Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-04-04 12:00:15

Wychowanie przez wzór

rekolekcje

W ósmej części rekolekcji poświęconych ojcostwu w telewizji internetowej „Dom Józefa” pojawia się kobieta i to ona opowiada o tym, co to znaczy być głową rodziny, mierzyć się na co dzień z trudnościami. Jej chorujący od 16 lat na stwardnienie rozsiane mąż nadal jest wzorem dla córki.

Chyba musimy zacząć od tego, dlaczego w rekolekcjach o ojcostwie występuje kobieta.
Pani Bogusia: Też się dziwię.

Na pewno widzowie się zdziwią, chociaż nie chodzi mi o szok. Myślę, że to wyjdzie z kontekstu programu. Jak to jest, kiedy jest się jedynym żywicielem rodziny?
Nie jest to łatwe, tym bardziej, że wychowywałam się w rodzinie, gdzie te obowiązki były rozłożone między rodziców. To tata dbał o to, żeby zapewnić byt rodzinie. W moim małżeństwie do pewnego momentu też tak było, bo przez pierwsze siedem lat naszego małżeństwa właśnie Tomek był odpowiedzialny za zabezpieczenie naszej rodzinie bytu materialnie. Oczywiście ja też pracowałam, ale on był tym pierwszym, który dbał o to wszystko.

Nie miałaś wyboru i musiałaś stać się głową rodziny, domu. Zaryzykuję takie stwierdzenie - być jednocześnie w jakimś sensie mamą i tatą.
Tak naprawdę do dnia dzisiejszego chyba nie umiem się z tym pogodzić, bo to nie jest normalne. W momencie, to chyba we wcześniejszych nagraniach Marcin Okoń mówił, przychodzi sytuacja i my tak naprawdę nie mamy wyboru i albo się poddajemy albo realizujemy to, co los, Pan Bóg, jakkolwiek kto to nazywa, daje. Ja zostałam postawiona w takiej sytuacji i po siedmiu latach małżeństwa zaczęły się problemy zdrowotne Tomka. Nie będę skupiać się na wszystkim, jak do tego doszło. Powiem tylko tyle, że gdy Tomek zaczął się kiepsko czuć, już nie mógł pracować zawodowo. Chociaż muszę powiedzieć, że mężczyznę czy głowę rodziny poznaje się po tym, jak mierzy się z trudnościami. Pamiętam bardzo dużo takich sytuacji, kiedy w złej kondycji fizycznej Tomek pokazywał mi naprawdę, jaki powinien być facet w małżeństwie, jaki powinienem być ojciec.

Ty to rozumiesz, bo to przeżywasz. Ktoś, kto tego nie przeżywa, tego nie zrozumie.
Podam kilka przykładów. Były takie sytuacje, kiedy Tomek już był na rencie, już miał bardzo duże problemy z chodzeniem, zataczał się, nie wiedział, kiedy się przewróci. Pamiętam, że do ostatnich chwil chciał pracować i były takie sytuacje, że pracował tam, gdzie go chcieli przyjąć, ochraniał czy stróżował w jakieś firmie. Pamiętam sytuację, którą opowiedział mi po latach, że bardzo często przewracał się w tej pracy i kiedyś przewrócił się na torach, gdzie przejeżdżał pociąg. I takich sytuacji było bardzo dużo, ale on miał dla kogo walczyć. W momencie, gdy choroba Tomka postępowała, on zawsze wzbraniał się przed przejściami do etapu gorszego. W momencie, gdy przestawał chodzić, bardzo się wzbraniał przed tym, by np. posługiwać się balkonikiem. To nie była kwestia ujmy, tego, że to źle wygląda albo coś w tym rodzaju. Tylko on chciał pokazać swoją walkę i tak jest do dzisiaj, bo w jakim stanie jest, niektórzy wiedzą, ale on cały czas walczy. To nie jest na zasadzie: ty mnie zostawisz w domu, a ja będę sobie leżał, tylko ja chcę, muszę się podnieść.

Możemy uchylić rąbka tajemnicy tym, którzy nie wiedzą, na co Tomek choruje?
Tomek choruje między innymi na stwardnienie rozsiane od 16 lat i od 10, 11 lat stan jest kiepski. W tej chwili tak naprawdę nie robi nic przy sobie, począwszy od umycia i ubrania.

Nie da się pogodzić z tym?
Nie.

Miałaś taki moment, że mąż ci się wyłącza, tak to nazwę, macie dorastające dziecko i ty z tym wszystkim jesteś sama. Stoisz przed ścianą?
Powiem, że to są najtrudniejsze sytuacje, z którymi musiałam się zmierzyć, bo to jest tak, że jest się w małżeństwie, ma się męża, Wiktoria ma ojca, a tak naprawdę o wszystkich rzeczach, które są związane z wychowywanie dziecka, zajmowaniem się domem, nie mam z kim porozmawiać, bo Tomkowi bardzo szybko poszło upośledzenie intelektualne i on zapomina. Bardzo mało rozmawiamy o codzienności, która jest sensem życia człowieka w rodzinie. O podejmowaniu decyzji, gdzie jedziemy, czy coś robimy, czy trzeba zmienić samochód, coś kupić. Wszystko muszę najpierw logistycznie sobie ustawić, podjąć decyzję czy gdzieś wyjeżdżamy, czy teraz Tomek jest w takiej kondycji, że może jechać, czy wzięłam wszystko ze sobą. To jest tak, jak z małym dzieckiem, kiedy gdzieś się wyjeżdża, trzeba wziąć wszystko od a do z, przewidzieć, co się może stać z tym czy z tamtym. Zabrać np. zapasowe woreczki do cewnika, lekarstwa – insulinę, bo Tomek choruje jeszcze na cukrzycę typu pierwszego. Niby proza życia, ale bardzo ciężka.

Jak sobie radzisz, skąd bierzesz siłę, by wstawać rano, chociaż nie ma siły? By wstawać w nocy - nie mam siły, ale nie mam wyboru - muszę wstać?
Na pewno teraz z perspektywy czasu widzę, że to co mnie napędza, to co daje siłę, to jest moja wiara i modlitwa, bo pamiętam czas, kiedy tego nie było, a próbowałam się z tym wszystkim mierzyć i to nie przynosiło dobrego efektu. A widzę jak to wygląda, gdy dzień zaczynam i Panu Bogu dziękuję za to wszystko, co mam, bo Mi daje dużo, a dopiero później startuję do prozy życia.

Na to wszystko patrzy wasze dziecko, które musi przedwcześnie dojrzeć i patrzy na tatę, który siedzi na wózku i z którym nie może o wszystkim porozmawiać. Mimo że dzisiaj dzieciaki nie rozmawiają z ojcami – generalnie. Ale chciałoby się pogadać, a nie mogę.
To jest dosyć ciekawa rzecz, bo gdy Tomek zachorował, Wiktoria miała cztery lata, a teraz jako dorosła osoba, to już 20-latka, bardzo dużo wspomina z dzieciństwa, kiedy na przykład Tomek chodził z nią na spacery czy budowali coś w piasku. Myślę, że ona dojrzewała z poczuciem odpowiedzialności. Tu się znów pojawia to, że tak naprawdę Tomek w tej swojej chorobie, w swojej niemocy wychowywał Wiktorię. My tak naprawdę teraz to widzimy, bo ja wtedy tego nie widziałam. To było na tej zasadzie - znowu muszę się sama z tym zmagać, znowu muszę sama podjąć decyzję, nie pomoże mi i tak dalej. Ale ta postawa Tomka, to jak on podchodzi do choroby, uczyła ją i uczy, ma wpływ na to, jakim ona jest człowiekiem. Muszę powiedzieć, że jest bardzo odpowiedzialną i obowiązkową osobą. Myślę, że nie ja ją tego nauczyłam, tylko to w jaki sposób Tomek zmagał się ze swoją chorobą. Właśnie przypomniała mi się scena z czasów, kiedy Wiktoria jako dziecko chodziła już do szkoły. Zawsze było tak, że przy podejmowaniu decyzji, czy ma coś zrobić, gdzieś jechać, do momentu kiedy Tomek był na tyle sprawny, że mógł coś powiedzieć, ona najpierw szła pytać się jego. Pamiętam też sceny, gdy np. wychodząc do szkoły, zawsze przychodziła po błogosławieństwo, nie pamiętam sytuacji, żeby przyszła najpierw do mnie.

Czyli ojciec na pierwszym miejscu.
Najpierw przychodziła do Tomka, by zrobił jej krzyżyk na czole. A od momentu kiedy nie bardzo mógł sam zrobić ten krzyżyk to ona brała mu rękę i kreśliła ten krzyżyk na czole. Tak jest do dzisiaj, kiedy wraca na weekendy ze studiów i wyjeżdża ponownie, to też idzie pożegnać się z ojcem i bierze jego rękę i robią ten krzyżyk.

Jakim ojcem jest Tomek?
To chyba nie jest pytanie do mnie. To Wiktora, by odpowiedziała.

Tomek nam już tego nie powie na tyle wyraźnie, żeby ktoś już mógł cokolwiek z tego zrozumieć.
Myślę, że zewnętrznie daje dużą swobodę, bo nie ma tej twardej ręki ojca, itd. Ale swoim zachowaniem, swoją milczącą postawą, daje jej przede wszystkim poczucie odpowiedzialności i myślę, że jest to coś, czego nauczyła się od ojca. Na pewno będzie miała problemy szukając mężczyzny, z którym będzie chciała spędzić życie, bo kryteria są bardzo wysoko postawione. Życie ją nauczyło, że to nie jest zabawa i nie jest usłane różami, bo ona raczej poznała tę ciemniejszą stronę życia, bardziej wymagającą. Tak każdy z nas ma, chociaż my wolimy pokazywać na zewnątrz piękne obrazki wakacyjne, a nie to, że dzisiaj wyszło coś nie tak.

Rozmowę z panią Bogusią, której fragmenty zamieszczamy, w całości, można obejrzeć na stronie internetowej www.domjozefa.tv. Nowe odcinki rekolekcji wielkopostnych będą się na niej pojawiały we wtorki i piątki Wielkiego Postu.

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Polecane

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 15

Opiekun nr 15(528) od 15 lipca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacje z wczasorekolekcji w Odolanowie

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej