Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2011-06-22 12:37:38

Camino de Santiago

Dzień XXVI - Sobrado dos Monxes - Pedrouzo Arca

 

Nocleg w starym cysterskim klasztorze był naprawdę jednym z ciekawszych na trasie całego Camino. Nie chcę wchodzić w kwestie czystości czy higieny, o czym bardzo często piszą pielgrzymi w różnych przewodnikach i komentarzach, bo w Sobrado dos Monxes byłoby na co się poskarżyć, ponieważ z góry nastawiłem się, że Camino to nie Wersal i tutaj trzeba dostosować się do wszystkiego, a przy odrobinie uwagi i staranności można przeżyć wszystko bez większych szkód, nawet wodę stojącą w brodzikach pryszniców, czy zagrzybione ściany (przecież nikt nikomu nie każe do tych ścian się przytulać ;-). W Sobrado było pięknie, ponieważ mogłem całe późne popołudnie włóczyć się po zakamarkach świątyni, wirydarza, sali kapitulnej i wdychać atmosferę wieków nie wspominając o przepięknych Nieszporach, w których wziąłem udział wczoraj wieczorem. Właśnie takich elementów wspólnej modlitwy, którymi wypełniony jest każdy dzień podczas polskich pielgrzymek na Jasną Górę, na Camino nie ma zbyt wielu, czasem trudno je wręcz znaleźć.

Dzisiejszego poranka wyruszam na szlak mocno podbudowany duchowo i wyciszony. Jestem już tak blisko Santiago de Compostella. Pielgrzymuję sam i zdaję sobie sprawę, że podczas mojej pielgrzymki prawie nigdy sam nie byłem i poznałem mnóstwo ciekawych ludzi. Przychodzi mi do głowy również takie stwierdzenie, że właściwie nie spotkałem tu nikogo… normalnego. Niech mi wybaczą wszyscy opisywani na kartkach tego dziennika, ale nikt z nas nie jest tak do końca normalny, poczynając czy kończąc na mnie samym. Każdy z nas w jakimś stopniu jest wariatem, czy może lepiej byłoby napisać szaleńcem. Jak ta kobieta bodajże z Litwy, która niosła ze sobą harfę. Tak, tak, harfę! I wieczorami otulała serca i umysły zmęczonych pielgrzymów relaksującymi dźwiękami. Albo ci wszyscy, którzy szli po trzy, cztery miesiące (calm down, Andrzej, nie zazdrość, nie zazdrość!). Albo ten chłopak z gitarą co szedł z Gdańska i po czterdzieści kilometrów dziennie. A Dirk, zwany Jezusem, który zatrzymywał się przy każdym ptaszku i kwiatku? Sami szaleńcy, ale ponoć królestwo Boże należy do gwałtowników, więc dla wszystkich nas jest jakaś nadzieja. Nawet dla tych niewierzących.

Można powiedzieć, że normalni ludzie z ich normalnymi problemami pozostali w domach. I ich niosę w moim sercu. Dzisiaj 22 lipca, wspomnienie
św. Magdaleny, z przepięknym czytaniem w Liturgii Godzin o Magdalenie szukającej Zmartwychwstałego. „Szukała i nie znalazła. Szukała dalej wytrwale i znalazła; tęsknota rosła w miarę upływu czasu, kiedy zaś stała się wielką, osiągnęła cel swoich pragnień. Święta bowiem tęsknota rośnie, gdy nie znajduje przedmiotu swych pragnień. Gdy zaś czekanie usuwa tęsknotę, oznacza to, iż nie była to prawdziwa tęsknota“. Zaledwie cztery lata temu błogosławiłem ślub Manueli i Silvano, a już docierają do mnie sygnały, że bardzo krucho między nimi, że już nie ma tej tęsknoty i tych pragnień i tej miłości, która wydawała się być i to mocna, bo z różnych wyszła opałów. A mieli być światłością świata i solą ziemi, o to ich prosiłem w homilii ślubnej, bo byli zaangażowani w życie wspólnoty, myślałem, że od nich można i trzeba wymagać więcej. Ale przypuszczalnie zabrakło najpierw tej tęsknoty do Boga, którą miała Święta Maria Magdalena, a potem zabrakło też reszty. Te moje czterdzieści kilometrów marszu ofiaruję za błędy popełnione przez cztery lata ich małżeństwa, dziesięć kilometrów za każdy rok… Może Pan Bóg jeszcze pomoże rozpalić ten ogień.

Kiedy dochodzę do Arzua, gdzie można przenocować, od razu widzę, że połączyliśmy się z trasą Camino Frances: TA-BU-NY pielgrzymów, aż się chce powiedzieć, dzikie tabuny. Mamma mia, ile ludzi! Jaki zgiełk! Kochany Boże, dzięki Ci, żeś mnie natchnął i wybrałem szlak Del Norte! Z Arzua wychodzę jeszcze prędzej niż wszedłem i decyduję się iść dalej, choć wiem, że teraz będzie już coraz gorzej, do Santiago zostało 36 kilometrów. O spokoju i wyciszeniu mogę zapomnieć! Przyglądam się różnym grupom, które mijam, albo które mnie mijają (widać, że niektórzy zaczęli swoje Camino dzisiaj albo wczoraj: „nówki“ plecaki i akcesoria, niektóre jeszcze z metkami ;-) i idą jak przeciąg) i zastanawiam się, dlaczego po prostu nie poszli na jakiś stadion, tam by bardziej pasowali. Panie Boże, wybacz! Nie mam nic ani do tych pielgrzymów, ani do kibiców, może po prostu chciałem trochę więcej wyciszenia na tych ostatnich kilometrach, a może boję się o to, gdzie znajdę nocleg?

Rzeczywiście, kiedy po dobrych 40 kilometrach docieram do Pedrouzo (Arca), tracę złudzenia. Są tu tysiące ludzi, a albergue na 110 osób. Z setkami innych docieramy pod wielką halę sportową i czekamy, aż ktoś nam raczy ją otworzyć. Ponieważ stałem prawie na końcu stawki, dopiero później dowiaduję się, że rozegrał się pod halą mały dramat. Otóż miejscowa administracja pobiera bodajże po 5 Euro opłaty od pierwszych 100 osób, a następnie stwierdza, że więcej miejsc nie ma! A kolejnych kilkaset osób jeszcze na zewnątrz. Stojący najbliżej wejścia do hali widzą, że ponad połowa parkietu, nie mówiąc o trybunach, ciągle jest wolna i… tłum jak to tłum, zaczął naciskać i administratorzy… uciekli. A my wszyscy weszliśmy do środka bez płacenia. Po kilkunastu minutach przybyła policja i zaprosiła wszystkich, którzy nie płacili, do opuszczenia sali. Atmosfera robi się bardzo gęsta, ale ktoś z gitarą rozpoczyna piosenkę Boba Dylana „Knock, knock, knockin’ on the heaven‘s door” i cała sala podejmuje śpiew. Policjanci się wycofują, a natychmiast przybywa jakaś ekipa telewizyjna i nagrywa oburzonych pielgrzymów, na których nasłano policję. Ale mnie to już nie bawi. Zimny prysznic i szybkie pranie, póki te setki ludzi zlecą się pod nieliczne prysznice. Potem Msza Święta w kąciku na trybunach. A potem już tylko śpiwór na metrze kwadratowym przysługującego mi parkietu, pośród chrapania setek osób, zasypiam szczęśliwy, bo pod dachem. Do Santiago 18 kilometrów.

Pielgrzym


Galeria fotografii

Przeglądaj galerię wersji Flash

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Camino de Santiago

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 24

Opiekun nr 24(511) od 19 listopada 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. "Brat naszego Boga" - pożegnanie ze św. Albertem oraz artykuł o niedawno otwartej Pustelni Salezjańskiej "Ognisko Miłosierdzia"

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej