Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-10-18 10:25:50

Święta ziemia świętych ludzi

blogoslawienstwo

„Każdego dnia będziecie się dziwić” – te słowa ojca Kazimierza towarzyszyły nam niczym mantra, gdy docieraliśmy podczas wędrówki w coraz to bardziej odległe miejsca. To nie one jednak były wyłącznym powodem tak chlubnej opinii przewodnika.

Spróbujcie bowiem sobie wyobrazić kraj, w którym morze oddzielone jest od gór, sięgających blisko 3000 metrów n.p.m. o godzinę jazdy autokarem. Miejsce, gdzie rosną drzewa posadzone przez ludzi ponad sześć tysięcy lat temu.
Na terenie tego małego państwa znaleźć można monumentalne ruiny starożytnych miast, twierdze krzyżowców, winnice, meczety i kościoły chrześcijańskie różnych wyznań. Dodajmy do tego miejsca, do których wędrował Jezus z uczniami oraz świetną kuchnię, niezwykłą gościnność i radość mieszkańców, niezmąconą nawet przez trwającą tutaj od wielu lat wojnę. Z tych kilku elementów można ułożyć układankę o nazwie Liban - kraj, w którym chrześcijanie, muzułmanie i druzowie starają się żyć w pokoju pomimo wszystko, a śpiewy imamów dochodzące z meczetów przeplatane są rytmicznym biciem dzwonów.

Sława grobu Charbela
Jeżeli ktoś udaje się dziś w podróż do Libanu nie robi tego jednak wyłącznie po to, by doświadczyć nutki orientalnej kultury. Większość ludzi udaje się tam z jednego ważnego powodu. W miejscowości Annaya, położonej głęboko w górach, znajduje się klasztor, a w nim od ponad stu lat spoczywa ciało pewnego mnicha, którego kult rozprzestrzenia się po całym świecie z zadziwiającą prędkością. Ojciec Charbel, bo takie imię nosił ów święty mąż, był człowiekiem o wybitnie niefilmowym życiorysie. W młodym wieku wstąpił do Zakonu Ojców Maronitów, gdzie przez ponad pięćdziesiąt lat – najpierw jako nowicjusz, potem ojciec zakonny i pustelnik, starał się wytrwale realizować przykazanie miłości Boga i bliźniego. Ta jego duchowa walka trwała zarówno w czasie modlitwy, jak i ciężkiej fizycznej pracy. Nie przerywały jej nawet odwiedziny ludzi, którzy prosili go o pomoc. Te ostatnie wizyty nie należały do najbardziej ulubionych zajęć ojca Charbela, można powiedzieć nawet, że traktował je raczej jako smutną konieczność. Po długim życiu święty mnich odszedł z tego świata pod koniec XIX wieku. Tutaj historia pewnie dobiegłaby końca, gdyby nie niezwykłe wydarzenia, jakie miały miejsce po jego śmierci. Z grobu, w którym spoczywał ojciec Charbel, zaczęła wypływać ciecz zmieszana z krwią, przypominająca w swojej konsystencji olej i wyróżniająca się niezwykłym zapachem. Miejscowi ludzie przybywając do Annaya, nacierali tą substancją bandaże i zanosili do domów, by stanowiła ona pomoc dla ludzi chorych. Jakież było ich zdziwienie, kiedy ci po modlitwie i namaszczeniu tym specyficznym olejem wracali do zdrowia, nawet wtedy, gdy diagnozy lekarskie były bezlitosne. Sława „grobu Ojca Charbela” rosła z dnia na dzień. Umacniały ją także objawienia świętego mnicha, których doświadczali niektórzy z wiernych proszących go o pomoc. Kościół przyjrzał się uważnie życiu i czynom libańskiego zakonnika, a efektem tej pracy było ogłoszenie go świętym przez błogosławionego papieża Pawła VI w 1977 roku. Do dnia dzisiejszego udokumentowane zostało ponad dwadzieścia tysięcy cudów, a ikona mnicha w stroju zakonnym z długą, siwą brodą i opadającym na oczy kapturem towarzyszy modlitwom wielu ludzi na całym świecie.

Relikwie i procesja
Podróż do grobu świętego Charbela w lipcu tego roku stała się celem pielgrzymów z dwóch bratnich diecezji - kaliskiej i poznańskiej. Tę pierwszą reprezentowały głównie osoby z parafii św. Pawła Apostoła w Ostrowie Wielkopolskim, gdzie od dwóch lat trwają modlitwy o uzdrowienie z namaszczeniem olejami za przyczyną św. Mnicha z Libanu, gromadzące liczne grono chorych na duszy i na ciele. Dodatkowym powodem, dla którego podjęliśmy tę pielgrzymkę, był niezwykły przywilej, jaki otrzymała nasza parafia. Na podstawie specjalnego pisma ks. bpa Edwarda Janiaka, potwierdzającego kult św. Charbela w kościele św. Pawła w Ostrowie Wielkopolskim, przełożony generalny Zakonu Ojców Maronitów, wydać miał dla naszej wspólnoty relikwie pierwszego stopnia z ciała tegoż świętego. Ta radosna okoliczność tym bardziej motywowała do podjęcia tej egzotycznej podróży.
Nie sposób opisać tu w całości dziewięciu dni wspólnego pielgrzymowania. Należy jednak zwrócić uwagę na trzy ważne sprawy. Po pierwsze -  św. Charbel w swoim własnym kraju traktowany jest tak, jak w naszej Ojczyźnie św. Jan Paweł II. Obrazy z jego podobizną można dostrzec nie tylko w kościołach, ale także w domach, restauracjach, a nawet przyklejone do szyb samochodów i autokarów. Aby było jeszcze ciekawiej trzeba dodać, że także społeczność muzułmańska darzy świętego mnicha wielkim szacunkiem, a przy jego grobie można spotkać modlących się wyznawców różnych religii.
Druga ważna informacja: kiedy człowiek znajdzie się już w miejscach życia św. Charbela, gdy wejdzie do jego rodzinnego domu w Bekaa - Kafra, zajrzy do pustelni, gdzie na co dzień żył i działał, ulatuje z niego cały ten pseudo-mistyczny klimat, pompowany niestety do przesytu przez zachodnią literaturę religijną i bardziej szkodzący niż umacniający kult tegoż świętego. Dostrzec można, że był to normalny mężczyzna z krwi i kości, który w surowym świecie gór, otoczony zewsząd wrogimi chrześcijanom ludziom, postanowił zostać świętym. Każda inna opowieść jest tylko dodatkiem do tej wielkiej opowieści o dążeniu do świętości zwyczajnego człowieka. Wielkim szokiem może być dla spragnionych nadzwyczajnych wrażeń procesja z pustelni ojca Charbela do klasztoru w Annaya, która ma miejsce 22 dnia każdego miesiąca i jest realizacją objawienia, jakie otrzymała uzdrowiona przez tegoż świętego Nouhad El - Chami. Ta procesja do złudzenia może nam przypominać procesję w dniu Bożego Ciała, z tym małym wyjątkiem, że w jej trakcie odmawiany jest Różaniec i śpiewane są pieśni ku czci świętego. Uczestniczą w niej tysiące ludzi, niektórzy doznają nawet uzdrowienia, ale równocześnie stanowi ona niewidoczne przesłanie, jakie kieruje do ludzi ojciec Charbel; przesłanie o tym, że tylko wiara w obecność Jezusa w świecie i wytrwała modlitwa prowadzi do uzdrowienia.
Trzecia informacja, jaką warto wiedzieć: Liban to nie tylko ziemia święta, po której chodził Jezus wraz z apostołami; to święta ziemia świętych ludzi. Wśród nich jest Rafqa Ar-Rayes, zakonnica ofiarująca swoje wielkie fizyczne cierpienia dla zbawienia dusz; Nimatullah Al-Hardini, łączący życie modlitwy z głębokimi poszukiwaniami teologicznymi; Estephan Nehme, który osiągnął świętość ciężko pracując w ogrodzie, a jego powiedzenie: „Bóg mnie widzi” mogłoby stanowić dobry punkt wyjścia do wejścia na drogę nawrócenia oraz wielu, wielu innych. Liban to też ziemia Maryi. Na południu kraju, w Magdouche, znajduje się grota, gdzie według Tradycji, Maryja oczekiwała powrotu swojego Syna z Tyru i Sydonu. W Harissie zaś, narodowym sanktuarium Libanu, można podziwiać wielką statuę Matki Bożej Niepokalanie Poczętej z twarzą skierowaną ku Bejrutowi, stolicy państwa. To właśnie z tego wzgórza rozlega się głos Maryi proszącej o pokój dla tej targanej konfliktami wewnętrznymi i zewnętrznymi ziemi.

Spotkanie z Nouhad
Wielkim przeżyciem było dla nas pielgrzymów nie tylko uczestnictwo w procesji eucharystycznej 22 lipca, ale także spotkanie z Nouhad, kobietą, która została osobiście „zoperowana” przez św. Charbela. Na jej szyi znajduje się widoczna pamiątka po tym zabiegu: rana, która podczas procesji przybiera wygląd, jakby dopiero przed chwilą zakończono operację. Także samo przekazanie relikwii przez ojca Kazimierza w kaplicy grobu św. Charbela było wzruszającym  i zobowiązującym wydarzeniem.
Jeśli zatem chcesz przeżyć, drogi czytelniku, spotkanie z tym libańskim świętym, jeśli chcesz doznać uzdrowienia duchowego czy fizycznego i doświadczyć mocy Boga działającego w swych świętych, zapraszamy do parafii św. Pawła Apostoła w Ostrowie Wielkopolskim 22 dnia każdego miesiąca od godziny 18.00. Święty Jan Paweł II podczas wizyty w Libanie powiedział: „Liban to więcej niż kraj, to przesłanie dla świata”. A my to przesłanie o tym, że można być ze sobą razem pomimo dzielących różnic; że także i dziś można doświadczyć Bożej potęgi i mocy chcemy głosić dalej. 

Tekst ks. Łukasz Zawidzki

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Podróże i pielgrzymki

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 24

Opiekun nr 24(511) od 19 listopada 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. "Brat naszego Boga" - pożegnanie ze św. Albertem oraz artykuł o niedawno otwartej Pustelni Salezjańskiej "Ognisko Miłosierdzia"

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej