Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-06-14 14:44:01

Jasna i ta druga strona księżya 279
– A jak tu wygląda sprawa Bożego Ciała? – zapytał Mateusz rozglądając się po swoich wikariuszach, którzy nie wiadomo dlaczego nagle zaczęli intensywnie zajmować się tym, co akurat mieli na talerzach. Nikt nie kwapił się, aby jakoś go oświecić.
– Rozumiem, że Dawid jest tu pierwszy rok, podobnie jak ja. Ale ty, Daniel, to już masz parę lat doświadczenia, więc może nas trochę wprowadzisz w temat. Albo ty Szymon - Mateusz odłożył swoje sztućce i przenosił wzrok z Daniela na Szymona i z powrotem, ale panowie uporczywie nie podnosili wzroku znad talerzy.
– Halo! Mowę wam odebrało, czy co? – Mateusz zaczynał się niecierpliwić.
– No... spychologia była zawsze i najczęściej spadało to na najmłodszego – odpowiedział wreszcie Szymon. – To znaczy odpowiedzialność za wszystko. Bo ołtarze to robią świeccy – dodał jeszcze i znowu zajął się swoim talerzem, a właściwie tym, co na nim było.
– A to fantastycznie! – ucieszył się Mateusz. – Mnie zawsze bardzo raduje fakt, że się angażuje świeckich. Jak byłem w Strzywążu, to po kolei wyznaczało się części wioski i ludzie naprawdę potrafili się fajnie zorganizować, pieniądze zebrać na kwiaty i ja jedynie musiałem podpowiedzieć jakieś hasła. Czasami to mnie nawet denerwowało, bo miesiąc wcześniej mnie męczyli o te hasła. Ale w sumie to roboty za dużo nie miałem i, broń Boże, nie narzekam – trajkotał Mateusz, któremu zrobiło się ciepło na sercu na wspomnienie poprzedniej placówki.
– To powiedzcie mi jeszcze według jakiego klucza wybiera się tych ludzi do budowy ołtarzy.
– Nie wybiera się – odparł Daniel.
– Jak to się nie wybiera? Sami się wyznaczają? To może jeszcze lepiej, bo przynajmniej nikt nie ma pretensji do proboszcza – Mateusz myślał przyszłościowo.
– No dobra! Nie będziemy się tutaj bawić w ciuciubabkę, powiem ci proboszcz jak to u nas wyglądało dotychczas, bo jak cię znam, to pewnie się zmieni. A więc co roku te same rodziny przygotowywały ołtarze koło swoich domów. Proboszcz dawał kasę na banery, oni je drukowali i na identycznych konstrukcjach każdego roku je montowali. Kwiatków za dużo nie było, no ale brzozy obowiązkowo. I co jeszcze? Szczerze mówiąc to te ołtarze już się wszystkim znudziły, ale poprzedni proboszcz nie miał odwagi tego zmienić, bo to tzw szacowne rodziny robiły te ołtarze, no i obawiał się, że się obrażą, jeśli podejmie decyzję o jakiś zmianach. Znasz proboszcz swojego poprzednika i wiesz, że on nigdy nie chciał żadnych kontrowersyjnych decyzji podejmować i tak to trwało siłą inercji. A my jako wikarzy, co tu ukrywać, mieliśmy spokój. Szymon przez ostatnie dwa lata był odpowiedzialny, niech się wypowie – zakończył Daniel.
– A o czym mam się wypowiadać? – speszył się Szymon. – Proboszcz ogłaszał, że Boże Ciało i prosimy o przygotowanie ołtarzy. Na dwa dni przed ludzie przychodzili i mówili, ile wydali na banery, ja brałem pieniądze od proboszcza i im dawałem. Rano w dzień Bożego Ciała objechałem ołtarze i tyle było mojej odpowiedzialności.
– No to fatalnie – jęknął Mateusz. – I jak to teraz odkręcić?
– Najpierw trzeba by się zastanowić, co chcemy zrobić. A potem proboszcz będziesz musiał ogłosić to najpierw tym rodzinom, co robiły ołtarze co roku, a potem publicznie, żeby nikt nie miał żalu – podpowiadał Daniel. – No i myślę, że jedną rzecz można podtrzymać – dodał.
– A mianowicie? – zapytał Mateusz.
– Że najmłodszy wikariusz jest odpowiedzialny – powiedział ze śmiechem Daniel.
– Ja jestem za! – szybko skomentował Szymon.
– A ja nie! – Dawid odezwał się po raz pierwszy podczas dzisiejszej kolacji. – Mam lepszy pomysł. Cztery ołtarze, czterech księży w parafii, aż się prosi, żeby każdy miał po jednym. Ksiądz proboszcz chyba też może dać dobry przykład.
– No i to jest świetny pomysł – skomentował Mateusz. – Ja też chętnie zajmę się jednym ołtarzem. Ale musimy wcześniej ustalić jakiś ciąg tematyczny, żeby nie było powtórzeń, albo że każdy ołtarz „z innej parafii”. I do tego przejdziemy za chwilę. Ale najpierw musimy pomyśleć, jak podziękować rodzinom, które robiły to do tej pory.
– To już musisz proboszcz sam sobie poukładać. Natomiast mam taki pomysł, żeby ołtarze raz jeszcze zbudować przy ich posesjach, oczywiście jeśli się zgodzą, żeby nie było takiego gwałtownego ucięcia współpracy. I wiesz, proboszcz, dziękując każdej grupie, która wykona ołtarz, podziękujesz też rodzinom, przy których domu powstał ołtarz, a jednocześnie podziękujesz im za wszystkie lata, kiedy to oni budowali te ołtarze –  powiedział Daniel.
– Daniel! Ja normalnie muszę iść do księdza biskupa i zgłosić mu, że ty jesteś absolutnie gotowy na probostwo! – skomentował ze śmiechem Mateusz.
– Ja ci to proboszcz udowadniam dzień po dniu, że dawno wyrosłem z wikariatu, a ty się dopiero teraz zorientowałeś... No, ale lepiej późno niż wcale – Daniel aż „urósł” z dumy na swoim krześle.
– Aha! Jeszcze jedna ważna rzecz. Zależy mi żeby świeccy przedstawili swoje pomysły, rozumiecie? Nie, że ksiądz przychodzi z gotowym pomysłem i rozdziela robotę, ale ksiądz przychodzi z tematem ołtarza i robimy z ludźmi burzę mózgów. Ok? – Mateusz rozejrzał się po swoich wikariuszach, którzy potakująco kiwali głowami. Jeszcze przez kilka minut rozmawiali o tematyce ołtarzy w nawiązaniu do roku duszpasterskiego, ale Mateusz myślami był już przy rodzinach, które musiał poinformować, że w tym roku nie zrobią ołtarzy. Trochę się obawiał tej konfrontacji, bo że będzie to konfrontacja, tego był pewien.
***
Mimo że miał zapisane na kartce adresy poszczególnych rodzin i odnalazł je bez problemu, to jednak zrobił jeszcze klika okrążeń samochodem po całej trasie procesji zastanawiając się, od kogo zacząć. W końcu zdecydował się zatrzymać auto przy posesji państwa Gorgoniów. Spośród czterech rodzin było to najstarsze małżeństwo i Mateusz trochę liczył, że może sami będą chcieli zrzec się tego obowiązku. Nacisnął dzwonek przy furtce i czekał dłuższą chwilę. Pani Gorgoniowa najpierw wychyliła się zza firanki w oknie, a gdy go zobaczyła, szybko otworzyła drzwi i osobiście podeszła do furtki.
– Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Witam księdza proboszcza, proszę, zapraszam do środka. Szczerze mówiąc, spodziewałam się księdza wcześniej, bo to przecież za 10 dni Boże Ciało – mówiła prowadząc go do pokoju.
– Szczęść Boże, no tak, zgadza się, ale wie pani, dla mnie przez ten rok wszystko jest po raz pierwszy i czasami jeszcze nie nadążam – odpowiedział Mateusz.
– Tak, tak, rozumiem, dla księdza po raz pierwszy, a dla nas będzie jedenasty raz jak będziemy szykować ołtarz. I wie ksiądz co? Tylko raz, w pierwszym roku nasz ołtarz był jako pierwszy, ale potem to już zawsze jako ostatni! I to u nas było końcowe błogosławieństwo! Chyba nie muszę księdzu mówić, jacy dumni z tego jesteśmy – pani Gorgoniowa przygotowywała herbatę a Mateusz miał coraz czarniejsze myśli, bo ze słów gospodyni wynikało, że ani myśli o przekazaniu pałeczki komuś innemu.
– Rzeczywiście szmat czasu – powiedział ostrożnie Mateusz. – Czyli w tamtym roku był taki mały jubileusz?
– Tak, nawet ks. proboszcz Florian to podkreślił wtedy, bo wie ksiądz, my najdłużej robimy ołtarz. Pozostałe rodziny dołączyły kilka lat później. A w tym roku rozpoczniemy drugą dziesiątkę – pani Gorgoniowa postawiła przed nim herbatę i bez pytania wsypała mu dwie czubate łyżeczki cukru, zanim zdążył cokolwiek powiedzieć.
– A państwo to macie kogoś do pomocy, czy pani tak sama z mężem to wszystko przygotowuje? – zapytał.
– Kiedyś to trochę nam dzieci pomagały – odpowiedziała kobieta i na jej twarzy pojawił się cień zmartwienia. – Ale teraz już wszyscy zajęci swoim życiem i na Boże Ciało nie przyjeżdżają. No ale my z mężem przecież jesteśmy jeszcze na fleku, proszę księdza! A czasami to i sąsiedzi pomogą... No i przede wszystkim doświadczenie. Wie ksiądz, jak z tymi meblami z IKEI, elementy wyliczone, pasują do siebie, ciężko się pomylić – uśmiechnęła się ponownie odzyskując rezon.
– Aha, czyli ołtarz jest co roku taki sam? – Mateusz trochę „rżnął głupa”, ale nie miał pojęcia w jakim kierunku poprowadzić konwersację.
– Ależ skąd! Co roku jest inna treść! Przecież to by było nudne... Tylko musi nam ksiądz ten baner jak co roku dostarczyć i znowu będzie wszystko pięknie! Ja to mam nadzieję, że Pan Bóg nam pozwoli doczekać przynajmniej dwudziestego ołtarza przy naszej posesji... Wie ksiądz, mnie to by chyba serce pękło, jeśliby szła procesja Bożego Ciała, a przy naszej bramie nie byłoby ołtarza. Nie! Ja bym tego nie przeżyła! – powiedziała pani Gorgoniowa, a Mateusz zwiesił głowę i w myślach się modlił o jakąś boską interwencję. I najwyraźniej Pan Bóg go wysłuchał, bo niespodziewanie drzwi od pokoju się otworzyły i pojawił się w nich pan Gorgoń. 
Jeremiasz Uwiedziony

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Beletrystyka

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 12

Opiekun nr 13(526) od 17 czerwca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacja z 22. Spotkania Młodych na Lednicy

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej