Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-07-12 13:59:51

 

- Księże Mateuszu, proszę, to tylko dzień skupienia – głos w słuchawce przybrał tony błagalne. - Jeśli ksiądz mi odmówi, to już nie wiem do kogo się zwrócić. Prawie wszyscy kapłani mają już swoje wakacyjne plany i zostaniemy na lodzie.
- Ale, siostro, proszę mi uwierzyć, że rekolekcje czy nawet dzień skupienia dla świeckich to jest coś, do czego trzeba się dobrze przygotować, a przynajmniej ja tak mam, że muszę się dobrze przygotować. A co dopiero dla sióstr zakonnych! To nie jest coś co się przygotowuje z dnia na dzień - tłumaczył się Mateusz.
- Myślę, że trochę ksiądz przesadza. Przecież nie proszę o jakieś szczególne konferencje, tylko chcę, żeby siostry trochę odpoczęły od naszego kapelana, który jest w naszym domu już chyba z 20 lat i my go naprawdę kochamy. Ale kiedy zaczyna homilię to my już po pierwszym zdaniu wiemy, co będzie dalej. Nawet starsze siostry ze sklerozą wiedzą. No i siostra przełożona postanowiła zrobić taki dzień skupienia na początek lata - tłumaczyła siostra Aurelia.
- Ale z tego co wiem, to wy przecież często wyjeżdżacie na różne rekolekcje - jęknął Mateusz.
- Wyjeżdżamy, chociaż wcale nie tak często. Ale starsze siostry są jednak uziemione w domu i one nie wyjeżdżają i to o nie głównie nam chodzi. No i siostra przełożona miała swoje plany co do kaznodziei, ale ponieważ z mojej rodzinnej parafii pochodzi ksiądz, który moim zdaniem fajnie mówi, zawsze tak trochę z humorem, to namówiłam przełożoną, żeby właśnie jego zaprosić. No i on się zgodził i wszystko było dopięte na ostatni guzik, ale wczoraj miał wypadek samochodowy. Nic mu się wielkiego nie stało, ale jest cały poobjany i nie może być u nas jutro. I teraz siostra przełożona się na mnie boczy, więc ja absolutnie muszę kogoś załatwić - siostra Aurelia aż się zadyszała po drugiej stronie linii telefonicznej.
- A skąd siostra wzięła mój numer i dlaczego akurat ja? - zapytał jeszcze Mateusz chociaż już podjął decyzję, aby się zgodzić.
- Kiedyś, z 15 lat temu mówił ksiądz kazanie na ślubie mojej koleżanki z klasy i ja to kazanie pamiętam po dziś dzień – odpowiedziała siostra.
- Naprawdę? - zdziwił się Mateusz, choć jego ego poczuło się delikatnie, ale przyjemnie podrzucone. - Pamięta siostra czyj to był ślub?
- Oczywiście, że pamiętam. Panna młoda nazywała się Korczyńska z domu, Małgorzata.
- Niestety nie pamiętam tego ślubu, ani tego, co powiedziałem w homilii - powiedział Mateusz.
- Niestety ich małżeństwo się rozpadło – ze smutkiem oznajmiła s. Aurelia. - Ale ja mam sporadyczny kontakt z Małgośką i ona zawsze mówi, że obecnie żyje w związku niesakramentalnym, ale dopiero teraz, na ile może nie mając możliwości przyjmowania Komunii, próbuje żyć tak, jak wtedy ksiądz radził im w homilii. Wie ksiądz dlaczego ja pamiętam tę homilię? Bo przez cały czas jej trwania miałam wrażenie, że ksiądz ma świadomość, że to małżeństwo nie rokuje i tak mówił, jakby od tej homilii zależało ich być albo nie być. Krok po kroku im ksiądz wyjaśniał, jak poukładać to, czego oni ewidentnie jeszcze nie poukładali. I jak ksiądz widzi, to dotarło. Trochę za późno, tylko do jednej strony, ale dotarło - siostra chyba chciała pocieszyć Mateusza po tym, jak mu przekazała informację, że małżeństwo które pobłogosławił rozpadło się.
- Podobnie jak nie wystarczy na kiepskie chińskie dżinsy przyszyć metki „Wrangler” albo „Levi’s” żeby uczynić z nich produkt wysokiej jakości, tak samo nie da się sakramentem przemienić kiepskiego związku w udaną rodzinę, trzeba wiele pracy nad tym związkiem - zacytował sam siebie Mateusz.
- A jednak ksiądz pamięta! - ucieszyła się siostra.
- Jakbym mógł nie pamiętać... Nigdy nie miałem takiego przeświadczenia, jak wówczas, że z tej mąki nie będzie chleba... To było straszne... próbowałem ich przekonać, aby tego nie robili, ale dzieciątko w łonie Małgosi, chwała Panu, że ono mogło się urodzić, sprawiło, że nie chcieli wziąć pod uwagę innej opcji. Ciekawe, czy próbowali dowiedzieć się odnośnie nieważności tego małżeństwa, jestem pewien, że tam są podstawy, by to stwierdzić – mówił Mateusz przypominając sobie Małgośkę, wystraszoną, opaloną w solarium blondynkę i jej napakowanego sterydami narzeczonego, a później małżonka.
- No i ja właśnie od tej Małgośki dostałam księdza numer - dokończyła swoją odpowiedź siostra Aurelia. - To co? Zgadza się ksiądz?
- No a mogę się nie zgodzić?
- Nie może ksiądz! Bardzo księdzu dziękuję! Tak sobie myślę, że ksiądz będzie nawet lepszy niż ten mój krajan - siostra tak się cieszyła, że najwyraźniej odczuła potrzebę, żeby jeszcze mocniej dowartościować Mateusza.
- Niech już siostra nie przesadza. I tak wiem, że jestem drugim, a właściwie ostatnim wyborem - zaśmiał się Mateusz. - O której mam u was być?
- Proszę przyjechać na 7.00 na śniadanie, a o 8.00 zrobimy konferencję - powiedziała zakonnica.
- Nie będzie Mszy rano? - zdziwił się Mateusz.
- Lepiej jak wyjątkowo zrobimy Eucharystię wieczorem, z adoracją. Przynajmniej wszystkie siostry wezmą świadomy udział. Raz chociaż się wyśpimy - powiedziała ze śmiechem siostra.
- No to z Panem Bogiem, siostro Aurelio, widzimy się jutro i Bóg jeden wie co ja wam powiem. Bo ja na pewno nie wiem - Mateusz miał póki co totalny mętlik w głowie, bo właściwie nigdy nie miał takiego dnia skupienia dla sióstr zakonnych.
- Ma ksiądz całą noc na przemyślenia - powiedziała siostra Aurelia. - Z Panem Bogiem.
Mateusz gdy tylko zakończyło się połączenie z siostrą natychmiast zadzwonił do Macieja.
- Cześć Maciej! Słuchaj, czy ty kiedykolwiek miałeś wystąpienia dla sióstr zakonnych? - zapytał go zanim jeszcze jego kolega cokolwiek powiedział.
- Na wieki wieków. Amen! Też się cieszę, że cię słyszę – Maciej jak zwykle sprowadził go do parteru. - Jakie znowu wystąpienia? Czy ja jestem jakimś prestidigitatorem?
- No nie wygłupiaj się, wiesz o co mi chodzi: rekolekcje, dni skupienia, kazania.
- Zaraz, zaraz, niech pomyślę.... Zadzwoniły do ciebie jakieś mniszki z prośbą o rekolekcje, ty się zgodziłeś, a teraz nie wiesz o czym im powiedzieć. Zgadza się?
- Prawie. Nie chodzi o rekolekcje, a o dzień skupienia. I ma on być jutro - sprecyzował Mateusz .
- A co to za siostry? - zapytał Maciej.
- Ty! Normalnie jestem w szoku. Zapomniałem! Ta siostra mi mówiła, ale jakoś tego nie zapamiętałem. Sprawdzę później po adresie, bo mam zapisane - Mateusz poczuł się trochę głupio, ale jego skleroza coraz bardziej dawała mu się we znaki.
- Czyli nie będziesz się odwoływał do charyzmatu - stwierdził Maciej.
- Sam jeszcze nie wiem do czego będę się odwoływał, dzwonię do ciebie bezpośrednio po rozmowie z tą siostrą. Myślałem, że coś mi poradzisz - tłumaczył Mateusz.
- A siostry nie dały ci jakichś wskazówek?
- Nie. Chcą odpocząć od swojego kapelana.
- No to co się martwisz? Czego byś nie powiedział na pewno będzie dla nich czymś nowym. Wyśpij się, pomódl i będzie dobrze - powiedział Maciej. - A teraz pozwól, że wrócę do mojego brewiarza.
- Przeszkodziłem ci, przepraszam.
- Nie przepraszaj. Szczerze mówiąc przysnąłem z nosem w brewiarzu, a więc dzięki - zaśmiał się Maciej i zakończył połączenie.
***
Mateusz z ciekawością przyglądał się obsługującej go siostrze Aurelii.
- A gdzie reszta sióstr? Myślałem, że zjemy śniadanie razem - powiedział.
- Siostry już zjadły, wie ksiądz, mamy tu sporo starszych sióstr, one się trochę krępują – tłumaczyła siostra uśmiechając się.
- Szkoda. Bo jak się widzi wspólnotę w codziennych czynnościach, to lepiej ją można poznać, niż tylko widząc wszystkich w kaplicy – zauważył popijając kawę. S. Aurelia rzuciła mu dziwne spojrzenie i odwróciła wzrok. Zastanowiło go to. Nagle przyszła mu do głowy myśl, że może on jednak wszystkiego nie wie, a ten dzień skupienia ma być czymś więcej niż tylko przerwaniem rutyny związanej ze starszym kapelanem
- A wasz kapelan? - zapytał
- No skoro jest ksiądz, to jego nie ma. On do nas dochodzi od jezuitów – powiedziała siostra. - No to ja już pójdę.
- Chwileczkę! Siostro, czy jest jeszcze coś, o czym powinienem wiedzieć? - zapytał Mateusz.
- Nie. Dlaczego? - siostra nie patrzyła na Mateusza.
- Tak tylko pytam – Mateusz nie spuszczał oczu z siostry Aurelii.

- Ja tylko mam nadzieję, że ksiądz nie stracił tego swojego daru, żeby popatrzeć na ludzi i stwierdzić, czy rokują dobrze, czy źle. A jak rokują źle, to już ksiądz będzie umiał krok po kroku wyjaśnić, czego potrzebują – powiedziała siostra Aurelia i wyszła zanim Mateusz cokolwiek powiedział.

Jeremiasz Uwiedziony
Ilustracja Marta Promna

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Beletrystyka

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 15

Opiekun nr 15(528) od 15 lipca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacje z wczasorekolekcji w Odolanowie

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej