Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-07-11 11:02:11

Problemy imigracji i informacji

Meandry czwartej władzy

Dzisiaj będzie o uchodźcach i imigrantach. Znowu. Nie chcę oczywiście wchodzić w kompetencje mojego przyjaciela ks. Pawła Guździoła, który niedawno poruszył ten argument i w pełni się z nim zgadzam: idea solidarności stanowi powszechnie przyjęty element życia społecznego i w odniesieniu do uchodźców solidarność jest bardzo potrzebna i nikt w to nie wątpi. Jako obywatele mamy jednocześnie prawo czuć się bezpieczni. I nasze państwo, a także Unia Europejska powinny zadbać, aby oba te postulaty były możliwe do realizacji.

I w tym miejscu opuszczam pole nauki społecznej Kościoła, a przechodzę na mój teren, czyli kwestie medialne. Aby wspomniane wyżej postulaty były zrealizowane, mamy prawo do rzetelnej informacji na temat tego, co się dzieje. Niestety tak nie jest. Pozwolę sobie przypomnieć ważny fakt. Pani kanclerz Angela Merkel wbrew obowiązującemu prawu w Unii Europejskiej, z nikim się nie konsultując, przed kilku laty otworzyła granice dla fali uchodźców i imigrantów. Obecnie Unia Europejska straszy sankcjami kraje, które nie chcą przyjąć w ramach przymusowej relokacji imigrantów wpuszczonych wbrew prawu i bez konsultacji. Warto o tym pamiętać i na przyszłość najpierw być solidarnymi w decyzjach, a potem prosić o solidarność w ponoszeniu ich konsekwencji.
Do zajęcia się dzisiaj tematem imigrantów sprowokowała mnie rozmowa, którą Magdalena Rigamonti przeprowadziła z małżeństwem Polaków, którzy próbowali otworzyć hotel w jednej z bawarskich wiosek.
Oto fragment ich wypowiedzi: „Wie pani, kiedy w 2008 r. kupiliśmy stary, 200-letni dom, który przez lata był hotelem, w pięknej wiosce w tzw. Alpach Frankońskich, to było to miejsce idylliczne, przynajmniej tak nam się wydawało. Raj, rowery, spacery, kajaki, pięknie, powietrze rześkie, mikroklimat, groty, skałki, raj dla wspinaczy. Siedzieliśmy na tarasie i liczyliśmy przechodzących turystów, 700, 1000 dziennie. Wiedzieliśmy, że wyremontujemy tę naszą ruinę, że zrobimy tu hotel butikowy, a do tego piekarnię, kawiarnię, restaurację. (...) Mówię to pani po to, żeby pani sobie wyobraziła, co to było za miejsce. Uwielbiane przez turystów, piękne. A teraz nikt tam nie przyjeżdża, prawie wszystkie większe domy zamienione są w domy azylanckie, ciągle słychać o podpaleniach, choć media o tym już nie piszą, już przywykły. Na naszych oczach okolica stawała się muzułmańska. Proszę sobie wyobrazić ten niemiecki porządek, te wypielęgnowane ogródki, te krzaczki, kwiatki, ozdoby różne i żadnych płotów. I każdego dnia coś znikało. Mówię do faceta, że jego dziecko bierze z mojego ogrodu doniczkę z kwiatami, ale usłyszałam tylko, że przecież to jest dziecko, dziecko może brać co chce. W stawie sąsiedzi hodowali pstrągi. Okazało się, że uchodźcy, choć mają zapewnione dobre posiłki, to i tak nikogo nie pytając, wyłowili wszystkie ryby z prywatnego stawu. (...) Ten raj zostaje powoli zamieniany w śmietnisko. Teraz Niemcy palą domy uchodźców. W ostatnim roku spłonęło ponad 600 takich domów”. 
Z wypowiedzi tej wynika, że Niemcy boją się uchodźców i po prostu podpalają domy, które mają ich przyjmować. Oczywiście u nas takich informacji nie słychać. Ktoś powie, jeżeli Niemcy te domy podpalają, to skąd się biorą nowe? Odpowiedź jest w innym fragmencie rozmowy: „Dom dla uchodźców to jest w Niemczech bardzo intratny biznes. Proszę sobie wyobrazić, że prowadzi pani hotel, przychodzi klient i mówi, że chce wynająć od pani wszystkie pokoje na 20 lat za czterokrotność rynkowej stawki hotelowej, a do tego ponosi wszystkie koszty remontowe, płaci za wodę, ogrzewanie, ubezpieczenie. Prawda, że się pani godzi? Tak się zgodziło bardzo wielu właścicieli hoteli i dużych domów. Oni po prostu zostali przekupieni przez rząd Angeli Merkel”.
Przyznam się, że nie wiem czy te kwoty są prawdziwe, ale póki co nikt ich nie sprostował i w ogóle nie widać wielkiego szumu wokół publikacji tej rozmowy. A powinien być szum wielki! Bo dowiadujemy się z tej rozmowy, że wszystko było znacznie wcześniej planowane. „W 2010 r. (pani Merkel) mówiła, że polityka multikulti się nie sprawdza, ludzie obcy kulturowo się nie asymilują z niemieckim społeczeństwem, a w 2011 r. rząd niemiecki zaczyna ganianie, a w zasadzie polowanie, na duże domy, w których mogliby zamieszkać imigranci, uchodźcy, choć jeszcze przecież wtedy nie było uchodźców! Nie wiedzieliśmy, o co chodzi. Arabska wiosna się dopiero zaczynała. Nikt nie słyszał o uchodźcach. A napór na skupowanie domów był ogromny. Zastanawialiśmy się, skąd mają być ci uchodźcy, szał trwał”.
Teraz już wiemy skąd uchodźcy i imigranci, szkoda że nas nie wtajemniczono już wtedy, w 2011 roku jakie są plany na przyszłość. Jak to się kiedyś mówiło: „Nic o nas bez nas”?   

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Meandry czwartej władzy

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 24

Opiekun nr 24(511) od 19 listopada 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. "Brat naszego Boga" - pożegnanie ze św. Albertem oraz artykuł o niedawno otwartej Pustelni Salezjańskiej "Ognisko Miłosierdzia"

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej