Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-03-17 13:08:04

Habit
kapucyniObserwując doświadczenia św. Brata Alberta z habitem nie sposób nie zapytać o jego rolę
i potrzebę w naszych czasach.

Zanim pójdziemy dalej w naszej wędrówce przez życie brata Alberta, chciałbym jeszcze na chwilę zatrzymać się przy kwestii habitu. Ciągle pamiętam słowa, które napisał do swojej przyjaciółki Heleny Modrzejewskiej, kiedy próbował uciec od świata w życie zakonne, wówczas we wspólnocie jezuickiej: „Droga Pani Heleno. (...) Wstąpiłem do zakonu, za kilka dni dostanę suknię jezuicką, tę sławną czarną sukienkę, pod którą tylu Świętych zwyciężało świat i siebie, a tylu bohaterów krwią się oblało za Boga i za wiarę”. Nie wiem, ile było w tych słowach ironii, a ile autentycznej nadziei, że strój duchowny ochroni go przed trudnościami świata, zwłaszcza świata artystycznego. A może wtedy tak się po prostu mówiło o habicie? Nie wiem. W każdym razie, kiedy kilka lat później, jak pisałem przed dwoma tygodniami, prosił o możliwość noszenia stroju duchownego jako członek Trzeciego Zakonu św. Franciszka, jego świadomość była na pewno zupełnie inna. Już nie traktował habitu jako ucieczki, ale jako środek, który pomaga realizować cel. Jak pisał do kardynała Dunajewskiego: „Tylko katolicki zakon, którego członkowie posiadaliby odpowiednie uzdolnienia, a z czysto nadnaturalnych pobudek przez śluby zakonne wyrzekliby się wszystkiego co ziemskie, że tacy tylko wyłącznie stanowiliby dostateczną siłę do tak ciężkiego społecznego zadania”. Chodziło oczywiście o pomoc biednym.

Przygotowanie do obłóczyn
Okazuje się jednak, że istnieją kontrowersje dotyczące obłóczyn brata Alberta (wówczas jeszcze Adama), a konkretnie tego, kto ich właściwie dokonał, dlatego wraz z br. Rafałem Siwcem, albertynem, autorem książki „Św. Brat Albert”, spróbujmy te wątpliwości rozwiać.
Warto pamiętać, że zanim Adam Chmielowski otrzymał dzięki przychylności gwardiana klasztoru kapucynów w Krakowie pozwolenie na zatrzymanie się tam jako świecki rezydent i kandydat do Trzeciego Zakonu św. Franciszka z Asyżu, nawiązywał kontakty również z innymi zakonami działającymi pod Wawelem. W tym okresie przebywał m. in. w klasztorze kamedułów na krakowskich Bielanach, gdzie namalował m. in. obraz „Kameduła w celi” oraz odnowił krucyfiks znajdujący się w klasztornym kościele. Ostatecznie jednak trafia do kapucynów, gdzie korzysta z duchownych rozmów i konferencji ojca gwardiana Leona Dolińskiego, jak również z kierownictwa duchowego przebywających wówczas w klasztorze wybitnych kierowników duchownych i spowiedników kapucyńskich ojców Wacława Nowakowskiego i Józefa Marii Rosseta. Oni również podobnie, jak Adam, zostali wydaleni z granic rosyjskiego imperium za niedozwoloną zdaniem władz carskich działalność religijną i patriotyczną. Był to okres, kiedy wspomniany o. Leon Doliński, jako gwardian klasztoru, starał się reaktywować działalność Trzeciego Zakonu św. Franciszka dla świeckich przy krakowskim klasztorze kapucynów. A ponieważ był doświadczonym kierownikiem duchowym, rozpoznał w Adamie dobrego współpracownika w tym dziele i namówił go do podjęcia starań o przystąpienie do tego zakonu. Chmielowski, już wcześniej zainteresowany problematyką tercjarską, natychmiast włączył się w te prace, korzystając jednocześnie z kierownictwa duchowego i formacji franciszkańskiej, prowadzonej przez ojca Leona, z którym połączyły go też więzy głębokiej przyjaźni.

Ojciec Wacław, czy ojciec Stefan? A może ojciec Leon?
W konsekwencji o. Leon Doliński rozpoczął starania u kardynała Dunajewskiego o udzielenie Adamowi Chmielowskiemu pozwolenia na obłóczyny w tercjarski habit kapucyński i noszenia tego stroju na prawach osób zakonnych. Jak pisze brat Rafał: „według ówczesnych przepisów prawnych Adam Chmielowski kwalifikował się do zastosowania wobec jego osoby tej formy członkostwa, z prawem stałego noszenia habitu tercjarskiego w trzecim zakonie dla świeckich. Książę kardynał Dunajewski chętnie przystał na prośbę Ojca Gwardiana i 25 sierpnia 1887 roku odbyły się obłóczyny Chmielowskiego w tercjarski habit kapucyński. Zgodnie z przepisami i zwyczajem, habit tercjarski, otrzymywany przez członków trzeciego zakonu, był w kroju identyczny z habitem kapucyńskim, w kolorze brązowym, ale bez kaptura, gdyż prawo do noszenia kaptura mieli zakonnicy z pierwszego zakonu franciszkanów - kapucynów”. Kto dokonał uroczystego aktu obłóczyn? Zdaniem brata Rafała był to właśnie gwardian i dyrektor Trzeciego Zakonu o. Leon Stefan Doliński OFMCap. To on nadał Adamowi Chmielowskiemu imię tercjarskie brat Albert i wpisał go w poczet członków Trzeciego Zakonu św. Franciszka z Asyżu dla świeckich przy klasztorze krakowskich kapucynów. Pod kierunkiem o. Leona, brat Albert rozpoczął także nowicjat tercjarski, by rok później złożyć śluby zakonne.
Ktoś zapyta, ale gdzie są w takim razie te kontrowersje z obłóczynami Adama skoro wszystko jest jasne? Otóż, wielce zasłużona dla badań życia br. Alberta i dziejów albertyńskich wspólnot śp. s. Magdalena Kaczmarzyk, której prace cytowałem również w poprzednich artykułach, pisząc na temat obłóczyn, stwierdza: „Obrzędu obłóczyn dokonał prawdopodobnie były powstaniec z 1863 roku o. Wacław Nowakowski, kapucyn. Wprawdzie ks. Lewandowski pisze, że uczynił to o. Stefan kapucyn, ale w tym czasie ojca o takim imieniu wcale u kapucynów krakowskich nie było. Był natomiast brat zakonny Stefan Rembiszewski, furtian, którego brat Albert darzył przyjaźnią. Nie jest możliwe, aby brat zakonny dokonywał aktu obłóczyn”. Oczywiście, jak pisze brat Rafał, nietrudno zgodzić się z drugim członem wywodu siostry Magdaleny, natomiast trudno przyjąć hipotezę, że nie było wówczas o. Stefana, o którym pisał ks. Lewandowski. Po badaniach naukowych ustalono, że był to właśnie o. Leon Stefan Doliński, ówczesny gwardian i dyrektor Trzeciego Zakonu. Ks. Lewandowski w swoim opisie użył imienia Stefan, które
o. Leon otrzymał na chrzcie świętym. To on, o. Stefan, kierował formacją tercjarską Adama Chmielowskiego i to on, jak słusznie twierdzi ks. Lewandowski, dokonał aktu obłóczyn Adama Chmielowskiego, nadając mu imię brat Albert. Tym samym Adam Chmielowski, już teraz brat Albert, rozpoczął nowicjat w Trzecim Zakonie św. Franciszka przy klasztorze kapucynów. Rok później, 25 sierpnia, złożył na ręce o. Gwardiana i Dyrektora wspólnoty kapucyńskich tercjarzy, w obecności księcia kardynała Albina Dunajewskiego, swoje śluby tercjarskie.

Habit, czy jeszcze jest potrzebny?
Dlaczego zatrzymuję się tak długo na kwestii habitu? Może bardziej niż ze św. Bratem Albertem jest to związane z moimi ostatnimi doświadczeniami, a może raczej z rozmowami na temat stroju duchownego, a konkretnie właśnie habitu z różnymi duchowymi synami św. Franciszka. Jednym z moich rozmówców był brat - nomen omen - Albert z nowojorskiego Bronxu i z całkiem świeżej wspólnoty Franciszkańskich Braci Odnowy założonych przez o. Benedicta Groeschela. Albert powiedział mi, że wobec totalnego „rozprzężenia” w różnych wspólnotach franciszkańskich, w kwestii stroju duchownego, oni mają w regule noszenie habitu zawsze. Bez wyjątków. A druga rozmowa miała miejsce w Polsce, konkretnie w Poznaniu. Przepraszam, jeśli coś przekręcę, nie wiem dokładnie, jak się nazywa ciało, które stoi na czele całego zgromadzenia franciszkanów, ale jak mi powiedział jeden ojciec, jeżeli w tej grupie liczebnie przeważą ojcowie z Ameryki Południowej, to będzie się można pożegnać ze strojem duchownym, bo na tamtym kontynencie uważają go za niepotrzebne odróżnianie się od innych ludzi. Jestem ciekaw, która opcja na dłuższą metę okaże się zwycięska, choć oczywiście mam na ten temat swoją opinię.
A wracając do św. Brata Alberta, od którego chcemy - poprzez wędrówkę jego śladami - czegoś się nauczyć, nie żeby go naśladować, bo on sam pewnie by tego nie chciał, ale żeby w pełni rozwinąć swoją własną osobowość i duchowość. Zauważyliśmy już wcześniej z bpem Rysiem, że brat Albert, jak i inni święci, pisał wiele listów. Głównie do przyjaciół i to jest kolejny rys warty podkreślenia. Ważną rolę w jego życiu odegrały liczne i trwałe przyjaźnie. Na wszystkich etapach obejmują one ludzi różnego wieku, środowiska i światopoglądu - począwszy od przyjaciół z walk powstańczych, poprzez grono ówczesnej elity kulturalnej artystów malarzy, literatów, aż po wybitne postacie kapłanów, jak św. Rafał Kalinowski, karmelita bosy i ks. Czesław Lewandowski ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Również wspomniany wyżej o. Leon Stefan Doliński, który dokonał jego obłóczyn. Być może jest to temat na inny artykuł. A ten dzisiejszy zakończymy ponownie słowami św. Jana Pawła II, który z górą 50 lat temu tak mówił do sióstr albertynek: „Wy nie macie pojęcia, co to znaczy ten habit albertyński na ulicach Krakowa, czy gdziekolwiek w Polsce. To jest symbol, właśnie symbol tego niezwykłego człowieka, symbol Ewangelii, która działa poprzez wszystkie czasy, symbol służby, służby ludziom najbardziej tej służby potrzebującym, najbardziej wydziedziczonym, najbardziej opuszczonym. Niechże ten symbol, nie tylko jako symbol, ale jako rzeczywistość, trwa i gruntuje się i w Krakowie i wszędzie”.

Tekst ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Rok duszpasterski

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola

Opiekun nr 12(499) od 4 czerwca 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in rozmowa z ks. bpem Edwardem Janiakiem, o tajemnicach fatimskich i wielowiekowej tradycji asysty w Stawie.

Zamów prenumeratę

 

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 1(9) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner

Padre gotuje humor26330

Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej