Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-07-26 10:22:13

Wiarygodnie o niewierze

Jest taki komediodramat rodzimej produkcji o zwariowanym życiu polonisty. Jego główny bohater z rezygnacją przyznaje, że już w nic nie wierzy. A ja myślę, że kłamie. I to nie tylko dlatego, że tak było napisane w scenariuszu. To chwytliwe i nasączone dramatyzmem zdanie jest ściemą, bo... nie da się w nic nie wierzyć. Nasze życie jest tak zaprojektowane, że nie jesteśmy samowystarczalni. W każdej chwili trzymamy się jakiejś idei, w każdym momencie w coś wierzymy. Koniec marzeń o silnych, pięknych i niezależnych, przepraszam. Z drugiej strony to nawet pocieszające. Jeśli pokładamny w czymś nadzieję, to możemy liczyć na wsparcie w czarnej godzinie. O ile wybierzemy właściwie.
Chwilowo nie stać mnie na odkrywczość, pierwszy przykład to oczywiście religia. Przysłowie „jak trwoga, to do Boga” z powietrza się nie wzięło - gdy czujemy, że dzieje nam się krzywda, naturalnym odruchem jest zwrot z prośbą o pomoc. Modlitwy o uzdrowienie, o dobrą pogodę na czas zbiorów, za zmarłych... przykłady można mnożyć. Zaczynamy się modlić, bo wierzymy, że w ten sposób Ktoś nas ochroni i się o nas zatroszczy. Czasami sięgamy po modlitwę, kiedy chcemy opanować rozbiegane myśli, bo wierzymy, że to pomoże nam się uspokoić. No właśnie, wierzymy.
Ale nie trzeba być wyznawcą, żeby wierzyć! A co z wiarą w dobre uczynki? To wyda się absurdalne, jednak ateiści też wierzą. I zanim ktoś zacznie toczyć pianę, niech wykaże się hojnością oraz pozwoli mi łaskawie skończyć. Wystarczy, że kierują się takimi wartościami, jak uczciwość, cierpliwość, czy chęć niesienia pomocy. Niewierzący mogą do woli twierdzić, że poddają w wątpliwość istnienie Boga, ale swoim postępowaniem nierzadko zdradzają bardzo istotną prawdę o samych sobie. Ufają, że ich zachowanie pomaga stawać się lepszym człowiekiem. Gdyby w to nie wierzyli, po co w ogóle mieliby się wysilać? Wygląda na to, że bronię i wybielam ateistów. Nawet ta część, która odwróciła się od religii, bo uważa, że bez niej sobie poradzi... wierzy. Wiesz w co? W to, że tak będzie dla niej lepiej.
Skoro już wkraczamy na teren „lepiej i lepiej”: ludzie biznesu też pokładają wiarę w różne rzeczy. Chociażby w to, że ich inwestycje zaowocują zyskiem. Przypuszczam, że wątpię, aby mieli czas rozmyślać nad swoimi relacjami z Bogiem, ale na pewno dokładają wszelkich starań do rozwoju firmy i siebie. Tak jest! Wierzą w to, że tylko systematyczna praca nad osobowością i przedsiębiorstwem zapewni sukcesy w branży.
A Schopenhauer ze swoją filozofią o nicości. Czapki z głów, w końcu to Niemiec. Wprawdzie inspirował się kulturami hinduską i buddyjską, które obierają koniec reinkarnacji (pustkę) za cel życiowej tułaczki, ale wszystkie skomplikowane tezy o konieczności pozbycia się jakichkolwiek pragnień sformułował sam. Musiał być pewien takiej wizji świata... musiał WIERZYĆ, że myśli słusznie! Kierujemy się tym, w co wierzymy i tym, co ma na nas wpływ. Dlatego trzeba wybierać priorytety ostrożnie, bo nie da się nie wierzyć w nic.

Anna Dolińska

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Okiem młodych

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 24

Opiekun nr 24(511) od 19 listopada 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. "Brat naszego Boga" - pożegnanie ze św. Albertem oraz artykuł o niedawno otwartej Pustelni Salezjańskiej "Ognisko Miłosierdzia"

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej