Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-03-01 09:46:43

Boże wykluczenie

Nie jest łatwo przyjąć wykluczenie, czy odłączenie. Od tego jednak wszystko się zaczęło. Na początku było oddzielenie.

W Księdze Rodzaju Bóg, gdy zabiera się do stwarzania świata, wszystko od siebie oddziela, porządkuje. „(…) widział Bóg, że światłość jest dobra. Oddzielił więc światłość od ciemności. I rzekł Bóg: „Niech się stanie sklepienie wśród wód i niech oddzieli jedne wody od drugich”. Uczynił więc Bóg to sklepienie i oddzielił wody pod sklepieniem od wód, które były nad nim. I tak się stało” (Rdz 1, 4-9). Następnie oddzielił wodę od lądu i stworzył ciała niebieskie, by oddzielały dzień od nocy. Dzięki temu z chaosu, pustki i ciemności wyłania się nowy, wspaniały świat. Taki jest w rzeczywistości - dobry, czyli piękny. Ale ten świat najpierw musiał przejść przez kryzys, rozdarcie, rozdzielenie, które dokonały się Bożymi rękami. Był to pierwszy, ale nie ostatni raz.

W historię zbawienia wiele razy wpisywało się pewne oddzielenie, czy wykluczenie, które Bóg nazywa wybraniem. Jest to dość ładne określenie, ale dla tych, którzy zostają w ten sposób uprzywilejowani, często oznacza nieprzystawanie do obowiązujących standardów, co świat daje odczuć - niekiedy dość dotkliwie. Nie było zapewne łatwo Noemu, gdy zamiast zajmować się normalnymi sprawami, hasał po lesie i zbierał drewno na wielką łódkę, chociaż na niebie nie było najmniejszej chmurki. Posłuszeństwo Bogu naturalnie oddzieliło go od sąsiadów i znajomych. Bóg go wybrał i przez to dokonał jego wykluczenia. Ile razy Noe miał chęć rzucić tę robotę i usiąść z kumplami, jak za starych dobrych czasów? Koledzy jednak raczej uważali go już wtedy za psychopatę, a rodzina też mogła patrzeć na Noego co najmniej podejrzliwie. Nikt nie mówił, że będzie łatwo.
Gdy przerzucimy kilka ksiąg, to w Księdze Powtórzonego Prawa przeczytamy: „PAN związał się z wami nie dlatego, że jesteście liczniejsi od innych narodów. Wybrał was, chociaż jesteście najmniejszym wśród narodów, ponieważ PAN was kocha i spełnia przysięgę, którą złożył waszym przodkom. PAN wyprowadził was z kraju, gdzie cierpieliście niewolę, spod władzy faraona, króla Egiptu” (Pwt 7, 7). Słowo skierowane do Izraelitów może chwycić za serce. Ale co oznaczało to wybranie? Zaczęło się od Mojżesza, który musiał zrobić z siebie idiotę i przekonać tłum rodaków, że to właśnie jemu - jąkale i mordercy - Bóg przekazał wielką misję wyprowadzenia narodu spod jarzma egipskiego i poprowadzenia wszystkich nie wiadomo gdzie. To już brzmi mniej sielankowo. Jednocześnie prowadził rozmowy z faraonem, a nie występował jako przedstawiciel konkurencyjnej potęgi militarno-cywilizacyjnej. To był jednak dopiero początek. Przez czterdzieści lat użerał się z Izraelitami, którym ciągle coś nie pasowało, i jeszcze przekonywał ich, że kiedyś wreszcie dojdą do Ziemi Obiecanej. Jak Bóg da. Żeby tego było mało, do końca zasymilowany ze swoim narodem nie był. Bo był wybrany. To on gadał z Bogiem i to tak, że nawet wyglądem odstawał od reszty. Wyróżnienie Mojżesza nie uszło uwadze nawet jego najbliższym - Aaronowi i Miriam, którzy czuli się nieco niedowartościowani i pokątnie go obgadywali. Jak widać, to dowartościowanie Mojżesza raczej powinno rodzić współczucie niż zazdrość.
Sam naród wybrany, wyznający wiarę w jednego Boga, a do tego niezbyt liczebny, nie miał dobrej opinii wśród innych nacji i był nieustannie nękany. Mimo wszystko odstawali swoim sposobem życia od ówczesnych schematów. Można jeszcze dorzucić do tego fakt, że gdy postępowali zgodnie z Bożą wolą, to wygrywali wszystkie bitwy i wojny, kiedy jednak Bóg schodził na dalszy plan, każdy mógł ich pokonać. Zależność ta nie uszła uwadze sąsiadów. Izraelici kosztowali zatem słodkich zwycięstw i już nie tak słodkich porażek, ale najdotkliwsza mogła być totalna izolacja. Na każdą próbę zbratania się z innymi ludami - wiadomo, pogańskimi wprawdzie, ale innych przecież nie było - Bóg patrzył niezbyt przychylnie i Boża opieka szła w siną dal. Albo przynajmniej pozostawała w zawieszeniu, co i tak sprowadzało jakieś nieszczęście. Żydzi zatem, by wieść w miarę stabilną egzystencję, musieli pozostawać wykluczonymi. Takie wybranie. Jak żyć?
Tego dobrodziejstwa inwentarza związanego z wybraniem doświadczali prorocy i przyjaciele Boga na przestrzeni wielu lat. Jeremiasz, który dochodzi do ściany, woła: „Zwiodłeś mnie, PANIE,  a ja dałem się zwieść. Udało Ci się mnie pokonać. Każdego dnia byłem pośmiewiskiem, wszyscy drwią ze mnie. Ilekroć bowiem przemawiam, muszę krzyczeć i wołać: „Przemoc i gwałt!”. Słowo PANA każdego dnia sprowadza na mnie poniżenie i szyderstwo. Powiedziałem więc: Nie będę Go już wspominał! Nie będę więcej mówił w Jego imieniu! Wtedy powstał w moim sercu  jakby płonący ogień, który przenika moje kości. Próbowałem go opanować, ale nie mogłem” (Jr 20, 7-9). To nie jest urocze pląsanie po zielonych pastwiskach. Nie tak to działa. Jeremiasz czuje się oszukany. Nie oczekiwał zapewne chwały, ale nie spodziewał się aż takiego ciężaru. Jeremiasz i pozostali prorocy doświadczają samotności, niechęci, poniżenia, odsunięcia od lokalnej społeczności, niejednokrotnie ich życie jest zagrożone. Piętno wybrania. Wydawałoby się, że Bóg nie jest zbyt łaskawy dla swoich najbliższych. To jednak świat nie jest im przychylny. Sami często odsuwamy od siebie ludzi ze względu na ich status społeczny, (nie)majętność, wykształcenie, szemraną przeszłość czy brud za paznokciami. Jak zatem nie wykluczyć ze swojego środowiska kogoś, kto jest wyrzutem sumienia, wyciąga na światło ukrytą nieprawość, grzebie w zakamarkach serca? A to właśnie robili prorocy.
Szczególnie mocno doświadczył tego Sługa Pański, Święty Boga - Jezus Chrystus. Też niedostosowany do ówczesnych oczekiwań, postępujący nielogicznie, wyrzucany z miast, a wreszcie zabity. Ale to wszystko nie odłączyło Go od miłości Ojca. Takie samo doświadczenie miał św. Paweł, gdy pisał do Rzymian: „Kto nas oddzieli od miłości Chrystusa? Nieszczęście czy ucisk, prześladowanie czy głód, nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Jak to jest napisane: Z powodu Ciebie zabijają nas cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź. A w tym wszystkim odnosimy wielkie zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował (Rz 8, 35-37). Jakiekolwiek społeczne wykluczenie - czy to ze względu na Boże wybranie, czy z powodu ogólnie pojętego miejsca w społeczeństwie, nawet będącego największym marginesem - nie jest w stanie oddzielić nas od miłości Boga.

tekst Katarzyna Kędzierska

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Biblia

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 24

Opiekun nr 24(511) od 19 listopada 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. "Brat naszego Boga" - pożegnanie ze św. Albertem oraz artykuł o niedawno otwartej Pustelni Salezjańskiej "Ognisko Miłosierdzia"

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej