Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-10-31 10:23:32

Między wierszami

„Dzień dobry, bliska moim myślom! Wszystkiego co piękne, miłe, inspirujące i motywujące na tę środę!” - nagle po ciele rozlewa się ciepło. I nie chodzi mi o wypitą w pośpiechu herbatę. Nie będzie nawet o mitycznych skrzydlatych stworkach w brzuchu. To coś znacznie większego.

To nie jest wiadomość od chłopaka. A ja nie byłam nawet adresatem powyższego esemesa. Mimo faktów, chcę się nad tymi słowami trochę pozachwycać. Zaczęło się od testu, który kiedyś nieopatrznie włączyłam. Taki internetowy quiz. Miałam za zadanie uzupełnić podane zdania wyrazem z podanych, żeby całość była gramatycznie i logicznie poprawna. W ten sposób dotarłam do informacji o pewnym badaniu. Trzy grupy osób dostały test bardzo podobny do mojego, ułożony według tej samej zasady. Różnica polegała na samym charakterze słów. W pierwszej grupie część wyrazów miała związek z grzecznością. W prawidłowych odpowiedziach przewijały się takie hasła jak „uprzejmie“, „cierpliwy“, „miła“. Natomiast w drugiej grupie już tak sympatycznie nie było – słowa, które należało wybrać, miały ujemną barwę uczuciową. Chyba że „irytująca“, „nudny“, albo „nerwowo“ budzi w kimś ciepłe wspomnienia. Członkowie trzeciej grupy mieli do wyboru wyrazy pozbawione zabarwienia emocjonalnego, np. rzeczowniki. Co się okazało? Nieważne, czy zwracamy na to uwagę czy nie. Wystarczy mieć kontakt ze słowami, które ktoś naszpikował uczuciowo. I już można nami delikatnie pokierować. Co gorsza, by być pod czyimś wpływem, nie trzeba nawet zdawać sobie z tego sprawy.

Po ukończeniu badania uczestnicy musieli znaleźć organizatora, żeby odebrać wynik. Każdy ankietowany zastawał go podczas inscenizowanej rozmowy telefonicznej. Odsetek osób, które mu tę czynność przerwały, w pierwszej grupie wynosił zaledwie kilkanaście procent. W trzeciej niecałe czterdzieści. Nikogo chyba nie zaskoczy fakt, że rekordzistami zostali członkowie grupy numer dwa. Prawie siedemdziesiąt procent. Wystarczyła tylko styczność z emocjami na piśmie. Niezobowiązująca bliskość. W dodatku poza świadomością. Nie szkodzi. Język, z którym obcujemy, oddziałuje na nas codziennie. A my podświadomie mu ulegamy. No mnie ciarki przeszły.

Swoją drogą to zadziwiające, jak niewiele potrzeba, żeby się odpowiednio zaprogramować. Hollywoodzki uśmiech i nastrój potrzebne od zaraz? – nie ma sprawy. Pewność siebie przed ważnym spotkaniem? – załatwione. To nigdy nie było prostsze! I jeszcze zabrzmiało znajomo...

Kiedy patrzymy na tę możliwość przez „grzeczny pryzmat“, to dzierżymy w dłoniach najskuteczniejsze narzędzie do naprawy zła w dziejach ludzkości. Już prawie sama czuję, jak dzięki kilku gładkim słówkom zmieniam świat na lepsze. Koniec smutku w sercach i chamstwa na drogach! To naprawdę jest do zrobienia. Warto spróbować karmić otoczenie tym, czego nam wszystkim brakuje. Jesteśmy jak takie radyjka na nóżkach, można nas stroić, nastrajać i dostrajać tak długo, aż zaczniemy grać na wymaganych falach. Trudność polega na tym, że nie każdy jest z tej pierwszej grupy. Ona istnieje, ale stanowi kilkanaście setnych, pamiętasz? A gdzie wcięło pozostałe procenty? Dobre pytanie... nigdzie, one też są. I nie we krwi, ale na swoich ponurych nerwowych miejscówkach. Z tego wynika pewnie więcej niż jeden wniosek, ale ja mam na myśli ten konkret – skoro można działać pozytywnie, da się też schrzanić po całości. Zarówno sobie, jak i innym, bo co to za frajda w pojedynkę.

Są dni, w których słyszę to bardzo wyraźnie. Kiedy indziej prawie wcale się z tym nie spotykam. „Zwroty grzecznościowe do przyjaciół“, których tak po prawdzie... nie powinno się sprzedawać nawet wrogom. Przecież to wszystko w żartach. Nikt na poważnie nie wyzywa najlepszej przyjaciółki od prostytuki. Kumpel też nie jest debilem, po prostu mnie wkurzył, tak? No nie. Mnie uczyli, że są rzeczy, których się nie mówi. I są bliscy, których się nie obraża, tym bardziej dla zabawy. Skoro nasze mózgi słuchają przypadkowo napotkanych wyrazów i odwzorowują związane z nimi emocje, to co dopiero robią ze słowami od rodziny, przyjaciół? Implant w serce to za mało.

O ile nad językiem jeszcze (czasami) można zapanować, to ton naszego głosu najprawdopodobniej zachowa się jak na rasowego kapusia przystało. Zdradzi przy pierwszej okazji.  A wraz z nami prawdziwe odczucia. Możesz wciskać komuś tyle eufemizmów, ile w danym momencie uda ci się przypomnieć, ale jeśli rozmówca rzeczywiście słucha, wysiłek pójdzie na marne – nieszczęśnik wyczuje, że już ma przeznaczone miejsce na przeciwległej ścianie. I to jest dopiero straszne, zrozumieć czyjeś intencje  nawet nie z przekazu, ale z czegoś, co jest tak samo namacalne jak fala dźwiękowa! Jednak nie ma tego złego, bo jeśli odwrócić sytuację, to wychwycenie cudzego uznania przyjdzie z łatwością. A to już jest przyjemne, budujące i ważne. Trzeba tylko być czujnym. Co więcej, intonacją również można kreować stan emocjonalny. To już zadanie dla bardziej wytrwałych, ale warto postarać się nie podnosić głosu podczas najbliższej sprzeczki. Kiedy napastnik naciera na nas ze swoimi argumentami, albo żeby było ciekawiej – bez nich, można spróbować mówić spokojnie i wyciszająco. Nie twierdzę, że jest łatwo. Jest wręcz magicznie. Obserwując spadek czyjegoś napięcia, sami się wyciszamy. A stąd prosta droga do tego, by docenić siłę i wartość opanowania. Wprawdzie moja twarz nie gości na etykietach produktów chemicznych i spożywczych, ale naprawdę polecam.

Pamiętam, że w pokoju mojej koleżanki z dawnych lat na parapecie stały takie ładne ramki na zdjęcia. Zwykły format, dziesięć na piętnaście. Tylko zamiast fotografii widniały tam karteczki z wykaligrafowanymi na kolorowo sentencjami. Nie dam rady przywołać wiernego cytatu w tej chwili. Zdania motywowały, podnosiły na duchu. Pocieszały i zagrzewały do walki o swoje. A ponadto fajnie zapełniały pustą przestrzeń pod oknem. Chyba właśnie sobie uświadomiłam, że jeszcze nigdy nie widziałam smutku na twarzy tej dziewczyny. 

Oliwia Wachna

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Pokolenie JP2

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 24

Opiekun nr 24(511) od 19 listopada 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. "Brat naszego Boga" - pożegnanie ze św. Albertem oraz artykuł o niedawno otwartej Pustelni Salezjańskiej "Ognisko Miłosierdzia"

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej