Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-06-29 16:49:03

Jasna i ta druga strona księży(ca) - odcinek 280

M. Promna

- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! - powiedział pan Gorgoń i mocno uścisnął dłoń Mateusza zaledwie prześlizgując się wzrokiem po jego twarzy koncentrując niemal natychmiast swoje świdrujące spojrzenie w twarzy małżonki, która błądziła oczami po całym pokoju wyraźnie unikając jego wzroku.
- Na wieki wieków. Amen – odpowiedział Mateusz, który natychmiast poczuł, że między starszymi małżonkami jest jakaś diatryba w toku, więc przezornie zamilkł w oczekiwaniu na rozwój sytuacji.
- Maryśka, powiedziałaś proboszczowi? - zapytał pan Gorgoń patrząc na żonę.
- No tak, Józinku, powiedziałam, że to już będzie jedenasty raz, jak robimy ołtarz na Boże Ciało – odpowiedziała pani Gorgoniowa uparcie patrząc w sufit.
- Robimy? - pan Gorgoń nie był zadowolony - No przecież rozmawialiśmy o tym...
- Panie Józefie – Mateusz natychmiast zwęszył swoją szansę. - Czyżby były jakieś problemy z budową ołtarza?
- Jakieś problemy? Proboszczu, to jest jeden wielki dramat. Kiedyś to, powiem szczerze, była nawet fajna przygoda z tymi ołtarzami. Przychodziła młodzież oazowa i robili to wszystko, a my tylko pomagaliśmy zamontować, w nocy się przypilnowało, żeby jakie wandale niczego nie uszkodziły i człowiek był zadowolony i dumny, że to przy jego posesji. Ale moja kobieta jest tak uparta i tak zawsze chciała postawić na swoim, że ciągle narzucała swoją wolę, więc w końcu ta młodzież przestała się pojawiać i wszystko spadło nam na barki. A właściwie mnie – tłumaczył pan Józef stojąc przy drzwiach.
- Ty już byś się wstydził takie głupoty gadać, że ja się upierałam! - pani Maria nie posiadała się z oburzenia i teraz to ona z kolei świdrowała małżonka pełnymi gniewu oczami. - To może lepiej powiedz, jakżeś się za tymi młódkami z oazy oglądał! I że tego ci brakuje! Niech no mu proboszcz nie wierzy, bo ta młodzież to nie dlatego przestała przychodzić, że ja się upierałam, ale bo się grupa przy kościele rozpadła i teraz tam przecież żadnej oazy nie ma. Niech no proboszcz sam powie, czy jest w parafii oaza?
- Rzeczywiście, jak przyszedłem do parafii to nie było już grupy oazowej – zgodnie z prawdą odparł Mateusz, który jednak nie chciał jakoś osłabić siły argumentów pana Gorgonia, w którym dostrzegł sojusznika.
- Widzi ksiądz? Siódmy krzyżyk się zbliża, a ta jeszcze taka zazdrosna i to o nic... - powiedział nie patrząc na nikogo pan Gorgoń. - Ale wracając do sprawy, to moja kobieta się rządzi, ale i tak potem wszystko prawie muszę sam zrobić. I nie mam siły proboszczu, a już nawet mi się trochę przejadł ten sam ciągle ołtarz, to co dopiero innym i naprawdę myślałem, żeby może już komuś przekazać to zadanie.
- Wcale nie taki sam, bo napisy co roku inne. A poza tym to inne ołtarze też aż tak bardzo się nie zmieniają. Jedyne co żeś prawdę powiedział, to że ci się nie chce robić. O! Tu żeś nie skłamał – skomentowała Gorgoniowa, która nie zamierzała składać broni.
- Masz rację, kochanie, inne ołtarze też się nie zmieniają i dlatego powinien proboszcz coś zadziałać, nie tylko u nas, ale i przy innych ołtarzach też – przy ostatnich słowach ton pana Józefa znowu się wzmocnił.
- No to żeś teraz powiedział! - mina pani Gorgoniowej była tak zniesmaczona, jakby jej mąż powiedział coś absolutnie obscenicznego. - Niech no się teraz inni dowiedzą, że przy proboszczu pod nimi dołki kopiesz, to dopiero będzie! - kręciła głową.
- Ja nie wiem dokładnie jak te ołtarze wyglądały – Mateusz postanowił przejąć tę dyskusję i poprowadzić ją tam, gdzie chciał, - ale jeśli rzeczywiście się opatrzyły, to trzeba mieć odwagę i coś zmienić. Ja wiem, jak pani Marii zależy, dlatego może niech ten ołtarz stanie przy waszej posesji, oczywiście jeśli pan Józef się zgadza, ale wyznaczymy jakąś ekipę do jego budowy. Co państwo na to? - Mateusz z napięciem przerzucał wzrok z żony na męża.
- Świetny pomysł! - natychmiast zareagował pan Józef. - My służymy podwórkiem i wszelką pomocą.
- A ja już sobie wyobrażałam, że w tym roku byśmy zmienili tło na żółte, żeby wesprzeć papieża Franciszka, naprawdę piękny sobie ten ołtarz w tym roku wyobrażałam – pani Maria prawie pochlipywała pod nosem.
- Ty sobie co roku pięknie wyobrażasz, a potem ja muszę wszystko robić, połowa tego co wymyślisz nie nadaje się do realizacji i zawsze kończy się tym samym. I moim bolącym kręgosłupem przez miesiąc po Bożym Ciele. Widzi ksiądz, z nią się nie da rozumować, uparta jak nie wiem co. Niech może ksiądz zrobi ten ołtarz u sąsiadów. Oni od lat chcieli....
- Co ty wygadujesz? - wtrąciła się pani Gorgoniowa, której płacz przeszedł jakby ręką odjął. -  U Zalewskich? No Bój się Boga, ja bym tego nie przeżyła! Nie, nie. Już niech robi kto chce, ale ołtarz musi być u nas! - pani Maria po tych słowach podniosła się z fotela i wyszła z pokoju.
- Amen! - głośno powiedział pan Józef, a kiedy małżonka zniknęła za drzwiami dodał szeptem: - Proboszczu, nie chciałbym wyganiać, ale wie ksiądz, lepiej żeby się nie rozmyśliła.
- No to na mnie już czas – Mateusz szybko podniósł się ze swojego fotela. - Bo ja jeszcze muszę odwiedzić pozostałe rodziny.
- Maryś, ja proboszcza odprowadzę – krzyknął głośno pan Gorgoń i szybciutko odeskortował Mateusza do drzwi.
- Ale ja chciałam jeszcze ten żółty materiał pokazać! - dobiegł z kuchni głos pani Gorgonowej.
- Kochanie, proboszcz już poszedł! - pan Józef wzrokiem błagał Mateusza, aby broń Boże już niczego nie mówił, ale ten bynajmniej nie miał takiego zamiaru. Z rozbawieniem skinął głową panu Gorgoniowi i szybko opuścił mieszkanie.

***

Kiedy procesja zbliżała się do czwartego ołtarza, tego przy posesji państwa Gorgoniów Mateusz przejął monstrancję na ostatni odcinek. Dzień był słoneczny i mnóstwo ludzi przyszło na procesję, bo też i szybko rozeszła się wieść, że w tym roku ołtarze są inne. Rzeczywiście, ołtarze nie tylko były inne niż w poprzednich latach, Mateusz obejrzał zdjęcia w kronice parafialnej, aby mieć pojęcie, jak to wyglądało, ale też istotnie różniły się między sobą, choć zgodnie z podjętymi wcześniej ustaleniami, każdy ołtarz miał w sobie element nawiązujący do poprzedniego, tak więc choć były zupełnie inne, kształtem i koncepcją, to jednak była między nimi ciągłość. To również był pomysł Daniela, bardzo dobry. W ogóle, chyba ołtarz robiony pod jego kierunkiem był najładniejszy. Chłopak, który był największym leserem, jeszcze kilka miesięcy temu zaczął odkrywać w sobie spore pokłady odpowiedzialności i zdolności organizacyjnych. Mateusz tuż przed Mszą objechał samochodem wszystkie ołtarze, aby sprawdzić, czy czegoś nie brakuje. Wszystko było zapięte na przysłowiowy guzik. Co prawda pani Gorgoniowa psioczyła na zielonkawe tło, bo „ten jej żółty materiał był naprawdę piękny, taki papieski”, i kręciła głową, ale ołtarz był ciekawy i dobrze wykonany. Kiedy więc Mateusz już w procesji na chwilę oderwał wzrok od niesionej przez siebie monstrancji, kątem oka zauważył, że coś „nie grało” w ostatnim ołtarzu. Szmer rozmów ministrantów utwierdził go w przekonaniu, że coś tam się wydarzyło. Rzeczywiście, kiedy miał już pełną widoczność, obok ołtarza, na którym miał postawić monstrancję zauważył duży fotel, którego wcześniej tam nie było. Zdziwił się, bo przecież nie siada się przy ołtarzach procesyjnych. Kiedy uklęknął, aby dokonać okadzenia, pani Gorgoniowa pociągnęła męża za ramię tak, aby mogli uklęknąć tuż obok Mateusza. Kiedy Mateusz oddawał trybularz ministrantowi jego spojrzenie przez chwilę skrzyżowało się ze spojrzeniem pani Gorgoniowej, która skinięciem głowy skierowała jego uwagę na fotel.
- Puste miejsce... po św. Janie Pawle II – wyszeptała z łkaniem.

Jeremiasz Uwiedziony
Ilustracja Marta Promna

CDN. Wszystkie imiona i fakty w powyższym opowiadaniu są fikcyjne i jakiekolwiek podobieństwo do rzeczywistości
jest całkowicie przypadkowe i niezamierzone

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Beletrystyka

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 15

Opiekun nr 15(528) od 15 lipca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacje z wczasorekolekcji w Odolanowie

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej