki grzech, który jest nieodpuszczalny z natury, gdyż wyklucza to, czym dokonuje się odpuszczenie grzechów. Wydaje się zatem, jak wskazuje Jan Paweł II w Encyklice o Duchu Świętym, że nie chodzi tu o jakieś bluźnierstwo słowne przeciw Trzeciej Osobie Boskiej, ale raczej grzech ten polega na postawie odmowy przyjęcia daru zbawienia, który Bóg ofiarowuje człowiekowi przez Ducha Świętego, działającego w mocy tajemnicy Chrystusowego krzyża. Jeśli człowiek nie przyjmuje z własnej woli zbawczego działania Ducha Świętego, które najpierw „przekonuje go o grzechu”, to zarazem odrzuca przyjście Pocieszyciela w misterium paschalnym, które przynosi uwolnienie od grzechu. Dziś niestety spotyka się coraz więcej osób, które twierdzą, że nie mają grzechu, że nie potrzebują sakramentalnej spowiedzi, bądź ludzi nieświadomych, że dana rzecz jest grzechem. Takie nastawienie umysłu i serca nazywane jest w naszej epoce utratą poczucia grzechu. Jest to smutne zjawisko, ponieważ nie można doświadczyć uwalniającego, pocieszającego i uświęcającego działania Ducha Świętego bez stanięcia najpierw w prawdzie o samym sobie i o własnym grzechu. Grzech przeciw Duchowi Świętemu polega zatem na radykalnej odmowie przyjęcia zbawienia. Duch Pocieszyciel jest bowiem szczególnym wewnętrznym szafarzem tajemnicy przebaczenia i odpuszczenia grzechów. Bez wiary w Jego działanie, choćby w sakramencie pokuty i pojednania, spowiedź stałaby się jakąś formą zastępczej psychoterapii bez możliwości odpuszczenia grzechów. Jak naucza Jan Paweł II, Duch Święty „dopełnia w ludzkich duszach dzieła Odkupienia dokonanego przez Chrystusa, rozdzielając jego owoce” (DV 46). To nie Bóg, który pragnie zbawienia każdego człowieka i obficie posyła Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów odrzuca kogokolwiek. To grzeszny człowiek może sam zamknąć się na łaskę zbawienia, odrzucić ją i uznać za niepotrzebną.

Z pomocą w konkretniejszym rozpoznaniu postaw, które są grzechem przeciw Duchowi Świętemu przychodzi nam Mały Katechizm. Jako przejawy grzechu przeciw Trzeciej Osobie Trójcy wymienia on następujące postawy: grzeszyć zuchwale w nadziei miłosierdzia Bożego, rozpaczać albo wątpić o łasce Bożej, sprzeciwiać się uznanej prawdzie chrześcijańskiej, zazdrościć lub nie życzyć bliźniemu łaski Bożej, mieć zatwardziałe serce na zbawienne natchnienia, umyślnie zaniedbywać pokutę aż do śmierci.

Grzeszyć zuchwale w nadziei miłosierdzia Bożego oznacza taką sytuację, gdy człowiek świadomie i z premedytacją wchodzi w grzech mówiąc sobie: Pan Bóg i tak mi to wszystko przebaczy. Rozpaczać albo wątpić o łasce Bożej to postawa niedowierzania w wielkość Bożej miłości, która jest gotowa przebaczyć każdy grzech. Są ludzie, których diabeł doprowadza do takiej rozpaczy, że stwierdzają, iż nie ma sensu, by chodzili do spowiedzi, bo i tak Bóg im nie przebaczy. W skrajnych przypadkach może taka rozpacz doprowadzić nawet do odebrania sobie życia, podobnie jak było w przypadku Judasza. Sprzeciwianie się uznanej prawdzie chrześcijańskiej jest natomiast związane z odrzuceniem istotnej prawdy wiary, bądź nauki Kościoła i trwanie w tym błędzie. Coraz częściej dziś zdarza się spotykać ludzi, którzy stwarzają sobie swój własny system prawd wiary oparty na wyborze zasad wygodnych dla siebie. Zazdrościć lub nie życzyć bliźniemu łaski Bożej to postawa egoizmu, ciasnoty, nieprzebaczenia drugiemu i zazdrości Bożych darów. Taka właśnie postawa uczyniła ciasnym serce Kaina i doprowadziła do zabójstwa brata. Mieć zatwardziałe serce na zbawienne natchnienia to postawa, w której człowiek zupełnie zamyka się na Bożą miłość i poruszenie do nawrócenia oraz do czynienia dobra. Wreszcie ostatnia postawa to umyślne zaniedbywanie pokuty aż do śmierci. Są tacy, którzy mówią sobie, że jeszcze nie warto rezygnować z grzechu, który w sumie jest „dobry” i przyjemny i odkładają czas nawrócenia i powrotu do Boga na czas starości. 

Jeśli rozpoznamy, którąś z tych postaw u siebie nie oznacza to wcale, że mamy już siebie spisać na straty i nawet nie podchodzić do spowiedzi, bo i tak nie dostaniemy rozgrzeszenia. Grzech przeciw Duchowi Świętemu znika, gdy tylko człowiek zmienia nastawienie swego serca i pragnie się szczerze nawrócić, uznaje i wyznaje szczerze wszystkie swoje grzechy oraz pragnie się z nich poprawić.

ks. Marcin Wiśniewski

 

Tron Łaskiobraz

Wielu artystów na różne sposoby starało się ukazać Ducha Świętego, jednak doskonale wiemy, jak trudno Go przedstawić. Stanowi On jedność z Bogiem Ojcem i Synem Bożym, z Nimi razem odbiera chwałę i uwielbienie. Jednak najtrudniej jest nam Go sobie wyobrazić, bo przecież Pismo Święte nadaje Mu różne kształty i postacie (gołębica, języki ognia, powiew wiatru). Dziś chcąc ukazać Trójcę Świętą sięgnęłam po dzieło, które stało się przełomowym w dorobku włoskiego malarza doby renesansu. Stało się także wzorem dla innych artystów. 

Autorem dzieła, któremu się dziś przyjrzymy, jest Tommaso di ser Giovanni Guidi di More, zwany Masaccio, czyli ,,gruby”. Choć żył krótko, zapisał się w historii jako największy mistrz wczesnego malarstwa włoskiego renesansu. Urodził się w 1401 roku w San Giovanni Valdarno, w prowincji Arezzo. Zmarł w 1428 roku, czyli mając zaledwie 27 lat. Prawdopodobnie był synem notariusza, a o jego artystycznym warsztacie niewiele wiadomo, z pewnością można jednak stwierdzić, że decydujący wpływ wywarli na niego rzeźbiarze Donatello i Nanni di Banco, a dzięki Brunelleschiemu zdobył wiedzę o matematycznych proporcjach. Od Donatella przejął zainteresowanie sztuką antyczną, co sprawiło, że nie poddał się rozpowszechnionemu wtedy stylowi gotyckiemu. Masaccio jako pierwszy wprowadził do malarstwa opracowany przez architekta Filippo Brunelleschiego nowatorski rodzaj perspektywy. W jego dziełach świat był przedstawiony w sposób sumaryczny, nie koncentrował się na detalach, a płaskie plamy zastąpił iluzją trójwymiarowości. Zachowały się tylko cztery obrazy, o których śmiało można powiedzieć, że są dziełami Masaccia, choć są jeszcze inne, które w całości lub po części, także przypisuje się właśnie jemu. Wszystkie dotyczą tematów religijnych. 

Masaccio ukazał Trójcę Świętą jako „Tron Łaski” - widzimy tu Jezusa na krzyżu, za Nim Boga Ojca w majestatycznej pozie i Ducha Świętego w postaci gołębicy. Obraz powstał na zamówienie bogatej rodziny florenckiej i miał stanowić dekorację miejsca wiecznego spoczynku jej członków. Jednak nigdy tak się nie stało. Ukazanie Jezusa umierającego na krzyżu przypomina nam, że choć był prawdziwym Bogiem, współistotnym Ojcu, nieśmiertelnym, to jednak pozwolił zadać sobie (swojej ludzkiej naturze) cierpienie i umarł za nas. Ukazanie Ducha Świętego jako gołębicy jest dość powszechne i przypomina nam, że Pocieszyciel wspólnie z Ojcem i Synem króluje w chwale i jest godzien naszego uwielbienia.

Obraz Masaccia przedstawia Trójcę Świętą w kluczowym momencie historii zbawienia. Na podwyższeniu stoi Bóg Ojciec. Ukazany jest jako pełen godności sędziwy starzec. Spogląda na wprost, w stronę odbiorcy. Jego poważna twarz wydaje się być smutna, pogrążona w bólu. Na głowie ma złotą koronę, a odziany jest w ciemnoniebieski płaszcz. Ma szeroko rozłożone ręce, którymi podtrzymuje krzyż z Jezusem. Chrystus ma pochyloną głowę, a jego ciało osłonięte jest tylko przepaską na biodrach. Między Nimi unosi się słabo widoczna gołębica z rozpostartymi skrzydłami, symbolizująca Ducha Świętego. Choć Duch jest tu bardzo dyskretny i delikatny, jednak umieszczony bardzo blisko tak Ojca, jak i Syna, w prostej linii, jakby łącząc ich oboje, ukazuje jedność Trzech Osób Boskich. Po prawej stronie krzyża stoi Matka Boża, ubrana w niebieską suknię. Prawą ręką wskazuje na Zbawiciela. Po lewej stronie św. Jan Ewangelista w czerwonej szacie ukazany jest jako młodzieniec bez brody. Na dole po obu stronach widzimy klęczące dwie postacie, są to prawdopodobnie fundatorzy malowidła. Kolory ich szat są także niebieskie i czerwone, a postacie, mimo iż są blisko Maryi i św. Jana wydają się być już poza całą sceną. Ma się wrażenie, że klęczą one przed obrazem przedstawiającym Trójcę Świętą i adorują Boga w Trzech Osobach, modląc się. 

Autor za pomocą  perspektywy uzyskał niezwykłe w tamtych czasach wrażenie głębi. Od góry obraz zamyka zwieńczenie kaplicy. Kompozycja jest symetryczna, jej środek (pionową oś symetrii) wyznacza postać Boga Ojca, Ducha Świętego, Jezusa i pionowe ramię krzyża. Symetrycznie rozmieszczone są nie tylko elementy architektury, ale także postacie. Tak samo na przemian ułożone są kasetony. Masaccio w ten sposób osiągnął rytm i równowagę kształtów oraz barw. Światło w obrazie jest rozproszone. Pada delikatnie i równomiernie na całą scenę. 

Wiara w istnienie Trójcy Świętej zaowocowała genialnymi dziełami sztuki. Dzieła te mogą prowadzić do kontemplacji i doświadczenia obecności Boga w Trzech Osobach, choć to tylko niedoskonałe wyobrażenia ludzkich umysłów.

AW


Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Rok Wiary

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 24

Opiekun nr 24(511) od 19 listopada 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. "Brat naszego Boga" - pożegnanie ze św. Albertem oraz artykuł o niedawno otwartej Pustelni Salezjańskiej "Ognisko Miłosierdzia"

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej