Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2010-12-04 10:44:16

PISARZ, WIARA, NADZIEJA I MIŁOŚĆ

Są tylko trzy rzeczy dla których warto w ogóle chwytać za pióro, czy też, stukać w klawiaturę: wiara, nadzieja i miłość – twierdzi z przekonaniem Jarosław Gałuszka, pisarz tworzący przepiękne, inspirowane Biblią powieści. Nim jednak nasz autor odkrył tę głęboką prawdę przeżył tak wiele, że jego historia z powodzeniem mogłaby posłużyć za kanwę niezwykłej powieści dla każdego twórcy na świecie.

Jak się zostaje pisarzem? Jak Ty nim zostałeś?
Jarosław Gałuszka: Zaczęło się w czwartej klasie podstawówki, pierwsza stustronicowa „powieść”, trup na każdej stronie. (Śmiech). Ale odtąd już regularnie, ślęczenie nad starożytnymi maszynami do pisania, tony papieru, wszystko do szuflady, oczywiście, to były takie moje prywatne warsztaty, jestem samoukiem, z natury. Moje „chodzenie z narzeczoną”, moją żoną Asią, wyglądało najczęściej tak: siedzieliśmy w kuchni M-2 moich rodziców w Żywcu, a ja z dumą czytałem jej moje wypociny. Była i jest moim najwierniejszym czytelnikiem. Suma summarum, myśleliśmy oboje, że nic już z tego nie będzie. Pojawiły się dzieci, obowiązki, konieczność pracy zarobkowej, jakiejkolwiek, byle z trudem powiązać koniec z końcem. Boże, czego ja nie robiłem w życiu! Byłem browarnikiem (Żywiec) i górnikiem, karateką i ochroniarzem, trenerem i muzykiem bluesowym, budowlańcem i kasjerem w Mc Donaldzie, wychowawcą w Monarze, a wcześniej nawet jego pacjentem. I zawsze, w tych trudnych dla mnie latach (około dwudziestu) pisałem, pisałem i … czekałem na cud, czekałem na uśmiech Opatrzności. Modliłem się o potwierdzenie mojego powołania, potwierdzenie mojej tożsamości, której byłem przecież pewien! I któregoś pięknego dnia, przepraszam, to była noc, cała długa noc spędzona na modlitwie błagalnej – WYMODLIŁEM!  Bóg się ulitował i pochylił się nade mną; przyszła pozytywna opinia z wydawnictwa Palabra, dotycząca pierwszej wersji mojego „Eliasza”. Poczułem się jak Mojżesz, przed którym Pan otworzył Morze Czerwone. Pamiętam że popłakaliśmy się z moją żoną ze szczęścia, oboje, jestem bardzo wdzięczny Bogu za ten właśnie moment, że akurat byliśmy razem w naszym mieszkaniu w Łodzi.

Dlaczego wybrałeś na bohaterów swojej powieści proroków? I dlaczego akurat Eliasza i Elizeusza?
Muszę trochę się cofnąć: w Łodzi, po przeprowadzce, wstąpiliśmy do Neokatechumenatu, a raczej, Pan powołał nas na Drogę, ratując nasze małżeństwo od rozpadu, w trakcie ciężkiego kryzysu. Tutaj odkryłem Pismo, nie tylko te jego istotne własności, tak konieczne każdemu wierzącemu dla jego żywego kontaktu z Chrystusem, ale i jego literacką zawartość: byłem zaskoczony! Zobaczyłem materiał na tysiąc pasjonujących powieści, ale to właśnie historia proroka Eliasza wprost zaatakowała moją wyobraźnię z kart Ksiąg Królewskich. Dlaczego właśnie on? Radykalizm, heroizm, brak kompromisów. Poza tym jego dzieje, a także Elizeusza i Jehu ułożyły się w mojej głowie w małą trylogię biblijną. Byłem jak w transie! Pisałem po dwadzieścia godzin na dobę, od razu wszystkie trzy powieści i to każdą z nich w kilku wersjach. Pamiętam, to było chyba z trzy tysiące stron, coś niesamowitego, czoło mi płonęło, ledwie coś jadłem, nie słyszałem, co się do mnie mówi. Słowa Eliasza stojącego naprzeciw kilkuset proroków Baala na górze Karmel, wołającego do niewiernego ludu Izraela wyryły mi się w sercu: „Dokądże będziecie chwiać się na obie strony? Jeżeli Jahwe jest Bogiem to Jemu służcie, a jeżeli bogiem jest Baal, to służcie jemu”. Prawda, że to nader aktualne przesłanie do nas, do wszystkich wierzących?

Gdy zaczyna się czytać Twoje książki od „proroków” dużym zaskoczeniem jest „Ćpun i Samarytanka”. To zupełnie inna „para butów”. Skąd pomysł?
Ta książka to moje osobiste katharsis. Wspomnienie pewnego czarnego okresu mojej młodości, mojej ciemnej doliny, z której uratowała mnie ofiarna miłość pewnej szesnastolatki, właściwie jeszcze dziecka. Miała na imię Joanna, Asia, nazywałem ją „moim Asiorem”, choć może właściwiej byłoby nazywać ją moim Aniołem. Niełatwo opisać koszmar, zresztą nie takie było moje zamierzenie, nie chciałem pisać kolejnej apologii narkomanii. Teraz jest stanowczo zbyt wiele takich książek. W „Ćpunie” zmieniłem oczywiście imiona osób oraz topografię wydarzeń, ale wątki są jak najbardziej prawdziwe.  Chciałem opisać miłość, dziwną, tajemniczą, poczętą w miejscu, warunkach i okolicznościach, które trudno byłoby uznać za romantyczne. Dla Boga „nic to”! Właśnie to mnie fascynuje; trudna miłość, przedzierająca się nieustępliwie przez próby, cierpienia, błędy ku Prawdzie, Dobru, Pięknie. Jak miłość biblijnego Jakuba do Racheli, albo jeszcze lepiej, Ozeasza do jego niesfornej żony Gomer. Miłość jest potężna jak śmierć, a ja bym dodał z autopsji: Miłość jest od śmierci potężniejsza!  Bóg dał mi wspaniałą kobietę w najwłaściwszym momencie mojego życia. Ta książka to jedno wielkie podziękowanie.

Twoje powieści nie mają nic wspólnego z modnymi aktualnie trendami na rynku, a jednak są publikowane i sprzedawane. Jak to tłumaczyć?
To był dla mnie jeszcze jeden prezent od Drogi Neokatechumenalnej: odkrycie powołania, ale także doboru tematów. Są tylko trzy rzeczy dla których warto w ogóle chwytać za pióro, czy też, stukać w klawiaturę: to wiara, nadzieja i miłość, z wszelkim oczywiście implikacjami z nich wynikającymi. Wszystko inne może być, może nie być. To inne, nie interesuje mnie, jako pisarza. Wiele współczesnych ataków na Kościół, na katolików ma swe źródło w źle rozumianej kulturze, która w ten sposób staje się antykulturą, antyhumanizmem. Chrześcijanie w których Bóg zdeponował krztynę talentu są dziś wezwani by odpowiedzieć twórczo na to wyzwanie. Książki o Eliaszu, Elizeuszu, czy nieugiętej Samarytance to mój głos, moja odpowiedź na eliaszowe wołanie na Karmelu, by opowiedzieć się wyraźnie po jednej stronie, właściwej: Prawdy, Dobra i Piękna.

Dziękuję za rozmowę.
rozmawiała Aleksandra Polewska

Jarosław Gałuszka ur. 1967 r. w Żywcu, obecnie mieszka z rodziną w Łodzi. Powieściopisarz zainspirowany historiami biblijnymi. Dotychczas opublikował następujące pozycje: ELIASZ – OGIEŃ BOŻY, ĆPUN I SAMARYTANKA, CUDA ELIZEUSZA, HECE PROROCKIE – dla dzieci, DZIEWICA. ZNAK NIEWIASTY (1 tom trylogii), SYN (2 tom trylogii).

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 15

Opiekun nr 15(528) od 15 lipca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacje z wczasorekolekcji w Odolanowie

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej