Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-05-07 11:27:07

O tej, co zachowała się jak trzeba…

Zdjęcie „Inki” obiega Polskę. Młoda, uśmiechnięta dziewczyna, z lekko wykrzywionym uśmiechem. Czasem do zdjęć pozowała z bronią, choć ani razu nie strzeliła do człowieka. Odważna w obliczu tortur, zamordowana parę dni przed swoimi osiemnastymi urodzinami. Kim była ta odważna sanitariuszka?
Urodziła się 3 września 1928 roku w Guszczewinie w granicach obecnego województwa podlaskiego. Miała dwie siostry: Irenę i Wiesławę. Jej beztroskie dzieciństwo prędko przerwane zostało tragicznymi wydarzeniami. W 1940 roku straciła ojca, Wacław Siedzik został wywieziony przez Sowietów do łagru. Choć szczęśliwie udało mu się dotrzeć do formowanej armii gen. Władysława Andersa, jednak w wyniku złego stanu zdrowia zmarł 6 czerwca 1943 roku w Teheranie. Mama późniejszej „Inki” - Eugenia z domu Tymińska - zaangażowała się w konspirację niepodległościową. Aresztowana przez Gestapo, zamordowana została we wrześniu 1943 roku pod Białymstokiem.
Wychowywała ją babcia. Podczas wojny uczęszczała też do szkoły prowadzonej przez siostry salezjanki. W wieku 15 lat wstąpiła do Armii Krajowej, gdzie przeszła szkolenie jako sanitariuszka. Po przetoczeniu się frontu została aresztowana przez NKWD za współpracę z podziemiem niepodległościowym, jednak oddział Stanisława Wołoncieja „Konusa” uwolnił ją. Odtąd przyłączyła się do 5. Wileńskiej Brygady AK, dowodzonej przez legendarnego mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”, wtedy też przybrała pseudonim „Inka”.
20 lipca 1946 roku została aresztowana przez Urząd Bezpieczeństwa, który urządził „kocioł” w jednym z lokali konspiracyjnych w Gdańsku-Wrzeszczu. Niestety, adres zdradziła koleżanka „Inki” z oddziału, która poszła na współpracę z bezpieką. Podczas śledztwa stosowano wobec niej typowe metody przesłuchań i tortur, była poniżana i brutalnie bita. Pomimo tego nie złożyła zeznań kogokolwiek obciążających.
Prokurator Wacław Krzyżanowski żądał dla niej śmierci, pomimo faktu, że ówczesne prawo nie pozwalało stosować najwyższego wymiaru kary wobec osób niepełnoletnich. Jak stwierdził Tadeusz Płużański, prezes Fundacji „Łączka”:  „Wacław Krzyżanowski nawet w świetle komunistycznego prawa nie był prokuratorem - nie miał nawet skończonych studiów prawniczych. Był oficerem śledczym, który przygotował akt oskarżenia wobec Danuty Siedzikówny „Inki”. Po roku 1990 Krzyżanowski był pierwszym prokuratorem stalinowskim ściganym w Rzeczpospolitej. Rzecz jasna bezskutecznie, tak jak wszyscy pozostali prokuratorzy komunistyczni. Jego sprawa ciągnęła się latami, a ostatecznie sąd stwierdził, że nie ma dowodów na jego winę w sprawie „Inki”, co było oczywiście nieporozumieniem. Krzyżanowski zmarł 10 października 2014 roku. Niestety, jego trumnie towarzyszyła asysta honorowa Wojska Polskiego. Pokazuje to, w jaki sposób w III RP przez długi czas traktowano zbrodniarzy komunistycznych”. 3 sierpnia 1946 roku sędzia Adam Gajewski skazał „Inkę” na karę śmierci. Odmówiła wystosowania prośby o łaskę do Bolesława Bieruta. W jednym z grypsów napisała: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się, jak trzeba”. Danuta Siedzikówna została zamordowana wraz z Feliksem Selmanowiczem „Zagończykiem” 28 sierpnia 1946 roku. Według relacji ks. Mariana Prusaka, obecnego podczas egzekucji, ostatnimi słowami „Inki” było: „Niech żyje Polska! Niech żyje „Łupaszko”!”.

Kajetan Rajski

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Pokolenie JP2

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 15

Opiekun nr 15(528) od 15 lipca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacje z wczasorekolekcji w Odolanowie

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej