Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-09-28 12:21:30

Teraz już mi nic nie potrzeba

W naszych rozważaniach o św. Bracie Albercie dochodzimy do jego rozstania się ze światem. Jak napisała Maria Winowska „im starszym i im świętszym stawał się Brat Albert, tym większy wpływ wywierał na współczesnych, wprowadzając przewrót w poglądach otoczenia. Zbliżenie z nim budziło w głębi serca tajemniczy niepokój, spowodowany nagłym jak błyskawica, uświadomieniem zdradzonego wezwania”. Można powiedzieć, że każdy, kto miał z nim styczność, musiał się zastanowić, czy robi właściwy użytek ze swego życia. Zwłaszcza, jeśli wspomnieć słowa, które sam Brat Albert kiedyś wypowiedział pytany o źródła swojej duchowości: „Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii: czy Jego miłość obmyśliła coś jeszcze piękniejszego? Skoro jest Chlebem i my bądźmy chlebem. Skąpy jest ten, kto nie jest jak On. Dawajmy siebie samych”. Brat Albert czynił to przez całe swoje życie, które właśnie dobiegało końca.
Zamknąć wszystkie ziemskie sprawy
Był rok 1916, skutki raka żołądka, który męczy go od kilku lat, są coraz trudniejsze do zniesienia. W ciągu lata Brat Albert udał się w pożegnalny objazd, podczas którego oznajmił swoim dzieciom, że już wkrótce odejdzie. Jak opisuje ks. Czesław Lewandowski „z końcem listopada zadecydował, że musi jeszcze raz pojechać do Zakopanego, by zapłacić ostatnią dłużną ratę pieniężną hr. Władysławowi Zamoyskiemu za drzewo pobrane niegdyś na budowę domów w pustelni zakopiańskiej. Wziął od Starszej Zgromadzenia Sióstr Albertynek 3000 koron i mimo próśb i sprzeciwów (29.11) pojechał do Zakopanego w towarzystwie przełożonej siostry Ludwiny Kriż i jej towarzyszki. Tutaj Brat Albert osobiście był w Kuźnicach i wy- równał wszelkie rachunki. Pożegnał się też z oo. jezuitami w Zakopanem”.
Dla Brata Alberta było bardzo ważne, aby osobiście pozałatwiać wszystkie ziemskie sprawy. Jakkolwiek w Zakopanem miał wspaniałą opiekę, postanowił nadludzkim wysiłkiem wyjechać stamtąd, mówiąc: „nie chcę wam sprawiać kłopotu mą chorobą i śmiercią; pojadę do Krakowa i tam umrę”. Niczym św. Franciszek z Alvernią żegnał się Brat Albert ze swą pustelnią na Kalatówkach w Zakopanem, „z ukochaną kaplicą, z domkami i swą cichą chatką i celką, gdzie tyle błogich chwil spędził na rozmowie z Bogiem i tyle niebieskich łask i pociech doznał. Patrząc Czcigodny Sługa Boży na góry tatrzańskie i na to wszystko, co mu było tak drogie i czyniąc znak krzyża nad płaczącemi siostrami, rzekł: Zostańcie z Bogiem, po raz ostatni na ziemi się widzimy. Ostatkiem sił 20 grudnia wyjechał Brat Albert w towarzystwie br. Sera do Krakowa, gdzie tramwaj zawiózł go do mostu podgórskiego, skąd wspierając się na swym towarzyszu ledwie dowlókł się do domu i położył się zaraz na swój ubogi tapczan, z którego już nie powstał.
Ubogi do końca
Serdecznie żegnał się z bliskimi podczas tych ostatnich dni. W pewnym momencie zdjął ze ściany nieduży obraz Matki Boskiej Częstochowskiej i podając go bratu Piotrowi rzeki: „Ta Matka Boska jest waszą Fundatorką, pamiętajcie o tem”. Kiedy wieczorem 23 grudnia żegnał się ze Starszą Zgromadzenia, czyli siostrą Bernardyną, jęknął i chwytając się za bok powiedział. „O, jak mnie boli, jak nigdy nie doświadczyłem”. Najprawdopodobniej nastąpiło wówczas pęknięcie wewnętrznego wrzodu. Oddajmy ponownie głos ks. Lewandowskiemu: „Śmiertelna bladość okryła oblicze Brata Alberta i chory z nadmiaru boleści zemdlał, zdawało się, że życie kończy. Przywołano księdza i lekarza. Chory tymczasem przyszedł nieco do siebie, przyjął z rąk o. Górnego, przeora od Bożego Ciała ostatnie olejem św. namaszczenie. Dr. Wysocki, który leczył Brata Alberta, kazał go przenieść do większej sąsiedniej izby, przyrządzić łóżko wygodniejsze i poduszki, na które nieprzytomnego chorego ułożono. Chociaż Brat Albert tyle razy śmierci się niejako wymykał, tym razem dni i godziny jego były policzone”.
W niedzielę, 24 grudnia rozegrała się jeszcze jedna charakterystyczna dla Brata Alberta scena: „Gdy Sługa Boży zauważył, że leży na łóżku i pierzastej poduszce, z powodu czego tak się czuł nieszczęśliwym, że jak dziecko prosił i błagał, by mu podali jego twardy tapczan i twardą poduszkę z sieczki. Na skutek tych próśb przynieśli Bracia ubogie łoże, ale że się rozsypywało i nogi były nadłamane, ustawili je na pudłach, położyli twardą poduszkę i na tem nędznem posłaniu ułożyli Czcigodnego Założyciela, który teraz czuł się szczęśliwym i dziękując, dodawał: „O, teraz mi dobrze!”
Błogosławieństwo sióstr i braci
W chwili lepszego samopoczucia Brata Alberta po przyjęciu Wiatyku ks. Lewandowski poprosił go, aby pobłogosławił siostrom i braciom na drogę ich życia. „Wówczas Sługa Boży dziwnie się skupił, z głębokiem przejęciem i namaszczeniem zakreślił nad klęczącemi i płaczącemi swemi dziećmi krzyż i rzekł: „Chętnie wam błogosławię!” Podobnie odpowiedział proszony o błogosławieństwo dla nieobecnych i dla tych, którzy w przyszłości wstąpią do zgromadzeń. Potem nastąpiło coś dziwnego, w oczach Alberta zabłysło jakieś światło i mocnym głosem dodał: „Co tu płakać? Z wolą Boską macie się zgadzać i za wszystko Bogu dziękować! Tak jest! trzeba Bogu dziękować za chorobę i za śmierć. Zmówić trzeba Magnificat i dodał Brat Albert te dziwne, wówczas zwłaszcza, jakiś zgrzyt czyniące, słowa: „Nawet za tę wojnę trzeba Bogu dziękować i trzeba mówić Te Deum. Bo co Bóg działa, święte jest i dobre”.
Kolejnego dnia, a było to Boże Narodzenie, Brat Albert odzyskawszy rano przytomność, poprosił o wodę. Siostra Magdalena podała mu ją i zapytała, czy potrzebuje jeszcze czegoś. „Teraz, już mi nic nie potrzeba” - odpowiedział i to były jego ostatnie słowa. W chwili, gdy w samo południe zadzwoniono w kościele Bonifratrów na „Anioł Pański”, śmiertelna bladość okryła oblicze Brata Alberta i Sługa Boży oddał swego ducha Bogu.


Tekst ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Rok Brata Alberta

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 24

Opiekun nr 24(511) od 19 listopada 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. "Brat naszego Boga" - pożegnanie ze św. Albertem oraz artykuł o niedawno otwartej Pustelni Salezjańskiej "Ognisko Miłosierdzia"

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej