Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-02-22 13:02:09

Mount Everesty

everest

Nic nie osiągnął. Żył jak wielu według schematu: praca, dom, praca, dom. Praca nie na najwyższym stanowisku, a w domu żona i syn, w dodatku przysposobiony. Niby nie ma o czym mówić. A jednak jest potężnym świętym.

Jakoś w tym ostatnim czasie św. Józef upomina się o swoje miejsce w moich tekstach i zbytnio się nie opieram. Choć inspiracje są różne. W ostatnim czasie głośno rozbrzmiała sprawa himalaisty Tomasza Mackiewicza, który zaginął na Nanga Parbat. Nie mnie oceniać jego wybory i życiowe decyzje, choć swoje zdanie na ten temat mam. Może się jednak wydawać, że przeciętne życie mężczyzny, który po prostu kocha swoją rodzinę, jest w niej obecny mimo trudności i wychowuje swoje dzieci, patrząc jak dorastają i idą w świat, jest mniej wartościowe. A tak nie jest. Można powiedzieć, że zwyczajne ojcostwo to Tatry, ale i w tej „branży” zdarzają się Himalaje. O takich Himalajach ojcostwa opowiada Konrad Kruczkowski, autor bloga Halo Ziemia, w ramach którego powstał cykl reportaży Halo Tato. Kruczkowski pisze: „Usłyszałem ostatnio: „Powrót ojców to kłamstwo, ojcowie wracają tylko w weekendy”. Pomyślałem, że nie może być tak źle, znam przecież mężczyzn, dla których ojcostwo to jak wygrać wszystko”. W ten sposób powstało sześć reportaży, których bohaterami stali się ojcowie. Bardzo szczęśliwi ojcowie.
Sebastian jest tatą Jurka. Kiedy Jurek się urodził, rodzice wspólnie zdecydowali, że żona Sebastiana wróci do pracy, a on zostanie w domu z dzieckiem. Nie brakowało mu obaw, ale decyzja zapadła, a tata zaczął pisać bloga. W pewnym momencie przestał pisać, bo pojawiły się nowe wątpliwości – zaczęto podejrzewać u Jurka autyzm. Diagnoza potwierdziła zespół Aspergera. Obecnie Sebastian ma za sobą kilka lat bycia tatą na całego. W tym czasie szukał różnych sposobów i miejsc, które pomogłyby jego synowi. Tak trafił do ich domu kot, dzięki któremu Jurek zaczął mówić pełnymi zdaniami. I tak Jurek trafił do przedszkola, dzięki któremu zdobył nowe umiejętności. Jednak te poszukiwania wcale nie należały do najłatwiejszych i niejednokrotnie ojciec zderzał się ze ścianą pewnie wcale nie mniejszą niż te, po których wspinają się himalaiści. Może takiemu ojcu nie grozi zamarznięcie przy -60 stopniach, ale Sebastian też przeszedł przez pewnego rodzaju śmierć. Wożąc syna z jednej terapii na drugą poczuł się w pewnym momencie zrezygnowany, po prostu martwy. Dziś Jurek chodzi już do szkoły, a Sebastian mówi: „Po co jest zespół Aspergera u mojego syna? Nie wiem, po co, ale stał się okazją do tego, byśmy byli ze sobą bliżej, byśmy wybudowali ze sobą lepszą relację. Cały świat, wszystko, co przeżywam, co jest dla mnie ważne, mieści się w tej relacji, która jest między mną, a moim synem”. Opiekę nad chłopcem porównuje do powolnego, dzień po dniu, pięcia się w górę. Ta wspinaczka nie trwa kilka miesięcy, ale kilka lat.
Piotr jest głuchy, jego żona również. Mają dwójkę dzieci, bliźniaki, które też nie słyszą. Kiedy okazało się, że na świat przyjdą dzieci, nie bał się. Oboje bardzo się cieszyli. Ucieszyli się również, kiedy po porodzie lekarz przekazał im diagnozę o tym, że dzieci nie słyszą. Bo życie słyszących dzieci głuchych rodziców często nie należy do najłatwiejszych. Dzięki temu, że dzieci chodzą do przedszkola dla głuchych, między rodzicami i opiekunami nie ma bariery komunikacyjnej. To zdecydowanie pomaga. Ta bariera czasem pojawia się u lekarza, bo niekiedy druga strona nie chce prowadzić komunikacji na kartce. Nie zawsze także Piotr spotyka się ze zrozumieniem sąsiadów. Opowiedział historię, kiedy nie usłyszał, jak syn wszedł za nim na balkon, i niechcący go na nim zamknął. Szukał go w mieszkaniu i dość szybko znalazł, ale w tym czasie chłopiec swoim płaczem zaalarmował sąsiadów, którzy zamiast interweniować bezpośrednio u rodzica, wezwali policję. Sprawa szybko się wyjaśniła, ale rodzicom dało to odczuć, że nie są postrzegani jako dobrzy opiekunowie. Ludzie często mają wątpliwości, czy głusi rodzice są w stanie prawidłowo zająć się swoimi dziećmi. Chociaż są czujni i uważni, by w porę zareagować w razie potrzeby. I to wystarcza. Na co dzień Piotr cieszy się swoimi dziećmi: „Nie wiem, co to znaczy być dobrym tatą. Naprawdę nie wiem, nigdy o tym nie myślałem. Kocham swoje dzieci. Chcę, żeby dorastały w poczuciu własnej wartości. Żeby czuły się dobrze ze sobą”.
Kiedyś Dominik był na spacerze ze swoim dzieckiem. Pchał przed sobą wózek. W pewnym momencie usłyszał za plecami: „To niemożliwe! W wózku na pewno jest lalka!”. Później jego znajoma tę sytuację skomentowała jednym zdaniem: „Czyli niepełnosprawny ojciec nie mieścił im się w głowie, ale niepełnosprawny wariat już tak?”. Bo Dominik jeździ na wózku. Nie przeszkadzało mu to w graniu w rugby, dzięki któremu poznał Olę. Nie przeszkodziło też w ślubie z nią, chociaż obawy go nie ominęły: „Bałem się, jak mnie przyjmą rodzice Oli. Wiesz, przyjeżdża koleś na wózku. Pół biedy, że na wózku, ale jeszcze niesprawne dłonie! Zaprosili mnie na obiad. Nie pamiętam, co jedliśmy, taki byłem zestresowany”. Dominik był też obecny przy obu porodach, a dziś to on odwozi dzieci do przedszkola. Wymaga to wykonania szeregu czynności, ale nie narzeka. W domu spędza czas z dziećmi, bawiąc się z nimi lub czytając bajki. Nadal jeździ na mecze rugby, ale z rezygnował z innych pasji – z szermierki czy nurkowania. Z pasjami wygrała rodzina. Chciał być dla dzieci tatą, a nie rzadko widywanym  facetem. O swoim ojcostwie mówi: „Pewne sytuacje, w których nie mogę uczestniczyć, nie sprawiają, że jestem mniej wartościowy dla swoich dzieci”.
Jeden z reportaży Kruczkowskiego opowiada o klubie ojca, w którym mężczyźni są dla siebie pomocą i inspiracją. Dlaczego? „To ważne, żeby ojcowie się wspierali. Ojcostwo to maraton, bieg na długi dystans. Nawet jeśli jesteś dobrze przygotowany, dobrze mieć wsparcie”. Przed nami czas Wielkiego Postu. Łatwo narzucać coś innym, dlatego tym chętniej to teraz zrobię. Może zamiast wspinaczki na duchowe wyżyny i mnożenia pobożnych praktyk, warto trochę więcej czasu poświęcić swojej rodzinie i spędzić te czterdzieści dni bliżej swoich dzieci. Wszystkie historie szerzej opisane oraz kilka innych znajdują się na www.haloziemia.pl/halo-tato/.

Tekst Katarzyna Kędzierska

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Pokolenie JP2

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 11

Opiekun nr 11(524) od 20 maja 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in o nowych powołanych w diecezji kaliskiej.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej