Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-01-10 10:04:11

Pokój bez broni

Papież Franciszek w tegorocznym Orędziu na Światowy Dzień Pokoju przypomina o działaniach bez użycia przemocy. O tym, że taka „walka” o pokój jest możliwa pokazują nam ludzie, którzy tego spróbowali, jak choćby matka Teresa czy mało znana u nas Leymah Gbowee i tysiące liberyjskich kobiet, które organizowały spotkania modlitewne i pokojowe protesty.


O jakich sprawach papież napisał w orędziu można przeczytać w tym numerze „Opiekuna” w felietonie ks. Pawła Guździoła albo przeczytać w całości orędzie na jednej ze stron internetowych. Wspomnę tylko, że czasami rezygnacja z przemocy może być rozumiana jako poddanie się, niezaangażowanie i bierność, ale, jak podkreśla Ojciec Święty, w rzeczywistości tak nie jest. O możliwości walki o pokój bez broni mówi życie kobiet, o których za chwilę. Dodam, że obie otrzymały Pokojową Nagrodę  Nobla.

Ikona naszych czasów
Po otrzymaniu Nagrody Nobla w 1979 roku matka Teresa z Kalkuty, teraz już ogłoszona świętą, w orędziu „sformułowała przesłanie o czynnym niestosowaniu przemocy: «W naszej rodzinie nie potrzebujemy bomb i broni, niszczenia, by zaprowadzać pokój, ale jedynie bycia razem, miłowania się nawzajem (…). I będziemy zdolni przezwyciężyć wszelkie zło, które jest w świecie». Siła broni jest bowiem zwodnicza. «Gdy handlarze bronią prowadzą swoją działalność, biedni twórcy pokoju po to tylko, by pomóc jakiejś osobie, innej, jeszcze innej i jeszcze innej, oddają życie». Dla tych czyniących pokój matka Teresa jest «symbolem, ikoną naszych czasów». We wrześniu tego roku z wielką radością ogłosiłem ją świętą. Wyraziłem uznanie dla jej gotowości służenia wszystkim przez «przyjmowanie i obronę ludzkiego życia, zarówno nienarodzonego, jak i opuszczonego i odrzuconego. (…) Pochylała się nad osobami wycieńczonymi, umierającymi na poboczach dróg, uznając godność, jaką obdarzył je Bóg; mówiła możnym ziemi, aby uznali swoje winy za zbrodnie — za zbrodnie! — ubóstwa, które sami stworzyli». W odpowiedzi na to, jej misją — a pod tym względem reprezentuje tysiące, a wręcz miliony osób — jest wielkoduszne i pełne poświęcenia wychodzenie na spotkanie ofiar, dotykanie i opatrywanie każdego poranionego ciała, leczenie wszelkiego złamanego życia”. Tyle o matce Teresie, o której w „Opiekunie” z racji kanonizacji i nie tylko poświęcaliśmy już dość dużo miejsca. Można tam zajrzeć.

Matka i działaczka
Następna kobieta wymieniona przez Franciszka pochodzi z Liberii. Dodam, że to państwo położone w Afryce Zachodniej, sąsiadujące z Gwineą, Wybrzeżem Kości Słoniowej i Sierra Leone. Sytuacja gospodarcza i polityczna tego kraju jest niestabilna, co jest skutkiem przewrotów wojskowych i wojen domowych w latach 1989 - 1996 i 1999 – 2003.
Warto to wiedzieć, bo kobieta, o której za chwilę trochę więcej, właśnie walczyła, by w tym kraju targanym walkami wreszcie zapanował pokój. Wspominana przez Ojca Świętego Liberyjka to Leymah Roberta Gbowee (ur. 1972 r.), matka sześciorga dzieci (w tym jednego adoptowanego), równocześnie afrykańska działaczka społeczna, organizatorka kobiecego ruchu chrześcijanek i muzułmanek pod nazwą Masowa Akcja Kobiet Liberii na rzecz Pokoju (Women of Liberia Mass Action for Peace). To ten ruch miał wpływ na to, by zakończyła się wojna domowa w Liberii i doszło do wyboru Ellen Johnson-Sirleaf na prezydenta Liberii w 2005 roku, czyli pierwszej w Afryce kobiety stojącej na czele państwa.
W 2011 roku Gbowee, z Ellen Johnson Sirleaf i Tawakel Karman z Jemenu, została laureatką Pokojowej Nagrody Nobla za pokojową walkę o prawa kobiet i budowanie społeczeństwa obywatelskiego w regionach ogarniętych konfliktami. Kiedy ją otrzymała Leymah podkreślała, że siłę do swej pokojowej walki o prawa kobiet czerpie z wiary w Boga. - Wszystko to, kim jestem, kim chciałabym być i kim byłam, jest dla mnie wielką łaską Bożą – przyznała 39-letnia wtedy mieszkanka Liberii w rozmowie z ukazującą się w Stuttgarcie niemieckojęzyczną wersją amerykańskiego miesięcznika „Reader’s Digest”. - Czasem okropnie boję się śmierci i martwię się o swoje dzieci. Nigdy jednak nie bałam się powiedzieć prawdy ludziom władzy - powiedziała Gbowee, która w wieku 17 lat przeniosła się do Monrovii tuż przed wybuchem wojny domowej 1990 roku. Leymah Gbowee jest laureatką także innych licznych nagród za działalność na rzecz pokoju i praw kobiet w Afryce. O jej życiu i działalności nakręcono w 2008 roku film dokumentalny „Pray the Devil Back to Hell”, trzy lata później wydano jej książkę „Mighty Be Our Powers”. Miała co opisywać. Leymah pomagała osobom z urazami psychicznymi i byłym dzieciom-żołnierzom. Z czasem została przedstawicielką grup kobiecych i jedną z liderek liberyjskiego ruchu na rzecz pokoju. Udało jej się zjednoczyć kobiety różnych wyznań. W 2002 roku zorganizowała w stolicy kraju demonstracje kobiet domagających się zakończenia wojny domowej, które przerodziły się w wielomiesięczny protest przeciw wojnie i przemocy. Ubrane na biało kobiety manifestowały tak długo, aż prezydent Charles Taylor zgodził się je przyjąć, było to w kwietniu 2003 roku. Niedługo potem doprowadziły do rozmów pokojowych i zawieszenia broni. Pokój w Akrze został zawarty w sierpniu 2003 roku. W latach 2001-2005 Gbowee była krajową koordynatorką ruchu Women in Peacebuilding Program/West African Network for Peacebuilding. Uczestniczyła też w pracach liberyjskiej Komisji na rzecz Prawdy i Pojednania. Popierała włączanie się całego narodu do odbudowy kraju, w tym organizacji zrzeszających kobiety. W 2007 roku została dyrektorem wykonawczym panafrykańskiej organizacji kobiecej Women Peace and Security Network.

Lecząca moc
Obie kobiety są znakiem, że walka bez przemocy prowadzona konsekwentnie przynosi rezultaty. Jeżeli przemoc bierze początek w ludzkim sercu, to bardzo ważne jest chodzenie drogą niestosowania przemocy przede wszystkim w obrębie rodziny. Bierzmy przykład z Jezusa, który w noc przed swoją śmiercią kazał Piotrowi schować miecz do pochwy, wskazując drogę wyrzeczenia się przemocy i poszedł nią aż na krzyż, przez który zaprowadził pokój i zniszczył wrogość. „Dlatego ten, kto przyjmuje Jezusową Dobrą Nowinę, potrafi rozpoznać przemoc, którą nosi w sobie i pozwala, by uleczyło go Boże miłosierdzie, przez co staje się z kolei narzędziem pojednania, zgodnie z wezwaniem św. Franciszka z Asyżu: Jak ustami głosicie pokój, tak a nawet jeszcze bardziej miejcie go w sercach waszych” - napisał w orędziu Franciszek żyjący w czasach nam współczesnych.

tekst Renata Jurowicz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Ludzie

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola

Opiekun nr 11(498) od 21 maja 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in prezentacja pięciu diakonów, którzy za kilka dni przyjmą święcenia oraz rozmowa o historycznym fenomenie objawień w Fatimie.

Zamów prenumeratę

 

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 1(9) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner

Padre gotuje humor26330

Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej