Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-11-15 11:22:25

Bóg ukryty pod postaciami i pojęciami eucharystycznymi

„Nie możemy żyć bez Daru Pana” - takie zeznanie w sądzie, w roku 304, złożyli chrześcijanie z Abiteny (dzisiejsza Tunezja). Schwytano ich podczas sprawowania niedzielnej Eucharystii, której odprawianie było zakazane i groziła za to kara śmierci (o czym doskonale wiedzieli). A w obecnej dobie… Po ostatnim liczeniu wiernych w kościołach, niektórzy duszpasterze mają powód do dumy, bo w ich wspólnotach tylko 50% procent wiernych potrafi żyć bez Eucharystii. Innym zaś jest nie do śmiechu, bo bez Mszy św. w niedziele żyć potrafi nawet 80% parafian. Czytałem świadectwo Polki, która uczestniczyła we Mszy św. niedzielnej podczas swojego pobytu w Belgii. Była zauroczona atmosferą tego liturgicznego spotkania. Kapłan przed Eucharystią wyszedł, by z wszystkimi zgromadzonymi się przywitać (fakt - kameralność zapewniła niewielka liczba zgromadzonych, około 30 osób). Każdy miał tam swój udział w liturgii - zgromadzeni czytali, śpiewali, zebrali kolektę -„Wierni, którzy chętnie i zupełnie zwyczajnie, bez żadnej pozy czy pompy, zbierają ofiarę i pomagają przy rozdawaniu Komunii Świętej, do tego co chwila okazując sobie serdeczność. To dla mnie najjaśniejszy na świecie znak Bożej obecności”.
Trudno z tym się nie zgodzić - liturgia musi być przygotowana, nieodzownym jest też zaangażowanie wiernych. Niemniej na marginesie „klimatu” - ten niejednokrotnie zapewnić ma okolicznościowa dekoracja (?). Niedawno byłem na ślubie i nad ołtarzem zawieszono dwa białe gołąbki, które w dziobkach trzymały stylizowaną hostię z napisem „JHS”. Taka dekoracja raz po raz pojawia się i na uroczystościach Pierwszej Komunii Świętej. Wyszła już instrukcja odnośnie oprawy muzycznej podczas liturgii (żegnaj „Alleluja” ze Shreka), niebawem pewnie podobne dyrektywy wyeliminują udziwnienia w wystroju kościołów. Problem jednak leży zdecydowanie głębiej. Doszedł on do głosu w dobie reformacji. W Kościołach protestanckich zgoła inaczej zaczęto pojmować i praktykować Eucharystię. Nieraz wydaje się, że i nam katolikom brakuje wiary - na tyle, by Najświętsza Tajemnica pojmowana była tak, jak pojmowana być musi. Jasno trzeba zatem powiedzieć, nie da rady być katolikiem i nie wierzyć, że chleb i wino stają się prawdziwie Ciałem i Krwią Chrystusa. Siostra Faustyna pisała w swym „Dzienniczku”, że w czasie Pasterki, ujrzała małe Dzieciątko Jezus w Hostii, a gdy pewnego razu, podczas komunikowania Hostia spadła jej na ręce, to także ujrzała w niej małego Jezusa. Zatem nam, którzy Jezusa nie widzimy, pozostaje wołać za św. Tomaszem z Akwinu: „Mylą się o Boże w Tobie wzrok i smak, kto się im poddaje, temu wiary brak. Ja jedynie wierzyć Twej nauce chcę, że w postaci chleba utaiłeś się”. Święta siostra Faustyna, widząc Jezusa w Najświętszym Sakramencie, używała tak jak my pojęć: „Eucharystia”, „Komunia Święta”.  Kaznodzieja papieski o. Raniero Cantalamessa radził kiedyś kapłanom, że lepiej pomijać te określenia, a mówić wprost: „Jezus”!
Parę ładnych lat do tyłu, pewna pani zadzwoniła do mnie tuż przed świętami Bożego Narodzenia, prosząc, abym do jej rodziców przyjechał z opłatkiem. Doskonale znałem tych bardzo pobożnych staruszków, więc zasmucił mnie ich brak wyczucia, że w okresie natężonej przedświątecznej pracy (bo od rana szkoła, a po południu spowiedzi w różnych parafiach), oni wpadli na pomysł, by opłatkiem się podzielić. Okazało się jednak, iż ci państwo prosili o spowiedź i przyjęcie Pana Jezusa, a jedynie córka tak niefortunnie to określiła. Historię tę opowiedziałem pani katechetce, która podczas prób z dziećmi pierwszokomunijnymi, używała określeń: „po Baranku Boży ksiądz uniesie opłatek” oraz „przyjmiecie opłatek”. Gdy św. Katarzyna ze Sieny leżała chora, pewien roztargniony kapłan przyniósł jej niekonsekrowaną hostię. Zakonnica natychmiast to wyczuła i duchownego skarciła. Podobne rozeznanie miała św. Ludwina z Schiedam. Pewien ksiądz nie wierzył w jej dar i zamiast Komunii Świętej przyniósł jej opłatek. Jedynym pokarmem Marty Robin była konsekrowana Hostia. Nie była w stanie nic innego zjeść, ani wypić. Tak jak św. Katarzyna i św. Ludwina, czuła obecność Jezusa, gdy do domu przychodził ksiądz z Najświętszym Sakramentem. Miały też miejsce różnego rodzaju cuda eucharystyczne. Jeden z najstarszych i najbardziej znanych cudów eucharystycznych wydarzył się w VIII wieku w Lanciano we Włoszech. Ostatnio szerokim echem rozeszła się wieść o cudownych wydarzeniach w Sokółce i Legnicy. W orzeczeniu Zakładu Medycyny Sądowej, który badał  tkankę z Legnicy podano, że jest ona najbardziej podobna do mięśnia sercowego ze zmianami, które często towarzyszą agonii. Żydzi za czasów Jezusa sprzeczali się: „Jak On może nam dać swoje ciało na pożywienie?”. A my raz po raz mówimy „Bezkrwawa Ofiara”, choć cuda eucharystyczne potwierdzają to, co mówił Jezus: „To jest Krew moja…”.  W jednym z wywiadów proboszcz parafii św. Jacka w Legnicy wyznał, że do kościoła uczęszcza tam 16% wiernych. Jakiego cudu potrzeba, by w Kościele belgijskim w niedzielnej Eucharystii uczestniczyło tylu wiernych, co w przeciętnej parafii polskiej? A co to byłby za cud, gdyby w Polsce nagle zapełniły się ławki, które czekają na 84% parafian. Albowiem: „Kto spożywa ten Chleb, będzie żył na wieki”.

ks. Piotr Szkudlarek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Felietony

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej