Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-06-22 14:41:48

Jestem. W centrum Kościoła

lednica

Ojciec Jan Góra stworzył dla nich na Lednicy „republikę dominikańską” od Giewontu po Bałtyk, papież Franciszek prosi, aby w jego imieniu ucałowali polską ziemię, Prezydent RP przybywa do nich i ofiaruje im biało - czerwone flagi a Jezus mówi do nich: „Stań pośrodku”. O kim mowa?

Dobrze jest być pobłogosławionym tą ewangelią. Dobrze jest przyjąć błogosławieństwo wpisane w to wydarzenie. Ono się teraz tutaj dzieje. Kiedy czytamy pismo w liturgii, to stajemy się uczestnikami wydarzeń opisywanych w Piśmie. Ta Ewangelia, przed chwilą odczytana właśnie się dzieje. TO znaczy, że każdy z nas, jak tu jesteśmy, jest adresatem polecenia Jezusa „Podnieś się i stań w środku!”. Myślę, że to jest w ogóle takie polecenie, które rozbrzmiewa w Kościele w którym żyjemy, rozbrzmiewa ustami obecnego papieża Franciszka, rozbrzmiewa ustami wszystkich jego poprzedników, rozbrzmiewa ustami wielokrotnie przywoływanego na Lednicy Jana Pawła, „Podnieś się i stań w środku!” – to znaczy w środku Kościoła, w centrum Kościoła ma stanąć człowiek – ty masz stanąć! W środku Kościoła, w centrum, Chrystus chce, żebyś stanął w środku Kościoła (z homilii abpa G. Rysia).

Około 23.00 przechodziłem w pobliżu punktów gastronomicznych, gdzie można było zakupić sobie coś do jedzenia (niestety, nie za grosze) i zatrzymał mnie mężczyzna w moim wieku, a więc znacznie bliższy Lednicy Seniorów, która ma się odbyć zdaje się we wrześniu.
- Proszę księdza, przepraszam, ale mam mały spór z córką, czy dzisiejsza Msza tu, na Lednicy liczy się jako Msza niedzielna. Wydaje mi się że tak, ale skoro widzę księdza, to wolę się upewnić, żeby córki w błąd nie wprowadzić – powiedział do mnie z uśmiechem.
Odpowiedziałem, że Msza, i owszem, była z formularza niedzielnego, więc się liczy, ale broń Boże nie ma zakazu pójścia jeszcze raz do kościoła nazajutrz. Miałem pójść dalej, ale pan czuł potrzebę, aby usprawiedliwić swoją obecność na spotkaniu młodzieży.
- Proszę księdza, dawno temu jako student, miałem taki dylemat. Pojechać na Lednicę, czy „na Owsiaka”. No i dziewczyna namówiła mnie, żeby jednak na Lednicę i nigdy nie żałowałem. Potem się człowiek ożenił, pojawiły się dzieci, no i żona mówi, że może bym zabrał naszą najstarszą na Lednicę, bo ona tak w grupie to trochę nieśmiała, ale jakby tatuś ją wziął i jeszcze jej dwie koleżanki, to może pojedzie. Szczerze mówiąc, zastanawiałem się, ale żona mówi, że jak jej nie zawiozę na Lednicę to może trafi do Owsiaka. I znowu musiałem przyznać jej rację, no i jesteśmy. Dziewczyny na razie zadowolone, mam nadzieję, że też im się tak dobrze życie potoczy jak mnie – zakończył swój wywód mój rówieśnik a ja poszedłem dalej uśmiechając się do Pana Boga, że na szczęście jako ksiądz nie czuję wcale potrzeby wyjaśniania, co robię na spotkaniu młodych w Lednicy, choć „szczeniak ze mnie” pod... nad... pod... zresztą mniejsza o to. Ksiądz na Lednicy nikogo nie dziwi. Chociaż... kiedy przed Eucharystią rozglądałem się za swoimi rówieśnikami, a z kilkoma przynajmniej diecezjami mam rozległe kontakty z przeszłości, to udało mi się namierzyć wzrokiem zaledwie jednego... Ale to pewnie kwestia pogarszającego się w zastraszającym tempie wzroku, bo księży było mnóstwo. Czyli może jednak Lednica Seniorów???
Chrystus chce, żebyś stanął w środku Kościoła. Można na wiele sposobów protestować przeciwko temu. Można mówić do Jezusa „Panie, w Kościele chodzi o Ciebie, to Ty masz być w środku!”. Ale wtedy możemy usłyszeć to, co Jezus mówi w pierwszej części dzisiejszej Ewangelii – „Szabat został ustanowiony dla człowieka, nie człowiek dla szabatu. Dzień święty jest ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla dnia świętego. Przecież my mówimy – dzień święty, to jest dzień pański, a Chrystus mówi: dzień święty, to jest dzień dla człowieka. W dniu świętym chodzi o człowieka. W tej Eucharystii, którą przeżywamy, chodzi o ciebie! To brzmi skandalicznie, kiedy mówimy, że w tej Eucharystii nie chodzi o Jezusa Chrystusa – wiecie dlaczego? Dlatego, że On nie chce, żeby szło o Niego. Dlatego, że kiedy my Go stawiamy w centrum, to On natychmiast sam się usuwa i mówi „ty masz być w centrum, o ciebie chodzi! (z homilii abpa G. Rysia).

Mogący pomieścić 55 osób autokar był sold out, ale ostatecznie oprócz mnie pojawiło się 45 młodych osób, z których większość nie pierwszy raz wybierała się na Lednicę. Ja też nie pierwszy raz, z tym że poprzedni raz miał miejsce 20 lat temu mniej więcej. I pierwsza istotna różnica, jaka rzuciła mi się w oczy, to właśnie brak tych dziesięciu osób. Bo 20 lat temu i wcześniej kiedy wybieraliśmy się na jakikolwiek wyjazd w gronie młodzieży, to jedynie kataklizm, amputacja kończyny, albo choroba zakaźna mogły spowodować, że ktoś się nie stawił na zbiórkę. Mało tego. W ciągu nocy poprzedzającej wyjazd właściwie się nie spało, taka była ekscytacja. No, ale czasy się zmieniły i dzisiaj szukając klucza do młodzieży chyba trzeba sobie dać spokój z porównaniami do starych dobrych lat swojej młodości. A jest to jeden z moich priorytetów ostatnio, szukanie tego klucza, który kiedy byłem wikariuszem wydawał mi zupełnie zbędny, bo byłem takim specem, że agrafką otwierałem każde młode serce, ale 20 lat przerwy zrobiło swoje. I dzisiaj potrzebuję tego klucza, bo mi na nich zależy. Dlatego jadę na Lednicę. I choć nikt nie będzie mnie pytał, to ja też odpowiem „Jestem!”

Chrystus nie dopomina się o swą chwałę, Chrystus nas nie zbiera nas tutaj po to, by powiedzieć: „Patrzcie, Jestem!”. Nie! On nas tu zwołuje, by nam powiedzieć: „Jestem dla ciebie, jestem przy tobie, jestem skupiony na tobie. Jestem i tego uczę swój Kościół, by był skupiony na tobie. To jest to, co powiedział Jan Paweł II w pierwszej swojej encyklice – „Drogą Kościoła jest człowiek”. To jest zdanie szokujące. Każdy z nas miałby ochotę powiedzieć najpierw „Nie, nie! Drogą Kościoła jest Bóg! W centrum Kościoła jest Bóg, ma być Bóg!”. Tak, ale wtedy, kiedy my chcemy umieścić Boga w środku, w centrum, to on sam się detronizuje. I on w centrum ustawia człowieka. Jakiego człowieka? Głodnego. Szli i byli głodni i zaczęli zrywać kłosy – nie wolno tego robić. Szabat jest dla człowieka, nie chodzi o to, żeby człowiek był głodny. W centrum wspólnoty stoi człowiek, głodny. A potem w centrum wspólnoty stoi człowiek z uschłą ręką. Chory. Powiedzielibyśmy w naszym języku „niepełnosprawny”. Człowiek, który doświadcza rozmaitych ograniczeń. Człowiek, który nie może wszystkiego. Jakaś rzeczywistość jest przed nim zamknięta. Czegoś nie może osiągnąć, nie może po coś sięgnąć, bo ma uschłą rękę. Jezus mówi: właśnie ty masz być w centrum. Może być wtedy ochota uciec. Nie chcę stać w środku Kościoła ze swoją słabością (z homilii abpa G. Rysia).

Ha! Łatwo powiedzieć „jestem”, ale najpierw trzeba wejść, a to nie takie proste. Nie wiem, czy to ze względu na wizytę Prezydenta RP, czy też po prostu na Lednicy teraz „tak już jest”, ale przez ponad dwie godziny w palącym słońcu przesuwając się po kilka metrów co kilka minut oczekiwaliśmy na wejście. Oczywiście dostało mi się, że wyjechaliśmy tak późno (o 8.00), ale na swoje usprawiedliwienie mam Mszę, którą celebrowałem o 7.30. Poza tym tam na polach też by było gorąco, nawet gdybyśmy przyjechali wcześniej – mówię. No, ale tam byśmy sobie już leżeli – odpowiadają. W odpowiedzi mogę jedynie założyć na głowę kapelusz, który w ostatniej chwili przed wyjazdem znalazłem gdzieś w szufladzie i tym samym wywołać salwę śmiechu i pytania o moje wędkarskie pasje, których nie mam. Fakt, kapelusz wygląda raczej słabo, ale w młodzieży rośnie chęć zrobienia sobie fotki z „rybakiem”, mój czerep jest chroniony i mija kolejnych kilka minut i metrów w spokoju. Potem znowu refren. Znaczy się marudzenie. I zaciekawione spojrzenia na niektóre z oczekujących obok nas grup, które zamiast marudzić śpiewają i tańczą.
- Proszę księdza, a czemu my tak nie śpiewamy?
- A znacie te piosenki?
- Nie znamy.
- No to dlatego nie śpiewamy, bo nie znamy.
- A oni skąd znają?
- Bo się spotykają regularnie, widać że tworzą wspólnotę nie tylko na wyjazd na Lednicę, ale przez cały rok... Halo! A gdzie następne pytanie?
- Jakie pytanie?
- Jak to jakie: Dlaczego my się nie spotykamy? Nie interesuje was? Ale mnie interesuje. Bardzo. Spotykamy się w każdy piątek o 16.30. Zapraszam.
- Proszę księdza, czemu nie pójdziemy tamtędy bokiem, niektórzy oszukują i przechodzą...
- Ale my nie oszukujemy. Spokojnie już blisko...

Zdanie Jezusa jest fascynujące, mówi tak: „Co wolno? Uczynić coś dobrego, czy coś złego? Życie ocalić, czy zabić? Oni widzą rękę, uschłą, a Jezus patrzy na tego człowieka i widzi jego życie i wie, że to nie chodzi o to, czy ta ręka będzie sprawna, czy nie, tylko czy on jest w stanie śmierci, czy w stanie życia. Tam jest greckie słowo „psyche” – można tłumaczyć: dusza. Duszę ocalić, czy zabić? To jest, Jezus mówi: „jestem przy tobie. Ty jesteś w środku, jestem na tobie skupiony, jestem przy tobie, to znaczy patrzę w Twoją duszę. Nie widzę tylko twojej uschłej ręki, nie patrzę na ciebie po wierzchu. Patrzę co twoja choroba, co twoja niepełnosprawność czyni z twoją duszą. Chcę ocalić twoją duszę! Jezus go zupełnie inaczej widzi, niż ci wszyscy ludzie dookoła. To znaczy postawić człowieka w środku – to znaczy postawić człowieka w środku. To znaczy zobaczyć jego duszę. Ocalić jego duszę, zobaczyć jego wnętrze, zobaczyć jego pragnienia, zobaczyć jego marzenia, jego nadzieje, które są przetrącone, bo ma uschłą rękę, nie może tego zrobić, nie może tego sięgnąć. Ale kłopot nie jest na poziomie mięśni, kłopot jest na poziomie tego, co się dzieje w jego duszy. Jezus widzi jego życie, przyszedł, żeby go zbawić, przyszedł, żeby żył (z homilii abpa G. Rysia).

Kiedy wreszcie udało nam się przejść przez bramki, odebrać symbole tegorocznej Lednicy kierujemy się w kierunku sektorów. Można próbować przedostać się bliżej RYBY, ale jednak młodzież chce jak najprędzej złożyć swoje członki na trawie i odpocząć, więc rozbijamy się obozem w sektorze 10. Rozbić się obozem, bardzo mi się podoba to wyrażenie. W Starym Testamencie jest mowa o Bogu, który rozbija się obozem w swoim wybranym narodzie, oczywiście na polski przetłumaczyli, że zamieszkał... No więc rozbiliśmy się obozem w sektorze dziesiątym, choć jest zakaz stawiania namiotów, to jednak coś „na kształt” powstaje szybko przy użyciu specjalnych mat ochronnych od słońca. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu jednak moja młodzież, i nie tylko moja, w większości niemal natychmiast się „rozpierzcha”. I tak będzie właściwie przez cały dzień. Będziemy się widywać i rozstawać. Czasami się modlić i tańczyć. Czasami rozmawiać. Jeść. Niektórzy będą cały czas przeżywać to, co się dzieje pod RYBĄ i na Drodze III Tysiąclecia, choć szczerze mówiąc z naszego sektora nawet telebimy widać słabo. Inni zainteresują się treścią i modlitwą zaledwie przez kilka chwil. Niektórzy są przede wszystkim zakochani i Lednica jest czasem, kiedy mogą spędzić razem tych kilkanaście godzin, właściwie bez przerwy. Gdyby nie to, że Duch Święty jest właśnie Duchem, to człowiek mógłby zwątpić, czy pomiędzy nich coś – ktoś zdoła się wcisnąć ;) Ale Pan Bóg da na pewno radę. To jest moje przekonanie, chyba najważniejsze, że bez względu na to z jakich pobudek się jedzie na Lednicę, to jednak daje się Panu Bogu szansę. I ja mogę to spokojnie powiedzieć o całej mojej 45, że każdy z nich dał Panu Bogu szansę. Każdy z nich powiedział „JESTEM” Jedni mówili JESTEM reagując na treści proponowane przez ojców dominikanów w oficjalnym programie, inni mówili JESTEM korzystając z możliwości hojnie rozdzielanych tu i tam free hugs. A wszyscy pokazali, że desperacko potrzebują wspólnoty. Jakkolwiek by się nawet im wydawało, że wystarczy im ta wirtualna, to jednak potrzebują tej prawdziwej. Są różni. Często pełni kompleksów. Nie akceptują siebie. Nie czują się kochani. Myślą, że inni ich nie rozumieją, źle oceniają. Ale potrzebują wspólnoty.

A dlaczego jest tak, że Jezus widzi go inaczej niż to całe otoczenie? „Spojrzał po wszystkich wkoło z gniewem, zasmucony z powodu – dosłownie tekst mówi – ślepoty ich serca”. Ślepoty ich serca. Jaki mają problem ludzie zgromadzeni w synagodze? Nawet jakoś to zniosą, że człowiek stał się naraz centrum ich świata, że Jezus go postawił w środku, ale oni nie potrafią na niego popatrzeć z sercem. Mają ślepe serce, dlatego nie widzą jego duszy – bo duszę możesz zobaczyć sercem. I tu widać, jak Jezus mówi „jestem przy tobie”, to znaczy kocham cię. I ponieważ cię kocham, to nie zatrzymuję się na tym, co jest tylko z zewnątrz twoim problemem, tylko chodzę do samego środka twego wnętrza, tam gdzie ty naprawdę jesteś sobą. Tam gdzie jest wszystko to, co jest dla ciebie jest ważne. Ja to widzę, bo cię kocham. Nieraz nie widzimy tego. Nieraz właśnie widzimy tylko paragrafy, bo nie patrzymy sercem. Jaki Kościół budujemy? Gdzie się w Kościele podzieje człowiek, który jest słaby, który jest uschły, który jest na wielu, wielu swoich wymiarach jakoś niesprawny? Gdzie się podzieje, jeśli braknie w Kościele ludzi, którzy patrzą sercem? (z homilii abpa G. Rysia).

Wspomniałem wcześniej, że dostaliśmy symbole Lednicy. Jednym z nich było specjalne lusterko z wygrawerowanym obliczem Jezusa. Jak się w nie wpatrujemy to widzimy siebie, a jednocześnie Jezusa. A właściwie widzimy Jezusa i siebie w Jego oczach. Nie wiem, co moja młodzież zrobiła z tymi lusterkami. Czy je przechowa. Czy czasami na nie spojrzy. Ale jakby udało im się zapamiętać, że są w oczach i w sercu Boga, zawsze, że są w centrum Kościoła, to może i mi uda się znaleźć klucz, którego szukam.

Tekst ks. Andrzej Antoni Klimek

Zdjęcie: Wspólnota Lednica

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 15

Opiekun nr 15(528) od 15 lipca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacje z wczasorekolekcji w Odolanowie

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej