Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-03-23 11:29:54

Raz na zawsze
Czy jesteśmy w stanie zliczyć, ile razy do tej pory byliśmy u spowiedzi i ile razy zalecona przy tej okazji pokuta była dla nas jakimś wyrzeczeniem lub wysiłkiem? Niekiedy narzekamy na zbyt „lekkie” pokuty, wolelibyśmy, żeby spowiednik czymś nam dowalił. A tu dostajemy trzy „Zdrowaś Maryjo” albo krótki fragment z Pisma Świętego do przeczytania. Wielki Post jawi się więc jako okazja, by wyręczyć spowiednika i samemu sobie dołożyć. Choćbyśmy nie wiem jak się starali, nie prześcigniemy w pokucie średniowiecznych chrześcijan.
Przez lata trwania i rozwijania się Kościoła zmieniała się pokuta i patrzenie na to, jakie zadania ma spełniać. Pierwszymi wyzwaniami przed jakim stanął Kościół było pytanie, co zrobić z ludźmi, którzy popełnili grzech ciężki po tym, gdy zostali ochrzczeni, w tym grzech wyrzeczenia się wiary w czasach najcięższych prześladowań. Problem był dość poważny, bo chrzest przyjmowany w dorosłym wieku gładził dotychczasowe grzechy katechumena, ale cóż - nie zawsze udawało się przeżyć resztę lat nie cudzołożąc, nikogo nie zabijając lub nie wypierając się Chrystusa, by ratować swoje życie. Większości z nas może nie dotyczyłoby zabójstwo, ale z pozostaniem wiernym Jezusowi za cenę okrutnych prześladowań lub z życiem w czystości dziś też wielu miałoby problem. Kościół nie chciał zatem skazywać słabego człowieka na dożywotnie oderwanie od Boga. Początkowo zatem wprowadzono jednorazową pokutę, jeśli ktoś popełnił któryś z powyższych grzechów. Pokuta jednak musiała być proporcjonalna do winy i lecznicza, jak przekonywał św. Cyprian. Warto też zaznaczyć, że chociaż wyznanie winy mogło być prywatne, to jednak pokuta była publiczna, czyli wiedzieli o niej wszyscy. Bp Grzegorz Ryś pisze: „Przyzwyczajeni do prywatnej spowiedzi z prywatnych (objętych przecież tajemnicą) grzechów i do prywatnych, z reguły nie dostrzeganych przez innych, aktów zadośćuczynienia (najczęściej jednej czy kilku odmówionych prywatnie modlitw) oraz tak bardzo przywiązani do swej dobrej opinii, niewiele zapewne rozumiemy z logiki kryjącej się za pytaniem Tertuliana: Czy lepiej jest być potępionym w ukryciu niż rozgrzeszonym publicznie?”. Pokuty i nawrócenia wymagały jednak także grzechy, które nie należały do ciężkich. O możliwości odpokutowania takich win pisał Orygenes, przywoływany przez ks. Michała Kielinga: „Orygenes wymienia następujące sposoby odpuszczenia grzechów: chrzest, męczeństwo, jałmużna, odpuszczenie win naszym braciom, nawrócenie grzesznika z jego błędnej drogi, pełnia miłości oraz wyznanie grzechów przed kapłanem Pańskim. (…) Warto w tym miejscu wskazać, że nawiązanie do wyznania grzechów przed kapłanem nie jest nawiązaniem do spowiedzi prywatnej, ponieważ w tamtym czasie pokuta była publiczna i odnosiła się do grzechów publicznych”. Najbardziej fascynujące jest jednak to, w jaki sposób pokutowali ci, którym zdarzyło się nagrzeszyć w ówczesnych czasach. Bo łatwo nie mieli. Pewnym wyznacznikiem dla tych, którzy nakładali pokutę na winowajcę, były tzw. penitencjały.

Do VI wieku za grzechy ciężkie pokutowano przez odłączenie od sakramentu Eucharystii i wspólnoty Kościoła, przechodząc po kolei przez różne formy. Początkowo należało się do pokutników płaczących i pozostawało za drzwiami kościoła (czyli tam, gdzie dla wielu jest to dziś ulubione miejsce latem). Następnie przychodził czas na grono pokutników słuchających, czyli stojących w przedsionku, klęczących, a zatem znajdujących się z tyłu nawy, a na koniec współstojących, którzy mogli uczestniczyć w całej liturgii, ale jeszcze nie przystępowali do Komunii Świętej. Ponadto nie przechodziło się zbyt szybko z jednej pokuty w drugą. Na przykład za umyślne zabójstwo wszystkie cztery etapy zajmowały 20 lat. Dopiero wówczas można było w pełni uczestniczyć w Eucharystii. Taka forma pokuty okazywała się zbyt ciężka dla wierzących i na pokutowanie decydowali się dopiero w starszym wieku. Kościół zaczął zatem rozważać wprowadzenie pewnych zmian. W tym momencie na scenę wkraczają penitencjały. Spowiedź i pokutę publiczną i jednorazową zastąpiła prywatna, która mogła być powtarzana wiele razy w ciągu życia. Jak wyjaśnia ks. Kieling: „Spowiedź indywidualna i powtarzalna opierała się na tzw. księgach penitencjarnych. Były to katalogi tzw. taryf (stąd pokuta taryfowa), które precyzyjnie określały rodzaj pokuty za konkretny grzech. W klasztorach powstają Księgi pokutne (Libri poenitentiales) zawierające katalogi grzechów i określone dla nich pokuty. Spowiednik określając czyny pokutne posługiwał się Księgą penitencjarną, która określała dla każdego grzechu określoną pokutę, tzw. pokutę taryfową”. Należały do niej najczęściej modlitwy, posty, wygnanie, wykluczenie ze wspólnoty lub pielgrzymki. Kilka interesujących przykładów podaje bp Ryś: za cudzołóstwo z dziewicą pokuta miała trwać rok, a z mężatką - cztery lata, za kradzież należało pokutować siedem lat, a za krzywoprzysięstwo w kościele - 11 lat. Za przypadkowe i niezamierzone zabójstwo wymierzano pokutę pięcioletnią, w tym trzy lata o chlebie i wodzie. Jednocześnie można było długotrwałe pokuty wymienić na surowe praktyki, np. spanie w wodzie, kilkaset uderzeń kijem lub dyscypliną czy ekstremalny post.
Niektóre penitencjały proponowały jednak pokutę, która miała być rzeczywistym lekarstwem lub konkretnym zadośćuczynieniem. Dlatego za chciwość pokutą miały być dzieła miłosierdzia, za łakomstwo - post, a za grzechy języka - milczenie. Penitencjał Finniana za zabójstwo jedynaka w ramach pokuty zobowiązywał winowajcę do przyjęcia na siebie obowiązków względem rodziców. Część autorów penitencjałów zaczęła czerpać także z propozycji Orygenesa i jako sposób odpuszczenia grzechów obok chrztu wymieniali oni m.in. miłość względem Boga, jałmużnę, skruchę, poprawę życia, okazywanie innym miłosierdzia czy przebaczanie im. Dzięki temu pokuta powoli przestawała być rozumiana jako „zapłata”, która tak naprawdę nie jest w naszej mocy. „Człowiek nie jest w stanie zapłacić za grzech. Tego dokonał Chrystus. Wszystko, co człowiek może i powinien uczynić swoją pokutą, to - korzystając z tej szansy - nadać swojemu życiu nowy kierunek” - zaznacza bp Ryś. Warto o tym pomyśleć nie tylko w Wielkim Poście, ale za każdym razem, gdy się spowiadamy.

 Katarzyna Kędzierska

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Pokolenie JP2

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 15

Opiekun nr 17(530) od 12 sierpnia 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
artykuły o Matce Bożej w różnych odsłonach

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej