Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2011-11-14 11:21:26

Słowo wstępne ks. Andrzej Antoni Klimek

Pamiętam pewną rozmowę z księdzem wikariuszem posługującym w mojej parafii, który był jednocześnie przewodnikiem jednej z grup wrocławskiej pielgrzymki pieszej na Jasną Górę. Właśnie wyodrębniona została diecezja legnicka (w tym samym czasie powstała również nasza kaliska), ale raz jeszcze grupy z nowej diecezji miały pielgrzymować razem z macierzystą pielgrzymką wrocławską. Ksiądz Krzysztof opowiadał mi o spotkaniu organizacyjnym przed wyruszeniem na trasę, jak to księża z nowo powstałej diecezji prosili o rozliczne znaki, które odróżniałyby ich grupy. „Najpierw chcieli, żeby była osobna tablica „Pielgrzymka Legnicka” - zgodziliśmy się. Potem chcieli mieć swoich porządkowych w innych kamizelkach – zgodziliśmy się. Potem mówią, że chcieliby też mieć swój osobny krzyż na czele pielgrzymki – opowiadał ksiądz Krzysztof. - Wtedy nie wytrzymałem i wypaliłem: A może byście chcieli jakąś inną Matkę Boską?”

Przychodzą mi na myśl te słowa, ponieważ żegnając Maryję w Cudownym Wizerunku Nawiedzenia kolejny raz zdałem sobie sprawę, jak bardzo jesteśmy przywiązani do Matki Bożej w tym właśnie znaku. Jak bardzo nie ma dla nas innej i jak pusto się zrobiło w tej przestrzeni emocjonalnej i uczuciowej, którą Maryja wypełniała przez niemal czternaście miesięcy. Miałem to szczęście, że w sześciu różnych parafiach mogłem prowadzić rekolekcje peregrynacyjne przed nawiedzeniem. I zważywszy, że moje powołanie rodziło się i dojrzewało tak naprawdę na jasnogórskim szlaku, że posługiwałem tylko w parafiach dedykowanych Maryi, zawsze żywiłem przekonanie, że być może nie w takim stopniu jak ojcowie paulini posługujący na Jasnej Górze, ale mam wysoką świadomość tego, co Maryja może uczynić w prowadzeniu ludzi do Syna. Po tych sześciu seriach rekolekcji przekonałem się, że wiedziałem tak naprawdę niewiele, bo dopiero trwanie z różnymi ludźmi w oczekiwaniu na Jej przybycie pokazało mi, jak doskonale Maryja w Jasnogórskim Wizerunku zbiera, koncentruje, uświęca i w takiej właśnie uświęconej wersji przedkłada przed swoim Synem to wszystko, co dotyczy naszej wiary, rodziny i Ojczyzny. W tej właśnie kolejności: wiara, rodzina i Ojczyzna. I chyba nigdy żaden rekolekcjonista czy misjonarz nie ma takiej satysfakcji i radości, jaka dokonuje się w dniu nawiedzenia. I ponieważ wiemy, że takich efektów nie udaje się osiągnąć w czasie rekolekcji wielkopostnych czy adwentowych, dlatego w pełnej pokorze możemy wyznać, że to Ona, a nie najlepszy nawet misjonarz czy proboszcz, takie cuda potrafi zdziałać. Właściwie tylko jednego cudu nie można Maryi przypisać: nie sprawiła, aby na dzień nawiedzenia nasze świątynie powiększyły swoją objętość, bo wszędzie okazały się za małe. Ale wszystkie inne cuda, których rezultaty będą się objawiać przez lata a może przez pokolenia, to zasługa Jej wstawiennictwa. Każdy będzie mógł te cuda obserwować w swoim codziennym życiu, tutaj wymieńmy tylko dziewiętnastu kleryków, którzy stawili się na pierwszy rok do seminarium. Po kilku latach chudszych, właśnie rok Nawiedzenia zaowocował wzrostem powołań. 

Z mojej strony chciałbym podkreślić jeszcze jedną wielką sprawę, która dokonała się za przyczyną Jasnogórskiej Pani: dzięki Jej obecności w naszej diecezji „Opiekun” dotarł, przynajmniej jeden raz, do 14 000 rodzin więcej niż zazwyczaj. Czyli dzięki Maryi niemal 100% więcej rodzin mogło zetknąć się z naszym czasopismem. Pewnie, że byłoby czymś wspaniałym, gdyby tak już pozostało, ale nawet ten jeden raz bardzo wiele dla nas znaczy i za to między innymi Matce Bożej dziękujemy.

Jednak naszą największą nadzieją na przyszłość jest oczywiście pragnienie, aby stały się ciałem słowa Maryi: „uczyńcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Pozwolę sobie na jeszcze jedną osobistą refleksję. Kiedy w dniu powitania patrzyłem na Obraz zauważyłem, że jest on bardzo ciemny, z trudem można było dostrzec oblicze Maryi i Jej Syna. Dopiero kiedy padał nań strumień światła wydobywało się to niesamowite piękno Jasnogórskiej Ikony. I takie mam nieodparte wrażenie, że to jest swoista alegoria naszego życia. Sprawia ono wrażenie ciemnego, trudnego, czasem niemożliwym się wydaje odkrycie w nim jakiegoś sensu. I dopiero spojrzenie na nie w świetle Bożego Słowa przywraca sens i barwy. Podobnie jak ciemna Jasnogórska Ikona nabierała piękna w naszych oczach odpowiednio doświetlona, tak nasze życie, doświetlone Słowem Bożym staje się prawdziwe, sensowne i piękne. To Słowo Boże, w którym Ona czuła się zawsze, jak u siebie w domu, Maryja przyniosła nam 2000 lat temu w Betlejem, a także podczas tych czternastu miesięcy nawiedzenia. I to Słowo nam pozostawiła, byśmy mogli widzieć. Wypływająca z tego faktu radość jest o wiele większa niż smutek rozstania.

 


Matka Boża w Jasnogórskim Wizerunku nawiedziła Dom Życia Caritas, Dom Pomocy Społecznej, Zakład Karny, siostry karmelitanki na Niedźwiadach, Dom Dziecka i Dom św. Brata Alberta

24-27 października

24 października po południu Matka Boża Jasnogórska w Cudownym Wizerunku Nawiedzenia rozstała się z ostatnią parafią w diecezji kaliskiej czyli katedrą pw. św. Mikołaja, gdzie wsłuchiwała się w modlitwy i refleksje wiernych mieszkających w centrum miasta. Jeszcze tego samego dnia Czarna Madonna zawitała do Domu Życia Schroniska dla kobiet prowadzonego przez Caritas Diecezji Kaliskiej. Przebywała tam, jak w każdej parafii całą dobę. Uroczystościom powitania przewodniczył ks. bp Stanisław Napierała wraz z dyrektorem Caritas ks. prałatem Sławomirem Grześniakiem oraz ks. Ryszardem Krakowskim. Tutaj Maryja przyszła do matek, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej, do kobiet, które w tym schronisku znalazły pomoc, opiekę i szansę na nowe życie. W tym miejscu szczególne były wszystkie modlitwy i westchnienia mieszkanek Domu Życia, ale także wszystkich, którzy w czasie tej doby zechcieli tam zajrzeć i poświęcić chwilę na adorację Cudownego Wizerunku. Kiedy przyszedł czas, żeby rozstać się z Maryją do Domu Życia przybył ks. bp Teofil Wilski, który przewodniczył Mszy św. dziękczynnej. 

Najdłużej Pani Jasnogórska przebywała u sióstr karmelitanek na Niedźwiadach, gdzie Obraz był omadlany za kratami klauzury w niezliczonych intencjach, które mieszkańcy naszej diecezji zanoszą za pośrednictwem karmelitanek. Na Niedźwiadach uroczystą Eucharystię sprawował ks. bp Stanisław Napierała. Natomiast w czwartek, 27 października Maryja pojechała nawiedzić jeszcze kilka miejsc. W Zakładzie Karnym Pani Jasnogórska pokazała po raz kolejny, że jest Matką dla wszystkich, bez wyjątku. Obraz zanieśli do kaplicy sami więźniowie, by chwilę potem wziąć udział we Mszy św. sprawowanej przez ks. prałata Jacka Plotę, kustosza sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Trudno sobie wyobrazić nawet, co mogli powiedzieć Maryi więźniowie, z których każdy ma swoją dramatyczną historię. Niejeden znalazł się w więzieniu przez chwilę słabości, trudną sytuację życiową, a czasem przez czyny popełnione z premedytacją. Maryja przypomniała im, że Bóg kocha wszystkich, a dzięki Jego niezmierzonemu miłosierdziu nigdy nie jest za późno na nawrócenie i rozpoczęcie nowego życia z Chrystusem. Z Zakładu Karnego Maryja udała się do kaliskiego Domu Pomocy Społecznej, by pokazać, że pamięta o każdym człowieku, tak, jak Jej Syn; nawet o tym, któremu może się wydawać, że już wszyscy o nim zapomnieli. Pensjonariuszom DPS-u Maryja przypomniała poprzednie nawiedzenia w różnych parafiach, z których oni pochodzą, przypomniała pielgrzymki na Jasną Górę i zapewniła, że choć oni już nie mogą przyjść do Niej, to Ona z radością ich nawiedza i obiecuje wstawiennictwo u swojego Syna i Jego Ojca. Kilka kolejnych chwil spotkaniem z Matką, której często nawet nie mieli, mogli cieszyć się mali mieszkańcy Domu Dziecka. Dla wielu z nich Maryja jest pierwszą, do której mogli powiedzieć ,,mamo”. Być może jedyną i najpiękniejszą Panią, która przybyła specjalnie do nich, żeby ich duchowo przytulić. Choć wielu mieszkańców Domu Dziecka to zaledwie kilkuletnie dzieci, to zapewne instynktownie czuły, że przybywa do nich bardzo ważny gość, ktoś kto z matczyną troską spogląda i do każdego zwraca się bezpośrednio po imieniu. 

Potem Matka Boża Jasnogórska pojechała, a wraz z Nią ks. prałat Jacek Plota, do Schroniska dla bezdomnych św. Brata Alberta. Zarówno jego mieszkańcy, jak i kierownictwo powitali Panią Jasnogórską przy wejściu do budynku i wysłuchali Ewangelii. Mieli też kilka chwil na modlitwę, na powierzenie Maryi swojego trudnego życia, może na dziękczynienie czy prośbę o pomoc w codzienności. Także im Maryja chciała przypomnieć, że nie są sami, że wiara daje siłę, nawet wtedy, kiedy się niesie swój krzyż. W piątek, 28 października Maryja wróciła do sióstr na Niedźwiady, by następnego dnia, chwilę po 10. wyruszyć do centrum Kalisza, gdzie miały odbyć się uroczystości dziękczynne za łaską nawiedzenia w diecezji kaliskiej. Siostry rozstawały się z Maryją z żalem, ale też z radością, że to właśnie u nich znalazła ciszę i odpoczynek, że miały tyle czasu, by tak wiele znaczącym milczeniem i spojrzeniem powiedzieć Jej to, czego nie da się ubrać w słowa. 


Rozważania ks. prałata Henryka Orszulaka podczas procesyjnego przeniesienia Wizerunku Jasnogórskiego z samochodu kaplicy na ołtarz na Rynku Głównym

29 października, godz. 10.45

Ojcowie biorą Wizerunek Jasnogórski na swoje ramiona

Matko Najświętsza! Z Dzieciątkiem na ręku przybyłaś do Kalisza, do zamieszkałego tutaj od wieków Twojego Małżonka i Opiekuna Twojego Dziecka - Józefa, aby uświadomić wszystkim jak bardzo dziś potrzebny jest dobry ojciec i dobry mąż. Potrzebny jest ojciec. Mówią dzieci: Tata od nas odszedł - oznajmiła Kasia kiwając się. Proszę pana, niech pan będzie moim tatą - powiedział Grzesiu z Domu Dziecka. A nasz tata powiedział mamie, że już jej nie kocha i pójdzie sobie w cały świat - wykrztusiły dzieci, połykając łzy. A nasz tata jest najmądrzejszy, a nasz najsilniejszy, a nasz tata pracuje, pracuje, a potem kupuje same dobre rzeczy. A mój tata prowadzi mnie do kościoła na Sumę. A ja nie boję się, gdy ciemno jest, ojciec za rękę prowadzi mnie. Potrzebny jest dobry mąż - mówią żony. A mój mąż, to tak jak Święty Józef: nigdy nie oddalił mnie potajemnie, wziął mnie i nasze dziecko do siebie, bo kochać, to być razem, jest mężem sprawiedliwym i prawym - więcej do szczęścia nie potrzeba. Matko Boża, podaruj wszystkim rodzinom świętego Józefa. Potrzebny jest rodzinie Oblubieniec, Opiekun i Ojciec troskliwy, Żywiciel, Obrońca życia, Podpora Rodzin.


Matki niosą Obraz Matki Bożej

Drogie Matki! Oto Matka Wasza. Matka wszystkich matek! Matka z Betlejem nad Dzieciątkiem pochylona, odpędzająca Heroda; Matka z Nazaretańskiego Domu, zatroskana o rodzinę; Matka z Winnej Kany, opiekunka małżonków; Matka spod krzyża, Bolesna; Matka z Wieczernika, rozmodlona; Matka cicha, piękna jak wiosna, zwyczajna, która wszystko rozumie, sercem ogarnia każdego z nas, Boga na świat  przynosząca. O, Najmilsza, Najczystsza, Przedziwna Matko, z wszystkich niewiast wybrana - bądź wzorem dla matek. Niech kochają dzieci od poczęcia, troszczą się o małżeństwo, rodzinę, modlą się z rodziną, Boga przynoszą. Matko z Ikony Częstochowskiej z Dzieciątkiem na ręku, Matko z Obrazu Kaliskiego ze swoją Rodziną - módl się za wszystkie matki i kobiety, zwłaszcza kobiety i matki nie kochane, samotne, niechciane, bolesne, zagubione. Zauważ matki po Oknem Życia. Przeczytaj kartkę, którą do Ciebie napisała Zuzia, jedynaczka: „Matko Boża, proszę Cię, żeby moja mamusia urodziła mi braciszka albo siostrzyczkę”. 


Młodzież męska przejmuje Cudowny Wizerunek Nawiedzenia

Maryjo, oto synowie Twoi !Ewangeliczny młodzieniec nazwał Jezusa Nauczycielem dobrym i zapytał

Go: „Co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?’ Jezus spojrzał na młodzieńca z miłością, przypomniał mu przykazania i zachęcił go, aby sprzedał wszystko, co ma, rozdał ubogim i poszedł za nim. Maryjo, Tobie Jezus na Kalwarii oddał w opiekę najmłodszego ucznia Jana mówiąc: „Oto syn Twój”. Opiekuj się wszystkimi Janami, Grzegorzami, Marcinami, Jakubami, Michałami, Mateuszami, Jackami - Twoimi wszystkimi synami. Niech:zaufają Nauczycielowi Dobremu i idą za Nim; zachowują przykazania: nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij ojca i matkę, święć dzień święty; uczą się od Świętego Józefa szacunku do dziewczyny, narzeczonej, każdej kobiety.  Niech: wymagają od siebie, aby byli ludźmi odważnymi, uczciwymi, skromnymi, odpowiedzialnymi, wytrwałymi, ofiarnymi, wiernymi, pracowitymi. Niech: rozważą zaproszenie Jezusa: „Pójdź za Mną”. Prosimy Cię Matko Najświętsza, Matko Dobrej Rady, Stolico mądrości wspomagaj wszystkich młodzieńców. Prosimy Cię Święty Józefie - „racz stróżem być, młodzieńczych lat, by grzeszny im nie szkodził świat „.(z pieśni)    


Młodzież żeńska przyjmuje Matkę Bożą

Najświętsza Maryjo, Panno!  Panno nad pannami! Panny z diecezji kaliskiej: Małgorzaty, Anny, Pauliny, Grażyny, Moniki, Justyny,  wszystkie, śliczne jak Jutrzenka. Potrzebna jest dziewczyna, panna, z Loretańskiej Litanii. Panna czcigodna, która dba o swoją godność, dobre  imię, skromna w języku, postępowaniu i ubieraniu się; Panna wsławiona - dobra córka, dobra koleżanka i narzeczona, panna nienaruszona przez zło; Panna roztropna, która mówi: głupia miłość, to nie miłość, odpowiedzialna za siebie, chłopca; z zapaloną lampą wiary, miłości, nadziei - czekająca na Oblubieńca Jezusa; Panna wierna, jak ewangeliczna Marta krzątająca się wokół Jezusa, jak ewangeliczna Maria, siedząca u stóp Jezusa i w Niego wpatrzona. Maryjo, Panno nad pannami, Matko Pięknej Miłości, Gwiazdo, Śliczna Jutrzenko, Niepokalana Panienko, Dziewico - wstawiaj się za dziewczynami, pannami. Nie zapomnij o pannach, którym zgasły lampy, bo zabrakło oliwy.


 Nauczyciele biorą Wizerunek Czarnej Madonny na ramiona

Matko Boża, Nauczycielko i Wychowawczyni Syna - Jezusa! Dziękuję Ci za moją panią wychowawczynię, która była dla mnie jak Ty:Matką Najmilszą z klasy I b, sprawiedliwą jak Zwierciadło sprawiedliwości, często Panną łaskawą, kiedy nie wszystko zrozumiałem. W chwilach trudnych Matką dobrej rady. Dziękuję za pana profesora, chodzącą Stolicę mądrości, a czasem radości naszej Przyczynę. Niech wszyscy nauczyciele - o Wychowawczyni Jezusa - tak jak Ty: prowadzą uczniów do świątyni, przypominając o Bożych zwyczajach; - cieszą się z postępów uczniów w mądrości, w łasce u Boga i u ludzi; zachowują sprawy uczniów w sercu; upominają uczniów mówiąc: Cóżeście nam to uczynili. Matko Boża Zapomniana! Modlę się za wychowaczynię z klasy, której nikt nie odwiedza, nie mówi: „dzień dobry pani”, nie przyśle kartki świątecznej, nie ofiaruje róży w Dzień Nauczyciela, nie odwiedzi w czasie choroby gardła. „Takie będą Rzeczypospolite, jak ich młodzieży chowanie” . Taki będzie  Kościół, taka będzie społeczność, taka będzie parafia, taka będzie rodzina, taki będzie człowiek. Maryjo, Nauczycielko Nauczycieli - wspomagaj nas!


Bractwo Świętego Józefa niesie Wizerunek Nawiedzenia

Bracia Świętego Józefa, Stróże Świętej Rodziny! Idę razem z Wami do kaliskiej bazyliki. Wpatrzony w Świętego Józefa i w Świętą Rodzinę, modlę się: „Jasna Panienko z Józefem Świętym i małym Syneczkiem przyjdźcie zamieszkać w każdej rodzinie, nad każdym domem roztoczcie opiekę

       jak dach nad głową bezpieczny.

                   Oto prosimy Jasna Panienko

                   z Józefem Świętym 

                   i małym Syneczkiem.

      Ojcom - Józefie - daj mocne ręce

      i  trzeźwe powroty do domu

      i roześmiane buzie dzieci

      i uśmiechniętą żonę.(...)

                   Maryjo czuwająca

                   wśród nocnej ciszy nad żłóbkiem

                   niech każda matka się pochyli

                   jak Ty - nad swoim dzieckiem”... (M. Ponichter)

Modlę się z dziećmi prosząc: „Józefie stajenki nie szukaj i do gospody nie pukaj. Z Maryją do nas przyjdź. Zabierzcie ze sobą Dziecinę, jest miejsce w naszej rodzinie. Dla Boga u nas zawsze otwarte drzwi”.

Bracia Świętego Józefa!                                                                        

Pozwólcie nam spojrzeć na Kaliską Świętą Rodzinę.

Wszyscy - Jezus, Maryja, Józef - idą w tym samym kierunku, trzymają się za ręce i zdaje się, że mówią: Rodzino - trzymaj się razem!

Bracia Świętego Józefa, rozważcie słowa Jana Pawła II, błogosławionego, które pozostawił wam w Kaliszu: „Chrońcie i otaczajcie opieką życie każdego waszego dziecka, każdej osoby, zwłaszcza chorych, słabych, niepełnosprawnych. Dawajcie świadectwo miłości, życia i dzielcie się hojnie tym

świadectwem” (Kalisz.4.VI.1997 r.) 


Strażacy prowadzą Maryję do ołtarza

Maryja rzekła: Oto ja Służebnica Pańska...

Maryjo, Służebnico Pańska i Syna Jezusa; Służebnico Elżbiety i małżonków z  Kany; Służebnico Polski, dana ku obronie naszego narodu. Nasza Służebnico codzienna: Orędowniczko, Pośredniczko, Pocieszycielko, Nieustająca Pomoc. Lekarko i Pielęgniarko, która w chorobie ciała i duszy

podłączasz nas do kroplówek z kropelkami nadziei, dajesz zastrzyki wzmacniające wiarę i tabletki połączone w paciorki różańca. 

Maryjo, ucz nas służyć! Przed Tobą słudzy Twoi - Strażacy.

Dobrze spisali się: czekali na Ciebie na granicy parafii w galowych mundurach i w strażackich wozach;

pierwsi witali Cię słowami: Skądże to nam, że Matka przychodzi do nas;

w drodze do kościoła pokazywali szpaler chorągiewek biało-czerwonych i biało- niebieskich, jakby chcieli przypomnieć Ci: Jesteś Polski Królową i Matką Niebieskiego Pana;

wskazywali na udekorowane domy, podobne do Domu Nazaretańskiego;

sygnałami informowali: Idzie Matka. Idzie Matka, pod królewskimi

bramami przechodzi. Jest tuż, tuż;

poruszali nasze serca, wyciskali łzy, poruszali naszą wiarę;

podnosili Cię Maryjo do góry na cztery strony świata i wszystkim pokazywali;

posadzili na tronie, o Tronie Ty Boga Żywego, strzegli pilnie.

Strażacy, Słudzy Maryi !

Bądźcie zawsze Bogu na chwałę, ludziom na pożytek.

Gaście pożary. Miłości - nie zagaście.


Wprowadzenie w liturgię Mszy św. dziękczynnej na zakończenie Peregrynacji Obrazu Matki Bożej w diecezji kaliskiej ks. bpa Stanisława Napierały

 godz. 11.15

 I

Powoli dopala się świeca Nawiedzenia, która przez prawie 14 miesięcy płonęła w diecezji kaliskiej, towarzysząc Wizerunkowi Matki Bożej w kopii Jasnogórskiej Ikony.

Byliśmy uczestnikami i świadkami wielkich rzeczy, które działy się w diecezji. Wszędzie, gdzie się pojawiał Obraz Nawiedzenia, gromadzili się licznie ludzie i trwali na modlitwie. Doświadczyliśmy, że Opatrzność rzeczywiście uczyniła Jasnogórski Obraz Nawiedzenia znakiem Obecności; Obecności milczącej, lecz jakże skutecznej. Była to obecność Maryi. Była to obecność Boga, w którą wprowadzała nas Maryja. Tak było w parafiach, we wspólnotach zakonnych, w „Domu Życia”, który daje schronienie samotnym kobietom, w Domu Brata Alberta, w więzieniu, które Maryja też nawiedziła. Wszystko to mogli śledzić codziennie wierni w diecezji dzięki diecezjalnemu radiu „Radiu Rodzina” oraz na łamach naszego dwutygodnika „Opiekun”.

Nawiedzenie poruszało do głębi umysły i serca ludzi. Jakby z nich zdmuchiwało powłokę zeświecczenia i obojętności, by odkryć głęboko drzemiące pokłady wiary.

Nawiedzenie stało się wielkim wyznaniem wiary. Maryja prowadziła ludzi do modlitwy, do udziału w misjach i rekolekcjach, do sakramentów, do nawrócenia, do spotkania i komunii z Bogiem. Duch Święty posługiwał się w tym dziele gorliwymi misjonarzami i rekolekcjonistami, kapłanami zakonnymi i diecezjalnymi.

Nawiedzenie stało się wielkim wyznaniem wiary także w przestrzeni publicznej. Ludzie nie chcieli poprzestać na przygotowaniu swego wnętrza. Wyszli na zewnątrz. Udekorowali kościoły, domy, drogi, ulice, wioski i miasta. Udekorowali kilometry dróg, po których pędzą samochody we wszystkich kierunkach. Przejeżdżający pytali: Co tu się dzieje? I dowiadywali się, że przechodzi tędy Matka Boża. Jak reagowali? Bóg to wie. Chyba nie pozostawali obojętni. Przeżywaliśmy naszą wiarę, przeżywaliśmy rzeczywistość Kościoła, uprzytamnialiśmy sobie, że powołani jesteśmy do życia; do pełni życia, pełni radości, pełni szczęścia, że powołani jesteśmy do nieba. Stawała przed nami prosta i radosna prawda: Jest Bóg! I On nas kocha! Dobrze nam było z Tobą, Maryjo, Matko naszego Nawiedzenia. Szkoda, że kończy się ten niezapomniany czas! 

II

Dziś przybyliśmy do Kalisza, stolicy diecezji, aby Ci za wszystko podziękować. Zgromadziliśmy się na Głównym Rynku, w sąsiedztwie Ratusza, serca miasta. Przybyliśmy ze wszystkich parafii jako pielgrzymi i pragniemy Ci, Matko, razem z dziękczynieniem złożyć ten pielgrzymi nasz trud. Są wśród nas dzieci, są ludzie młodzi, są małżonkowie i rodzice, są ludzie posunięci wiekiem, niektórzy z krzyżem swojego cierpienia i niemocy. Są księża diecezjalni i zakonni, są siostry zakonne – osoby konsekrowane, są klerycy, są dzielni strażacy, są służby porządkowe, policja, są ci, którym powierzyliśmy władzę w Ojczyźnie, w gminach, w powiatach, w miastach. Są w swoich przedstawicielach wszyscy, którzy stawali na szlaku Twojego Nawiedzenia. Matko naszego Nawiedzenia, dziękujemy Ci. To nasze skromne, ale gorące dziękczynienie włączamy w Twoje „Magnificat”, by razem z Tobą sławić i wielbić Boga, za prawdziwie rzeczy wielkie, które On nam uczynił. 

III

Trudno oprzeć się radosnej myśli, że w naszym dziękczynieniu obecny jest Kościół Jezusa Chrystusa. Wszak tu przemówił do nas Najwyższy Pasterz tego Kościoła – Ojciec Święty Benedykt XVI. Jest z nami jego Przedstawiciel w Polsce – Nuncjusz Apostolski – ksiądz arcybiskup Celestino Migliore, który zechciał przyjąć zaproszenie, by przewodniczyć świętej liturgii naszego dziękczynienia i na jej zakończenie skierować do nas swoje słowo. Jakże się cieszymy, że w tej uroczystości uczestniczą przedstawiciele Kościoła w naszej Ojczyźnie w osobach księży kardynałów Józefa Glempa i Henryka Gulbinowicza, oraz Księży Arcybiskupów i Biskupów. Jeden z nich – ksiądz biskup Ignacy Dec wygłosi homilię. Jest z nami ksiądz arcybiskup Stanisław Gądecki, arcypasterz metropolii poznańskiej, do której należy diecezja kaliska. Jest ksiądz biskup Jan Styrna, pasterz diecezji elbląskiej, kolejnej diecezji Nawiedzenia. Są ojcowie paulini, z Ojcem Generałem, stróżowie Obrazu Matki i Królowej na Jasnej Górze oraz Obrazu Nawiedzenia. Jest ojciec Tadeusz, dyrektor i założyciel Radia Maryja, z towarzyszącymi osobami. Nasze dziękczynienie powiększa się i rozszerza przez udział w nim tych, którzy duchowo łączą się z nami za pośrednictwem transmisji, zwłaszcza Radia Maryja i Telewizji Trwam.

 IV

Powinienem teraz podziękować wszystkim za przybycie na naszą uroczystość; przybycie połączone z trudami, zmęczeniem, czy rezygnacją z udziału w jakiejś pasterskiej posłudze. Powinienem podziękować. Zdaję sobie z tego sprawę. Proszę wybaczyć, że nie będę dziękował. Nie będę dziękował nawet Wam Najdostojniejsi Księża Kardynałowie, Arcybiskupi i Biskupi. Na szlaku Nawiedzenia nie dziękowałem w żadnej parafii. Nie śmiałem dziękować. Wydawało mi się, że każdy, który cokolwiek uczynił na przygotowanie i spotkanie z Matką Bożą w czasie Nawiedzenia, uczynił to dla Niej. I doznał szczególnej radości. Matko Nawiedzenia! Ty nas znasz. Bardzo Cię proszę, zaradź sprawie podziękowania, które powinienem złożyć. Ty uczynisz to najlepiej. Najdostojniejszy Księże Arcybiskupie – Nuncjuszu Apostolski! Najczcigodniejsi i Drodzy Hierarchowie polscy! Ojcowie Paulini! Radiosłuchacze i telewidzowie! Proszę z pokorą, proszę gorąco, złączcie się z diecezją kaliską w tej Eucharystii w dziękczynieniu Bogu i Maryi za łaskę Nawiedzenia i za ogrom dobra, jakie stało się naszym udziałem. Pomóżcie nam dziękować.  


Słowa wdzięczności, życzenia i błogosławieństwo Ojca Świętego Benedykta XVI na uroczystość dziękczynienia za nawiedzenie Matki Bożej w diecezji kaliskiej

godz. 11.20

Ekscelencjo Czcigodny Księże Biskupie,

W imieniu Jego Świątobliwości Benedykta XVI bardzo dziękuję za informację o przebiegu kończącej się peregrynacji Jasnogórskiego Wizerunku Matki Bożej w diecezji kaliskiej. Ojciec Święty uczestniczy duchowo w uroczystym zakończeniu tej szczególnej, maryjnej modlitwy, która przeniknęła serca wiernych, rodziny, parafie, wspólnoty życia konsekrowanego, domy formacji, ośrodki duszpasterskie. Podziela radość Księdza Biskupa i odnotowane przez Niego spostrzeżenia: „Oddziaływanie Nawiedzenia przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Maryja porusza umysły i serca ludzi. Peregrynacja w każdej parafii stała się wielkim, publicznym wyznaniem wiary”.

Ojciec Święty, wraz z Księdzem Biskupem i całą wspólnotą ludu Bożego diecezji kaliskiej, dziękuje Bogu za duchowe owoce, które stały się udziałem tak wielu osób, za umocnienie w wierze i miłości, ożywienie sumień, radość pojednania ze sobą i z braćmi, powzięte postanowienia osobistej przemiany, odzyskaną radość, nadzieję i pokój. Z uznaniem odnotowuje także informację o starannym przygotowaniu się każdej parafii na spotkanie z Matką Bożą przez modlitewne czuwanie i medytacje, rekolekcje i misje oraz dekoracje domów, miejscowości, ulic i dróg. Życzy, by to szczególne doświadczenie umocniło wszystkich w odważnym wyznawaniu wiary.

Podczas podróży apostolskiej do Polski w 2006 r., w swym przemówieniu na Jasnej Górze, Ojciec Święty przypomniał: „Maryja uczy nas modlitwy. Ona wskazuje nam, jak otwierać umysły i serca na moc przychodzącego do nas Ducha Świętego. Tak bardzo potrzebujemy chwil ciszy i skupienia, by wejść do Jej szkoły, aby Ona nas pouczyła, jak żyć wiarą, jak w niej wzrastać, jak obcować z tajemnicą Boga w zwyczajnych, codziennych momentach naszego życia”. W tym duchu, wyraża nadzieję, ze dni peregrynacji były dla wszystkich trwaniem w szkole Niepokalanej Matki. 

Zawierzając Oblubienicy Ducha Świętego: modlitwy, ofiary i postanowienia uczestników peregrynacji wizerunku Królowej Polski, Jego Świątobliwość życzy wszystkim, by spotkanie z Matką Bożą pozostawiło trwały ślad w ludzkich sercach, rodzinach, wspólnotach, parafiach, w całej diecezji. Powierzając Bogu w modlitwie ten szczególny czas Bożej łaski, Księdzu Biskupowi, Jego Współpracownikom, Kapłanom, Rodzinom zakonnym i wszystkim Wiernym z serca udziela Apostolskiego Błogosławieństwa: W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

Z Watykanu, 28 października 2011 r.

+ Tarcisio Kard. Bertone

Sekretarz Stanu


Miej w opiece naród cały - Homilia ks. bpa Ignacego Deca 

godz. 12.05

Wstęp

Umiłowani w Panu, bracia i siostry! Sprawujemy świętą liturgię na zakończenie peregrynacji kopii Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej w diecezji kaliskiej. Jak już wiemy, peregrynacja ta trwała prawie 14 miesięcy. Rozpoczęła się w sobotę, 11 września 2010 roku. Przypomnijmy, że Obraz przywędrował do Kalisza z archidiecezji łódzkiej. O godz. 17.00 miało miejsce uroczyste powitanie Obrazu w Kaliszu. Z miejsca powitania wyruszyła procesja do ołtarza polowego znajdującego się przy Sanktuarium św. Józefa. – z sześcioma stacjami i rozważaniem maryjnej modlitwy „Pod Twoją obronę”. Inauguracyjnej Mszy św. przewodniczył ks. arcybiskup Józef Kowalczyk, metropolita gnieźnieński, Prymas Polski. Homilię wygłosił ks. arcybiskup Andrzej Dzięga, metropolita szczecińsko-kamieński. Mszę św. koncelebrowało trzydziestu biskupów, w tym dwóch kardynałów: ks. kard. Józef Glemp i ks. kard. Henryk Gulbinowicz. W koncelebrze było kilkuset kapłanów. Na końcu przemawiał o. Izydor Matuszewski, generał Zakonu Ojców Paulinów z Jasnej Góry, ks. abp Józef Kowalczyk, Prymas Polski oraz ks. bp Stanisław Napierała, gospodarz – pasterz Kościoła kaliskiego. Cała uroczystość powitania trwała prawie cztery godziny, przy dobrej i ciepłej pogodzie. Taki był początek tego wielkiego dzieła peregrynacji, które dzisiaj ma swoje zwieńczenie i zakończenie. Dzieło to było wielkim darem Boga dla duchowieństwa i wiernych świeckich całej diecezji, a poniekąd dla całego Kościoła katolickiego w Polsce. Dziś przyszedł czas, by w tej Eucharystii podziękować za nie Panu Bogu za przyczyną Maryi i prosić o utrwalenie owoców tego wielkiego dzieła. 

W dzisiejszej homilii przypomnimy, jaki był cel peregrynacji wytyczony przez pasterza Kościoła kaliskiego. W drugiej części spróbujemy określić, jaką Polskę nawiedzała dzisiaj Maryja w kopii swego Jasnogórskiego Wizerunku i  w trzeciej – pomyślimy - jakie sprawy chcemy Jej dziś powierzyć, jako naszej Matce i Królowej.

1. Wiodące hasło peregrynacji – Odnowienie wiary w Boga

Ksiądz biskup Stanisław, pasterz Kościoła kaliskiego, obrał za hasło peregrynacji słowa: „Odnowienie wiary w Boga”. W czasie trwania nawiedzenia wielokrotnie przypominał, że celem peregrynacji kopii Jasnogórskiej Ikony jest odnowa wiary w kochającego Boga. Maryja przychodzi, byśmy mogli odnowić naszą osobistą i wspólnotową więź, komunię z Bogiem, byśmy pogłębili świadomość, jak bardzo nas Bóg kocha, byśmy Go pilniej słuchali i żyli dla Niego, wypełniając Jego wolę. 

Maryja, nowa Ewa, pierwsza z nas, najpełniej zawierzyła Bogu i żyła dla Niego. Zauważyła to już jej krewna Elżbieta, gdy podczas nawiedzenia powiedziała: „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana” (Łk 1, 45). Od początku Maryja ciągle przewodzi wierze Kościoła w każdym pokoleniu i na każdym miejscu, gdzie są uczniowie Jej Syna. Jest we wszystkim nam wzorem.

Obecność Maryi wśród nas w znaku Jasnogórskiej Ikony, przypomina nam o zamieszkaniu Syna Bożego na ziemi. To Ona wydała światu Zbawiciela. Przypomniał to w dzisiejszej liturgii św. Paweł Apostoł: „Gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg zesłał swojego Syna, zrodzonego z niewiasty” (Ga 4, 4).
Wędrująca Maryja przypominała w każdej parafii wiernym, swoim dzieciom, że okazywanie Bogu posłuszeństwa jest przejawem mądrości, według słów odczytanych dziś z Księgi Przysłów: „Więc teraz, synowie, słuchajcie mnie, szczęśliwi, co dróg moich strzegą. Przyjmijcie naukę i stańcie się mądrzy, pouczeń mych nie odrzucajcie. Błogosławiony ten, kto mnie słucha, kto co dzień u drzwi moich czeka, by czuwać u progu mej bramy, bo kto mnie znajdzie, ten znajdzie życie i uzyska łaskę u Pana” (Prz 8, 32-35). Wielu podczas peregrynacji - za sprawą Maryi - odnalazło życie i zyskało łaskę u Pana, weszło na drogę mądrości, drogę posłuszeństwa Bogu czyli na drogę pełniejszej, doskonalszej wiary. 

Umiłowani w Panu, na ostatniej stacji nawiedzenia Maryi w diecezji kaliskiej, przypomnijmy sobie tu, przed omodlonym przez lata, a ostatnio na ziemi kaliskiej – Wizerunkiem Pani Jasnogórskiej – jaką wiarę możemy nazwać mądrością, poprzez jaką wiarę stajemy się mądrzy i możemy podobać się Bogu. 

W dojrzałej wierze obecne są trzy główne elementy: uznanie prawd objawionych nam przez Boga, drugi element - osobista więź z Bogiem, czyli obcowanie z Bogiem na modlitwie oraz trzeci - okazywanie Bogu posłuszeństwa, czyli wypełnianie woli Bożej w codziennym życiu, świadectwo  życia.

Chora jest nasza wiara, gdy nie akceptujemy wszystkich prawd objawionych, także tych trudnych, kłopotliwych, z którymi mamy najwięcej trudności. Widzimy, że niektórzy katolicy mają dziś duże kłopoty z zaakceptowaniem wymogów Pana Boga  związanych np. z przykazaniem: „Nie zabijaj”, „Nie cudzołóż”, „Nie kradnij”. W dojrzałej wierze, która jest mądrością, nie może być wybiórczości. Winniśmy akceptować wszystkie prawdy, które przekazał nam Bóg i których strzeże Kościół. Przypomnijmy, że na czele tych prawd stoi prawda o miłości Pana Boga do nas. Św. Jan Ewangelista w swoim Pierwszym Liście napisał słowa: „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam” (1 J 3, 16). Czy zdolni jesteśmy za Janem powtórzyć dziś te słowa: „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam”. Z pewnością trudno jest je powtórzyć, gdy mama umiera na raka, gdy giną rodzice w wypadku drogowym i zostawiają małe dzieci, gdy oglądamy kalekie dzieci w specjalnych zakładach opieki, gdy mąż czy ojciec jest alkoholikiem, gdy rozlewa się zło w naszym świecie. „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam”. Jan powiedział te słowa wbrew temu, a może dzięki temu, co przeżył na Golgocie, gdy stał przy Maryi i patrzył na konanie Jezusa. Czy jesteś w stanie za Janem powtórzyć dziś te słowa: „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam”. Jeśli te słowa potrafisz powtórzyć, to możesz powiedzieć, że wierzysz, że dostąpiłeś daru mądrości.

Po drugie - nasza wiara jest chora, gdy jej brakuje modlitwy, osobistej i wspólnotowej więzi, komunii z Bogiem. Co znaczy wiara modląca się pokazał nam ostatnio błogosławiony Jan Paweł II. Jakże u wielu ludzi, u wielu chrześcijan jest wiara zamrożona. Doświadczamy tego obserwując siebie i innych. Przecież nie zawsze potrafimy cieszyć się Panem Bogiem w stylu Maryi, która wyznała u krewnej Elżbiety: „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy” (Łk 1, 46-47). Nie zawsze znajdujemy czas na rozmowę z Bogiem, nie zawsze tęsknimy za Eucharystią. Ostatnio odbyło się liczenie wiernych w naszych świątyniach. Na ziemiach zachodnich są sygnały, że jedynie 30%, a czasem i mniej spośród ochrzczonych katolików, uczestniczy w niedzielnej Eucharystii. A gdzie jest reszta, co stało się z ich wiarą? Być może, że za rzadko prosimy za pierwszymi uczniami: „Panie, przymnóż nam wiary”; „Panie, naucz nas się modlić”. Nie ma wiary bez modlitwy, bez rozmowy z Bogiem. Modlitwa jest pierwszym dzieckiem dojrzałej wiary.

Po trzecie - wiara nasza jest chora, gdy jej nie widać w życiu, w codziennym postępowaniu. Podczas wizyty pasterskiej w jednej parafii miałem szczęście zobaczyć męża, który od lat opiekuje się obłożnie chorą żoną. Nie zostawił jej i nie poszedł szukać drugiej, zdrowszej, młodszej. Pozostał przy swojej ślubnej miłości i w pierwsze piątki przyjmuje z nią w domu  Komunię Świętą. Otrzymał dar mądrości, dar wiary przeradzającej się w miłość.

Na zakończenie wątku poświęconego wierze, przypomnijmy uwagę Ojca Świętego Benedykta XVI, który ostatnio powiedział, że Kościołowi nie tyle szkodzą jego wrogowie, którzy z nim walczą, ale ci chrześcijanie, którzy są obojętni, powierzchowni,  którzy nie słuchają słowa Bożego, którzy zagubili osobistą i wspólnotową modlitwę, którzy nie żyją na co dzień usłyszanym słowem Bożym. 

Jakże zatem było ważne hasło towarzyszące wędrowaniu Maryi po ziemi kaliskiej: „Odnowa wiary w miłującego Boga”. Niech ta odnowa trwa, niech nie zakończy się wraz z peregrynacją, niech trwa u nas wszystkich do końca naszych ziemskich dni.

2. Jaką Polskę nawiedza dzisiaj Maryja?

Peregrynacja kopii Jasnogórskiego Obrazu Matki Bożej jest wydarzeniem ogólnopolskim, religijnym,  publicznym. Dlatego nie sposób pominąć w naszym rozważaniu refleksji nad życiem społecznym, publicznym, w którym tkwimy, w którym uczestniczymy. Jak wygląda to życie społeczne w postkomunistycznej Polsce, poprzez którą po raz drugi po drugiej wojnie światowej pielgrzymuje Maryja w kopii Jasnogórskiego Obrazu?

Najpierw zauważmy, że Kościół w naszej narodowej przeszłości nigdy nie starał się być opozycją polityczną wobec rządu czy jakiejkolwiek partii czy ugrupowania politycznego. Owszem, bywał niejednokrotnie opozycją moralną, ale i wtedy nie walczył z człowiekiem, nie poniżał i nie ośmieszał swoich przeciwników, ale ukazywał drogę ewangelicznego życia, bronił prawdy, piętnował grzech, zło, kłamstwo, niesprawiedliwość, wszelkiego rodzaju zniewolenia, w tym brak wolności słowa i wyznania, demaskował różnego rodzaju utopie i dewiacje społeczne. W encyklikach społecznych, poczynając od pierwszej wielkiej encykliki Leona XIII Rerum novarum, udzielał wskazówek do rozwiązania konfliktowych spraw społecznych. I tak czyni do dzisiaj i z tego nie zrezygnuje, gdyż sprzeniewierzyłby się swojej misji, którą otrzymał od Chrystusa. Owszem, Kościół nie tylko adresuje swoje orędzie do świata, do zwalczających go ideowych adwersarzy, ale kieruje je w pierwszym rzędzie do swoich synów i córek, wzywając ich do wierności Bożemu słowu, wskazując na potrzebę ciągłego nawracania się na ewangeliczną drogę życia. My, synowie i córki Kościoła, mamy świadomość, że nie jesteśmy aniołami. Mamy swoje wady, słabości i popełniamy grzechy. Często stajemy w pokorze i żalu przed miłosiernym Bogiem i krzyżem Chrystusa, prosząc o przebaczenie. Jednakże nasze słabości i grzechy nie mogą nam zamknąć ust i doprowadzić do zaprzestania głoszenia Ewangelii i sprawowania świętych sakramentów, w których wierzący otrzymują przebaczenie i moc do życia w prawdzie i w miłości. Głoszenie Ewangelii nie powierzył Chrystus aniołom, ale ludziom, którzy podlegają grzechowi. Zostawił na ziemi swój skarb w naczyniach glinianych, ale my wiemy, że wartość skarbu nie zależy od naczynia, w którym jest dawany, ale ta wartość tkwi w nim samym. Oczywiście, że winniśmy się starać, aby ten skarb docierał do człowieka w jak najlepszej oprawie, czyli przez gorliwych, świętych szafarzy Bożych tajemnic. Kościoła nie powinno się dyskwalifikować z powodu słabości jego członków, ale gdy czasem to ma miejsce, tym więcej trzeba modlić się o jego świętość, (a nie wylewać na niego pomyje). Kościół nie może stać się Kościołem milczącym, jak przypomnieli to polscy biskupi w sierpniowym Komunikacie. Kościół wzywał i wzywa do zgody narodowej, do rzetelnego, uczciwego dialogu, do wzajemnego poszanowania przekonań, do troski o dobro wspólne i sprawiedliwość społeczną i promowanie godności, praw i obowiązków człowieka, do prawnej i medycznej ochrony życia ludzkiego od poczęcia aż do naturalnej śmierci. 

Nie sposób w tym kontekście nie przypomnieć przesłania Ojca Świętego Benedykta XVI z jego ostatniej pielgrzymki do Niemiec, a zwłaszcza z jego przemówienia do osób życia publicznego, zgromadzonych w Bundestagu. Było to w jakimś sensie przesłanie do wszystkich chrześcijan, w szczególności do polityków i rządów państw. Punktem wyjścia swego przedłożenia uczynił Ojciec św. modlitwę króla Salomona: „Racz dać Twemu słudze serce pełne rozsądku do sądzenia Twojego ludu i rozróżniania dobra od zła” (1 Krl 3, 9). Na kanwie tych słów Papież przypomniał, że rządy w swoim działaniu powinny się kierować kryterium sprawiedliwości, że winny ustanawiać dobre, słuszne prawa, wyrastające z prawa naturalnego i ludzkiego rozumu. Papież przypomniał, że jeśli władze państwowe nie ustanawiają dobrego prawa i nie stoją na jego straży, ale troszczą się przede wszystkim o to, by mieć coraz więcej władzy, to zaczynają przypominać bandę rozbójników, co już wcześniej zauważył św. Augustyn. W tym kontekście Ojciec Święty wspomniał hitlerowców, którzy byli skuteczni i dobrze zorganizowani, ale - jako bezbożnicy - tym bardziej niebezpieczni nie tylko dla Niemiec, ale i całego świata. Papież zauważył też, że w ustanawianiu prawa i w rządzeniu nie wystarcza demokratyczne kryterium, którym jest głos większości. To demokratyczne kryterium nie zawsze wystarcza. Potwierdza to historia i codzienne doświadczenie. Hitlerowcy doszli do władzy w sposób demokratyczny, to znaczy popierała ich większość. Stąd też czymś bardziej fundamentalnym niż poparcie ze strony większości jest sprawiedliwość, która ma swój fundament w prawie naturalnym i Dekalogu. Piotr naszych czasów zwrócił uwagę na to, czego nie respektują lewicowe ruchy ekologiczne, że także człowiek posiada swoją naturę, którą musi szanować, z nią się liczyć i nie powinien nią manipulować, jak mu się podoba. Człowiek nie jest jedynie wolnością, która tworzy sama siebie, ale ma naturę, której trzeba słuchać. Gwałceniem ekologii człowieka jest np. aborcja, eksperymenty na embrionach, w tym zapłodnienie in vitro, fundowanie sobie dzieci przez pary homoseksualne. Sprawiedliwe rządy nie gwałcą ludzkiej natury, ale ustanawiają prawa w zgodzie z jej prawami. Gdy mają miejsce jakieś wynaturzenia, to nie wolno ich uznawać za normę, jak się to dziś niekiedy próbuje czynić, ale za chorobę, którą trzeba leczyć. 

Po tych uwagach ogólnych, przypomnieniu pewnych zasad etycznych, przejdźmy do konkretów naszego życia publicznego. Jesteśmy po wyborach parlamentarnych. Nie może być nam to obojętne, że 52% naszych obywateli nie wzięło w nich udziału. Zatem, nie powinno być miejsca na wielką euforię, ale wszyscy winni się zastanowić, czego jest to wynikiem, jak wychowywać społeczeństwo do odpowiedzialności za los państwa i narodu. Ostatnio zauważyliśmy, że niektórzy z nowo wybranych parlamentarzystów chcą rozpocząć naprawę Rzeczypospolitej od walki z religią, a przede wszystkim od walki z Kościołem katolickim, bo ten jest największą wspólnotą wyznaniową w Polsce. Owa agresywność wobec Kościoła nasiliła się ostatnio w mediach komercyjnych, a nawet i w mediach publicznych. Widać gołym okiem, że panuje jakaś cicha zmowa, by nie mówić, ani nie pokazywać niczego pozytywnego o Kościele, a tylko nagłaśniać przypadki negatywne. Na wybrzeżu młody człowiek, niby artysta, dokonał publicznego znieważenia, bluźnierstwa wobec Pisma Świętego. Sąd uniewinnił sprawcę, orzekając, że to rodzaj sztuki, a nie wykroczenie. Po takim wyroku, daje to niektórym powód, by wątpić w niezawisłość sądów. Na sali sejmowej zauważono krzyż, który zdaniem niektórych, powinien być zdjęty w imię tzw. neutralności i świeckości państwa. W debatach telewizyjnych słychać głosy, że finanse państwa można by uzdrowić przez usunięcie lekcji religii ze szkół i przez większe opodatkowanie duchowieństwa. W poczytnych, kolorowych  tygodnikach coraz częściej znajdujemy fotosy, mające na celu ośmieszanie i poniżanie ludzi Kościoła. Może to wszystko jest po to, aby odwrócić uwagę społeczeństwa od prawdziwych, ważnych problemów, takich jak: aborcja, służba zdrowia, dalsza wyprzedaż majątku narodowego, świadczenia emerytalne itd.

Tym wszystkim, którzy podnoszą rękę na krzyż Chrystusa i podejmują walkę, otwartą czy też podstępną, ukrytą z Kościołem, by rzekomo uzdrowić Rzeczpospolitą, przypominamy, że taka droga prowadzi do nikąd. Niech ci reformatorzy i ich zwolennicy poczytają sobie w spokoju dobre podręczniki historii. Wystarczy popatrzeć na nasz stary kontynent europejski, na jego nowożytne i współczesne dzieje. Pod koniec XVIII wieku, w imię bezbożnych haseł Oświecenia, rozprawę z Kościołem podjęła rewolucja francuska. Wymordowano setki, a może w ciągu lat i tysiące księży, pozamykano kościoły, publicznie poniszczono znaki religijne. Nie zawitał jednak dobrobyt i obiecywane szczęście. Pół wieku później za reformę życia w Europie zabrał się Karol Marks i Fryderyk Engels. Też zaczęli od ataku na Kościół. Rzucili hasło, że religia jest „opium dla ludu”. Trzeba ją wyrzucić, zniszczyć i w ten sposób otworzyć sobie drogę do budowania raju na ziemi. Ideę tę, za sprawą Lenina, podjęła rewolucja bolszewicka i wykreowane na niej rządy totalitarne w Związku Sowieckim. Jakoś tego raju do dziś nie widać, a ucierpiało przy tym wiele narodów, w tym także nasz. W tym samym niemal czasie ostrą walkę z tym co kościelne i katolickie podjął totalitaryzm hitlerowski i też marnie skończyli ci siewcy pogardy dla Boga i dla człowieka. Obydwa totalitaryzmy potwierdziły prawidłowość dziejową, że nieprzyjaciele Pana Boga stają się z czasem bardzo często nieprzyjaciółmi człowieka.

Modlimy się, żeby na nowo nie podejmowano budowania dobrobytu na ziemi bez religii, bez Boga, bez obecności Chrystusa w życiu publicznym. Świat może być bezpieczny jedynie tam, gdzie ludzie uznają Boga i Jego prawo. „Gdzie jest Bóg, tam jest przyszłość” – tłumaczył Niemcom i nam wszystkim Ojciec św. Benedykt XVI.
Błogosławiony Jan Paweł II zaczął swój pontyfikat od słów: „Nie lękajcie się… Otwórzcie drzwi Chrystusowi”. A na zakończenie pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, 10 czerwca 1979 roku, mówił na Krakowskich Błoniach: „Zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością… Abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy… Abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest „największa”, która się wyraziła przez krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu”. Te słowa Papieża Kościół przypomina rodakom przy szczególnych okazjach. Trzeba je było przypomnieć i dzisiaj, gdy w naszych mediach i debacie publicznej zatraca się coraz bardziej szacunek dla tego co święte, co ojczyźniane, co narodowe. Zamiast promować sprawdzone wartości promuje się zgubne antywartości. Wygląda na to, że niektóre media są kierowane przez kiepskich Polaków, a może jakichś przekupnych. Nie dobrze byłoby, gdyby trzeba było powtórzyć praktykę z okresu stanu wojennego, kiedy o godz. 19.30, podczas „Dziennika telewizyjnego” ludzie wychodzili na ulicę pospacerować, protestując przeciwko propagandzie ówczesnej władzy. Jak zauważył ostatnio jeden z dziennikarzy katolickich - w dzisiejszych mediach mamy coraz mniej obiektywnych informacji, a coraz więcej publicystyki i tzw. słusznych komentarzy, z których by wynikało, że tylko dziennikarz wszystko najlepiej wie i tylko to, co on mówi, należy uważać za słuszne. Taka postawa wyraźnie sprzeciwia się ustawie o radiofonii i telewizji, która nakłada na publiczne media obowiązek rzetelnego informowania, a nie podejmowania propagandy.

W takiej sytuacji duża część naszego społeczeństwa ceni sobie posługę medialną wobec Kościoła i narodu, jaką pełni w nowej Polsce Radio Maryja i Telewizja Trwam. W tym radiu i telewizji wypowiadają się ludzie: ojcowie prowadzący, zapraszani goście, radiosłuchacze i telewidzowie, których głos nie może przebić się w mediach państwowych, gdzie obowiązuje poprawność polityczna. W tych mediach katolickich znajdujemy okazję do wspólnej modlitwy, do słuchania słowa Bożego. Z tych mediów dowiadujemy się, co dzieje się w Kościele powszechnym i w Kościołach lokalnych. W ostatnich miesiącach, dzięki jedynie tym mediom mogliśmy przeżywać sierpniowe Światowe Dni Młodzieży w Madrycie i wrześniową pielgrzymkę Ojca Świętego do Niemiec, a ostatnio wielką pielgrzymkę do grobu Błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki polskich biskupów i kapłanów, w liczbie ponad siedmiuset, którzy w latach komunistycznych odbywali pod przymusem czynna służbę wojskową. I znowu media świeckie prawie nie zauważyły tego niezwykłego wydarzenia. Ojcze Tadeuszu, dyrektorze, wczorajszy solenizancie, dziękujemy, dziękujemy za służbę prawdzie Ewangelii, za wielką służbę Kościołowi i Ojczyźnie.

3. Nasza wdzięczność i nasze prośby dla Maryi 

Niech trzecia część naszego rozważania przemieni się z mówienia o Bogu, z mówienia o nas i o  naszym ojczystym domu, w mowę, w modlitwę do Boga i Matki Chrystusa. Maryjo, nasza Matko i Królowo, w dzisiejszej Ewangelii słyszeliśmy słowa Twojego Syna, wypowiedziane z krzyża „Niewiasto, oto syn Twój… (Synu), oto Matka twoja”: (por J 19, 26-27). Maryjo, znowu je usłyszałaś i my, następcy Jana, też je usłyszeliśmy. Jezus wskazał na nas, że jesteśmy Twoimi dziećmi: synami i córkami. Wszystkim nam wskazał na Ciebie, że jesteś naszą Matką: „Oto Matka twoja” (J 19, 27). Tu, przed Twoim omodlonym przez nasz naród, wizerunkiem, dziękujemy Ci, że wędrujesz po polskiej ziemi, że przez to wędrowanie umacnia się wiara ludu Bożego. Twoja pierwsza peregrynacja w latach siedemdziesiątych, niedługo po obchodach Millennium Chrztu Polski, kierowana przez Prymasa Tysiąclecia, uchroniła nasz naród przed komunistyczną ateizacją i przygotowała do wielkich zadań kard. Karola Wojtyłę. Ufamy, że obecna peregrynacja przyczyni się do odnowienia wiary naszego narodu, do trwania w wierze naszych ojców, do trwania przy wartościach religijnych i narodowych.

Maryjo, gdy patrzymy na Twoje oblicze, nabieramy nadziei na zwycięstwo prawdy nad kłamstwem, dobra nad złem, miłości nad nienawiścią. Gdy patrzymy na Ciebie, oddala się od nas strach, niepokój, znika chęć narzekania i narasta postawa zawierzenia. 

Maryjo, nasi poprzednicy w wierze potrzebowali Ciebie, potrzebowali Matki. Gdy szerzyły się zarazy, epidemie pochłaniające dziesiątki, a czasem i setki tysięcy ofiar; gdy nawiedzały nas klęski żywiołowe, gdy przetaczały się przez nasz kraj wojny, gdy upadał w narodzie duch, gdy upadały powstania i oddalała się nadzieja na wolność, nasi praojcowie wiedzieli gdzie szukać wsparcia. Przybywali do Ciebie, na Jasną Górę, spieszyli do innych Twoich sanktuariów i nigdy nie byli zawiedzeni. Przy Tobie zawsze nabierali nadziei na przetrwanie, na zwycięstwo. Przy Tobie czuli się zawsze wolni.

Maryjo, wiemy, że każde pokolenie miało swoje bolączki, swoje krzyże, swoje troski i niepokoje. W każdym pokoleniu Polacy śpiewali: „Gwiazdo śliczna wspaniała, Częstochowska Maryja, do Ciebie się uciekamy o Maryja, Maryja. Słyszeliśmy wdzięczny głos, jak Maryja woła nas: Pójdźcie do mnie, moje dzieci, przyszedł czas, ach, przyszedł czas”. Maryjo, każdy czas jest stosowny, by przychodzić do Ciebie. Z Tobą przetrwaliśmy czas wojen, czas powstań narodowych, czas klęsk i epidemii, czas Katynia i Oświęcimia, czas zsyłek syberyjskich i mordów ukraińskich, a potem – czas komunistycznej ateizacji, czas walki z Bogiem i Kościołem. Z Tobą przetrwamy w wierności Bogu i Kościołowi każdy czas, z Tobą potrafimy zwyciężać zło dobrem. 

Maryjo, Opiekunko naszej Ojczyzny, będąc dziś w Kaliszu, patrząc na wczoraj, dziś i jutro naszej Ojczyzny, przypominamy sobie, że gdy przed laty trwały dyskusje czy powinniśmy wejść do Unii Europejskiej, mówiono nam, że przed Polską stoi wielka szansa ewangelizacji krajów unijnych, ewangelizacji zeświecczonej Europy. Kościół przyjął to wezwanie, ale bardzo liczył na wsparcie polskiego rządu i parlamentu. Liczył na to, że w Polsce, w kraju katolickim, będą promowane i bronione wartości religijne i moralne, że będzie tworzone sprawiedliwe i słuszne prawo, mające na celu dobro wspólne wszystkich obywateli – prawo wyrastające z Prawa Bożego, z prawa naturalnego. Po kilku latach trwania w Unii, doświadczamy, że za mało oddziałujemy na Europę naszym katolicyzmem, a za to  idee unijne, niekiedy antykościelne, wdzierają się do nas, zwłaszcza w nasze życie medialne i publiczne. Mamy świadomość, że nie możemy przeżywającej kryzys Europie pomóc finansowo, gdyż sami potrzebujemy tego rodzaju wsparcia, ale możemy pomóc duchowo, podejmując krucjatę modlitewną, a także możemy jej pomóc przez uchwalanie sprawiedliwego prawa, przez wierne stanie przy wartościach chrześcijańskich, na drogach prawdy, sumienia i Prawa Bożego.

Maryjo, dwukrotnie udało się nam w historii obronić Europę: w roku 1683, pod Wiedniem, przed islamem i w roku 1920, pod Warszawą, przed bolszewizmem. Nadszedł może czas, by Europę obronić przed niewiarą i chaosem moralnym – naszą modlitwą i wiernością Bogu, Ewangelii, krzyżowi i Kościołowi. Europa winna zachować cywilizację i kulturę łacińską, która ją wyniosła na wyżyny. My, Polacy, możemy przyczynić się do tego przez naszą wierność Bogu i ewangelicznym wartościom, o czym nam mówił Benedykt XVI w czasie swojej pielgrzymki do Polski w maju 2006 roku. 

Maryjo, Matko nasza, wzorem, naszych praojców, wielkich Polaków, chcemy trwać przy Tobie. Chcemy zawierzać Ci nasze sprawy osobiste, rodzinne, parafialne, diecezjalne, ale także sprawy ogólnopolskie, narodowe. Staramy się pamiętać przed Tobą o naszych braciach i siostrach sprawujących funkcje publiczne: parlamentarne i samorządowe, ludzi wybranych przez naród, aby dbali o pomyślność Ojczyzny, by nie ulegali presji nieżyczliwych nam ośrodków światowej polityki. Prosimy, aby mieli odwagę sprzeciwiać się kłamstwu i złu, aby więcej cenili prawdę, dobro, piękno, dobro narodu, by wierność prawdzie, dobru wspólnemu, nie była przyczyną spychania niektórych ludzi na margines życia społecznego i usuwania ich z życia publicznego. Maryjo, modlimy się o nowych Rejtanów, Wyszyńskich, Popiełuszków, Janów Pawłów II. Kościół i Ojczyzna bowiem potrzebują prawdziwie oddanych im synów i córek.

Zakończenie

Maryjo, na koniec, prosimy o polską rodzinę, która zawsze była, jest i będzie fundamentem narodu, prosimy dla niej o dar wiary, o dar miłości, o dar poszanowania życia o dar postępowania według Ewangelii. Radiosłuchacze Radia Maryja i telewidzowie Telewizji Trwam wiedzą dobrze, że tu w Kaliszu, w sanktuarium św. Józefa, trwa wielka, narodowa modlitwa o świętość rodzin, o szacunek dla życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Maryjo, chroń nas przed zepsuciem osobistym i społecznym, wypraszaj nam łaskę wiary, nadziei i miłości  na dziś i jutro naszego życia. „Miej w opiece naród cały, który żyje dla Twej chwały. Niech rozwija się wspaniały, Maryjo”. Amen. 


Galeria fotografii

Przeglądaj galerię wersji Flash

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Dodatek specjalny

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej