Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-01-11 12:09:11

Autopilot i renifer

Nie znamy dnia ani godziny. Niezależnie od tego, czy mamy 25 czy 95 lat, życie może powiedzieć nam STOP. O śmierci nikt nie myśli… Większość z nas żyje na autopilocie…

Tak nazwałam sobie egzystencję z dnia na dzień. Od weekendu do weekendu, od Bożego Narodzenia do Wielkanocy i od wypłaty do wypłaty. Jest jak jest, jakoś to będzie. Zamknięci w swoim świecie, wstają rano, myją zęby i jedzą śniadanie bez jakiejkolwiek refleksji. Świadomość swojego istnienia i wpływu na to, co nas otacza, umarła już dawno i zapomniano, że kiedykolwiek była. Nawet nie sądziłam, że brak empatii może być wypracowany. Mówię, że dzieje się u mnie coś złego, ciężko mi sobie z tym poradzić, a druga strona zupełnie nie wykazuje chęci pomocy, współczucia, nawet zainteresowania. Teoretycznie w bliskiej relacji wyciągniecie pomocnej dłoni jest rzeczą oczywistą, ale nie dla każdego. Psycholog tłumaczy, że brak reakcji, zwyczajne milczenie nie jest jednoznacznym dowodem na to, że ktoś jest zły. Ludzie nie wiedzą, jak mają zareagować. Co powiedzieć, by nas nie urazić. Co mówi się w takich sytuacjach, by było to na miejscu. Poza tym niektóre informacje faktycznie mogą przerosnąć.
Boże Narodzenie – najpiękniejszy czas w roku. Najbardziej rodzinny, kolorowy i sentymentalny. Skończył się Adwent, czas oczekiwania. Jak już wiemy, oczekiwania nie na same święta, ale na ponowne przyjście Jezusa i życie w wieczności. Gadanie o tym, że po Gwiazdce wszystko wróci do codzienności, jest oczywiste. Mikołaje, choinki i reniferki zostaną schowane do piwnic. W sklepach i galeriach handlowych przepych bombek, prezentów. Robi mi się od tego słabo, ale nie wymagam skromności i minimalizmu od „świątyni handlu”. W mediach społecznościowych krąży zdjęcie Chrystusa z podpisem: „przyjdę sprawdzić, czy umyłeś dla mnie okna” – dla mnie bomba! Przemawia bardzo wymownie. Niektórzy mogą się obrazić, że to świętokradztwo i bezbożne żarty, ale czasem najprostszy przekaz działa najskuteczniej.
Kiedy już bombki, choinki i reniferki wylądują z powrotem w piwnicach, człowiek wraca do codzienności i normy. Zostaną w nas dodatkowe kilogramy, ale może i jakaś refleksja? Życie jest bardzo krótkie i nieprzewidywalne. Czy naprawdę warto pielęgnować w sobie złość i gniew za to, że ktoś nam kiedyś coś zrobił lub powiedział? W obliczu choroby czy śmierci pielęgnowana zadra w sercu jest naprawdę niepotrzebna. Wybacza się raz, a nienawidzi codziennie. Szkoda energii, siły i czasu na noszenie w sobie tej złości. Przy blasku choinki i jeszcze chwilę po tym, jak światełka zgasną… może zdarzyć się cud. Nasz wewnętrzny osobisty cud przebaczenia. Choć po obżarstwie zostanie w nas parę dodatkowych kilogramów, będziemy lżejsi o urazę taką czy inną…
A może powinniśmy też wybaczyć coś sobie? To chyba jeszcze trudniejsze. Zanim włączymy autopilot na resztę roku, zanim uśpimy w sobie żale, postawmy grubą kreskę pomiędzy tym, co było, a tym, co będzie. Decyzja o zmianie należy tylko do nas. To my decydujemy o tym, jacy jesteśmy. Nie warto męczyć się, udawać.
Minął Adwent. Czas oczekiwania przed Bożym Narodzeniem skończył się. Ale Adwent w sercu powinien trwać cały czas, ponieważ nie znamy dnia ani godziny. I z czym staniemy na końcu naszej drogi? Z sercem pełnym miłości czy pretensji? Zapewniam… pretensje są o wiele cięższe, a to dużo bardziej utrudni nam drogę.

Kasia Smolińska

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Okiem młodych

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 15

Opiekun nr 15(528) od 15 lipca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacje z wczasorekolekcji w Odolanowie

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej