Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-06-14 14:38:04

Więcej odwagi


Wzór życia, jaki jest nam często narzucany przez otoczenie bywa, że w ogóle nie jest nasz. Często boimy się życia,
a tym samym nie mamy odwagi posłuchać samych siebie, dlatego tkwimy w stylu odgórnie narzuconym, bo jest to wygodne. Nie chodzi przecież o to, żeby się przeciwstawiać wszystkim i wszystkiemu, ale choćby o zwykły szacunek do samego siebie.

Wyrastałam w przekonaniach mojej najbliższej rodziny, że świat jest zły, ludzie są źli i wszędzie czyha niebezpieczeństwo. Z czasem wpojony strach blokuje prawdziwe postrzeganie rzeczywistości. Zaburza to również nasz wewnętrzny rozwój. Fałszywe przekonania innych ludzi przesłaniają nasze naturalne ludzkie spojrzenie na otaczający świat. Owszem, złe wydarzenia i cierpienie mają miejsce i nie da się temu zaprzeczyć. Ale czy kapitan okrętu wypłynie na pełne morze w przekonaniu, że statek zatonie? Przecież bezpieczniej jest pozostać w porcie. Lecz nie takie jest jego przeznaczenie. Gdybyśmy przed każdą decyzją, wyborem byli w stosunku do siebie szczerzy i uczciwi, jestem pewna, że uniknęlibyśmy wielu problemów, których byliśmy dla siebie przyczyną. Skoro my sami nie jesteśmy asertywni, nikt za nas nie powie stanowczo „nie” beznadziejnej sytuacji.
Los postawił na mej drodze ludzi, dzięki którym zrozumiałam, czego świat ode mnie oczekuje oraz to, że Bóg wcale nas nie karze. Wręcz przeciwnie. On nas kocha i chce dla nas jak najlepiej, dlatego pozostawia nam wybór. To my sami siebie karzemy. Każdy z nas ma inną drogę, a jej właściwy tor możemy nadać tylko my sami. Właściwy, tzn. prawdziwy, dopasowany, uczciwy, co możemy uzyskać przez połączenie z naszą boską jaźnią. Niektórzy nazywają to rozmową z Bogiem, modlitwą czy medytacją. Skoro Bóg mieszka w naszych sercach, to gdzie indziej mamy szukać odpowiedzi dotyczących nas samych? Te odpowiedzi cały czas tam były. Być może tylko uśpione przez nadmiar codziennych obowiązków, pęd szalonych myśli, towarzyszące nam negatywne emocje, takie jak: złość, nienawiść czy zazdrość lub po prostu styl życia narzucony przez społeczeństwo, w którym przyszło nam żyć.
Po latach zrozumiałam, jak bardzo tłumiłam swoje prawdziwe emocje i potrzeby. Jednak jakaś część mnie prawie zawsze chodziła własną ścieżką. Bo niby dlaczego nie zrobić czegoś szalonego? Czemu nie wyjechać w ulubione miejsce i nie zacząć wszystkiego od nowa? Chcesz być rzeźbiarzem? To dąż do spełnienia swojego pragnienia, jeżeli daje ci to szczęście. Inni uważają, że to mało ambitny i nieopłacalny zawód? Skąd mogą to wiedzieć? Jeżeli pomysł okaże się pomyłką, będziesz próbował dalej. Ale w zamian twoja dusza będzie nasycona satysfakcją, że miałeś odwagę spróbować. Nie będziesz żył w poczuciu żalu i zastanawiania się: co by było, gdyby…? Bo ten etap będziesz miał już za sobą.

Powyższą refleksję chciałam poprzeć również przykładami z mojego życia. Otóż mnie też mówiono: „Po co tyle biegasz (trenujesz)?”, „Po co ci drugi kierunek studiów?”, „Jesteś zbyt szczera i naiwna”, „Weź się w końcu za robotę, a nie tylko wyjeżdżasz”, „Załóż w końcu rodzinę i skończ z tymi głupotami”. Pytam się: jak żyć i nie zwariować, gdy wokół same „pozytywne” porady i „przyjazne” otoczenie? Moja odpowiedź brzmi: dzięki tym poczynaniom jestem w tym momencie spełnionym człowiekiem. Przez wiele lat bieganie było dla mnie formą relaksu i błogiej wolności. Pasja ta przyczyniła się do bezcennych przeżyć, zaś potwierdzeniem mojej pracy i zaangażowania było zdobycie medali oraz pucharu. Z kolei drugi kierunek studiów zaspokoił mnie w pełni jako studenta. Przeżyłam kolejne niesamowite chwile w murach ukochanej uczelni, zdobywając tym samym wiedzę i tytuł. Może i jestem zbyt szczera (choć ja bym tego tak nie nazwała), ale na pewno nie naiwna. Posiadam za to najprawdziwszych przyjaciół; ludzi, z którymi mogę się śmiać i płakać, a bez których moje życie byłoby puste. Co do moich wyjazdów, stwierdzam, że nic tak nie wzbogaca człowieka jak podróże i kontakt z drugim człowiekiem. Nie lubisz podróżować? Jesteś domownikiem? Ok. Nie ma w tym nic złego, ale nie osądzaj odmiennych poglądów, tylko dlatego, że Twoje są inne. Każde z nas ma swoją rację. Temat założenia rodziny wielokrotnie był poruszany przez moich rodziców. Czułam się przez to niezręcznie. Jednak starałam się zawsze wracać „do siebie” i dalej tworzyć własną rzeczywistość. Wiedziałam, że ten moment nastąpi w najbardziej odpowiednim dla mnie momencie, tzn. poznam właściwego kandydata, a reszta potoczy się już sama. Nie mogłam przecież tego zaplanować jak kolejnej podróży, ani tym bardziej podchodzić do sprawy w stylu: „inni to już mają”, czy coś w rodzaju „bo już najwyższy czas”. To by tylko blokowało mnie od wewnątrz. Zamiast tego postanowiłam spełniać się na wszystkich poziomach życia jak to tylko możliwe.
Dlatego miejmy odwagę! Życie jest zbyt fascynujące, żeby przeżyć je, chodząc w czyichś butach.

Anna Zawadzka

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Pokolenie JP2

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 15

Opiekun nr 15(528) od 15 lipca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacje z wczasorekolekcji w Odolanowie

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej