Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2013-06-11 10:38:03

Skauci Europyskauci

W któryś zimowo-wiosenny wieczór, w piątek, w roku 1992, wracałem z Warszawy do Radomia na weekend. Jak zwykle po przyjeździe poszedłem najpierw do ks. Stanisława, na plebanię filipinów, na Zbrowskiego. Był wtedy u niego Tomek Szydło, który rzucił: „Zbychu, pojedziesz do Francji”. Okazało się, że dostaliśmy zaproszenie od Skautów Europy, w którym Bobrzyn poprosił Tomka, żeby wysłać kogoś z Radomia. Padło na mnie. Moim dodatkowym atutem było to, że uczyłem się francuskiego. Nie bardzo jeszcze wtedy wiedziałem kim są Skauci Europy. Co prawda jakieś pozytywne słuchy o nich chodziły, jednak kto by się zorientował, że to właśnie o nich chodzi. Wówczas nie mieliśmy jeszcze rozeznania kto jest kim w Europie, gdyż w Polsce dopiero skończył się komunizm.

Spotkaliśmy ze Zbychem kilku skautów w Alejach NMP, podczas Światowych Dni Młodzieży w Częstochowie, w sierpniu 1991 roku. Niemniej jednak po widoku Skautów Francji w czerwonych mundurach niczego ciekawego się nie spodziewałem, gdyż po dobrej szkole ks. Jana wiedziałem, że na Zachodzie z katolikami bywa różnie. Wycieczka do Francji, Paryż - nie pozostawiało to wątpliwości co do wyjazdu.

W niedzielę, 26 kwietnia 1992 r., wsiadłem w poranny pociąg do Warszawy, a następnie udałem się na Mszę św., która odbyła się w kościele Matki Bożej Królowej Polski w Gdańsku. Po niej spotkałem Jacka Butryma i Artura Pasika z Zawiszy z Lublina oraz naszą grupę wycieczkową. Grupą dowodzili: państwo Mleczko, pani Stanisława i śp. pan Szymon. Poznałem Bartka Mleczkę i jeszcze jedną osobę z ZHR, z 1002. Dęby. Kręcił się tam, w dziwnym mundurze, Janusz Kocielnik wolny strzelec. Później okazało się, że mundur, który nosił należał do Skautów Europy. Janusz zetknął się z nimi kilka lat wcześniej. Była też grupa Litwinów ze świeżo założonej organizacji FSE1 na Litwie. Nie bardzo wiedziałem, gdzie i po co jedziemy. Ważne było, że do Francji. Przeczytałem wszystko o Paryżu i byłem przygotowany na pierwsze zetknięcie z mitycznym miastem. W Częstochowie zabraliśmy ludzi z ZHP, a w Pradze i Pilźnie kilka osób z czeskiego Junaka. Takim kłębowiskiem osobliwości zmierzaliśmy ku wielkiemu odkryciu. W drodze chyba najwięcej rozmawiałem z Januszem, który opowiadał o Skautach Europy i pokazywał swoje tłumaczenia Dokumentów Podstawowych FSE. Niewiele mogłem z tego zrozumieć.

Dojechaliśmy w końcu do Chateau-Landon, siedziby FSE, 100 km na południowy-wschód od Paryża. Spędziliśmy tam 2-3 dni. Podczas pierwszego posiłku jakiś starszy pan w mundurze nakładał nam jedzenie, potem zmywał po nas „gary”. Któregoś dnia poszliśmy na rozmowę do „szefostwa” Federacji. Okazało się, że szefem, komisarzem federalnym, był właśnie ten starszy pan, Gildas Dyevre. Poznaję Jeanne Taillefer, Jacquesa Mougenota, Laurenta Walluta. Wszyscy byli normalni, pozbawieni biurokratyczno-działackich odruchów. Ta FSE zaczynała być intrygująca. Był to zupełnie inny świat, różny od naszego harcerstwa. Był bardzo naturalny i pociągający.

Któregoś dnia pojechaliśmy do Paryża. Było to mistyczne przeżycie. Od czasu, kiedy byłem w Wiedniu, to moje pierwsze wielkie zachodnie miasto, jakie widziałem. Powaliło mnie na kolana. Byłem oczarowany. W najśmielszych marzeniach nie przypuszczałem, że wrócę tam za 4 lata żeby mieszkać, studiować i pracować oraz że po 17 latach zostanę jednym z kolejnych następców tego starszego pana - komisarzem federalnym.

Po kilku dniach spędzonych w Chateau-Landon pojechaliśmy wreszcie do miejsca, które było celem naszej podróży - Randol w Owernii. Tam odbywały się Journées-Nationales, czyli połączenie naszego sejmiku z FSE Fest. Widok kilkuset dorosłych, szefowych i szefów z rodzinami, małych dzieci oraz autentyczność, z jaką przeżywali Mszę św., wieczorne przedstawienia i spektakle, adoracja, styl obozowania skautowego, ogólna atmosfera – wszystko to wprawiło mnie w stan niesamowitej fascynacji. No i te niezwykłe śpiewy na kilka głosów. Grupą śpiewających kierował mężczyzna, który „machał rękami”, dyrygował. W zasadzie od tego momentu wiedziałem, że moje miejsce jest wśród Skautów Europy. Skauting Katolicki, Baden – Powell na 100 % - nic dodać, nic ująć. Dzięki ojcu Sevin, Skauting ten jest całkowicie zintegrowany z katechizmem i katolicką nauką społeczną, zaktualizowany przez FSE. Jest on cywilny, lekki, dziewczęcy, chłopięcy, rodzinny oraz społeczny. Cały sens mojej późniejszej obecności w Zawiszy nadały właśnie wydarzenia z Randol, z roku 1992. Moje marzenie się spełniło, gdyż 20 lat po moim przystąpieniu do Skautów Europy organizacja ta w Polsce liczy prawie 3 tys. członków, stanowiąc jeden z filarów FSE. Jednak pozycja, do której doszli skauci, wymagała długiej drogi.

Zbigniew Minda HR

Komisarz federalny Skautów Europy w latach 2009-2012

FSE - Federacja Skautingu Europejskiego

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Króluj nam Chryste

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 24

Opiekun nr 24(511) od 19 listopada 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. "Brat naszego Boga" - pożegnanie ze św. Albertem oraz artykuł o niedawno otwartej Pustelni Salezjańskiej "Ognisko Miłosierdzia"

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej